Fakty i opinie

1 mln zł kary dla Zakładu Utylizacyjnego za wydobywanie śmieci

Karę w maksymalnej możliwej wysokości, czyli miliona złotych, nałożył Pomorski Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska na Zakład Utylizacyjny w Szadółkach. Dotyczy ona wydobywania ponad 360 tys. ton odpadów niezgodnie z przepisami, podczas prac przy budowie spalarniMapka. Władze składowiska odpadów z decyzją się nie zgadzają i zapowiadają złożenie odwołania.



Jaki będzie finał tej sprawy?

mimo odwołań i tak trzeba będzie zapłacić karę 23%
sprawa trafi do sądu i spór będzie się ciągnął latami 56%
odwołanie zostanie rozpatrzone pozytywnie, a kara zostanie anulowana 21%
zakończona Łącznie głosów: 1404
Administracyjna kara pieniężna w wysokości 1 mln zł została wymierzona Zakładowi Utylizacyjnemu. Decyzję w tej sprawie 30 marca wydał Pomorski Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska.

Jak czytamy w decyzji, za "wydobywanie odpadów niezgodnie z przepisami, o których mowa w art. 143 ust. 2 ustawy o odpadach". Naruszenie tych przepisów stwierdzono 22 grudnia - tego dnia zakończyła się kontrola prowadzona od października.

- Kara w maksymalnej wysokości jest adekwatna do wymiaru naruszenia. Strona nie przedstawiła żadnych dowodów na to, że do naruszenia prawa doszło wskutek siły wyższej, czyli zdarzeń i okoliczności, których strona nie mogła przewidzieć, uniknąć lub których nie mogła przezwyciężyć - podkreśliła w uzasadnieniu decyzji Edyta Witka-Jeżewska, wojewódzki inspektor ochrony środowiska.

Wydobywali śmieci, by wymienić grunt pod budowę spalarni



Chodzi o prowadzone od lipca ubiegłego roku prace ziemne pod budowę spalarni. Już na początku ubiegłego roku informowaliśmy, że budowa spalarni na Szadółkach będzie wymagała wymiany gruntów. W dużym uproszczeniu - by móc rozpocząć inwestycję, najpierw trzeba było usunąć znajdujące się pod działką stare odpady.

- Na terenie, gdzie miasto chce budować spalarnię, zbierano odpady w latach 1996-2000. Zgodnie z wolą ustawodawcy na gruntach, na których magazynowano śmieci, nie powinno się nic budować przez 50 lat. Gmina, czyli inwestor spalarni, początkowo planowała palowanie tego gruntu. Teraz okazuje się, że w ostatniej chwili zmienia plany i chce go całkowicie wymieniać. Jeśli rzeczywiście dojdzie do tej wymiany gruntów, zafunduje się mieszkańcom wielomiesięczny "serial" gazowo-zapachowy, nie wspominając o dodatkowych kosztach - wskazywał już wtedy Jarosław Paczos, szef Stowarzyszenia Sąsiadów ZU.
Alarm w tej sprawie podnieśli też ekolodzy. Mimo to prace przeprowadzono, tłumacząc, że wszystko odbywa się zgodnie z prawem. Latem ubiegłego roku pojawiły się jednak skargi na wzmożony fetor z Szadółek, którego jedną z przyczyn była właśnie wspomniana wymiana gruntów.

Wszystko o budowie spalarni w Szadółkach



- Strona prowadziła nielegalne działania na ogromną skalę, o czym świadczy wydobycie wbrew instrukcji prowadzenia składowiska aż 363 969,23 Mg odpadów [1 Mg = 1 tona - dop. red.]. Nielegalne wydobywanie odpadów prowadzone było 5,5 miesiąca - od 6 lipca do 22 grudnia - i zostało doprowadzone do końca. Naruszenie miało charakter bezprawia administracyjnego - wskazuje Edyta Witka-Jeżewska. - Skutkiem było wydobywanie odpadów w sposób niepodlegający żadnej weryfikacji, bez określenia podstawowych parametrów całego procesu, w szczególności w zakresie negatywnego oddziaływania wydobywania odpadów na środowisko oraz oszacowania potencjalnego zagrożenia dla niego.

Wywóz śmieci w Trójmieście



Za budowę spalarni odpowiada oddzielna spółka - Port Czystej Energii. I to z jej ramienia prowadzono prace związane z wymianą gruntów. WIOŚ uznał jednak, że to Zakład Utylizacyjny odpowiada za teren inwestycji i dlatego to na ZU ostatecznie nałożył karę.

Zakład Utylizacyjny będzie się odwoływał



Zarząd Zakładu Utylizacyjnego informuje, że nie zgadza się z decyzją WIOŚ i będzie się od niej odwoływać.

- Zakład Utylizacyjny w Gdańsku nie zgadza się z decyzją pomorskiego WIOŚ z 30 marca br. Spółka skorzysta z przysługujących jej praw i odwoła się do Głównego Inspektora Ochrony Środowiska w Warszawie. Decyzja została oparta na danych, które spółka ocenia jako niezgodne ze stanem faktycznym - informuje w oświadczeniu Michał Dzioba, prezes ZU.
Oświadczenie władz Zakładu Utylizacyjnego ws. nałożenia kary przez WIOŚ.
Oświadczenie władz Zakładu Utylizacyjnego ws. nałożenia kary przez WIOŚ. zut.com.pl
Zdaniem władz ZU wskazany w decyzji o nałożeniu kary teren działki nie jest istniejącym składowiskiem odpadów - w świetle dokumentów i faktów.

"Nie wydobywaliśmy odpadów, tylko je wytwarzaliśmy"



- Nie może być zatem mowy o nielegalnym wydobywaniu odpadów z istniejącej instalacji składowiska, a za to została nałożona kara - wskazuje Dzioba. - Prowadzone działania nie miały charakteru wydobycia odpadów ze składowiska, a zatem WIOŚ nie może zarzucać ZU złamania ustawy o odpadach. Spółka robiła co innego - w myśl ustawy - wytwarzała odpady w trakcie prowadzenia prac ziemnych. Tak ustawa nazywa sytuację, w której podczas prowadzenia takich prac napotykamy na zanieczyszczenia - także pochodzenia antropogenicznego - tłumaczy.
Władze ZU podkreślają też, że w trakcie szeregu wcześniejszych kontroli prowadzonych na terenie wysypiska "WIOŚ nigdy nie wskazywał, aby teren, którego dotyczy decyzja, był częścią składowiska odpadów, na którym faktycznie odbywa się proces unieszkodliwiania odpadów".

- WIOŚ nigdy też nie kwestionował granic terenu instalacji. Robi to dopiero wydaną w marcu tego roku decyzją - zaznacza Michał Dzioba.

Radni PiS żądają wyjaśnień. Dwie interpelacje



Radni PiS zażądali wyjaśnień w tej sprawie od władz Gdańska.

- Ta sprawa to przykład prowadzenia ryzykownej polityki inwestycyjnej, zaniedbanie kwestii formalnych, falandyzowanie prawa. Może to skutkować zatrzymaniem inwestycji lub jej opóźnieniem - stwierdził podczas środowej konferencji prasowej Kazimierz Koralewski, szef Klubu PiS w Radzie Miasta Gdańska. - Mamy tutaj wiszącą jak miecz Damoklesa milionową karę. Władze Gdańska nie powinny ryzykować pieniędzmi mieszkańców, bo to pieniądze z opłaty śmieciowej są tam inwestowane.
Koralewski poinformował o złożeniu interpelacji do prezydent Gdańska. Dotyczy ona kosztów usług prawnych zlecanych podmiotom zewnętrznym przez spółki Zakład Utylizacyjny sp. z o.o. w Gdańsku i Port Czystej Energii sp. z o.o. w Gdańsku za ubiegły rok i w tym roku.

- Polityka miasta opiera się na ekspertyzach prawnych, za które spółki ponoszą dodatkowe koszty. Stąd nasza interpelacja, żeby te koszty ogarnąć, zbadać, czy były zasadne. Bo wygląda to jak wydawanie pieniędzy tylko po to, żeby balansować na krawędzi prawa. Te odpady, jak się okazuje, były wydobywane bez formalnego pozwolenia. O takie pozwolenie nawet nie wystąpiono - stwierdził Koralewski.
Zobacz też: Spalarnia już z kamieniem węgielnym. Startują właściwe prace

Drugą interpelację złożyli radni PiS Andrzej SkibaPrzemysław Majewski. Pytają w niej m.in. o to, kto "poniósł lub poniesie odpowiedzialność za działania lub zaniechania, które
w efekcie doprowadziły do wymierzenia ZU tak wysokiej kary" oraz "w jaki sposób nałożona kara wpłynie na kondycję finansową Zakładu Utylizacyjnego".

Opinie wybrane


wszystkie opinie (316)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najnowsze

więcej artykułów »