Bezdomni mieli walczyć w klatkach. Ruszyło śledztwo, które zmieni polski internet?

Mateusz Groen
18 maja 2026, godz. 12:00
Opinie (150)
Afera wokół Kloszard Kombat i Prime MMA w prokuraturze. Posłanka Katarzyna Kotula złożyła zeznania w Gdańsku.

Patowalki trafiły do prokuratury. Posłanka Katarzyna Kotula zeznaje, że twórcy szukają luk, a państwo wciąż nie ma narzędzi. Gala Kloszard Combat, na której osoby bezdomne i w kryzysie miały bić się w klatkach dla rozrywki widzów w internecie, nie odbyła się. Ale ci, którzy na tym zarabiali, nie odpuścili. Teraz sprawą zajmuje się prokuratura w Gdańsku. Katarzyna Kotula zdradziła podczas konferencji poczynania w sprawie oraz planowane dalsze kroki dotyczące patostreamerów.





Katarzyna Kotula: "Nie ma zgody na patowalki"



Oglądasz patostreamingi?

W poniedziałek z rana 18 maja posłanka Katarzyna Kotula złożyła zeznania w Prokuraturze Okręgowej w Gdańsku, która sama zwróciła się do niej z propozycją przesłuchania. Kotula przyszła jako świadek w sprawie gali Prime MMA, która wzbudziła kontrowersje za sprawą jednego z jej punktów programu - turnieju Kloszard Combat Tournament.

Prokuratura Okręgowa w Gdańsku prowadzi wstępne czynności wyjaśniające w sprawie planowanej gali Prime MMA. Żadne zarzuty nie zostały jeszcze postawione.

- Nie ma zgody na monetyzację takich działań, w których wykorzystuje się osoby
w trudnej sytuacji [...] To wydarzenie miało za zadanie zaangażować osoby w trudnej sytuacji
życiowej, ale przede wszystkim organizatorzy chcieli zarabiać pieniądze. Wiemy, że po tym,
kiedy samorząd w Lubinie zdecydował się rozwiązać umowę, chodziło o wynajem miejsca na
organizację takiej gali, trwały poszukiwania jakiejś innej lokalizacji.

Na szczęście to się nie udało. I dzisiaj chcemy powiedzieć, że czas, żeby państwo przygotowało dobre narzędzia do reagowania. Bo możemy i powinniśmy, jako politycy, składać zawiadomienia do prokuratury, zeznawać jako świadkowie w tej sprawie, wysyłać jasny sygnał, że nie ma zgody na takie patowalki i na patostreaming - mówiła Katarzyna Kotula, posłanka Lewicy, podczas konferencji prasowej.

W Gdańsku 430 osób mieszka na ulicy. Pomóż zlokalizować bezdomnego przez aplikację W Gdańsku 430 osób mieszka na ulicy. Pomóż zlokalizować bezdomnego przez aplikację
Afera wokół Kloszard Kombat i Prime MMA w prokuraturze. Posłanka Katarzyna Kotula złożyła zeznania w Gdańsku.

Osiem osób, klatka i kamery skierowane na cierpienie



Z informacji podanych przez posłankę Kloszard Combat miało być galą MMA z udziałem ośmiu uczestników. Nie profesjonalistów, a osób w trudnej sytuacji życiowej, rekrutowanych specjalnie na to wydarzenie. Walki miały być transmitowane w internecie. Na tym organizatorzy zamierzali zarabiać. Schemat jest dobrze znany osobom śledzącym zjawisko patostreamingu. Kamera, trudny bohater, poniżenie lub przemoc jako atrakcja, a na końcu - przychód z wyświetleń, subskrypcji i darowizn od widzów.

W przypadku Kloszard Combat skala miała być jednak wyjątkowo duża: zorganizowana gala, prawdopodobnie umowy z uczestnikami i oprawa. Teraz prokuratura ma odpowiedzieć na kilka kluczowych pytań: czy umowy faktycznie były podpisywane, jakie zawierały warunki finansowe i kto odpowiadał za rekrutację. To ostatnie pytanie jest szczególnie ważne, bo z medialnych relacji wynikało, że przynajmniej jeden z potencjalnych uczestników mógł nie rozumieć, na co się zgadza.


Kurator jednego z uczestników dowiedziała się o jego udziale w planowanej gali z mediów.
To właśnie ta relacja - opisana publicznie przez kuratorów i opiekunów - była początkiem zainteresowania się sprawą.

- Mamy tylko informacje medialne, i o tym będę dzisiaj mówić na pewno też tutaj w
prokuraturze, które właśnie podają pod wątpliwość kwestie pełnej świadomości osób, które mogłyby być zaangażowane w te patowalki, bo jeżeli jedna z opiekunek, pani kurator, przekazuje taką informację w mediach, że nie miała wiedzy na temat tego, że jej podopieczny będzie zaangażowany w taką patowalkę, ale usłyszała informację o tym, że podpisał jakąś umowę i inne osoby także takiej informacji medialnie udzielały, no to chcemy właśnie sprawdzenia tego, czy doszło do podpisania umowy, jakiego rodzaju umowy były podpisane, ale także jakie były warunki. Chcemy ustalić i chcemy sprawdzić, w jaki sposób właśnie ktoś chciał monetyzować czy też zarabiać na tego typu wydarzeniach - mówiła Kotula.



Groźby i wielkie pieniądze



Sprawa jest poważna nie tylko prawnie, ale i finansowo. Rynek patostreamingu to w Polsce wielomilionowy biznes. Twórcy zarabiają na reklamach, platformach streamingowych, zrzutkach i sprzedaży dostępu do treści. Im bardziej ekstremalny materiał, tym wyższy zasięg. Im wyższy zasięg, tym wyższy przychód. Kotula nie ukrywa, że po nagłośnieniu sprawy zaczęła otrzymywać ostrzeżenia. Sugestie, by przestała się zajmować tym tematem.

- Chcemy ustalić w takim razie, czy doszło do zawierania umów lub składania oświadczeń woli. Chcemy zabezpieczenia tych umów, jeśli takie umowy były. Chcemy też ustalenia warunków finansowych oferowanych uczestnikom, bo oczywiście podniosły się głosy krytyki, ale ja także dostałam ostrzeżenia oraz sugestie, żeby przestać zajmować się tym tematem.

Rozumiem, że to jest kwestia dużych pieniędzy, które osoby, twórcy takiego kontentu, mogą zarabiać na patotreściach. Chcemy ustalić osoby odpowiedzialne za rekrutację, bo wiemy, że taka rekrutacja się odbyła. Kloszart Combat to miała być gala, która miała zaangażować osiem osób do walk w klatkach. Rozumiem, że nie tylko te osoby, od których dowiedzieliśmy się z mediów, ale także inne - dodała Katarzyna Kotula.

Ministerstwo i wyścig z algorytmem



Prokuratura to jedno. Ale posłanka podkreśliła, że nie wygrają systemowej walki z patostreamingiem, dopóki prawo nie będzie miało skutecznych narzędzi. Przed kamerami posłanka wyjaśniła, jakie projekty ustaw są już w toku i dlaczego to właśnie legislacja może zmienić reguły gry.

- W Sejmie jest projekt poselski Koalicji Obywatelskiej, który skupia się na zakazie patostreamingu, penalizowanie treści, patotreści, streamingu, ale także treści, w których zaangażowane są osoby, które mogą być poniżane, wykorzystywane albo zmuszane w jakiś sposób do przemocy. Drugi projekt, projekt Prawa i Sprawiedliwości, został połączony z tym projektem. Jest on procedowany, po pierwszym czytaniu, trwają prace w Komisji Kodyfikacyjnej nad projektem, który ma zakazać patostreamingu, a Ministerstwo Cyfryzacji, którym zarządza lewicowy premier Krzysztof Gawkowski, także pracuje nad rozwiązaniem, nad projektem rządowym, który ma ograniczyć te szkodliwe treści w zakresie dostępu osób małoletnich i dzieci - mówiła Katarzyna Kotula.

Zajęli się też platformami patostreamerów



To rzadki przypadek, gdy obie strony politycznego sporu znalazły wspólny mianownik. Ale poza projektami ustaw posłanka wskazała też, co w całej sprawie jest dla niej kluczowe i dlaczego samo ściganie organizatorów to za mało.

- Bo jeden aspekt, bulwersujący aspekt tej sprawy, to jest to, że ktoś próbuje zarobić duże pieniądze, czyli monetyzacja patotreści, w których wykorzystywane są osoby w trudnej sytuacji życiowej. Drugi, najważniejszy aspekt to jest dostęp osób małoletnich, osób nieletnich do takich treści. Trwa więc praca także nad rządowym projektem ograniczającym dostęp szkodliwych treści, jeśli chodzi o osoby małoletnie i mam nadzieję, że te kompleksowe zmiany, czyli projekt rządowy, ograniczy dostęp do tych treści. Wiem, że trwają prace także nad definicją tego, czym są właściwie te patotreści, które pojawiają się w internecie na różnych platformach, ale także zmuszenie platform do odpowiedzialności, do możliwości zablokowania takich treści, ale też skutecznej weryfikacji wieku, bo są to różnego rodzaju rozwiązania, które w sposób kompleksowy, mam nadzieję, zablokują taką możliwość - dodała Kotula.
W ostatnich tygodniach, m.in. na skutek interwencji posłów - w tym Roberta Biedronia - kilka kanałów z patotreściami zostało zamkniętych. Kotula przyznaje jednak uczciwie: to nie jest systemowe rozwiązanie. To gaszenie pożarów jeden po drugim. Kluczowe pytanie brzmi: czy platformy cyfrowe będą mogły być pociągane do odpowiedzialności za treści, które na nich się pojawiają? Dziś w większości przypadków - nie.


Ograniczenia wiekowe na platformach istnieją już teraz. Nie działają. Kliknięcie "mam 18 lat" to jedyna bariera, jaką dziecko musi pokonać, żeby obejrzeć treści, których oglądać nie powinno. Równolegle Ministerstwo Cyfryzacji pracuje nad projektem rządowym mającym to zmienić, a dokładniej dostosować do potrzeb społecznych.

Działają w szarej strefie, reagują dopiero pod presją polityczną lub medialną, a ich algorytmy nagradzają dokładnie te treści, które prawo powinno eliminować: ekstremalną, kontrowersyjną, angażującą i często krzywdzącą. Projekt rządowy ma to zmienić. Ma zdefiniować, czym są patotreści, nałożyć na platformy obowiązek skutecznej weryfikacji wieku i dać państwu realne narzędzia do blokowania konkretnych kanałów i materiałów.

Miejsca

Opinie wybrane

Wszystkie opinie (150)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najczęściej czytane