Fakty i opinie

"Akcja klepsydra" na pożegnanie Dworu Studzienka

artykuł historyczny
Najnowszy artukuł na ten temat

Szukają pieniędzy na drugie życie dla zabytkowego domu w Nowym Porcie

Dwór Studzienka we Wrzeszczu jest w fatalnym stanie. Właściciel chce o niego zadbać, ale nie ma na to pieniędzy.
Dwór Studzienka we Wrzeszczu jest w fatalnym stanie. Właściciel chce o niego zadbać, ale nie ma na to pieniędzy. fot. Łukasz Unterschuetz/Trojmiasto.pl

Na płocie przy zabytkowym XVIII-wiecznym Dworku Studzienka przy ul. Traugutta 94-96 zobacz na mapie Gdańska we Wrzeszczu zawisł wieniec i klepsydra z wymownym napisem: "Z głębokim żalem żegnamy dni minionej świetności". Nic dziwnego: dawny dwór, który od blisko 14 lat jest w prywatnych rękach, jest w opłakanym stanie.



Po klepsydrze nie ma już śladu, jednak akcja została sfotografowana i trafiła na fora internetowe. Jej anonimowy inicjator apelował:

"Nie wiem już jak zwrócić uwagę władz miasta na ten przygnębiający akt obumierania czystej i pięknej materii(..) Zróbmy coś, by sami sobie udowodnić, że można. Klepanie w klawiaturę i wzdychanie do starych pocztówek to fajna rzecz. Ale czy nie warto by zrobić choć trochę więcej?" - napisał na Forum Dawny Gdańsk.

Akcji nie dziwią się lokatorzy budynku, który sąsiaduje z dawnym dworem. - Nie wiemy kto umieścił wieniec i klepsydrę, podejrzewamy, że to miłośnicy Wrzeszcza. Pod tym był jeszcze znicz ustawiony. To bardzo ładny gest, widać że ludziom zależy na tym dworze - mówią bracia Trzcińscy, zamieszkujący budynek zabytkowej wozowni, która także należy do dawnego zespołu dworskiego Studzienka.

Dwór wraz z wozownią oraz terenem o powierzchni blisko 7 tys. m kw. kupiła od miasta w 1998 roku spółka Aleksandra. Zapłaciła za wszystko 180 tys. zł, ponieważ uzyskała 50-procentową bonifikatę. Dodatkowo została zwolniona z podatku od nieruchomości.

Szefową Aleksandry jest Aleksandra Kociałkowska. Właścicielka chce odbudować zabytkowy obiekt, w tym celu założyła nawet Europejską Fundację Ochrony Zabytków, która stara się m.n. o zdobycie funduszy unijnych na jego rewitalizację.

Co sądzisz o tej akcji miłośników zabytków?

to pozytywna forma zwrócenia uwagi na to, co się dzieje z dworem 77%
to happening, który absolutnie niczego nie zmieni 12%
jeśli miłosnicy zabytków są tacy mądrzy, to niech sami utrzymują te zabytki 11%
zakończona Łącznie głosów: 748
W odtworzonym zespole Studzienka miałby powstać hotelik, określony mianem domu pracy twórczej dla artystów. W zrekultywowanym parku właścicielka chciałaby zrekonstruować "cudowne" źródełko.

Tyle planów, ale od lat w tym miejscu nic się nie zmienia.

- Obiekt jest zabezpieczony, został wykonany program konserwatorski, badania archeologiczne, jest pełna dokumentacja i projekt remontu. To wymaga olbrzymich nakładów. Staram się zorganizować finansowanie, ale to złożony proces. Rozmawiałam z potencjalnymi inwestorami z Rosji i Litwy, ale w grudniu zerwali rozmowy - przyznaje Aleksandra Kociałkowska.

Zaangażowanie właścicielki potwierdza wojewódzki konserwator zabytków, który przyznaje, że posiada pełną dokumentację związaną z planowaną inwestycją. Właścicielka wielokrotnie zapewniała go o chęciach, planach realizacji oraz na bieżąco informowała o próbach zdobycia finansowania.

- Dlatego do tej pory nie podejmowaliśmy żadnej interwencji. Jednak czas leci, a stan obiektu się nie poprawił. W najbliższym czasie przeprowadzimy kontrolę i w zależności od jej wyników wystawimy nakaz zabezpieczeń zabytku - zapowiada Marcin Tymiński, rzecznik wojewódzkiego konserwatora zabytków.

Sprawa ma jeszcze jeden, ludzki aspekt. Wozownia, która należy do zespołu dworu, jest także własnością spółki Aleksandra. Problem w tym, że mieszkającej tam siedmioosobowej rodzinie Trzcińskich, właścicielka do tej pory nie zapewniła innego mieszkania. Tymczasem miasto zobowiązało ją do tego sprzedając obiekt.

- Miasto sprzedało nas razem z dworem, nikt nas nie pytał o zdanie. Tej pani płacimy czynsz i opłaty eksploatacyjne. Mieszkamy tu z rodzinami od 1949 roku. Chcieliśmy wykupić dom w 1992 roku, ale miasto się na to nie zgodziło. Interweniowaliśmy wszędzie, nawet w Fundacji Helsińskiej, ale odbijamy się jak piłeczki pingpongowe. Przez tyle lat nie dostaliśmy żadnej poważnej oferty na inne mieszkanie - żalą się bracia Trzcińscy.

Dwór Studzienka został zbudowany pod koniec XVIII wieku u podnóża wzniesienia zwanego Sobótką. Wypływa spod niego Studzienecki Potok, którego źródła służyły do produkcji wody stołowej, popularnej nie tylko w Gdańsku, eksportowanej do północnych Niemiec. O jej leczniczym działaniu, zwłaszcza w przypadku chorób oczu, krążyły legendy. Teren, gdzie go wzniesiono, nazywano niegdyś osadą "Studzienka" (niem. Heiligenbrunn). W XV-XVII w. tutejszy majątek należał do kolejnych właścicieli Wrzeszcza, a w l. 1754-1828 do Uphagenów. Pamiątką po nich jest zabytkowy dworek, z resztkami niewielkiego, ale świetnego niegdyś parku. Jeszcze przed ostatnią wojną naliczono w nim 32 gatunki drzew, w tym wiele egzotycznych.

Opinie (229) 6 zablokowanych

  • Lepiej ECS wybudować niż stare budynki odrestaurować !!!

    Adam Pawłowicz musi zostawić coś po sobie.

    • 150 12

  • a kto by chciał mieszkać w dworze studzienka?

    łoterlejn to co innego!

    • 27 37

  • Przeto są liczne głosy, że co w rękach prywatnych to sam miód i profity.

    • 48 7

  • Zamiast wydawac pieniadze...

    na okna dla Glodzia, mozna by tu wylozyc troche pieniedzy. Oczywiscie wczesniej odkupujac Dwor od tego nieudacznika.

    • 95 9

  • Pani Kociałkowska ma migiem zwrócić 50% upust

    A gmina w ekspresowym trybie rozpatrzyć cofnięcie umowy, bo kupiec przez 14 lat nie wywiązał się z umowy.
    Amen

    • 158 6

  • Ten dwór powinien być wyburzony lata temu jak wiele dworów !!!!!

    to miejsca nawiedzone przez przeklęte dusze potępionych dawnych członków sekt i loży masońskich !!!! nieraz w nocy jak się tam chodzi to słychać jęki i wycia z środku. jest przy jaśkowej dolinie kilka takich dawnych wilii w których wiszą czarne obrazy szatana i stoją nawet do tej pory lustra trupie ! prosiłam księdza z parafii garnizonowej i nawet księdza z kolegiaty na wrzeszczu ale są jak widać bezradni i przestraszeni. będę dalej badać tą sprawę.

    • 22 103

  • "Dwór wraz wozownią oraz terenem o powierzchni blisko 7 tys. m kw. kupiła od miasta w 1998 roku spółka Aleksandra. Zapłaciła za wszystko 180 tys. zł, ponieważ uzyskała 50-procentową bonifikatę. Dodatkowo została zwolniona z podatku od nieruchomości.(...)" - ok 180tys. czyli równowartość 35 metrowego mieszkania, jeszcze bez podatku, no nieźle...

    • 94 4

  • A może Aleksandra odsprzeda komuś kto ma pieniądz ?

    • 35 1

  • Jak nie stać - niech sprzeda lub odda

    Za stan budynku odpowiada tylko i wyłącznie jego właściciel. W końcu jeśli się jest właścicielem to ma się zarówno prawa jak i obowiązki.

    • 87 2

  • Może Orlika walnąć, choć nie piłką nożną już się problemów nie da przykryć, dobra wielki baner, że będziemy mieli 300 miliardów z UE - to jest to!

    • 0 4

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.