Fakty i opinie

Auto czy komunikacja? A może SKM-ką i nie tylko?

artykuł czytelnika debata w trojmiasto.pl
Najnowszy artukuł na ten temat

Nowe zachęty do jazdy autobusem po Wielkim Kacku

Przesiadka z auta do PKM to dla pana Marcina była sama przyjemność. Niestety problemy z zakupem biletu w autobusie i, jego, zdaniem, niesłusznie wlepiony mandat zniechęciły go do dalszego korzystania z komunikacji.
Przesiadka z auta do PKM to dla pana Marcina była sama przyjemność. Niestety problemy z zakupem biletu w autobusie i, jego, zdaniem, niesłusznie wlepiony mandat zniechęciły go do dalszego korzystania z komunikacji. fot. PKM

Kolejne głosy w dyskusji, czym lepiej poruszać się po Trójmieście - autem czy komunikacją. Tym razem prezentujemy dwa głosy. Jeden osoby, która sparzyła się na korzystaniu z komunikacji i drugi - o korzystaniu z elektrycznej hulajnogi i SKM.



Ile czasu zajmuje ci zazwyczaj dotarcie do pracy?

kilka minut 6%
10-15 minut 18%
około pół godziny 34%
do godziny 27%
godzinę i dłużej 15%
zakończona Łącznie głosów: 1531
Opublikowany nieco ponad tydzień temu artykuł, w którym nasz czytelnik opisał swoje wrażenia z podróżowania komunikacją miejską, po tym jak przesiadł się z auta, wywołał lawinę komentarzy.

Czytaj też: Wolę komunikację i rower od auta

Do redakcji zaczęły spływać kolejne listy próbujące ukazać wyższość zarówno jednego, jak i drugiego środka transportu. Dwa z nich już opublikowaliśmy, teraz przyszedł czas na kolejne - tym razem będzie to dwugłos.

Zobacz też: Komunikacja miejska tylko w ostateczności

Marcin:

Moja trasa dom - praca, to dość spory kawałek Trójmiasta, mieszkam w Gdańsku, dzielnicy Rębowo zobacz na mapie Gdańska. Pracuję w Gdyni w samym centrum - ulica Świętojańska zobacz na mapie Gdyni. Od samego początku (rok 2013), kiedy przyprowadziłem się do Gdańska, codzienną podróż odbywałem samochodem. Nie było źle, 25 min do pracy na godzinę 9, powrót podobnie. Jednak z każdym rokiem sytuacja stawała się coraz gorsza. Powroty między godziną 17 a 18 to już było zazwyczaj 45 minut wzwyż. Wystarczyła mała stłuczka na obwodnicy, zepsuty samochód na poboczu i robiło się 1,5 godziny.

Jazda PKM to była czysta przyjemność



Postanowiłem się przesiąść na nowo powstałą PKM. Dojazd do przystanku Gdańsk Jasień zobacz na mapie Gdańska autobusem odpada - przekonałem się o tym już pierwszego dnia. Żaden autobus jeżdżący ulicą Świętokrzyską nie trzyma rozkładu - wiadomo dlaczego - korki. Pozostała opcja jeżdżenia samochodem do Kiełpinka zobacz na mapie Gdańska i przesiadka na PKM, czyli Park and Ride. Wszystko działało świetnie. Jazda PKM to była czysta przyjemność, puste składy, zawsze miejsce siedzące, klimatyzacja. Gazeta czy książka w rękę i czas ten był naprawdę miło spędzony. Cała podróż zamykała się w ok. godzinie, ale mi to pasowało, czasowo tak samo, a wygoda dużo większa no i mniej stresu.

Nadeszła ulewa, PKM przestała na kilka miesięcy kursować. Wiadomo - powrót do samochodu.

Kiedy kolejka zaczęła jeździć, rozkład się nieco zmienił, ale i tak było w porządku. Godzina odjazdu z Gdyni Głównej z 17:19 na 17:16, niby nieznaczna, dla mnie była sporym wyzwaniem. W tym miejscu chciałbym zwrócić uwagę na dostosowywanie rozkładu w godzinach szczytu. Rozumiem, że większość ludzi jeździ do pracy na 8 i wraca o 16, ale żeby od 17 do następnego składu było aż 50 min odstępu?

Wracając do mojej sytuacji - zacząłem podjeżdżać na dworzec w Gdyni autobusami lub trolejbusami. Co tam, że to najdroższy bilet trójmiejski - 220 zł. Taniej niż samochodem, ale za to pełna swoboda.

Jednak ostatniego lata zaryzykowałem i stwierdziłem, że dystans z pracy na dworzec w Gdyni będę pokonywał pieszo, dobre to dla zdrowia, a i bilet będzie tańszy. Działało dobrze, w przypadkach brzydkiej pogody kupowałem jednorazówki. Dowiedziałem się nawet, że można kupować bilet przez aplikację w telefonie, nie dość, że szybciej, to jeszcze taniej. Rewelacja. Tak się wprawiłem, że wychodząc z pracy już miałem w głowie rozkłady jazdy kilku trolejbusów z przystanku Żwirki i Wigury lub autobusów z Armii Krajowej. Efekt - jak tylko podchodziłem na przystanek wsiadałem w coś pasującego kierunkiem i w drogę.

30 sekund na zakup biletu



Sielanka komunikacyjna trwała do pewnego dnia października 2017. Jak zawsze skończyłem pracę o 17. Na przystanku 17:02 w trolejbus nr 22, wsiadam, odpalam telefon, aplikacja Skycash - bilet kupiony. Zajęło mi to ok. minuty. W tym czasie akurat podjeżdżamy na kolejny przystanek, wsiadają kontrolerzy, "proszę bileciki do kontroli", ja pokazuję swój, a kontroler, że za późno go kupiłem. Tłumaczę, że dopiero co wsiadłem, korzystałem z aplikacji, że nie mam wpływu na jej działanie itd. Pana z ZKM zbytnio to nie interesowało. Stwierdził, że pasażer ma 30 sekund na kupienie biletu i koniec. Zażądał dokumentu tożsamości, odmówiłem, bo nie miał podstaw. No to podróż na przystanek końcowy, wezwany patrol policji. Kontroler jeszcze mi groził, że przeze mnie trolejbus nie odjedzie na czas, bo musimy czekać w środku. Przyjechała policja, spisała, no i udałem się na PKM, swoją drogą akurat zdążyłem na tą 50 min późniejszą.

Po powrocie do domu przestudiowałem natychmiast wszelkie regulaminy ZKM Gdynia. Wystosowałem pismo z prośbą o wyjaśnienie zachowania kontrolerów, ponieważ nie ma tam ani jednego słowa o 30 sekundach, ani o tym, że musieliśmy czekać w pojeździe na przyjazd policji. Wręcz przeciwnie, regulamin jasno wskazuje, że to kontroler decyduje, gdzie można oczekiwać.

W piśmie zwrotnym niestety na żadne z moich pytań odpowiedzi nie uzyskałem, a stwierdzono tylko, że brak niezwłocznego zakupu biletu jest karany i na mnie zostaje nałożona kara grzywny za brak ważnego biletu, oraz dodatkowa opłata za wstrzymanie pojazdu. Tak zakończyła się moja historia podróżowania komunikacją zbiorową do pracy, ponieważ już nigdy nie mam zamiaru wsiadać do żadnego autobusu.

Komunikacja to opcja ostateczna



Podsumowując: możemy czytać w wielu miejscach, jaka ta komunikacja cudowna, że korki na drogach mniejsze, że taka nowoczesna itd. Dla mnie to fikcja. Dopóki nie zmieni się podejście do klienta, rozkłady i cenniki nie będą przejrzyste, oferta biletowa i sposób zakupu nie będą banalnie proste nawet dla kogoś przyjezdnego z zagranicy, to zawsze pozostanie to tylko opcja ostateczna.

Czytaj też: Rowerem, autem, komunikacją. Jak do pracy dojeżdżają pracownicy biurowców

Po wypróbowaniu różnych wariantów dojazdu z Gdyni do Gdańska, nasz czytelnik zdecydował się na SKM-kę i elektryczną hulajnogę.
Po wypróbowaniu różnych wariantów dojazdu z Gdyni do Gdańska, nasz czytelnik zdecydował się na SKM-kę i elektryczną hulajnogę. fot. Łukasz Unterschuetz/trojmiasto.pl
Adam:

Pragnę się podzielić swoimi spostrzeżeniami. Może nawet więcej niż tylko swoimi, gdyż sposób dotarcia do nowego biura został poprzedzony parotygodniowym rozpoznaniem oraz dyskusją z innymi pracownikami. Część osób z biura mieszka na północy Gdyni zobacz na mapie Gdyni, część na Chyloni zobacz na mapie Gdyni, a ja na Wzgórzu św. Maksymiliana zobacz na mapie Gdyni. Musimy zaś dotrzeć w rejon Wyspy Spichrzów zobacz na mapie Gdańska.

Wariant pierwszy - samochód


Wydawało się naturalnym dojeżdżać autem i składać się na paliwo. Pomijając kwestie porannych i popołudniowych korków kłopotem był fakt, iż zaczynamy i kończymy o różnych porach (w zależności od natężenia prac). Nawet gdybym rozpatrywał dojazdy indywidualne i samochód służbowy, to kłopotem jest parkowanie na Wzgórzu. Brak rozsądnej polityki UM Gdynia dotyczącej miejsc parkingowych sprawił, że po utworzeniu w Śródmieściu strefy płatnego parkowania sąsiednie dzielnice zapychają się autami. Po godz. 16 trafienie na wolne miejsce graniczy z cudem. Jeśli zaś uda się szczęśliwie takowe znaleźć, to strach je opuścić, by jechać na popołudniowe zakupy. Łatwiej podjechać wówczas autobusem/rowerem/hulajnogą lub przejść pieszo.

Rozwiązanie upadło.

Wariant drugi - rower + SKM


O ile w pierwszym przypadku zbieżne lokalizacje to Północ i Chylonia, to w przypadku roweru o Północy mogliśmy zapomnieć. Zjazd z góry jeszcze jako taki, ale powrót pod górę to za dużo jak na codzienny transport, nie mówiąc już o kapryśnej pogodzie. Chylonia i Wzgórze wygrywają dzięki bliskości stacji SKM. Jednak problem pojawia się po dotarciu na peron i jest to tłok w kolejce. W porannym szczycie czasem trudno wejść samemu, a gdzie tu jeszcze rower. Ponieważ jeden rower zabiera 3 miejsca stojące, więc kalkulacja jest prosta i trzeba pozostać na peronie. (Nie prezentujemy stanowiska "mój święty ubłocony rower musi jechać, bo się spieszę do pracy"). Po dotarciu do Śródmieścia poruszamy się ulicą mimo sporego natężenia ruchu samochodowego. Gorzej jest przy powrocie, bo wówczas jest ciemno i w okolicach godz. 16 korek na Podwalu sięga zwykle ul. Słodowników, a to nie sprzyja współpracy na drodze i przy roztargnieniu kierowców czasem prowadzi do niebezpiecznych sytuacji mimo prawidłowego oświetlenia roweru i odblasków.

Rozwiązanie stosowane jest awaryjnie.

Wariant trzeci - ZKM + SKM


Cóż wiele tu pisać - to jest rozwiązanie niczym lokata lub obligacje skarbowe - marny (czas przejazdu) zysk, ale (pewność, że pojedzie) bezpieczne. Nieco wygodniejsze niż dotarcie na przystanek pieszo.

Rozwiązanie na (śnieżną) zimę

Wariant czwarty - hulajnoga elektryczna + SKM


To rozwiązanie najlepsze dla naszych potrzeb komunikacyjnych. Hulajnogą podjeżdżam na przystanek SKM, tam przy dużym tłoku w kolejce składam hulajnogę, tak że obszarowo zajmuje tyle miejsca co plecak (trzymanie hulajnogi w pionie) i sprawnie przemieszczam się z SKM Śródmieście do biura. Co przemawia za tym rozwiązaniem:

  • hulajnogą mogę legalnie jeździć po chodniku - nie łamię przepisów jak rowerzyści
  • w przeciwieństwie do jazdy rowerem, elektryczna hulajnoga nie wymaga wysiłku - nikt nie śmierdzi w biurze
  • nie mam problemu, by wejść do kolejki
  • z przyczyn oczywistych poruszam się szybciej niż pieszo
  • hulajnoga mieści się pod biurkiem ( i tam się ładuje)
  • nie stresuję się dostępnością miejsc parkingowych
  • mogę podjechać po zakupy (z plecakiem) i jest to szybsze niż pieszo, a czasem niż autem + szukanie miejsca na parkingu sklepu oraz pod blokiem.
Co Cię gryzie - artykuł czytelnika to rubryka redagowana przez czytelników, zawierająca ich spostrzeżenia na temat otaczającej nas trójmiejskiej rzeczywistości. Wbrew nazwie nie wszystkie refleksje mają charakter narzekania. Jeśli coś cię gryzie opisz to i zobacz co inni myślą o sprawie.

Opinie (204) 7 zablokowanych

Dodaj opinię
Walczymy z przemocą słownąKasujemy opinie obraźliwe i nie na temat

Dodaj opinię

Odpowiedz

Dodając opinię akceptujesz regulamin dodawania opinii.
Administratorem Twoich danych osobowych jest Trojmiasto.pl Sp. z o.o.. Szczegóły przetwarzania danych znajdują się w polityce prywatności.

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.