Fakty i opinie

stat

Automat podwójnie doładował mu kartę miejską. "Sam jestem sobie winien"

interwencja trojmiasto.pl
Czasem zwykłe doładowanie karty miejskiej w automacie biletowym może przerodzić się w wielodniową batalię reklamacyjną.
Czasem zwykłe doładowanie karty miejskiej w automacie biletowym może przerodzić się w wielodniową batalię reklamacyjną. fot. Mateusz Ochocki / KFP

Nerwy, dodatkowe koszty, strata czasu, zderzenie ze spychologią i poczucie, że to wszystko jego wina - pan Grzegorz przekonał się właśnie, że tym może zakończyć się doładowanie karty miejskiej w automacie biletowym. - Ani ZTM, ani Mennica Polska, do której należy automat nie poczuwa się do winy. Najwyraźniej sam sobie jestem winny, że postanowiłem zakupić bilet miesięczny. Sam sobie jestem również winien, że zapłaciłem dwa razy za bilet i poniosłem dodatkowe koszty w związku z nieprawidłowościami, które miały miejsce. To kpina - mówi nasz czytelnik.



Czy zdarzyło ci się składać reklamację na zakupione bilety?

tak, została uwzględniona pozytywnie

24%

tak, została odrzucona

20%

nie, staram się kupować bilety w kasie

56%
Historia pana Grzegorza zaczyna się banalnie. W niedzielę poszedł do automatu na przystanku Wilanowska w Gdańsku, by doładować kartę miejską. Jego uwagę zwróciło niewłaściwe działanie automatu, który podejrzanie długo reagował na płatność kartą. Transakcje zostały dwukrotnie anulowane, więc pan Grzegorz postanowił zapłacić gotówką. Spiesząc się na tramwaj, szybko zabrał wydrukowane przez automat potwierdzenia zakupu i dopiero w drodze - na ich podstawie - zorientował się, że automat nie doładował jego karty miejskiej.

Sprawdź: lista wszystkich biletomatów w Gdańsku

- Postanowiłem sprawdzić czy kupiony bilet jest zapisany na karcie miejskiej. Nie był. Postanowiłem zgłosić powyższą sytuację do dyżurnego ruchu ZTM. Pani z centrali ruchu potwierdziła, że w systemie brak jest informacji o zakupie ważnego biletu. Doradziła mi także, by kupić sobie normalny bilet i zgłosić reklamację na Dworcu Głównym w otwartej kasie firmy Emar. Tam się jednak okazało, że nie przyjmują tego typu zgłoszeń. Pani w punkcie sprzedaży biletów jeszcze raz sprawdziła czy bilet się nie doładował. Niestety okazało się, że biletu na karcie nie ma. W związku z koniecznością późniejszego przemieszczania się po Gdańsku byłem zmuszony ponownie kupić bilet za 94 zł.
Anulowane potwierdzenia transakcji. Pierwsze z godz. 14:39, drugie - dwie minuty później.
Anulowane potwierdzenia transakcji. Pierwsze z godz. 14:39, drugie - dwie minuty później. fot. czytelnik Trojmiasto.pl
Dzień później okazało się, że karta miejska doładowana jest dwa razy. Po raz pierwszy bilet zakupiono o godz. 14:38 w automacie przy Wilanowskiej, a następnie o godz. 15:32 w punkcie przy Gdańsku Głównym. Pan Grzegorz złożył więc w ZTM reklamację i poprosił o zwrot 94 zł za podwójne doładowanie karty oraz ok. 30 zł za poniesione dodatkowe koszty (tego dnia jechał pociągiem do Malborka, przez formalności musiał kupić dodatkowy bilet).

ZTM reklamację przyjął i... przekazał do rozpatrzenia Mennicy Polskiej, do której należy automat. Ta z kolei odesłała pana Grzegorza do "jednego z punktów reklamacyjnych, aby dokonać przesunięcia biletu".

Mennica Polska: bilet jest prawidłowo zakodowany



- Bardzo prosimy o przekodowanie biletu klientowi. Jest to najszybsze i najlepsze rozwiązanie. Reklamacja nie będzie uwzględniona ponieważ bilet jest prawidłowo zakodowany - napisała Monika Gadomska, referent ds. obsługi sprzedaży Mennicy Polskiej.
Potwierdzenie kupna drugiego biletu, za który pan Grzegorz zapłacił gotówką.
Potwierdzenie kupna drugiego biletu, za który pan Grzegorz zapłacił gotówką. fot. czytelnik Trojmiasto.pl
- Kompletnie tego nie rozumiem. Adresatem mojej reklamacji i roszczenia o zwrot poniesionych kosztów jest Zarząd Transportu Miejskiego w Gdańsku, jako podmiot odpowiedzialny za organizację i transport publiczny w Gdańsku. To ZTM-owi zapłaciłem za świadczenie przewozu i z którego usług dzięki zapłacie korzystam. Kwestie tego kto pośredniczy w sprzedaży biletów jest z mojego punktu widzenia zupełnie nieistotną sprawą, na którą jako zwykły klient nie mam przecież żadnego wpływu. To z kim ZTM podpisuje umowy na świadczenie usług pośrednictwa sprzedaży biletów i w jaki sposób wybrany podmiot świadczy usługi, powinno być w zainteresowaniu ZTM, gdyż to ZTM w szczególności traci wizerunkowo na wszelkiego rodzaju nieprawidłowościach. W mojej ocenie zasadnym jest występowanie do ZTM w sprawie, która mnie dotknęła i oczekuję odpowiedzi i stanowiska od ZTM w Gdańsku - podkreśla pan Grzegorz.
Jak mówi, nakładanie na niego dodatkowych obowiązków, które musi spełnić w celu załatwienia sprawy jest "oburzające i delikatnie mówiąc, nie na miejscu".

- Najwyraźniej sam sobie jestem winny, że postanowiłem zakupić bilet miesięczny. Sam sobie jestem również winien, że zapłaciłem dwa razy za bilet i poniosłem dodatkowe koszty w związku z nieprawidłowościami, które miały miejsce. Przerzucanie się odpowiedzialnością w przedmiotowej sprawie jest totalną kpiną. Cała sytuacja jest bardzo żenująca i tylko dowodzi, że nikt nie traktuje poważnie zwykłego szarego człowieka (klienta czy pasażera), który ma nie ze swojej winy poważny problem - dodaje.

A jednak błąd pracownika?



Potwierdzenie doładowania karty miejskiej w punkcie Emar przy Dworcu Głównym.
Potwierdzenie doładowania karty miejskiej w punkcie Emar przy Dworcu Głównym. fot. czytelnik Trojmiasto.pl
Dopiero gdy w kolejnej wiadomości pan Grzegorz napisał, że sprawę przekazuje mediom i do Miejskiego Rzecznika Konsumentów w Gdańsku z prośbą o interwencję, otrzymał nieco obszerniejsze wyjaśnienia - już od dyrekcji Mennicy Polskiej. Ale tylko "nieco", bo jak wyjaśnił Jacek Sieński, dyrektor Działu Handlowego Płatności Elektronicznych Mennicy Polskiej, kupno drugiego biletu za 94 zł było wynikiem błędu pracownika kasy Emar na Dworcu Głównym.

- I do tej firmy proszę się zwrócić o anulowanie zbędnego biletu i zwrot pieniędzy - odesłał pana Grzegorza dyrektor Działu Handlowego Płatności Elektronicznych Mennicy Polskiej. - Nie jestem w stanie wyjaśnić, dlaczego pracownik w kasie poinformował pana o braku biletu na karcie, skoro bilet ten musiał tam być już zapisany. Nie ma żadnej możliwości, aby bilet na karcie ujawnił się z jakimś opóźnieniem. W systemie w Gdańsku bilet zapisywany jest na karcie w urządzeniu - od chwili pozytywnego zakończenia transakcji bilet jest fizycznie zakodowany na karcie.
Gdy poprosiliśmy ZTM o wyjaśnienie, dlaczego odsyłają swoich pasażerów do podwykonawców, odpowiedź otrzymaliśmy po kilku godzinach. Jak wyjaśnił Zygmunt Gołąb, rzecznik prasowy Zarządu Transportu Miejskiego w Gdańsku do tej sytuacji doszło w wyniku wystąpienia kilku niefortunnych czynników.

ZTM przeprasza i... zaprasza w godzinach pracy



- W imieniu ZTM, jak i operatora, spółki Mennica Polska, chciałbym pana Grzegorza za to przeprosić. Jest mi przykro, że został pan narażony na stres i absolutnie rozumiem pana zdenerwowanie. Aby nie przedłużać tej niekomfortowej sytuacji, zaproponowaliśmy spotkanie w naszym punkcie reklamacyjnym w siedzibie ZTM przy ul. Na Stoku celem oddania pieniędzy za drugi zakodowany na karcie bilet, bądź też przesuniecie tego drugiego biletu na kolejny miesiąc. Ponieważ jednak pan odmówił przyjścia do nas z kartą, pracujemy nad dalszym rozwiązaniem tej sytuacji - odpisał rzecznik ZTM.
Pan Grzegorz: - Nie wiem co chcą sprawdzać na karcie, bo przecież wszystko jest jasne w tej sprawie. Z załączonej dokumentacji wynika jasno co i kiedy zostało zapisane na kartę. Nie mam możliwości przybycia do ZTM w godzinach otwarcia ich punktów, bo musiałbym zwalniać się z pracy, a przecież nikt za czas nieobecności w pracy mi nie zapłaci.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (200)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.