Fakty i opinie

stat

Ażurowy czasomierz w Nowym Porcie

artykuł historyczny
Zrekonstruowana kula to stalowa konstrukcja o średnicy 1,6 m i wadze 70 – 80 kg. Spadając przemierza ona odcinek 3,2 m.
Zrekonstruowana kula to stalowa konstrukcja o średnicy 1,6 m i wadze 70 – 80 kg. Spadając przemierza ona odcinek 3,2 m. fot. Łukasz Unterschuetz

Na latarni w Nowym Porcie oficjalnie uruchomiono dziś w południe Kulę czasu. To pierwsze oficjalne wskazanie czasu od kiedy w 1929 roku mechanizm został zniszczony podczas sztormu.



Przywrócenie dawnej świetności latarni oraz kuli czasu Stefan Michalak uważa za swój projekt życia.
Przywrócenie dawnej świetności latarni oraz kuli czasu Stefan Michalak uważa za swój projekt życia.
Latarnia od pięciu lat jest własnością Stefana Jacka Michalaka, polskiego inżyniera z Kanady. Wiosną 2004 pierwsi goście mogli podziwiać z niej widok na Westerplatte, ujście Martwej Wisły, kanały portowe i Zatokę Gdańską.

- Kilka lat temu, gdy Stefan Michalak przyszedł do mnie i zwierzył się z zamiaru kupienia latarni, pomyślałem, że to jakiś szaleniec. Kiedy okazało się, że mieszka w Kanadzie, czyli jest poddanym królowej Elżbiety, uznałem, że jest szpiegiem - żartował na uroczystości uruchomienia kuli czasu Paweł Adamowicz. - Taka latarnia wydawała się studnią bez dna. Jednak zaufałem panu Michalakowi i kiedy cztery lata temu otworzyliśmy latarnię, stała się ona atrakcją turystyczną - dodał.

Od dziś dodatkową atrakcją będzie nietypowy zegar wieżowy. Na przełomie XIX i XX wieku kula czasu spadała po maszcie jeden raz - w południe, by załogi statków mogły regulować chronometry okrętowe.

Teraz kiedy wykorzystuje się bardziej zaawansowane narzędzia nawigacji, a latarnia stała się obiektem muzealnym, kula będzie raczej atrakcją turystyczną, a jej spadek podziwiać będzie można pięć razy na dobę - punktualnie o 10, 12, 14, 16 i 18.

- Od dziecka jestem gdańszczaninem, a od 40 lat mieszkam w Kanadzie przy ujściu rzeki św. Wawrzyńca do oceanu. W tym rejonie jest mnóstwo wysp i na wielu z nich stoją latarnie. Dlatego są mi tak bliskie. Kiedy dowiedziałem się, że latarnia w Nowym Porcie popada w ruinę, uczyniłem z jej ocalenia projekt swojego życia. Dziś, gdy uruchomiliśmy na niej kulę czasu, jestem bardzo szczęśliwym człowiekiem - mówi Stefan Michalak.

Kula czasu na latarni w Nowym Porcie to jedyny taki działający czasomierz w Polsce i w basenie Morza Bałtyckiego. Na świecie zachowało się ich kilka - w Wielkiej Brytanii, USA i Nowej Zelandii. Jednak gdańska kula jest wyjątkowa, bo jako jedyna jest ażurowa.

Z okazji uruchomienia kuli czasu gdański oddział poczty wydał okolicznościowy stempel i kartkę pocztową z widokiem nowoporckiej latarni z 1894 roku.

W XIX wieku kule czasu umożliwiały precyzyjne nastawienie chronometrów okrętowych, niezbędnych do określenia położenia statku. Pierwsza kula czasu powstała w Greenwich w Anglii w roku 1833. Gdańska kula pojawiła się w 1876 roku na drewnianej wieży, a w 1894 roku przeniesiono ją na szczyt wybudowanej latarni morskiej.
Za pięć 12 w południe kulę wciągano do połowy masztu, a za dwie dwunasta na jego szczyt. W samo południe sygnał biegnący linią telegraficzną z Królewskiego Obserwatorium Astronomicznego w Berlinie zwalniał mechanizm. Teraz zastąpi go sygnał radiowy na falach długich, emitowany z radiostacji Europejskiej Centrali Czasu w Mainflingen koło Frankfurtu.

Opinie (31)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.