Fakty i opinie

stat

Bazylika Mariacka: cmentarz wielu tysięcy gdańszczan

artykuł historyczny
W Bazylice Mariackiej pochowano kilka tysięcy gdańszczan, ale po II wojnie światowej jedynie dwóch.
W Bazylice Mariackiej pochowano kilka tysięcy gdańszczan, ale po II wojnie światowej jedynie dwóch. Galeria Trojmiasto.pl

Mało kto zdaje sobie sprawę, że stare gdańskie kościoły są także wielkimi cmentarzami. A przecież w Bazylice Mariackiej bezustannie stąpamy po płytach nagrobnych. W największej gdańskiej świątyni pochowano co najmniej kilka tysięcy osób.



Nagrobek Simona i Judith Bahr, ustawiony w kościele Mariackim w 1620 r. Dzieło Abrahama van den Blocke'a.
Nagrobek Simona i Judith Bahr, ustawiony w kościele Mariackim w 1620 r. Dzieło Abrahama van den Blocke'a. fot. Łukasz Unterschuetz/trojmiasto.pl
Płyta nagrobna admirała Arendta Dickmanna, dowodzącego polską flotą w bitwie pod Oliwą, umieszczona w 380. rocznicę pogrzebu.
Płyta nagrobna admirała Arendta Dickmanna, dowodzącego polską flotą w bitwie pod Oliwą, umieszczona w 380. rocznicę pogrzebu. fot. Łukasz Unterschuetz/trojmiasto.pl
Bogaci obywatele Gdańska za życia dbali o to, by po śmierci zapewnić swym prochom prestiżowe miejsce spoczynku. Jak pisze prof. Edmund Kizik, było kilka rodzajów pochówków: najprostsze to groby bezpośrednio w ziemi, bez płyty nagrobnej, zakrywane tylko deskami, na których stawiano potem ławy. Dalej groby w ziemi, ale oznaczone kamiennymi płytami nagrobnymi bądź przynajmniej flizami. Lepsze i droższe były groby o wymurowanych ścianach na planie prostokąta, także nakryte płytami. I wreszcie najbardziej luksusowe, puste, obmurowane i zasklepione krypty wyposażone w schody zejściowe.

Trzeba zresztą zauważyć, że w protestanckiej obyczajowości gdańszczan ceniono możliwość złożenia zmarłego w obrębie kościoła, ale sam grób nie był otaczany przesadnym szacunkiem. Niekiedy znajdował się bezpośrednio pod tą samą ławą kościelną (przypisaną do rodziny bądź cechu), na której nieboszczyk zasiadał za życia. Płyty czy inne oznaczenia łatwo ulegały destrukcji i nie dbano wówczas o ich naprawę. Wielu zamożnych mieszczan starało się więc upamiętnić swoich przodków lub siebie samych w ozdobnych, niekiedy wręcz olśniewających epitafiach, umieszczanych na ścianach i filarach kościoła.

Wszystkich "przelicytował" w 1614 roku potężny burmistrz Johann Speymann (budowniczy "Złotej Kamieniczki" na Długim Targu). Chciał on, by zmarli rodzice jego żony, JudithSimon Bahr, zostali uczczeni monumentalnym kamiennym nagrobkiem, który w dodatku miał stanąć pośrodku kościoła, na skrzyżowaniu nawy głównej i transeptu. Projekt ten wywołał zrozumiały opór starszyzny kościelnej, zwyczajowo zatwierdzającej projekty wszelkich elementów wyposażenia świątyni. Negocjacje, w które za sprawą Speymanna włączyła się Rada Miasta, trwały kilka lat i w końcu pomnik został zaakceptowany. Tyle tylko, że znaleziono mu mniej eksponowane miejsce, w ramieniu transeptu koło Bramy Groblowej, gdzie zresztą stoi do dziś.

Jedynym obiektem sztuki nagrobnej we wnętrzu Bazyliki, który choć trochę próbował dorównać rozmiarami nagrobkowi Bahrów, jest obelisk zmarłego w 1731 r. pułkownika von Sinclaira, komendanta miejskich oddziałów wojskowych.

Za to żadnego pomnika nie posiadał do niedawna inny dowódca spoczywający w Bazylice, admirał Arendt Dickman. Opis jego pogrzebu 4 grudnia 1627 r. przytacza Andrzej Januszajtis: "Ciało w trumnie okrytej czerwonym suknem, w asyście wielu oficerów wodą z Mindy (Wisłoujścia) do Żurawia przewieziono, gdzie je wyładowano i na trumnę położono goły pałasz, kapelusz z piórami i inne znaki godności. Stamtąd oficerowie nieśli je do kościoła. Przed trumną szli parami wszyscy wzięci w niewolę Szwedzi, wśród których było też dwóch kapłanów. Dalej część żołnierzy, po nich uczniowie, a zaraz za zwłokami panowie Komisarze Królewscy, także wielu spośród Rady oraz pospólstwa. Mowę żałobną, którą później wydrukowano, miał pan Jan Cramerus, proboszcz świętego Jana. Również złożenie do grobu bardzo uroczyście się odbyło."

Mimo tak uroczystego ceremoniału, jedyna informacja o miejscu pochówku przesławnego admirała znajdowała się w tzw. księgach grzebalnych, brak było jakiegokolwiek oznaczenia grobu we wnętrzu kościoła. Dopiero niedawne odkrycie w gdańskim Archiwum Państwowym planu kościoła z zaznaczoną numeracją kwater grobowych pozwoliło ustalić, gdzie spoczywa zwycięzca Bitwy pod Oliwą.

Pogrzeby w kościołach upowszechniły się w XV wieku i zwyczaj ten dotrwał do czasów napoleońskich. W 1819 r. władze administracyjne, kierując się względami sanitarnymi, zamknęły kościoły dla dalszych pochówków. Wciąż jednak czyniono pewne wyjątki, przede wszystkim dla osób duchownych, choć nie tylko.

W Bazylice Mariackiej znajdują się groby kilku tysięcy gdańszczan.




Po 1945 r. w Bazylice Mariackiej pochowano dotąd dwie osoby: pierwszą był zmarły 26 listopada 1978 r. wieloletni gospodarz tej świątyni, ks. Józef Zator-Przytocki. Drugą jest dr Otto Martin Kulcke, inicjator i fundator odbudowy organów mariackich. Zmarł on 2 marca 2005 r., a w czerwcu tego samego roku urna z jego prochami została uroczyście wmurowana w kaplicy św. Marii Magdaleny. Trwają przygotowania do trzeciego od zakończenia wojny pogrzebu: 21 kwietnia spocznie tu trumna zmarłego w katastrofie lotniczej w Smoleńsku Macieja Płażyńskiego.

Opinie (110) 33 zablokowane

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.