Fakty i opinie

stat

Będą mogiły dzieci nienarodzonych

Rodzice, którzy stracili swoje dzieci jeszcze przez narodzeniem, będą mogli odwiedzać ich mogiły.
Rodzice, którzy stracili swoje dzieci jeszcze przez narodzeniem, będą mogli odwiedzać ich mogiły. fot. Wojtek Jakubowski/KFP

Na Cmentarzu Łostowickim w Gdańsku powstał pierwszy na Pomorzu zbiorowy grób dla nienarodzonych dzieci. Pomieści półtora tysiąca małych urn. Podobne plany ma Gdynia.



- Szpitale odnotowują rocznie 200-300 przypadków poronień. Zdarza się, że rodzice, pod wpływem szoku, nie chcą zająć się pochówkiem. Wtedy obowiązek ten spada na gminę - mówi Maciej Lisicki, zastępca prezydenta Gdańska ds. polityki komunalnej.

Jeszcze półtora roku temu przepisy dotyczące dzieci urodzonych przed 22. tygodniem ciąży i ważących mniej niż 501 gramów były niejasne. Płody uważane były za szczątki ludzkie, a w wielu szpitalach palono je razem z odpadami.

O prawo rodziców do godnego pochowania dzieci przez lata walczyła Fundacja Nazaret, której celem jest obrona życia nienarodzonych. Dowodzono, że codziennie wiele ciał dzieci zmarłych w wyniku aborcji czy poronienia trafia na śmietnik, a w szpitalach i gabinetach prywatnych wrzucane są do ubikacji. To właśnie ta fundacja doprowadziła jesienią 2005 r. do pierwszego w Polsce zbiorowego pochówku. Na warszawskim cmentarzu pochowano wtedy 30 nienarodzonych dzieci.

Kolejne uroczystości wymusiły na rządzie zmiany. Minister zdrowia wydał rozporządzenie, według którego wszystkie dzieci, nawet te najmniejsze, mają prawo do pochówku. Dzięki temu od początku 2007 r. szpitale zobowiązane są do wydania aktu zgonu, a koszty pokrywa ZUS, który wypłaca zasiłek pogrzebowy (5,4 tys. zł).

- Zawsze informujemy matki o możliwości zorganizowania pochówku - mówi Mirosław Domosławski, dyrektor Pomorskiego Centrum Traumatologii w Gdańsku (dawniej szpital wojewódzki). - Pogrzebem dzieci nieodebranych zajmuje się MOPS. Jednak dopiero po minimum miesiącu, żeby rodzice mieli czas na zastanowienie się i zmianę decyzji.

Gdańsk odnotowuje największą liczbę poronień w województwie. Stąd pomysł na grób zbiorowy.

- Oczywiście będzie prowadzona pełna identyfikacja - zapewnia Mieczysław Kotłowski, wicedyrektor Zarządu Dróg i Zieleni w Gdańsku. - Rodzice, gdy dojdą do siebie, będą mogli bez kłopotu odnaleźć swoje dziecko w księdze cmentarnej.

Niewykluczone, że w ślady Gdańska pójdzie Gdynia. Szpital Morski im. PCK wystąpił do prezydenta Wojciecha Szczurka z prośbą o natychmiastowe rozwiązanie problemu.

- Coraz więcej rodziców samodzielnie chowa nienarodzone dzieci. Od 2007 r., czyli od chwili wprowadzenia nowych przepisów, pozostawiono zaledwie czternaście płodów. Nadal jednak czekają one w prosektorium na pochówek - mówi Elżbieta Kruszewska, zastępca dyrektora Szpitala Morskiego im. PCK ds. onkologii.

Ewa Łowkiel, zastępca prezydenta Gdyni: - W najbliższych dniach podejmiemy decyzję o lokalizacji grobów i terminie pogrzebu. Skala problemu w Gdyni jest niewielka, dlatego prawdopodobnie pozostaniemy przy pochówku tradycyjnym.

Opinie (74)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.