Fakty i opinie

stat

Bomba w Bałtyku

Polscy i duńscy rybacy regularnie wyławiają z Bałtyku bryły iperytu.
Polscy i duńscy rybacy regularnie wyławiają z Bałtyku bryły iperytu.
Zatopiona w Bałtyku broń chemiczna może trafić w ręce terrorystów i posłużyć do skonstruowania bomby. Naukowcy z gdyńskiej Akademii Marynarki Wojennej uważają, że zawartość spoczywających na dnie beczek, pocisków i moździerzy wciąż ma dużą wartość dla grup terrorystycznych. Wystarczy zwykła petarda oraz wydobyty z morza ładunek i bomba chemiczna gotowa.

Aby zdobyć bojowe środki trujące (BST), potencjalni terroryści nie musieliby nawet wydobywać amunicji - mogą ją kupić na czarnym rynku. Bryły iperytu regularnie wyławiają m.in. duńscy rybacy w rejonie Głębi Bornholmskiej i Bełtów. Duńskie władze postawiły w pogotowiu kuter przystosowany do odbierania BST od rybaków i bezpiecznego przewożenia na ląd. Wyłowione ładunki są unieszkodliwiane w spalarni na Bornholmie. Co ważne, rybacy dostają odszkodowania nie tylko za zniszczone sieci, ale też za stracony połów. Polskie instrukcje nakazują, by złowioną bryłę wyrzucić z powrotem do morza, następnie określić pozycję kutra i złożyć władzom szczegółowe meldunki. Od wprowadzenia tych przepisów dziwnym trafem ustały zgłoszenia wyłowienia BST przez polskie kutry, co wcześniej zdarzało się dość regularnie.

Plaże z trucizną

Po II wojnie światowej ZSRR i NRD zatopiły w Bałtyku 65 tys. ton BST, będących na wyposażeniu armii III Rzeszy. O ekologicznych skutkach przedsięwzięcia nikt wtedy nie myślał. Problemy zaczęły się już wkrótce - w latach 50. raz po raz zdarzały się wypadki wyrzucenia niebezpiecznych ładunków na plażę i wyłowienia ich przez rybaków. W 1955 r. w okolicy Darłówka poparzeniu uległo kilkadziesięcioro dzieci, które miały kontakt z przyniesionym przez fale iperytem. Mimo upływu lat podobne wypadki zdarzały się na Bałtyku regularnie. Na polskich wodach terytorialnych ostatnie takie zdarzenie zanotowano w styczniu 1997 r. - poparzonych zostało osiem osób.

Największe skupiska BST znajdują się w Głębi Bornholmskiej i Głębi Gotlandzkiej. Tamtędy wiedzie planowana trasa gazociągu północnego. - Podczas układania rury trzeba będzie przekopać pas o szerokości 2 km. To, że budowniczy natrafią tam na BST, jest pewne - mówi prof. Tadeusz Kasperek z Akademii Marynarki Wojennej w Gdyni. Jeśli tak się stanie, zalegające w przerdzewiałych beczkach i zbutwiałych skrzyniach parzące i rakotwórcze substancje mogą się rozprzestrzenić w całym morzu.

- Nasza inwestycja przyczyni się do oczyszczenia Bałtyku z BST, więc zastrzeżenia Polski są bezpodstawne i wynikają z powodów politycznych - twierdzi Irina Wasiliewa, rzecznik NordStream. Spółka zapewnia, że przed przystąpieniem do układania rury oczyści trasę z niebezpiecznych ładunków.

Deklaracje koncernu są jednak tylko pobożnymi życzeniami. Zgodnie z oficjalnymi dokumentami NordStream koszt projektu ma się zamknąć w 4 mld euro, a gazociąg miałby być otwarty około 2011 r. W budżecie mieszczą się działania przygotowawcze, a więc deklarowane oczyszczenie trasy gazociągu z BST. Jeśli wierzyć zapewnieniom przedstawicieli NordStream, należałoby im jak najszybciej przyznać Nagrodę Nobla, i to w kilku dziedzinach. Usunięcie i neutralizacja BST jest bowiem tak skomplikowaną i kosztowną operacją, że tylko jedna kompania na świecie zadeklarowała podjęcie się tego przedsięwzięcia. Konsorcjum angielskiej firmy Atomic Energy Authority oraz szkockiej SubSea Offshore Ltd jest gotowe wykonać to zadanie za 8 mld dolarów, przy czym operacja trwałaby 10 lat.

Poławiacze iperytu

Zgodnie z brytyjskim projektem poszukiwaniem i wydobyciem broni chemicznej zajęłyby się roboty wyposażone w kamerę. Nowatorska metoda neutralizacji przewiduje użycie srebra jako katalizatora rozkładu tabunu, sarinu, somanu i gazów V oraz rutenu do rozkładu iperytu, luizytu, fosgenu i innych chlorowcopochodnych. Bez zastosowania takich nadzwyczajnych i drogich środków ładunek można co prawda wydobyć z morza, ale bardzo prawdopodobne jest równoczesne doprowadzenie do skażenia ogromnych obszarów. Pojemniki, w których znajdują się silnie trujący iperyt, luizyt, tabun i inne związki, są skorodowane. Dopóki zalegają nienaruszone, przykryte warstwą piasku, ryzyko rozproszenia jest stosunkowo niewielkie. Naukowcy twierdzą, że jeśli nie wiemy, jak się zabrać do wydobycia BST, to lepiej go nie ruszać.

Aby zdecydować, co zrobić z bronią chemiczną, najpierw należy poznać jej właściwości. Komisja Helsińska (HELCOM) powinna powołać zespół roboczy i zatwierdzić międzynarodowy program badawczy. Uczeni oczekują też ujednolicenia (najlepiej w ramach HELCOM) procedur postępowania na wypadek wyłowienia BST i podporządkowania się im przez wszystkie państwa bałtyckie. Choć na razie niemożliwe jest masowe wydobywanie broni chemicznej z dna, to w wypadku wyłowienia przez kutry nie powinno się jej wyrzucać do morza, lecz przewozić na ląd i spalać. Aby rybacy nie bali się zgłaszać wypadków wyłowienia brył iperytu, powinno się im zagwarantować godziwe odszkodowanie i nie obciążać zbędną biurokracją. Pytanie tylko, czy jest w Polsce wola do przeciwdziałania tego typu zagrożeniom, bo dotychczas ten problem był raczej ignorowany.

Opinie (37)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.