- 1 Śmiertelny wypadek na A1 w stronę Gdańska (50 opinii)
- 2 Podwyżka opłat za wodę i ścieki w Gdańsku (211 opinii)
- 3 Obwodnica Metropolitalna uszkodzona (84 opinie)
- 4 Kra sięga dalej niż molo w Orłowie (57 opinii)
- 5 Seniorki pogoniły księdza. "Przebieraniec!" (99 opinii)
- 6 Zaparkowany samochód stał się zaspą (92 opinie)
Brał udział w desancie na Normandię, pływał w konwojach, jako pierwszy wrócił do Gdyni
W czasie II wojny światowej pływał w konwojach atlantyckich i brał udział w desancie na Normandię, a równo 79 lat temu, 21 września 1945 roku, jako pierwsza polska jednostka, wpłynął do odzyskanego portu w Gdyni. Przypominamy historię statku SS Kraków oraz kapitana Bolesława Mikszty, który tego dnia wprowadził jednostkę do ojczyzny.
- "Francuz" z domem w Gdyni
- Pierwszy polski statek handlowy, który pokonał Kanał Sueski
- Służba w konwojach, desant na Normandię i powrót do kraju
- W wieku 16 lat przerwał na naukę i poszedł na wojnę
- Słodko-gorzki powrót do PRL
- "Jesteśmy obowiązani dźwignąć życie na Wybrzeżu"
"Francuz" z domem w Gdyni
Wybudowano go w 1925 roku, a już kilkanaście miesięcy później - 6 stycznia 1927 roku - trafił do Gdyni, która stała się jego portem macierzystym.
Ówczesne władze Polski z ogromną pompą przywitały go w mieście. W uroczystości poświęcenia i podniesienia polskiej bandery uczestniczył jeden z budowniczych Gdyni, a zarazem ówczesny minister przemysłu i handlu Eugeniusz Kwiatkowski.
Co ciekawe, on też witał go po II wojnie światowej, gdy jako pierwszy polski statek wpływał do odzyskanego portu, o tym jednak później.
Pierwszy polski statek handlowy, który pokonał Kanał Sueski
Sam SS Kraków był masowcem o 84,6 m długości i nośności 3000 DWT. Jego napęd stanowiła maszyna parowa o mocy 1200 KM, zapewniająca jednostce prędkość 9 węzłów. Jego załoga liczyła 23 marynarzy.
Przed wojną pływał głównie w rejonie Morza Bałtyckiego oraz Północnego, ale nie tylko. W 1928 roku stał się pierwszym statkiem Polskiej Marynarki Handlowej, który pokonał Kanał Sueski i wpłynął na Morze Czerwone. Z kolei w czerwcu 1936 roku wyruszył w pierwszą podróż polskiego statku do Ameryki Centralnej.
Służba w konwojach, desant na Normandię i powrót do kraju
Wybuch II wojny światowej zastał jednostkę na morzu. Wtedy też SS Kraków zaczął pływać we francuskich konwojach, a po kapitulacji Francji uciekł w kierunku Gibraltaru, gdzie dał się "aresztować" Brytyjczykom. Dzięki temu nadal mógł służyć po stronie aliantów.
Po czerwcu 1940 roku pływał w konwojach atlantyckich, brał także udział w lądowaniu sił alianckich w Normandii w 1944 roku.
Równo 79 lat temu, 21 września 1945 roku, SS Kraków wpłynął, jako pierwszy po wojnie polski statek, do odzyskanego przez nasz kraj, choć zrujnowanego portu w Gdyni. Wprowadził go kapitan Bolesław Mikszta.
W wieku 16 lat przerwał na naukę i poszedł na wojnę
Sam Mikszta to zresztą ciekawa postać. W 1920 roku, mając zaledwie 16 lat, przerwał naukę i ruszył walczyć z bolszewikami, za co zresztą został odznaczony Krzyżem Virtuti Militari i trzykrotnie Krzyżem Walecznych. Do cywila wyszedł jako 17-letni wachmistrz kawalerii.
Zaczął studiować prawo, ale ciągnęło go do innego życia, przeniósł się więc do Szkoły Morskiej (wówczas) w Tczewie.
SS Kraków był pierwszych statkiem, na którym został kapitanem, stało się to w 1937 roku. Mikszta dowodził jednostką niemal przez cały okres wojennej zawieruchy (pod koniec wojny przez krótki czas dowodził też statkami SS Katowice oraz Krosno).
Za swoje dokonania podczas II wojny światowej był wielokrotnie nagradzany przez Brytyjczyków - czterokrotnie Medalem Morskim, brytyjskim The Order of the British Empire, The Atlantic Star, The 1939-1945 Star oraz The War Medal. Sam odznaczenia przyjął w 1970 roku, na co musiał uzyskać (i uzyskał) zgodę ówczesnych władz PRL.
Słodko-gorzki powrót do PRL
Jak wspominali po latach przyjaciele Mikszty, zdecydował się on po wojnie na powrót do kraju ze względu na chęć bycia z bliskimi. Jego powrót dla władz Polski Ludowej był korzystny, pokazywał bowiem bohatera wojennego, który nie sprzeciwia się nowej, powojennej władzy.
Przez pierwsze lata po powrocie był więc Mikszta fetowany, wysyłany na prestiżowe rejsy, z czasem jednak karta się odwróciła - sam fakt, że był i walczył na Zachodzie sprawił, że zaczęto go marginalizować, a w 1952 roku "zdjęto go" ze statków i skierowano do pracy w stoczni.
Zmarł w 1977 roku, został pochowany na cmentarzu w Witominie.
"Jesteśmy obowiązani dźwignąć życie na Wybrzeżu"
21 września 1945 roku do Gdyni wchodził jednak jako bohater. Powrót jego oraz dowodzonego przez niego Krakowa fetowały prawdziwe tłumy. Na nabrzeżu pojawił się też wspomniany już Eugeniusz Kwiatkowski, którego losy po raz wtóry przecięły się wówczas z losami statku.
- Nie bez wielkiego wzruszenia znalazłem się dziś wśród Was, by dosłownie w pierwszych chwilach podjęcia przeze mnie urzędowania na Wybrzeżu powitać pierwszy statek polski, powracający do kraju. [...] Więc jakiż apel mam do Was, Marynarze, wystosować? Chyba ten sam, co wtedy, w roku 1926, gdy święciliśmy pierwsze przybycie Krakowa do ukochanej Gdyni. Oto my sami jesteśmy obowiązani dźwignąć życie na Wybrzeżu, podnieść do rozkwitu porty, wnieść dumną banderę polską na wielu, wielu statkach polskiej marynarki handlowej - mówił podczas powitania statku i kapitana Mikszty (cytat za Dziennikiem Bałtyckim z 24.09.1945 roku).
Opinie wybrane
-
2024-09-21 10:14
Mieszkał na Świętojanskiej 49 w Gdyni.
- 25 1
-
2024-09-21 09:30
...to musiały być emocje. Płacz. Wzruszenie. Ludzie "wybyli" na dłuższy czas i często nie mieli do czego wracać. Nie wiedzieli kto przetrwał...czy w ogóle...bardzo interesujące są historie tamtych lat choć przeważnie smutne...
- 40 1
-
2024-09-21 09:03
(3)
Świetna historia Panie Piotrze,czar dawnych parowców,powracających po wojnie do kraju.Jakże wielki wysiłek ludzi,którzy po tak strasznych wojennych doświadczeniach odbudowywali port,odgruzowywali miasto.Dzisiaj to się w głowie nie mieści,szkoda jedynie,że po naszej polskiej flocie rybackiej,handlowej nie ma już śladu,a świat zarabia.
- 58 5
-
2024-09-22 07:39
Masz tyle energii i zapału więc zamiast siedzieć w Necie i krytykować co tylko sie pojawi, zajmij sie tym właśnie i odbuduj tą piękną flotę, o której tak ciepło mówisz. Tyle że ja jako podatnik nie będę dopłacał do tego interesu.
- 0 1
-
2024-09-21 19:29
Zakładaj firmę, kupuj statki i zarabiaj.
Pokaż jakąś wielką firmę żeglugową, która jest państwowa.
- 2 1
-
2024-09-21 12:40
Co po naszej flocie handlowej.
- 3 0
Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.
