Fakty i opinie

stat

Buduje modele polskich okrętów


Kadłuby wykonuje z laminatu, małe elementy obrabia za pomocą wierteł stomatologicznych, a do tego nie przejmuje się, kiedy podczas pracy łupie go w krzyżu. W kolejnym odcinku cyklu Pasjonaci prezentujemy Tomasza Porębę z Gdańska, który buduje modele polskich okrętów.



Najbardziej lubisz oglądać modele:

budowli 5%
czołgów 13%
okrętów 30%
samochodów 9%
statków 22%
śmigłowców 3%
inne 11%
nie lubię oglądać modeli 7%
zakończona Łącznie głosów: 436
Cztery miały już dość, więc w prawej ręce trzyma piątą. Od przeszło 20 lat mikrowiertarki nie mają z Tomaszem lekko. Frezuje, przecina i przede wszystkim wierci. Niedawno wykonywał trzy tysiące otworów przelewowych na pokładzie lekkim modelu ORP "Wilk".

- To chyba największe wyzwanie podczas budowy modelu okrętu podwodnego. Bo po pierwsze trzeba idealnie odtworzyć położenie nitów, a więc zadbać o zachowanie odpowiednich odległości. A po drugie nie jest to spacerek dla organizmu. To dwa dni wiercenia, kiedy krzyż boli i po godzinie nie da się wstać z krzesła. No, ale to jest sama przyjemność - przekonuje pół żartem, pół serio Tomasz Poręba.
Przyjemność, czyli budowa modelu, trwa przeważnie kilka miesięcy. Żmudna praca, czyli przygotowania do budowy, niekiedy dłużej. Bo Tomasz lubi dbać o najmniejsze szczegóły. Dlatego zanim rozpocznie pracę, zbiera informacje o okręcie. Czyta książki, ogląda zdjęcia, czasami uda mu się porozmawiać z marynarzami, którzy służyli na danej jednostce.

Bocznokołowiec z trzech zdjęć

Z modelem "Wilka" pasjonat ma nieco łatwiej, bo korzysta z przedwojennych planów okrętu. Wiszą na szafie w przedsionku piwnicy, gdzie mieści się warsztat modelarza.

- Bywa też, że samemu trzeba stworzyć plany, wykonać rysunki techniczne. I dopiero potem można rozpocząć budowę modelu - tłumaczy.
Tak było ze "Stefanem Batorym", czyli z napędzanym parą bocznokołowcem, który uzbrojony był w dwie polowe armaty i cztery cekaemy. Należał on do Flotylli Wiślanej, która powstała po odzyskaniu przez Polskę niepodległości.

- Miałem do dyspozycji tylko trzy zdjęcia. I to jeszcze "Stefana Batorego" jako promu. Natomiast z informacji otrzymanych od pana Waldemara Danielewicza, który zajmuje się flotą rzeczną II RP, wynikało, że później jednostka została wydłużona i poszerzona. Do tego był opis, w jaki sposób została uzbrojona. Więc rysunek kadłuba musiałem stworzyć sam - opowiada pasjonat.
A że Tomasz jest wytrwały, dziś "Stefan Batory" stoi w gablocie. Jest jednym z kilkudziesięciu modeli okrętów, które gdański modelarz wykonał dla muzeów.

Niszczyciele i rzeczne monitory

- Modele można zobaczyć między innymi w Narodowym Muzeum Morskim w Gdańsku, w Muzeum Marynarki Wojennej w Gdyni, czy w Muzeum Wisły w Tczewie - wylicza pasjonat.
W gablotach dominują polskie okręty. Większość z nich to jednostki nawodne. Swoje działa dumnie prezentują niszczyciele, takie jak choćby "Wicher", "Piorun" czy "Orkan" Liczną reprezentację mają również jednostki z Flotylli Pińskiej i Wiślanej.

- Flotylle rzeczne to był bardzo ważny rodzaj sił zbrojnych w II Rzeczpospolitej. Zasłużyły się w czasie wojny polsko-bolszewickiej, a w późniejszych latach zwiększały swój potencjał, zyskując choćby monitory.
Te ostatnie to opancerzone okręty artyleryjskie, przeznaczone do walk na wodach śródlądowych. Monitory rzeczne w II RP dzielono na dwa typy, w zależności od miejsca budowy: gdańskie i krakowskie. Uzbrojone były przeważnie w haubice, działa oraz cekaemy. Spod rąk Tomasza wyszły m.in. "Pińsk", "Warszawa""Kraków".

Obecnie natomiast pasjonat pracuje nad okrętami podwodnymi. Podobnie jak inne modele, wykonuje je z różnych rodzajów żywicy.

- Kadłuby robione są tak samo, jak duże jachty motorowe, czyli najpierw trzeba przygotować formę i dopiero z formy wykonać kadłub laminatowy - wyjaśnia modelarz.
Podczas pracy przydają mu się tokarka, mikrowiertarka oraz najróżniejsze narzędzia. Od pilników i szczypiec, po... frezy stomatologiczne.

- Dostaję je od dentysty, później czyszczę i służą mi przez kilka, a nawet kilkanaście lat.
Najważniejsze są jednak podobno sprawne dłonie i dobry wzrok. Tomasz ma nadzieję, że zwłaszcza ten ostatni będzie w przyszłości dopisywał.

- W końcu jest jeszcze wiele modeli do zbudowania - tłumaczy pasjonat.

Zobacz też, jakie cegły zbiera Katarzyna z Gdańska

Opinie (61)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.