Fakty i opinie

Był wielki hetman, jest wielki miecznik

artykuł historyczny

Zobacz, jak miecznik Jan Chodkiewicz wykuwa broń, którą walczy.



Hetman Jan Karol Chodkiewicz wraz z husarią rozgromił pod Kircholmem liczniejszych Szwedów. Ponad 400 lat później Jan Chodkiewicz z Gdańska zwyciężył w szwedzkim Göteborgu podczas największego na świecie Turnieju Dawnych Europejskich Sztuk Walki. W dziesiątym odcinku cyklu Pasjonaci przedstawiamy miecznika, który nie tylko walczy, ale i sam wykuwa miecze.



Czy kiedykolwiek walczyłe(a)ś mieczem?

tak, prawdziwym ze stali 22%
tak, drewnianym 18%
tak, piankowym 5%
tak, wykonanym z innego materiału 3%
tak, walczyłe(a)m różnymi mieczami 8%
nie, ale zamierzam spróbować 5%
nie miałe(a)m takiej okazji 21%
niepotrzebne mi to 18%
zakończona Łącznie głosów: 227
Miecz śmiga w jego dłoniach. Jan tnie finezyjnie, szybko i skutecznie. Z uwagą obserwuje pole walki. Raz poczeka na błąd przeciwnika, innym razem zmusi go do odsłonięcia. Kiedy trzeba wbije kolano w brzuch i za pomocą rzutu obali przeciwnika. Walka w parterze też nie jest mu obca. Okładać przeciwnika w leśnej ściółce? Dlaczego nie? Ważne, aby wszystko było zgodne z zasadami.

- Walczę w oparciu o średniowieczne traktaty, które opisują metody i techniki walki. Podstawą jest dzieło o sztuce walki długim mieczem Petera z Gdańska - opowiada Jan Chodkiewicz, który przewodzi Fechtschule Gdańsk, grupie pasjonatów odtwarzającej dawne europejskie sztuki walki.

Kiedy Jan staje do sparingu na leśnej polanie we Wrzeszczu, z wyglądu nie przypomina rycerza. Ma wprawdzie miecz i przeszywanicę osłaniającą korpus, ale to koniec nawiązań do średniowiecza. Bo na twarzy szermiercza maska, a na łokciach i kolanach ochraniacze jak u motocyklistów. Do tego współczesne rękawice, skórzany plastron rozpraszający siłę pchnięć skierowanych w korpus i w końcu sportowy suspensor, który chroni ważną dla mężczyzny część ciała.

- Nie zależy mi na tym, aby wiernie odtwarzać każdy szczegół uzbrojenia sprzed kilkuset lat. Liczy się, aby poznawać techniki walki, które stosowano na co dzień w czasach średniowiecza. Nie na polach bitew, gdzie walczący byli przygotowani, ale podczas bójek, zwad, napadów - przekonuje gdańszczanin.

W młodości trenował karate i kung-fu. Później walczył w rycerskim bractwie. Swoje miejsce znalazł w końcu w Fechtschule Gdańsk. Po latach treningów przyszedł ogromny sukces: Jan wygrał Swordfish - największy na świecie Turniej Dawnych Europejskich Sztuk Walki. W szwedzkim Göteborgu okazał się bezkonkurencyjny w kategorii długiego miecza. - Prawdopodobnie umrę i dalej nie będę tego umiał - ocenia swoje umiejętności. Podniośle, ale i skromnie. Wie, że jeszcze wiele przed nim, choć od kilku lat dzieli czas i siły między dwie pasje: walkę i... wykuwanie mieczy.

- Ukończyłem historię. Tak czy siak musiałem znaleźć jakiś zawód i znalazłem - przyznaje bez ogródek. Trafił jako adept do Pracowni Kowalstwa Artystycznego Remigiusza Bystrka Tam już podczas studiów poznawał tajniki obchodzenia się ze stalą. - Tak naprawdę narzędzia nie zmieniły się od dwóch tysięcy lat. Są młotki, kowadła, kleszcze kowalskie i palenisko - wylicza Jan, dziś już miecznik, czyli rzemieślnik wykonujący miecze.

Dzień pracy rozpoczyna przeważnie od rozpalenia paleniska. Temperatura od 800 do 1200 stopni. Po czym wkłada w ogień stalowe elementy. Z jednych powstaną głowice mieczy, z innych jelce osłaniające dłonie walczącego. To jak będą trwałe zależy od materiału, ale też w dużej mierze od miecznika.

- Materiał to najczęściej stal sprężynowa, a reszta to wiedza, technika i doświadczenie miecznika - przyznaje Jan Chodkiewicz i od razu dodaje: - Pewnie sporo osób sądzi, że potrzeba też sporej siły. Ale tak nie jest. Oczywiście miecznik z czasem nabiera krzepy, jednak starzy, chudzi kowale potrafią bić bardzo mocno. Tajemnica tkwi w umiejętności wykorzystania ciężaru narzędzia. Trzeba wiedzieć, kiedy siłę przyłożyć, a kiedy puścić narzędzie, aby samo wykonało pracę.

W codziennej pracy Jan wspomaga się też młotem sprężarkowym. Potężny pomocnik pomaga mu wstępnie uformować głownię miecza z rozgrzanego, stalowego płaskownika. Dalej miecznik używa narzędzi. Spod jego rąk wychodzą miecze, szable, tasaki i kordy.

Po latach Jan cieszy się w kraju uznaniem nie tylko jako walczący, ale i jako miecznik. Obecnie ma dwa marzenia. Pierwsze: dojść do takiej wprawy, jaką ma znany na całym świecie szwedzki kowal Peter Johnsson. Drugie, bardziej prozaiczne: aby szczęśliwie ominęła go kontuzja łokcia, która przydarza się kowalom.

Drewniane modele galeonu i warsztaty szkutników. Zobacz makietę XVII-wiecznej stoczni, którą od czterech lat buduje Jarosław Kosmalski z Gdańska.

Drewniane modele galeonu i warsztaty szkutników. Zobacz makietę XVII-wiecznej stoczni, którą od czterech lat buduje Jarosław Kosmalski z Gdańska.

Butelki, etykiety i podstawki ze starych gdańskich browarów. Zobacz niezwykłą kolekcję Pawła Kinowskiego z Gdańska.

Butelki, etykiety i podstawki ze starych gdańskich browarów. Zobacz niezwykłą kolekcję Pawła Kinowskiego z Gdańska.

Opinie (49) 2 zablokowane

  • no i (1)

    to jest to,pełen podziw !!!

    • 43 3

    • po historii a taki zaradny

      • 3 0

  • Mamy tez polaka ktory wykuwa miecze '' japonskie '' z tzw. stali damascenskiej (2)

    Podobno stal damascenska to nawet kilka tysiecy warstw razem skutych a tzw. miecz japonski byl testowany iz stojacy w bezruchu miecz swym ostrzem mial przeciac lisc plynacy swobodnie w rzece ,,,,podobno .

    • 11 5

    • właśnie podobno...
      kilka warstw różnych gatunków stali imituje jedynie wizualnie wygląd stali damasceńskiej która miała znacznie lepsze właściwości
      podobno miecze były odlewane a nie "składane" z kilku warste a skład i technologia stopu stali damasceńskiej została bezpowrotnie utracona :)

      • 2 0

    • miecze ''japonskie''

      Miecze te wykuwano ze stali ''tamahagane'' gdzie raz w roku ze strumienia zbierano grudki żelaza oraz niekiedy meteorytów aby dodać im ''boskości''. Były składane wielokrotnie w warstwy tworząc charakterystyczny wzór na klindze zwany ''hamon''. Miecze te wykuwano w odpowiedniej porze roku aby porównać blask słońca z blaskiem kutej stali w piecu, jeśli było pochmurno albo płatnerz się spóźnił wykuwanie odkładano do następnego roku.

      • 3 0

  • Super sprawa :-) Pozdrawiam pasjonatów.

    A dla artykułu i red. plus za wspomnienie o tych którzy walczyli ZA Polskę, a nie modnemu honorowaniu kanalii, którzy ją zwalczali (jak np sławetny ostatnio osobnik z tytułem profesora).

    • 20 4

  • Ciekawe życie

    więcej niż 10h w pracy, obiadokolacja w domu i spać.

    • 8 2

  • Dla mnie mega...

    Super pasja - super człowiek...

    • 25 0

  • och jakiż odpoczynek dla oczu

    pozdrawiam ;)

    • 5 0

  • a czemuż to "Fechtschule"? (10)

    po polsku nie można?

    • 28 15

    • Danzig is Danzig

      • 6 14

    • a dlaczego masz Macdonalda po polsku nie można?? (1)

      a dlaczego masz wszędzie Puby po polsku nie można?

      • 7 8

      • I "Plaza", i "Centery", i "Managerów", i "Targety" i "Designy"...

        • 6 1

    • a po co skoro (4)

      mieszkamy w Gdańsku?
      To tak jakby Huelle miałby zmienić nazwisko na np. Helkiewicz :)

      • 8 7

      • (3)

        Właśnie, mieszkamy w Gdańsku, nie w Danzigu, więc piszmy po polsku. Rozumiem, że to nawiązanie do średniowiecznych zwyczajów, ale jesteśmy Polakami, propagujmy polską kulturę. Nikt inny za nas tego nie zrobi.

        • 9 7

        • Gdańsk w swojej (1)

          historii nie był strikte ani polski, ani niemiecki tylko międzynarodowy (to że język niemiecki był to tylko dlatego że w tym rejonie był to język uniwersalny). Po wojnie został zasiedlony przez Polaków ze wschodu.

          • 6 4

          • "znafca" historii się odezwał

            Gdańsk przez większość swej historii był polski, najwięcej obecnych zabytków powstało za panowania królów polskich (choc nie każdy z nich był Polakiem ;-) ) a i najbardziej charakterystyczne z nich - zbrojownia i ratusz były zdobione przez polskiego architekta Jana Strakowskiego

            • 3 3

        • w Gdańsku

          jestem za propagowaniem gdańskiej historii i mi nie przeszkadzają nazwy niemieckie, polskie, szkockie, holenderskie, kaszubskie, bo każdy miał wkład w to miasto.

          • 8 1

    • Fechtschule - skąd nazwa

      Nazwa Fechtschule z dwóch powodów: Po pierwsze od lat 90 istniała w Gdańsku Szkoła Fechtunku prowadzona przez fechmistrza Pagińskiego i nie chcieliśmy dublować nazwy towrząc ponad 10 lat później FG. Po drugie słowo Fechtschule jest jednocześnie nawiązaniem do tzw. szkoły niemieckiej Długiego Miecza którą ćwiczymy. Fechtschule były jednocześnie określeniem charakterystycznych dla miast środkowej i zachodniej Europy tradycji pewnego typu turniejów miejskich, gdzie różne szermiercze grupy (Bractwo Św. Marka- Marxbruder, czy Freifechterzy - w wolnym tłumaczeniu wolni szermierze) walczyły miedzy sobą demonstrując swój kunszt. Dla zainteresowanych historią fechtunku polecam artykuł Maćka Talagi KRÓTKA HISTORIA SZERMIERKI W ŚREDNIOWIECZU, cz. 1 na stronie miecześredniowieczne_pl

      • 26 1

    • Dlaczego?

      Bo walka mieczem długim jest oparta na szkole i traktatach niemieckich lub włoskich. Polskiej szkoły nie było, więc terminologia jest, najczęściej, niemiecka. Tyle.

      • 0 0

  • (1)

    ankieta wymiata jak zwykle, wymienmy jeszcze wiecej mieczy: kartonowe, plastikowe, wodne, swietlne itd.

    • 10 4

    • Przede wszystkim miecz laserowy.

      Pozdrowienia od Vjadera.

      • 2 0

  • Za to: 'Fechtschule'! gardzę tym gosciem i każdym z nim związanym, w tej farsie. (9)

    Na ich stronę nie wejde bo jeszcze przeczytam, że w 1940 to wygrali niemcy. Pewnie jeszcze tam bedzie bonus ze 1 i 2 Wojnę Światową też wygrali (śmiech i żal)

    • 11 54

    • w 1410*

      Co do sondy: Teraz walczy się świetlnymi mieczami #jedi academy. Ale ten gosc od Fechtshitu by to jakos zgermanizował.

      • 5 7

    • własnie pokazałes jakim bezmózgowcem jestes!! nikogo nieobchodzi co ci dolega (2)

      nikt się nie przejmuje takim marginesem jak ty co to koniecznie chcą zaistnieć ze swoimi wypocinami.A ciekawe cymbale czy gardzisz Macdonaldem?Zapewne nie i to przez te śmieciowe jedzenie masz tak sprany mózg:)

      • 6 7

      • McDonald 'trolu smieciowy' jest od nazwiska twórców i sie jej nie tłumaczy: Richard i Maurice McDonald

        Powinieneś sie był podpisać jako: sprany mózg:)

        • 4 7

      • Ja gardzę makdonaldami, bo znam się na dobrym i zdrowym jedzeniu.

        Wielu rozsadnych mysli tak samo jak ja.

        • 2 0

    • Fechtschule - skąd nazwa (2)

      Nazwa Fechtschule z dwóch powodów: Po pierwsze od lat 90 istniała w Gdańsku Szkoła Fechtunku prowadzona przez fechmistrza Pagińskiego i nie chcieliśmy dublować nazwy towrząc ponad 10 lat później FG. Po drugie słowo Fechtschule jest jednocześnie nawiązaniem do tzw. szkoły niemieckiej Długiego Miecza którą ćwiczymy. Fechtschule były jednocześnie określeniem charakterystycznych dla miast środkowej i zachodniej Europy tradycji pewnego typu turniejów miejskich, gdzie różne szermiercze grupy (Bractwo Św. Marka- Marxbruder, czy Freifechterzy - w wolnym tłumaczeniu wolni szermierze) walczyły miedzy sobą demonstrując swój kunszt. Dla zainteresowanych historią fechtunku polecam -
      PS. Następnym razem przedstaw się imieniem i nazwiskiem, to dobry polski obyczaj.

      • 32 3

      • Janek, przejmuj się tylko rzeczową krytyką. Gratuluję sukcesu, tak przy okazji!

        • 16 2

      • Riposta

        Ha! Doskonała riposta! Nic dodać, nic ująć. Daję kciuk w górę! Gratulacje Panie Janie.

        • 0 0

    • najlepiej wydawać

      opinie sącząc codziennie specjala na ławce po blokiem w wyciągniętym dresie z kapturem.
      Ciekawe że o pasjach innych "najwięcej do powiedzenia" mają zawsze ludzie bez żadnej pasji i pomysłu w życiu.

      • 8 1

    • Ty nim gardzisz ???? Ty mu synku do czubka butów nie dorastasz.

      • 16 1

  • super sprawa ale plecam japońską sztuke walki mieczem. (3)

    co prawda nie używa się mieczy oryginalnym bo zbyt często kończyło by się to śmiercią ,ale są drewniane i tez boli nawet w ochraniaczach.

    • 1 11

    • (1)

      Cudze chwalicie, swego nie znacie. Obejrzałbyś walki na miecze w pełnym kontakcie organizowane czasem np. przy okazji rocznicy Grunwaldu, albo np. filmy instruktażowe na temat walki bronią średniowieczną. Bractwa rycerskie i inni pasjonaci trenują tępymi, ale jednak stalowymi mieczami o właściwej wadze.

      Poza tym techniki walki stosowane w Europie były brutalnie skuteczne i nie ustępowały tym stosowanym w innych rejonach świata.

      • 7 0

      • Bohurt górą!

        • 2 0

    • Fechtschule....

      • 0 0

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.