Fakty i opinie

stat

Były kapitan Arki pisze wiersze o klubie

Arka Gdynia


- Jeżeli człowiek robi coś z miłością, to łatwiej mu to przychodzi. Kiedy pojawia się we mnie refleksja o mieście, o klubie, po prostu siadam w fotelu i piszę w zeszycie. Żeby zachować pamięć o chwilach. Dla siebie, ale i dla potomnych - opowiada 80-letni Zbigniew Kwiatkowski. Były kapitan Arki Gdynia, który w 1960 r. wywalczył z drużyną historyczny pierwszy awans do II ligi, ma w swoim dorobku ok. 170 wierszy. Kilkadziesiąt z nich poświęcił klubowi.



Próbowałe(a)ś kiedykolwiek pisać wiersze?

tak, i jestem w tym dobry(a) 24%
tak, ale nie są one najlepsze 28%
nie, ale być może spróbuję 7%
nie, to nie dla mnie 41%
zakończona Łącznie głosów: 149
Tutaj na niezapomnianej "górce" skandowałem "Arka gola". Tutaj poznałem piękno futbolu, tu miałem swojego idola. Tutaj przeżywałem w orła i reszkę pamiętne losowanie. Tutaj modliłem się, czy aby Arka do II ligi się dostanie - to fragment jednego z wielu wierszy byłego kapitana.
Zbigniew lubi pisać o swoim klubie, bo jak mówi, związał się z nim w młodości i pozostaje mu wierny do dziś. Jednak nie od razu reprezentował jego barwy. Urodzony w 1936 r. obrońca piłkarską przygodę rozpoczynał w gdańskiej Lechii. Po czym w 1957 r. przeniósł się na Ejsmonda, a w czasie obowiązkowego pobytu w wojsku grał tymczasowo w Zawiszy Bydgoszcz.

Razem z bydgoską drużyną awansował do I ligi - najwyższej wtedy klasy rozgrywkowej. Był 1960 rok. I kiedy w Bydgoszczy spodziewali się, że zostanie, w tym samym roku wrócił do Gdyni.

- Akurat Arka grała w barażach. Koledzy prosili mnie: Zbyszek, pomóż. Przyjechałem do Gdyni, a potem był mecz w Warszawie.
Po ciężkim boju gdyńskiego zespołu z Hutnikiem Nowa Huta zwycięzca został wybrany przez rzut monetą. Po raz pierwszy w historii Arka awansowała do II ligi. Wtedy też Zbigniew napisał pierwszy wiersz. Obecnie jest jednym ze 170, jakie senior posiada w swoim dorobku.

- Usiadłem. Nie wiedziałem, czy mi się uda, czy nie, ale napisałem.
Opaska kapitana i ponad 160 meczów

- W czasie wesołego i rozrywkowego spotkania z okazji awansu przeczytałem to, co spłodziłem. Koledzy - nie wiem, czy kurtuazyjnie, czy z sympatii, czy może z powodu autentycznego zainteresowania - powiedzieli, że powinien tworzyć. I tak też się stało - mówi wprost Zbigniew.
Jest konkretny. Tak ukształtowało go życie. Zapytany o młodość, podaje swój grafik sportowca.

- Wstawałem o szóstej i biegłem do pracy. Pracowałem od 6.30 do 14, później miałem trening, a o 16 zaczynałem naukę - najpierw były technika, później studia.
- Ile pan spał?
- Cztery, pięć godzin.
I tak przez wiele lat. Po prostu działał, mimo że w dzieciństwie przeżył tragedię. Ojciec nie wrócił z wojny, a matka w powojennej zawierusze została zamordowana. Zbigniewem i jego siostrą zajęli się bliscy. Z ciotką i jej mężem przyjechali do Gdańska.

W Arce Zbigniew otrzymał opaskę kapitana. Rozegrał ponad 160 meczów i strzelił siedem goli. Do statystyk nie przywiązuje jednak zbytniej wagi. Liczą się dla niego ludzie i związane z nimi wspomnienia. Co jakiś czas pisze wiersze na ostatnie pożegnania osób związanych z klubem. To fragment o Jacku Dziubińskim, który zmarł w 2014 r.

Dzięki Ci, drogi Jacku, za wszystko to, co dla żółto-niebieskich barw uczyniłeś. Swą życiową postawą, wdzięczną pamięć tysięcy gdynian zaskarbiłeś. Jak wysoką cenę zapłaciłeś, za do klubowych barw przywiązanie. Tylko niewielu wtajemniczonych potrafi odpowiedzieć na tak postawione pytanie.
Sentymentalny, ale też krytyczny

Choć Zbigniew pisze o Arce z sentymentem, bywa też krytyczny w wierszach o klubie. Nawołuje na przykład do większego wysiłku w czasie gry o ważne cele.

- Sport to bardzo ciężkie zajęcie pełne wyrzeczeń. To musi być praca, odpowiedni tryb życia i cel, który każdy powinien sobie postawić i do niego zmierzać - przekonuje.
Poza tym chciałby, aby między ludźmi panowały lepsze stosunki.

- Takie, jakie niekiedy panują w meczach przeciwnych drużyn. Gdzie jest kultura na boisku, gdzie jeden drugiemu poda rękę, uściska, żeby to tak wyglądało w życiu.
Z Arką spacerkiem przez lata

W młodziutkim mieście, nad polskim morzem.
Dzięki Twej opatrzności, żyję i mieszkam tu mój Boże.

Tutaj wzrastałem, tu do szkoły chodziłem.
Tutaj się Gdynię kochać i wielbić nauczyłem.

Tutaj po pięknym nadmorskim bulwarze na stadion Arki chodziłem.
Tutaj oglądać piłkarskie mecze, mojej ukochanej drużyny lubiłem.

Tutaj na niezapomnianej "górce" skandowałem "Arka gola"
Tutaj poznałem piękno futbolu, tu miałem swojego idola.

Tutaj przeżywałem w orła i reszkę pamiętne losowanie.
Tutaj modliłem się, czy aby Arka do II ligi się dostanie.

Szczęśliwy los sprawił, że mogłem przeżyć chwile wielkiej radości.
I żółto-niebieskim barwom dochować wierności.

Ten wspaniały klub ma w sobie coś niezwykłego.
Charyzmę i ofiarność sportowych działaczy i ducha do walki wielkiego.

Później przyszły jeszcze piękniejsze momenty, była pierwsza liga.
Na stadion przychodziła 20-tysięczna widownia - chyba?

Był zdobyty Puchar Polski dla Gdyni i Arki wielbicieli.
Tylko oni potrafili rozgrzać serca kibiców, tylko oni to umieli.

Była idea rozbudowy stadionu, były już zrobione plany.
Gdy nastał czas systemowych przemian, też bardzo oczekiwany.

Nastał wolny rynek i walka o przetrwanie.
Kto ze zmianami sobie poradzi? Kto w sporcie się ostanie.

Żal było patrzeć, jak znika piłkarski obiekt przy Ejsmonda.
Łza mi się w oku kręci, gdy za siebie się oglądam.

Nie ma już pamiętnej górki, jest za to iskierka nadziei.
Że Arka wzniesie się na wyżyny, że wyjdzie z beznadziei.

Że znów w nagrodę otrzymają - wspaniali gdyńscy kibice.
Upragniony awans do najwyższej klasy i oglądanie meczów na szczycie.

Nie chce zapeszać, chcę życzyć jubilatowi.
By podjął walkę o awans i do ciężkiej pracy był gotowy.

By znów mogli się cieszyć rozmiłowani w futbolu gdynianie.
Z gry żółto-niebieskich w I lidze, bo zasłużyli na nią.

Chciałbym, aby nie były to tylko marzenia, aby to był fakt
Który może się nie powtórzyć przez następne 75 lat.

Większość gdynian ma trzy miłości, każdy mi to przyzna.
Ukochana Gdynia, ukochana Arka, ukochana Ojczyzna.


Zbigniew Kwiatkowski

Zobacz też miłośnika bluesa z Gdyni, który tworzy muzeum

Opinie (38) ponad 50 zablokowanych

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.