• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport
Skopiowano

Chimera genetyczna i zabójstwo z zazdrości. Oskarżony zmarł w areszcie

Szymon Zięba
12 listopada 2022, godz. 09:00 
Opinie (105)
Stan zdrowia oskarżonego Grzegorza G. się pogarszał. Na jedną z rozpraw trzeba było znaleźć wózek dla osób niepełnosprawnych. Mężczyzna zmarł w areszcie. Stan zdrowia oskarżonego Grzegorza G. się pogarszał. Na jedną z rozpraw trzeba było znaleźć wózek dla osób niepełnosprawnych. Mężczyzna zmarł w areszcie.

Historia 33-letniego Grzegorza G. i 23-letniej Kamili to jedna z najbardziej wyjątkowych spraw, jaką prowadzili pomorscy śledczy. Mężczyzna w 2015 r. został skazany na dożywocie za zabójstwo. Motywem była zazdrość. G. nie dożył prawomocnego wyroku - zmarł w areszcie. Lekarze mówili o nim, że był chimerą genetyczną - w jego krwi znajdowały się dwa profile DNA.



Czy syszałe(a)ś o sprawie zabójstwa 23-letniej Kamili?

Do zbrodni, o której długo mówiło Trójmiasto, doszło niemal dokładnie 11 lat temu. Nic jednak nie wskazywało na to, że znajomość Grzegorza G. i kilka lat młodszej od niego Kamili zakończy się tragedią.

Grzegorz z Kamilą poznał się w szpitalu, jakiś czas przed zbrodnią. Chorował wówczas na białaczkę, a ona była tam wolontariuszką, pomagała pacjentom. Leczenie G. rokowało całkiem dobrze. Mężczyzna po przeszczepie wrócił do zdrowia.

I choć wyszedł ze szpitala, to kontynuował znajomość z Kamilą. Później, już w sądzie, mówił, że przez jakiś czas byli parą, ale związek się rozpadł.

To właśnie odtrącona miłość miała być - wedle prokuratury - motywem, który skłonił go do uprowadzenia i zabicia 23-latki.

Dwanaście uderzeń tasakiem. Dawne zabójstwo gdyńskiego lekarza Dwanaście uderzeń tasakiem. Dawne zabójstwo gdyńskiego lekarza

Tragiczne wydarzenia rozegrały się 7 listopada 2011 r. Kamila tego dnia wyszła z domu. Rodzice dziewczyny wiedzieli, że ma się z kimś spotkać, nie było jednak wiadomo z kim. G. zatrzymano kilkadziesiąt godzin później. Od samego początku odmawiał składania wyjaśnień i zaprzeczał, że ma cokolwiek wspólnego ze śmiercią dziewczyny.

Spotkał się z 23-latką. Auto zarejestrowały kamery



Prokuratura zaś mozolnie - niemal przez rok - zbierała dowody. Śledczy ustalili wówczas, że Grzegorz G. spotkał się feralnego dnia z Kamilą niedaleko jednego ze sklepów na Przymorzu.

Dzięki monitoringowi udało się ustalić, że należący do niego samochód jechał dwa razy na trasie między Żukowem a Kościerzyną.

Za pierwszym razem były w nim dwie osoby - on i kobieta. Gdy auto wracało z Kościerzyny, jechał w nim tylko kierowca. Poza tym w samochodzie zabezpieczono szereg śladów, w tym także krew należącą do Kamili.

Ślady biologiczne łączące mężczyznę z zamordowaną znaleziono także na jego butach... i pod jego paznokciami. Obciążały go też zeznania świadków oraz zapisy logowań telefonu komórkowego.

Gdzie zginęła Kamila? Prokuratura stała na stanowisku, że w samochodzie G. Gdzie zginęła Kamila? Prokuratura stała na stanowisku, że w samochodzie G.
Gdzie zginęła Kamila? Prokuratura stała na stanowisku, że w samochodzie G. Uduszono ją (prawdopodobnie paskiem), a następnie jej ciało ukryto w lesie w powiecie kartuskim, w płytkim grobie, kilkaset metrów od drogi.

Chimera genetyczna. Co się działo z Grzegorzem G.?



Co ciekawe, podczas pierwszych badań prokuratura stwierdziła, że zabezpieczony materiał genetyczny należy do dwóch różnych mężczyzn. Mogło to sugerować, że zabójcą nie jest G., a jakiś inny, niezidentyfikowany sprawca. Wtedy jednak okazało się, że u oskarżonego po przeszczepie szpiku wytworzyły się dwa różne materiały genetyczne.

Dożywocie za gwałt i zabójstwo 91-latki Dożywocie za gwałt i zabójstwo 91-latki

Zdaniem biegłych, którzy zeznawali przed sądem, sytuacja taka jest możliwa, jeżeli choremu na białaczkę przeszczepi się szpik od osoby, która nie jest z nim spokrewniona, a samo leczenie przebiega nieprawidłowo - w takiej sytuacji w ciele mogą się pojawić zarówno komórki krwi dawcy, jak i biorcy.

Lekarze już później tłumaczyli, że we krwi Grzegorza G. znajdował się profil DNA zarówno jego własny, jak i należący do dawcy przeszczepu. To zjawisko niepożądane przy przeszczepach: odnawiają się bowiem komórki chorego (nie wiadomo, czy komórki zdrowe, czy nowotworowe). Zdaniem ekspertów pojawianie się zjawiska chimeryzmu we krwi mogło być problemem.

Ciało Kamili ukryto w lesie w powiecie kartuskim, w płytkim grobie, kilkaset metrów od drogi. Ciało Kamili ukryto w lesie w powiecie kartuskim, w płytkim grobie, kilkaset metrów od drogi.
A problemy ze zdrowiem sygnalizował sam G. Podczas jednej z końcowych rozpraw sąd musiał szukać wózka inwalidzkiego, którym można by przywieźć z aresztu oskarżonego. Kiedy już wózek się znalazł, G. trafił na salę, po czym rozpłakał się, twierdząc, że po drodze prawdopodobnie uszkodził sobie nogę. Przewieziono go do szpitala w areszcie śledczym, a rozprawę odroczono.

Sąd: to zabójstwo z zazdrości



Ostatecznie w listopadzie 2015 r. w sprawie zapadł wyrok przed sądem pierwszej instancji.

Wymiar sprawiedliwości uznał, że motywem zbrodni była zazdrość, wziął również pod uwagę fakt, że Grzegorz G. dokonał jej jako recydywista, gdyż już wcześniej był karany za przestępstwa związane z przemocą. Dlatego też sędzia Izabella Retyk zdecydowała się orzec względem niego najwyższy możliwy wymiar kary.

Archiwum X: pomorscy śledczy od spraw beznadziejnych Archiwum X: pomorscy śledczy od spraw beznadziejnych

Podkreśliła zresztą, że kara ma mieć charakter eliminujący, ma więc nie dopuścić, aby Grzegorz G. wrócił do społeczeństwa. Stwierdziła także, że morderstwo popełnić miał z pełną świadomością, planując wcześniej zbrodnię na osobie, która przez dłuższy czas okazywała mu życzliwość i wspierała go, gdy ciężko chorował.

Mężczyznę skazano nie tylko za zabójstwo - kilka miesięcy wcześniej miał się włamać w nocy do domu, w którym mieszkała jego była już wówczas dziewczyna.

Grzegorz G. zmarł w areszcie



Grzegorz G. na ogłoszeniu wyroku się nie stawił - wcześniej złożył oświadczenie, w którym powiadomił sąd, że woli pozostać w areszcie.

Ostatecznego wyroku G. nie doczekał. Mężczyzna jeszcze przed rozpoznaniem apelacji, 2 września 2016 r. zmarł w areszcie. Zgodnie z prawem Sąd Apelacyjny w Gdańsku uchylił więc wyrok i umorzył postępowanie.

Sprawa została zamknięta 8 listopada 2016 r.

Opinie wybrane

Wszystkie opinie (105)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najczęściej czytane