Fakty i opinie

Cisza wyborcza to fikcja. W jej czasie "dudniło" i "trzaskało"

felieton w trojmiasto.pl

Podczas niedzielnych wyborów prezydenckich po raz kolejny okazało się, że cisza wyborcza, w dobie powszechnego dostępu do internetu, to fikcja.
Podczas niedzielnych wyborów prezydenckich po raz kolejny okazało się, że cisza wyborcza, w dobie powszechnego dostępu do internetu, to fikcja. fot. Mateusz Słodkowski / Trojmiasto.pl

Cisza wyborcza w dobie mediów społecznościowych to fikcja i przeżytek. Można się było o tym przekonać w ostatnią niedzielę, kiedy internet zalała fala komentarzy, w których przemycano nie tylko zachęty do głosowania na konkretnego kandydata, ale i wyniki wyborów. "Trzaskało" i "dudniło" aż miło. I bynajmniej nie miało to związku z pogodą, która tego dnia momentami była burzowa.



29 lat. Tyle istnieje w Polsce cisza wyborcza i choć od kilku lat wraca dyskusja nad jej zniesieniem, nic nie wskazuje na to, by miało to nastąpić w najbliższym czasie.

Przepisy o ciszy wyborczej są, ale martwe



Naruszenie ciszy wyborczej według prawa jest wykroczeniem, za które grozi grzywna do nawet 5 tys. złotych. Do miliona złotych kary można z kolei dostać za złamanie zakazu podawania do publicznej wiadomości wyników sondaży. Tyle przepisy, a życie swoje. W ostatnią niedzielę po raz kolejny pokazało nam, że te przepisy to absurd.

Oficjalne wyniki I tury wyborów



W niedzielę Facebook pełen był zdjęć, komentarzy i postów dotyczących głosowania. Oczywiście konkretne nazwiska w nich nie padały. Ale nie trzeba być geniuszem, żeby domyślić się do głosowania na kogo namawia osoba, która pisze: "zagłosowane, aż TRZASnęło", czy "trzask, prask i po sprawie." lub kogo popiera wyborca, który wrzuca zdjęcie wyrobów wędliniarskich producenta "Duda" i pisze, że to najlepszy wybór.

W mediach społecznościowych "trzaskało" i "dudniło"



Przed "ukrytą agitacją" ciężko było się powstrzymać nawet miejskim radnym. Przykłady? Radny Koalicji Obywatelskiej Krystian Kłos opublikował zdjęcie z momentu głosowania opatrzone komentarzem: "Trzask prask i zagłosowane. Wy już byliście? A w nagrodę Raffaello."

Radny PiS, Andrzej Skiba, przed głosowaniem dodał post z długopisem w dłoni i podpisem "Idziemy na bazarek po zakupy. Po ile lody pistacjowe?". A w dyskusji pod nim napisał, że kupi dużo wyrobów mięsnych producenta "Duda".

Jak głosowało Trójmiasto i Pomorze? Oficjalne wyniki

Oficjalnie obaj panowie ciszy wyborczej nie złamali. Choć każdy wie, do poparcia kogo namawiali.

Partie i organizacje polityczne w Trójmieście



Inne przykłady można mnożyć. Nasi czytelnicy zasypywali nas komentarzami. Wśród nich pojawiały się m.in. takie: "Wyszedłem na rower. Trzaskało, ale nie dudniło", "na wybory tylko boso", "idę głosować bez butów", czyli - na bosaka (Krzysztofa).


Publikowali też zdjęcia podudzia drobiowego czy tygrysa. Co ma tygrys wspólnego z wyborami? Uważni obserwatorzy wiedzą, że to nawiązanie do Władysława Kosiniaka-Kamysza, którego żona na początku kampanii zapraszała na scenę słowami "Chodź tygrysie".

Na bazarku ceny jak poparcie w sondażach



Trzeba też wspomnieć kultowy już "bazarek" na Twitterze, gdzie podając nazwy produktów spożywczych i ich ceny, tak naprawdę podawano procentowe poparcie dla kandydatów. Pistacje to PiS, Kolendra - KO, itp. Przez całą niedzielę krążyły dane dotyczące nazwisk, np. o cenach dyni (Duda), truskawek (Trzaskowski), hummusu (Hołownia), botwiny (Bosak) czy buraków (Biedroń).

W efekcie opublikowane przez telewizje wyniki o 21, można było bez trudu poznać wcześniej.

Zobacz też: Kampania wyborcza na balkonach i w oknach

Jak widać media społecznościowe rządzą się swoimi prawami, a cisza wyborcza w dobie powszechnego dostępu do internetu nie ma najmniejszego sensu. Dyskusja o jej zniesieniu wraca co kilka lat, ale jak do tej pory bez konkretnych działań. Może już najwyższy czas, by w końcu je podjąć i nie udawać, że ta cisza obowiązuje.