Fakty i opinie

stat

Co kryją trójmiejskie plaże? Poszukiwacze opowiadają

Łowca skarbów na gdyńskiej plaży rankiem po weekendzie.
Łowca skarbów na gdyńskiej plaży rankiem po weekendzie. Fot. Marcin Tymiński

Ciepłe i słoneczne lato to czas żniw dla poszukiwaczy skarbów, którzy późnym wieczorem lub wczesnym rankiem przy pomocy wykrywacza metalu przeczesują trójmiejskie plaże. Oficjalnie traktują to jako hobby i rozrywkę, ale wiadomo, że podchodzą do tego zajęcia zarobkowo. Po upalnym dniu może wpaść do portfela od kilkudziesięciu do kilkuset złotych.



Przeczesywanie plaż w sezonie letnim to sposób na zarobienie szybkich pieniędzy.
Przeczesywanie plaż w sezonie letnim to sposób na zarobienie szybkich pieniędzy. Fot. Marcin Tymiński
Monety, zegarki, kolczyki, pierścionki, łańcuszki, bransoletki, zawieszki - te przedmioty gubione są najczęściej. Kiedy plaża zapełnia się turystami spragnionymi plażowania i kąpieli w morzu, poszukiwacze skarbów zacierają ręce - wiadomo, że zarobią. Upał i dobra pogoda zwiastują udane łowy.

Drobne przedmioty wkładane luzem do kieszeni spodni czy tajemnych schowków ogromnych koszyków i toreb, wypadają łatwo i często niemal od razu lądują pod grubą warstwą piachu. Ze zgubionych monet plażowicze rzadko zdają sobie sprawę, szybciej orientują się w sytuacji, gdy stracili cenną rzecz jak: zegarek, obrączkę czy kluczyki do samochodu.

Czy znalazłeś kiedyś na plaży coś wartościowego?

tak, ale nikomu się do tego nie przyznaję

14%

tak, nie pozostawiłem sobie, lecz oddałem do biura rzeczy znalezionych

5%

nie, nie miałem szczęścia, choć często plażuję

43%

nie, bo w sezonie plażę omijam szerokim łukiem

38%
Znalezienie zguby pod toną piasku graniczy niemal z cudem, ale ci, co stracili coś wartościowego łatwo się nie poddają. Podejmują samodzielne próby przeczesania terenu, w którym odpoczywali, a gdy poszukiwania kończą się fiaskiem, czatują na łowców skarbów. Szanse na znalezienie cennej zguby rosną, gdy ktoś dysponuje profesjonalnym sprzętem do wykrywania metalu. Namierza on przedmiot, sięgając na głębokość 10-12 centymetrów. W przypadku czesania plaży, jakość urządzenia nie ma znaczeniu, bo przedmioty leżą dość płytko.

- Na plaży sprzęt za 400 zł zrobi taką samą robotę jak ten za tysiąc i kilka tysięcy złotych. Ja używam profesjonalnego sprzętu wśród tych amatorskich. Jest to XP Deus, ale nie jest to sprzęt jakim posługują się archeolodzy. Takie urządzenie jest mi potrzebne, ponieważ moją prawdziwą pasją jest chodzenie po miejscach ważnych z punktu widzenia historycznego. Wiosną i jesienią przeczesuję pola. Teraz nie mogę, bo zajęte są przez rolników i ich plony - opowiada pan Marcin.

Przeciętny człowiek nie zaopatruje się w takie urządzenie, bo po co? W dobry sprzęt inwestują tylko owi łowcy skarbów, na pomoc których liczą zdesperowani turyści. Zupełnie przypadkiem na sopockiej plaży spotkaliśmy panią Anię, która straciła zaręczynowy pierścionek. Szukała go w miejscu, w którym rozłożyła koc. Przeszukiwała samodzielnie teren w promieniu 10 metrów, ale próby skończyły się porażką.

- Zdjęłam pierścionek przed pójściem do morza. Schowałam go do kieszeni spódnicy. Byłam pewna, że z małej i ciasnej kieszonki nie wypadnie. Może wysunął się podczas ubierania? Szukałam go od razu jak tylko zorientowałam się, że kieszeń jest pusta, ale na próżno. Umówiłam się jeszcze z jednym z panów, których widuję tutaj codziennie. Chodzą tutaj regularnie, by złowić takie skarby jak mój. Jeszcze nie tracę nadziei - żali się turystka z Warszawy.

Z poszukiwaczami skarbów wcale nie jest łatwo się umówić, bo działają nieformalnie i raczej chronią swój wizerunek. Wszystkich, których spotkaliśmy na gdyńskiej plaży oraz w gdańskim Brzeźnie, chcą zachować anonimowość. Przyznali, że nie są raczej zainteresowani świadczeniem usług, ponieważ sami chcą czerpać profity ze znalezionych pieniędzy i fantów.

- Na poszukiwania wychodzę tylko po upalnym dniu, kiedy wiem, że plaża była oblegana. I raczej po weekendzie, niż w tygodniu. Inaczej mi się to nie opłaca. Po 15-20 zł nie chce mi się wychodzić z domu - mówi Arek z Sopotu.

Przeczesywanie plaż wydaje się zajęciem na wskroś nudnym, ale jak się okazuje może też sprawiać przyjemność.

- Podchodzę do tego zajęcia hobbystycznie i rozrywkowo. Przeczesuję plażę z synem, bo mnie wyciągnął z domu. Wolimy poszwendać się tutaj i znaleźć parę groszy na lody niż siedzieć przed telewizorem. Dla mnie to czysta rekreacja, nie przychodzę tu regularnie. Pracuję umysłowo, to fajna odskocznia, nie nastawiam się na zarobek, bo w grę wchodzą małe kwoty. Cieszę się,że wyciągając różne przedmioty z piasku, po prostu czyścimy plażę. Ludzie zostawiają straszny bałagan a nam ciężko przejść obojętnie obok puszek czy butelek. Mam całą kieszeń śmieci, która zaraz wyląduje w koszu - mówi Adam z Gdańska.

Podobne odczucia ma Paweł z Gdyni.

- Dla mnie to zajęcie bardzo ekscytujące, ale męczące. Nie wiem ile razy podczas takiej wyprawy muszę się schylić. Gdy namierzę przedmiot, sprawdzam zawsze co upolowałem, bo sprzęt mi nie podpowiada czy to moneta, czy kapsel. A tych jest cała masa - wyznaje.

Najczęściej znajdowane są monety o niskich nominałach: 10, 20, 50 groszy, często też złotówki i dwuzłotówki. Oczywiście łowcy znajdują też kosztowne drobiazgi, ale trafienie na złotą bransoletkę czy Rolexa to prawie jak wygrana w toto lotka.

- Mój zarobek z dzisiejszego poranka waha się między 50-70 zł, ale zdarza si, że przekracza 100, a nawet 200 złotych - przyznaje Michał z Gdańska. - Czasem trafią się kolczyki, jakieś sreberka, bo złoto to już niezła gratka. Przez kilka sezonów, wyłowiłem jedną obrączkę i jeden złoty pierścionek - dodaje.

Łowcy stanowią sporą grupę i jak w każdym środowisku branżowym mówią o konkurencji. Niektórzy wspominają o rejonizacji, inni o tym, że nie ma walki o terytorium.

- Miejsca jest sporo, plaże są szerokie, raczej nie wchodzimy sobie w drogę - wyznaje Paweł.

Oficjalnie przychodzą na plażę dla frajdy. Nie ma jednak wątpliwości, że większość łowców widzi w tym łatwy i szybki pieniądz. Chodzenie po plaży i szukanie czegoś jest dozwolone, ale warto zadać pytanie: czy wyłowione z plaży przedmioty nie powinny trafiać do biura rzeczy znalezionych?

Trudno łowcom postawić jednak jakiś zarzut. Przecież znalezione, nie kradzione...

Opinie (140) 14 zablokowanych

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.