Fakty i opinie

stat

Co kryje wrak bombowca?

Najnowszy artukuł na ten temat

Wraki: niewidzialne zagrożenie dla Bałtyku

Film nagrany przez płetwonurków podczas pierwszej próby wydobycia wraku bombowca.

Tydzień po pierwszej próbie wydobycia wraku amerykańskiego bombowca typu Douglas A-20 wiadomo na pewno, że samolot nie został zestrzelony, ale wykonał perfekcyjnie manewr lądowania na wodzie. Nurkowie wydobyli z niego blisko 50 cennych zabytków, w tym jedyną osobistą rzecz należącą do załogi.



Drugi film płetwonurków.

Drugi film płetwonurków.

W poprzedni wtorek badacze z Centralnego Muzeum Morskiego i Instytutu Morskiego przeprowadzili pierwszą próbę wydobycia amerykańskiego bombowca, który podczas wojny zatonął w wodach Bałtyku. Dlaczego podjęto taką decyzję, mimo że jesienią podobnych operacji zazwyczaj się nie wykonuje?

- Na początku jesieni zdarza się wiele dni, w których taka operacja jest możliwa - mówi Benedykt Hac, kierownik zakładu oceanografii operacyjnej Instytutu Morskiego w Gdańsku. - Nie spodziewaliśmy się, że martwa fala, która pojawiła się w pewnym momencie, będzie miała tak silny wpływ na naszą operację. Uważam jednak, że warto było spróbować. Kolejną próbę podejmiemy w przyszłym roku na przełomie maja i czerwca, jednak i wówczas nie ma gwarancji, że będzie lepsza pogoda.

Zobacz jak próbowano wydobyć wrak amerykańskiego bombowca z czasów II wojny światowej.

Zobacz jak próbowano wydobyć wrak amerykańskiego bombowca z czasów II wojny światowej.

Próba kosztowała 130 tys. zł, które wyłożyło Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Mimo niepowodzenia płetwonurkowie wydobyli wszystkie cenne przedmioty, które znaleźli na pokładzie samolotu.

- Musieliśmy to zrobić, ponieważ pozycja wraku została upubliczniona, a my nie jesteśmy w stanie w żaden sposób zagwarantować mu ochrony - mówi Iwona Pomian z Centralnego Muzeum Morskiego, która koordynowała akcję wydobycia bombowca. - Wydobyte zabytki zostały umieszczone w specjalnej wannie z wodą, bowiem inaczej uległyby zniszczeniu.

Czy warto inwestować w akcje polegające na wydobyciu wraków z czasów II wojny światowej?

zdecydowanie tak, bo to część naszej historii 66%
raczej tak, ale tylko jeśli koszty nie są za wysokie 23%
nie, szkoda na to pieniędzy z naszych podatków 11%
zakończona Łącznie głosów: 354
Wśród znalezisk są m.in. karabiny, wyposażenie kabiny pilota, drobne przedmioty z kabiny strzelca, elementy z numerami seryjnymi samolotu czy elementy mechaniczne służące do ustawiania obrotu wieżyczki tylnego strzelca.

- Przystępując do odkopywania wraku byliśmy zdziwieni tym, że był nienaruszony. Na pewno nikt nie wiedział o jego istnieniu. Z ciekawszych rzeczy wydobyliśmy pasek od zegarka pilota. Obawiamy się, że ten lot mógł się dla niego skończyć nieszczęśliwie - dodaje Pomian. - Wydobyliśmy też krzesło z kabiny pilota, zestaw zegarów i wskaźników.

We wraku znaleziono też tablicę z rosyjskimi napisami. - Nie mamy już wątpliwości, że ten amerykański samolot latał w powietrznych siłach rosyjskich - mówi Pomian. - Mamy tez blachę z napisem: "Doug Los Angeles California" i numery, które - mamy nadzieję - wraz z numerami z broni pomogą nam przeprowadzić identyfikację. Na razie nic więcej nie wiemy o wraku.

Z dużą dozą prawdopodobieństwa można przypuszczać, że samolot nie został zestrzelony, ale wodował.

- Ten samolot na pewno się nie rozbił, tylko wykonał klasyczny manewr lądowania na wodzie - dodaje Hac. - Można przypuszczać, że w momencie wykonywania tego manewru załoga żyła i doskonale wiedziała, co robi. Samolot w chwili lądowania nie miał już bomb, o czym świadczy opróżniona komora bombowa.

Drugie podejście do wydobycia wraku planowane jest na przełom maja i czerwca przyszłego roku.

- Naszym zamiarem jest wydobycie tego samolotu w sposób jak najmniej inwazyjny. Tak ustawiliśmy system mocowań, by wszystkie obciążenia były przejęte w tym samym momencie. Podnosimy go w kilkunastu miejscach jednocześnie podpierając go tak, żeby pozostał w takiej pozycji, w jakiej jest na dnie. Dodatkowe naprężenie mogłyby go połamać - mówi Hac. - Ale stan samolotu jest bardzo dobry, mamy więc nadzieję go odrestaurować, choć nie znaleźliśmy jeszcze ogona. Brakuje także tej części nosa, która została zniszczona w momencie uderzenia o wodę.

Na świecie zachowało się tylko 11 egzemplarzy bombowca Douglas A-20: dwa w Londynie, jeden w Moskwie, pozostałe osiem w USA. Z nich wszystkich tylko jeden jest w stanie latać.

Opinie (54) 8 zablokowanych

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.