Fakty i opinie

Co się sypnie w tym sezonie?

W Trójmieście mamy około 8 tys. zabytków. Wielu z nas nie potrafi wymienić nawet trzydziestu - zdajemy sobie sprawę z istotnego znaczenia może dziesięciu gdańskich i kilku sopockich obiektów. Około 80% jest w opłakanym stanie i wymaga, ze względu na zły stan techniczny kapitalnego remontu. Wiele z nich jest własnością prywatną i w myśl ustawy o ochronie dóbr kultury to właściciele powinni dbać o ich stan i finansować remonty - a ich niestety najczęściej na to nie stać. Koszt remontu zabytku z ewidencji jest do kilkudziesięciu procent wyższy niż remont zwykłego budynku. Trudno znaleźć sposób na uzdrowienie tej sytuacji.

'Jeśli nie mam pieniędzy na remont, a bez zgody konserwatora nie mogę nic ruszyć - to co mi zostaje? Chętnie odsprzedałbym tę kamienicę i przeprowadził się na jakieś młode osiedle. Problemy z sypiącym się tynkiem to nie dla mnie, a opieka konserwatora - nie życzę nikomu takiej na starość. Wszystko to przypomina - skazanie na śmierć czegoś, czego renowacja, czy naprawa związana jest ze zbyt wysokimi kosztami' - zwierza się jeden z współwłaścicieli zabytkowej kamienicy.

'Nikt nie myśli w kategoriach, że są to dobra, których wartość kulturowa jest ogromna i że na wartość zabytkową miasta składa się nie tylko fontanna Neptuna, czy Złota Brama, ale setki kamienic. Ludzie spacerują Długą, czy Monciakiem dzień czy dwa i się znudzą - wtedy zagłębiają się w miasto - poszukują uroczych, nie odkrytych miejsc, spoglądają w górę, przyglądają się elewacji. Przez długie lata byłem przewodnikiem - takich turystów ceniłem sobie najbardziej. Teraz ze zgrozą patrzę z balkonu na nich i zastanawiam się, czy nie spadnie im na głowę kawałek tynku?' - relacjonuje inny mieszkaniec Sopotu.

Jeszcze niedawno decydując się na zakup zabytku wpisanego w rejestr otrzymywaliśmy około 23% dotacji na remont budynku z Ministerstwa Kultury i Sztuki. Teraz Ministerstwo zwraca koszty według uznania, więc za bardzo na dotację nie można liczyć. Dodatkowym utrudnieniem dla kupującego jest konieczność zapewnienia lokum zastępczego mieszkańcom kamienicy, bądź przyjęcie kamienicy wraz z mieszkańcami. Zainteresowanie kupnem w takiej sytuacji jest zatem znikome. Kilka lat temu kilkaset budynków z ewidencji zostało przeznaczonych do wyburzenia. Proste rozwiązanie, ale czy właściwe?

Opinie (22)

  • zle!

    nie powinno sie tego wyburzac, ale natychmiast znalezc sponsorów chetnych to odbudowac w zamian np. za wieczyste uzytkowanie gruntu i tegoz budynku. moze to i jakas strata dla kasy panstwa ale:
    pierwsze primo :)): nie mozemy byc tak pazerni na kase
    drugie primo : wystarczy nam oglądać z zewnątrz piękne i odrestaurowane zabytki , nawet jezeli wewnątrz są firmy zamiast nie oglądać niczego.
    howgh.

    • 0 0

  • Nie jest dobrze

    Jest problem? Państwo nie ma pieniędzy, ludzie też nie?
    Niech zrobią reprywatyzację, może pomoże :))

    • 0 0

  • To straszne

    Problem nie dotyczy tylko Gdańska i Sopotu, własciwie całe Prusy Wschodni i Zachodnie tudzież Pomorze (tych nazw używam w ich znaczeniu historycznym a nie według przekłamanych nazw współczesnych województw) to rozszerzająca się pustynia pod względem zabytków. Kilka dni temu Gazeta Morska opisywala problem walących się zabytków na Żuławach (czy to przypadkiem nie była inspiracja tego artykułu?) a ja obserwuję to samo zjawisko jeżdżąc regularnie przez Kaszuby i Pojezierze Drawskie do Szczecina. Inna trasa samochodem, inna pociągiem, ale w obu przypadkach nietrudno zobaczyć starą zabudowę w ruinie, albo zeszpeconą przez uzytkowników głównie przez wstawianie okien o kształcie i wymiarach zupełnie innych niz oryginalne (a widac wciąż oryginalne ułozenie cegieł). Nie chodzi wyłącznie o zabytki zarejestrowane, ale ogólnie o starą charakterystyczną dla tych terenów zabudowę. Cóż, wydaje mi się, że zgodnie z sugestią Shakty trzeba robić tyle ile sie da, a nie od razu wszystko. Lepiej żeby pozostała chociaż zewnętrzna zabytkowa forma, niż zeby się miało wszystko zawalić. Dobrze by było też sprzedać nawet za bezcen stare budynki kupcom zagranicznym, bo może to byłaby nadzieja na ratunek dla tych obiektów. I tak niedługo będziemy w UE, wczesniej czy później będzie obowiązywac zasada wolnosci wyboru miejsca zamieszkania i zakupu nieruchomosci, więc jakies fobie wobec Niemców kupujących nieruchomosci w Polsce moga najwyżej spowodować ostateczną ruine wielu wartosciowych budynków. A i tak nie wiadomo, czy znajdzie sie wystarczająco wielu chętnych do zakupów i renowacji... Ale trzeba próbować. Nie wolno nam dokończyć dzieła zniszczenia zapoczątkowanego przez "wyzwolicielską" armię sowiecką i "godnie" kontynuowanego przez polskie władze powojenne!

    • 0 0

  • No jak nie ma kasy to co można zrobić?

    Można pomyśleć o rozwiązaniach typu dofinansowanie dla właścicieli na remonty - ale tu też nie obejdzie się problemu kasy, a nakazy i tak nie pomogą - bo cóż z próżnego i salomon nie naleje...

    • 0 0

  • hańba

    Dziś widziałam jak 20 uzbrojonych po zęby policjantów i ochroniarzy przewoziło forsę. Ciekawe ile to kosztuje? Może by tak coś na zabytki skapnąć.

    • 0 0

  • Wreszcie

    Miasto Gdańsk jest najlepszym przykładem działań absurdalnych w dziedzinie architektury, tak więc w dyscyplinie, której istotnym aspektem jest ochrona dziedzictwa kulturowego miasta, jego historycznej tkanki i monumentów. Oto w Gdańsku łatwiej wybudować nowy pseudozabytek niż znaleźć pieniądze na remonty bezcennych. Odpowiedzialność za ten stan rzeczy spada na władze. Władze odpowiedzialne są za stymulację rozwoju miasta i gospodarkę jego zasobami, w tym również za ochronę i remonty zabytków. Dodatkowym problemem Gdańska (po trosze również Sopotu) jest świadomość społeczeństwa napływowego, w którego sercach w dalszym ciągu pobrzmiewa echo komunistycznej propagandy ważącej polskość Gdańska z wpływami niemieckimi i niderlandzkimi. To co wyróżnia to miasto na tle całego kraju to jego nieprawdopodobne bogactwo kulturowe. Świadomość tego w społeczeństwie trójmiejskim jest znikoma, a zabytkowość Gdańska zawężona jest w zasadzie do odbudowanego Głównego Miasta. Unikatowe zespoły Dolnego Miasta, Starej Oliwy czy ocalałych fragmentów Wrzeszcza zdają się być zupełnie niedostrzegane. Znakomita większość Gdańszczan operuje archetypami architektury z terenów Polski południowo-wschodniej, w neorenesansie niderlandzkim, czy szachulcowych konstrukcjach ścian widząc raczej symbol pruskiego zaborcy. Stąd może dążność do wznoszenia na nowo. Silne lobby kilku architektów, którzy pod płaszczykiem nawiązania do przeszłości tworzą rzeczy paskudne i kulturowo wyobcowane. Mieszkańcy nie protestują, przyklasną nawet ochoczo. Nie dziwi mnie więc postawa władz, dla przedstawicieli których zacniejsze jest spotkanie w lesie z kumplami na pieczeniu dzika niż wyjście do teatru. No chyba, że przed wyboraami. Pozdrawiam.

    • 0 0

  • Narodowe fobie

    Jestem zdania, że podstawowym problemem jest antyniemiecka fobia powojennych mieszkańców tych stron. Nie zgodzę się z Panem Pawłem, że to tylko echa propagandy komunistycznej, ta nienawisć jest wciąż podsycana przez częsć kleru, a ten ma ofromny wpływ na ludzkie postawy w Polsce. W rezultacie do władz miasta dostają się w wielkich ilosciach narodowcy, by nie powiedziec nacjonalisci polscy, którzy skutecznie działaja na rzecz wymazania z pamięci niemieckiej przeszłosci Gdańska. Powielaja historyczne przekłamania, a stopniowe niszczenie historycznej zabudowy i (to dopiero idiotyzm!) technicznej infrastruktury (melioracja Żuław, urządzenia wodne w samym Gdańsku, zniszczone i nieodbudowane linie kolejowe itd, itd) w całym obecnym północnym pasie Polski, to widoczne rezultaty owych "patriotycznych" działań.

    • 0 0

  • zabytki

    sprzedac za symbolicznego dolara dla ludzi kturzy maja pieniadze w zamian zaremont i opieke nad zabytkiem

    • 0 0

  • Tylko kasa rozgoręczkowani Panowie

    Jest wielu niemieckich inwestorów, którzy stawiaja budynki w Gdańsku (na czele z Gerhardem Jakobem - Artus Park na Długich Ogrodach). Wasze wizje, że ktoś ma wizje antyniemieckie nie pokrywa sie z dzisiejszą sytuacją i realiami. Nie słyszałem, żeby ktoś nie chciałkupować niemieckich addidasów w niemieckim sklepie (może z wyjatkiem ok. 100 na całe Trójmiasto szajbnietych pseudo - ekologów mających obskurne budy z czasów komuny). Jak by była kasa to przypuszczam, że i miasto i prywatni właściciele by sie dołożyli. Pamiętajmy, że 80 % podatków "idzie" do Warszawy. Sukcesem jest na pewno to, że Główne Miasto odzyskuje swój blask (Niemcy w wiekszości nie odbudowali w historycznym kształcie swoich miast (Berlin, Hanower, Stutgartt, Brema, Kolonia, Hamburg - oni też nie szanują wpływów kultury niemieckiej ?) porażka to na pewno stan Wrzeszcza i Oliwy (Nowy Port na przykład się bardzo zmienił in plus przez ostatnie 2 lata). Serdecznie pozdrawiam wszystkich Gdańszczan/Danzinger'ów.

    • 0 0

  • Pieniądze to problem podstawowy

    Nie ma co do tego wątpliwosci. Chodziło mi o to, że gdyby znalazł sie chętny niemiecki inwestor, żeby kupić zabytek i go wyremontować, to napotkałby wielki opór społeczny i bariery prawne stworzone przez władze z inspiracji nacjonalistycznych ugrupowań. A kwestia podatków odływających do Warszawy... Pamiętacie kto forsował zcentralizowany system państwowy w czasie debaty nad reforma administracyjną? SLD i w znacznie ostrzejszej formie katollicy i narodowcy!

    • 0 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.