Fakty i opinie

stat

Czaple wymuszają haracz od gdańskiego ZOO

Czaple to prawdziwa zmora – twierdzą pracownicy gdańskiego ZOO.
Czaple to prawdziwa zmora – twierdzą pracownicy gdańskiego ZOO. Fot. Piotr Dziki/MOZwG

Niszczą karoserię samochodów, kradną ryby i są nietykalne, bo chroni je polskie i europejskie prawo. Czaple siwe, gnieżdżące się dziko na terenie gdańskiego Zoo, to jak mówią pracownicy, prawdziwa zmora, i to w dodatku kosztowna: rocznie ZOO traci przez nie ponad 5 tys. złotych.



Pingwiny tońce muszą być karmione z ręki. W przeciwnym razie czaple ukradną im ryby.
Pingwiny tońce muszą być karmione z ręki. W przeciwnym razie czaple ukradną im ryby. Fot. Piotr Dziki/MOZwG
- Musimy dokarmiać czaple, bo nie chcemy ryzykować, że głodne i rozdrażnione zaczną polować na nasze pingwiny tońce, a to z kolei kosztuje - tłumaczy Michał Targowski, dyrektor Miejskiego Ogrodu Zoologicznego w Gdańsku.

Czaple siwe, które gnieżdżą się na dziko, od lat sprawiają problemy. Codziennie nieproszone przylatują na karmienie tońców.

- Dobrze wiedzą, kiedy niesiemy ryby. Siadają wtedy na drzewach i czekają aż trafi się okazja - opowiada Regina Wilkowska, opiekunka ptaków w gdańskim ZOO.

Dawniej czaple zlatywały z drzew wprost na wybieg tońców i zabierały pingwinom pożywienie. Aby tońce nie padły z głodu, pracownicy ZOO musieli karmić je z ręki. Dodatkowo w okresie lęgowym pary tońców zamykane są w swoich budkach, aby czaple nie próbowały wykradać jaj i atakować młodych piskląt.

Co należy zrobić z czaplami gnieżdżącymi się na dziko w gdańskim ZOO?

próbować legalnie usunąć ich gniazda po sezonie lęgowym

50%

próbować legalnie płoszyć ptaki

29%

zostawić w spokoju. Być może kiedyś same wyprowadzą się z terenu ZOO

21%
- Może przypomina to trochę życie w więzieniu, bo tońce, podobnie jak odsiadujący wyroki ludzie, dostają posiłki od pracowników przez kratę, ale to wszystko dla bezpieczeństwa naszych podopiecznych - wyjaśnia Michał Targowski.

Pary wysiadujące jaja przyzwyczaiły się już do przymusowego aresztu. Gorzej mają tońce single, które narażone są na ataki czapli. Dlatego dla bezpieczeństwa pingwinów czaple dostają codziennie wiaderko śledzi. Dla ponad trzydziestu ptaków to jednak za mało, dlatego latem próbują także kraść ryby pelikanom.

- Mają łatwiej, bo karmimy pelikany, wrzucając im ryby do wody - mówi Izabela Romanowska, opiekunka ptaków w gdańskim ZOO. - Na szczęście, pelikany są przeważnie szybsze od czapli i wygrywają wyścig po rybę.

Z czaplami muszą ścigać się także pracownicy. Stawką jest karoseria samochodów zaparkowanych przed budynkiem administracji ZOO.

- Odchody czapli wypalają ściółkę leśną, więc lepiej nie czekać, tylko od razu zetrzeć nieczystości z karoserii auta, zanim lakier zostanie przeżarty - wzdycha Michał Targowski i dodaje, że problem nieproszonych czapli nie jest łatwy do rozwiązania.

Nieproszonych ptasich gości chroni bowiem rozporządzenie ministra środowiska, ustawa o ochronie przyrody oraz europejska Dyrektywa Ptasia.

- Czaple objęte są całoroczną ochroną, więc nie można ich ani płoszyć, ani usuwać gniazd, ani zabijać - wylicza Tomasz Chodkiewicz z Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków.
Radzi także, aby w tej sytuacji zwrócić się do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska o możliwość usunięcia gniazd czapli po okresie lęgowym.

- Dwa lata temu przeprowadziliśmy taką akcję przy pomocy strażaków - przyznaje Targowski. - Ale niestety, czaple szybko wróciły.

Dyrektor ZOO zapowiada, że w tym roku powtórzy akcję usuwania gniazd. Na trwałe skutki jednak nie liczy, bo czapla jest jak bumerang: prawie zawsze wraca.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (151)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.