Fakty i opinie

stat

Czołgi na ulicach Trójmiasta

W ostatni weekend po Budapeszcie jeździł ten historyczny czołg T-34.
W ostatni weekend po Budapeszcie jeździł ten historyczny czołg T-34.
Podobno ani ten stojący w alei Zwycięstwa w Gdańsku, którym opiekuje się ZDiZ....
Podobno ani ten stojący w alei Zwycięstwa w Gdańsku, którym opiekuje się ZDiZ....
...ani oliwski Rekin należący do Jerzego Janczukowicza...
...ani oliwski Rekin należący do Jerzego Janczukowicza...
...ani też ten należący do Marcina Talaśki nie pójdą - pojadą - w jego ślady.
...ani też ten należący do Marcina Talaśki nie pójdą - pojadą - w jego ślady.
Zabytkowy czołg wykorzystali zrewoltowani budapeszteńczycy podczas zamieszek, które miały miejsce w stolicy Węgier w ostatni weekend. Czy nie ma ryzyka, że takie same historyczne T-34 stojące dziś na pomnikowych cokołach wyjadą kiedyś na ulice Trójmiasta?

Protesty związane z ujawnieniem przez media kompromitujących dla obecnego premiera Ferenca Gyurcsánya i kierowanej przez niego rządzącej partii socjalistycznej "taśm prawdy" trwają na Węgrzech z mniejszym lub większym natężeniem od września.

Swoje apogeum osiągnęły w ostatni weekend, kiedy to Węgrzy uroczyście obchodzili 50. rocznicę krwawego stłumienia przez armię radziecką wolnościowego powstania. Po oficjalnych obchodach na ulice Budapesztu wyległ tłum, któremu udało się przejąć kontrolę nad jednym z zabytkowych czołgów - eksponatem z wystawy poświęconej rocznicy rewolucji 1956 roku. Zatrzymała go dopiero policyjna barykada.

Czy skoro Węgrom udało się uruchomić historyczną radziecką konstrukcję, to czy to samo nie powiodłoby się Polakom, uważanym na całym świecie za "złote rączki"?

Nie trzeba przecież "taśm prawdy" by rozsierdzony tłum postanowił wzmocnić swoje racje konkretną stalową konstrukcją na solidnych gąsienicach. Ot, choćby piłkarscy kibice, im niewiele trzeba by wybuchnąć: ukochany klub może odnieść nieoczekiwany sukces, lub ponieść frustrującą porażkę. A przecież to właśnie nieopodal stadionu gdańskiej Lechii stoi jeden z gdańskich czołgów...

- Nie wydaje mi się aby ktokolwiek był w stanie uruchomić czołg porucznika Juliana Miazgi stojący w alei Zwycięstwa - uspokaja Grzegorz Boros z Zarządu Dróg i Zieleni w Gdańsku, pod którego pieczą znają się gdańskie pomniki. Przekonuje, że stojąca od w tym miejscu od 50 lat konstrukcja jest przerdzewiała, a gąsienice - może na wszelki wypadek? - zaspawane. Przyznaje jednak, że w T-34, który jako jeden z pierwszych wdarł się do bronionej przez Niemców Gdyni cały czas znajduje się silnik. - Żeby jednak go uruchomić musiałby się znaleźć naprawdę dobry specjalista, który najpierw musiałby wyremontować m.in. napęd czołgu.

Zdaniem Gregorza Borosa tak samo trudno byłoby uruchomić stojący dziś na Westerplatte inny pomnik-czołg, którym opiekuje się ZDiZ.

Remontu za to na pewno nie wymaga kolejny gdański T-34, stojący na podwórku domu przy Piastowskiej w Oliwie, doskonale widoczny z ulicy. Jego właścicielem jest Jerzy Janczukowicz, znany płetwonurek i kolekcjoner historycznych militariów. On również zapewnia, że jego "Rekin" - nazwany tak na cześć Gdańskiego Klubu Płetwonurków Rekin, któremu Janczukowicz prezesuje - na pewno nie wpadnie w niepowołane ręce.

- T-34 Rekin jest na chodzie, ale dobrze zabezpieczony. Jest zamknięty na kłódkę, ma wyjęte akumulatory oraz inne zabezpieczenia, o których mi nie wypada mówić - zarzeka się jego właściciel. - Jest bezpieczny, nikt go nam nie porwie!

Równie sprawne są dwa następne trójmiejskie czołgi: T-55 Merida oraz T-34 należące do Marcina "Dżimiego" Talaśki, założyciela stowarzyszenia Militarni Team. Choć oba stoją po prostu na jednym z parkingów w Redzie także w ich przypadku nie może być mowy o przechwyceniu przez rozentuzjazmowany, bądź rozsierdzony tłum.

- Przypadkowa osoba nie tylko nie umiałaby ich uruchomić, ale nawet nie byłaby w stanie wejść do środka. Włazów nie da rady odkręcić zwykłymi kombinerkami - tłumaczy ze śmiechem Tomasz Paprocki z Trójmiejskiej Grupy Rekonstrukcji Historycznych, która często współpracuje z Talaśką. - Po pierwsze odpala się je na sprężone powietrze, a nie na akumulatory. Po drugie jeżdżą na specjalnej mieszance, którą trzeba by zalać osiem dużych zbiorników.

Rzeczywiście, mało kto chodzi po ulicy z taką ilością nietypowego paliwa.

Opinie (32)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.