- 1 "Jak dziecko chce siku, to musi w krzaki" (105 opinii)
- 2 Tajemnicze ruiny powiązane ze słynnym zamkiem (55 opinii)
- 3 Latem długotrwałe zaćmienie Słońca (50 opinii)
- 4 Dwa miesiące przesiadek w centrum Gdańska (130 opinii)
- 5 Bałtyk na marszu Brauna. Protest prezesa (125 opinii)
- 6 "Wszyscy, wszędzie" na głośnomówiącym (262 opinie)
Czy można naprawić świat, poprawiając słownik?
Język polski przestał już podlegać naturalnej ewolucji. Dziś zmiany narzucają ideologia, polityka i empatia bądź jej pozory. "Niepełnosprawni" stali się "osobami z niepełnosprawnościami", "bezdomni" - "osobami w kryzysie bezdomności", a "na Ukrainie" coraz częściej ustępuje miejsca rusycyzmowi "w Ukrainie", bo takiej formy domagają się przybysze zza wschodniej granicy. W efekcie codzienna polszczyzna traci prostotę i logikę, a skonstruowanie zwykłego zdania przypomina spacer po polu minowym, bo jeśli nie trafimy w oczekiwania odbiorców, czeka nas potężny wybuch krytyki, a nawet hejtu. Nawet jeśli w 100 proc. stosujemy się do zasad języka polskiego.
- Język, który próbujemy wychowywać, żeby "nie popełniał gaf"
- Empatyzowanie języka, czyli najpierw człowiek, potem reszta
- Zwyczajne eufemizmy czy realny wpływ na zmianę postrzegania?
- Wmawianie, że słowa mają pejoratywny wydźwięk, żeby usunąć je z oficjalnego języka
- Polacy niby języka gęsiego nie mają, a jednak uginają się pod nakazem obcokrajowców
- "W Ukrainie", ale Shostakovich i Tchaikovsky
- Polszczyzna jak język z poluzowanymi śrubami
- Można próbować zmienić język, ale prędzej czy później on i tak zrobi swoje
Język, który próbujemy wychowywać, żeby "nie popełniał gaf"
W ostatnich latach zmiany w polszczyźnie przybrały jednak osobliwy kierunek. Coraz częściej nie wynikają z naturalnego użycia, lecz z zaleceń, poradników i społecznej presji. Język przestał tylko opisywać rzeczywistość. Coraz częściej próbuje się go wychowywać. Jeśli nie dostosujemy się do lansowanej nowomowy - zostaniemy uznani za osoby (w najlepszym przypadku) nietaktowne.
Empatyzowanie języka, czyli najpierw człowiek, potem reszta
Według nowych, narzuconych zasad nie ma już "niepełnosprawnych" - są "osoby z niepełnosprawnościami". "Bezdomni" zostali zastąpieni "osobami w kryzysie bezdomności". Nie ma samobójców - są "osoby w kryzysie suicydalnym" albo - co coraz częściej pojawia się w komunikatach prasowych - "osoby w kryzysie emocjonalnym".
Intencja jest zrozumiała. Chodzi o to, by najpierw był człowiek, a dopiero potem jego sytuacja, choroba czy dramat. "Osoba z niepełnosprawnością" ma brzmieć bardziej podmiotowo niż "niepełnosprawny". Wrażliwiej. Delikatniej. Tylko jaki to ma wpływ na realną kondycję "osób z niepełnosprawnościami"? To już pytanie do nich.
Zwyczajne eufemizmy czy realny wpływ na zmianę postrzegania?
Problem w tym, że język nie zawsze lubi takie operacje. Polszczyzna jest z natury oszczędna. Lubi krótkie, konkretne słowa. Tymczasem coraz częściej zastępujemy je konstrukcjami, które brzmią jak fragmenty urzędowych dokumentów. "Osoba w kryzysie bezdomności" to sformułowanie bardziej empatyczne - ale też zdecydowanie cięższe niż zwykłe "bezdomny".
Podobnie jest z wieloma innymi słowami. Zamiast "sprzątaczki" pojawia się "pracownica serwisu sprzątającego". Zamiast "starego człowieka" - "senior". Zamiast "grubego" - "osoba plus size". Zamiast "kaleki" - "osoba z niepełnosprawnością ruchową". Zamiast "ślepego" - "osoba niewidoma".
Część tych zmian jest naturalna. Część potrzebna. Ale część brzmi tak, jakby powstała podczas szkolenia z komunikacji w dziale HR dużej korporacji.
Wmawianie, że słowa mają pejoratywny wydźwięk, żeby usunąć je z oficjalnego języka
Jeszcze ciekawiej robi się przy słowach, które nagle zaczynają być uznawane za niewłaściwe, choć wcześniej takich konotacji nie miały. Dobrym przykładem jest "murzyn". Przez stulecia funkcjonowało w polszczyźnie jako neutralne określenie osoby czarnoskórej. W literaturze, w nauce, w języku potocznym. Bez rasistowskiego kontekstu, który towarzyszy podobnym słowom w świecie anglosaskim.
Dziś coraz częściej słyszymy, że to słowo obraźliwe. Wielu językoznawców zwraca uwagę, że jest to raczej efekt przenoszenia sporów kulturowych z krajów anglojęzycznych niż wynik polskiej tradycji językowej - my przecież nie mamy za sobą takich doświadczeń jak kolonializm, niewolnictwo, segregacja rasowa czy rasizm, ale nie taki, z jakim mamy doświadczenia w Polsce, ale taki, którego rezultatem było powstanie Ku Klux Klanu.
W Polsce indoktrynacja zaszła już jednak tak daleko, że słowa "murzyn" w przestrzeni publicznej po prostu nie wypada używać. Polacy zostali zmuszeni do zastąpienia go słowem "czarny", które - jak wiele osób przyznaje - wcześniej uznawały za określenie co najmniej niestosowne, a nawet pejoratywne.
Polacy niby języka gęsiego nie mają, a jednak uginają się pod nakazem obcokrajowców
Importów jest zresztą więcej.
Od pewnego czasu trwa spór o to, czy mówić "na Ukrainie", czy "w Ukrainie". Przez dziesięciolecia polszczyzna znała tylko tę pierwszą formę. I nie był to żaden przejaw braku szacunku wobec państwowości Ukrainy. Tak po prostu działa system języka. Mówimy przecież "na Węgrzech", "na Słowacji", "na Litwie", "na Dominikanie" i to przecież nie dlatego, że uważamy je za czyjeś terytoria zależne.
Mimo to coraz częściej słyszymy, że właściwa jest tylko forma "w Ukrainie". Tyle że wielu językoznawców podkreśla jasno - z punktu widzenia polskiej gramatyki nie ma żadnego powodu, by zmieniać dotychczasową konstrukcję, a ta forma to zwyczajny rusycyzm, na którego wprowadzenie do polszczyzny nie ma żadnego uzasadnienia.
"W Ukrainie", ale Shostakovich i Tchaikovsky
I tu dochodzimy do ciekawej niekonsekwencji.
Ci sami obcokrajowcy, którzy są bardzo wrażliwi na to, jak mówi się o ich krajach czy tożsamości w kontekście poprawnej polszczyzny, często nie mają już takich oczekiwań wobec pisowni własnych nazwisk.
Polska tradycja jest prosta - nazwiska z alfabetów innych niż łaciński zapisywano fonetycznie zgodnie z zasadami polskiej ortografii. Takie też zasady, jak dowiadujemy się ze Słownika Języka Polskiego, obowiązują nas dzisiaj. Dlatego piszemy Czajkowski zamiast Tchaikovsky, Dostojewski zamiast Dostoevsky czy Szostakowicz zamiast Shostakovich. Dzięki temu nazwiska można przeczytać i normalnie odmieniać.
Dziś jednak coraz częściej spotykamy inną praktykę. Osoby pochodzące z krajów używających cyrylicę, alfabet arabski czy znaki chińskie wolą angielską transkrypcję swoich nazwisk. I oczekują, że w polskich tekstach będzie ona zachowana dokładnie w tej formie.
Polszczyzna jak język z poluzowanymi śrubami
Na tym jednak nie koniec. W wielu przypadkach pojawia się też postulat, by takich nazwisk w ogóle nie odmieniać.
Efekt jest osobliwy. W zdaniu pojawia się nagle słowo, które nie podlega żadnym regułom fleksji. "Spotkałem się z Ivan Petrov". "Rozmawiałem z Zhang Wei". "Książka została napisana przez Sergey Ivanov".
Polszczyzna, która od wieków opiera się na odmianie, zaczyna wtedy brzmieć jak język z poluzowanymi śrubami.
Gdzie tu konsekwencja? Skoro język ma być tak wrażliwy na godność, kulturę i tożsamość, to dlaczego jedne jego elementy można zmieniać w imię nowych wrażliwości, a innych nie wolno dostosować do zasad samego języka?
Można próbować zmienić język, ale prędzej czy później on i tak zrobi swoje
Bo język ma jedną właściwość, której nie da się obejść żadnym poradnikiem. Jest systemem. Ma swoją logikę, rytm i ekonomię.
Można próbować go poprawiać. Można go dyscyplinować. Można mu nawet moralizować.
Ale wcześniej czy później język i tak zrobi swoje.
Opinie wybrane
-
2026-03-14 18:40
Wszystko się zgadza (15)
Z zastrzeżeniem, że nie lekceważąc femininatywów niektóre z nich dochodzą do granic absurdu. Język naturalnie dąży do uproszczenia, więc twory w stylu spieżka lub wikinżka nie mają racji bytu i znikną tak samo jak nielogiczne rok "dwutysięczny dwudziesty szósty" zamiast "dwa tysiące dwudziesty szósty". I zadna ideologia tego nie zmieni.
- 176 15
-
2026-03-15 08:50
naukowczyniunia, kierownica, psycholoszka (9)
- 19 7
-
2026-03-15 09:11
(8)
Tak przed wojną brzmiał Polski język. Czy nam się to podoba, czy nie.
- 10 31
-
2026-03-15 19:32
Guzik prawda.
Poczytaj trochę
- 6 4
-
2026-03-15 16:14
(4)
Przed wojną używano słowa "naukowczyni"? Proszę o przykłady.
- 9 5
-
2026-03-15 18:28
(1)
Popularne przed wojna: Magistra
Doktorka
Profesorka
Docentka
Dyrektorka
Kustoszka
Posłanka
Senatorka
Ministra / Ministerka
Prezydentka
Adwokatka
Rejentka
Sędzina
Inżynierka
Architektka
Pilotka
Redaktorka
Wydawczyni
Świadkini
Kierowniczka
Szoferka
Pocztarka
Zawiadowczyni- 8 4
-
2026-03-15 21:59
Dzisiaj sędzina to żona sędziego, a pani w todze to sędzia, odmiana sędzi (a nie sędziego jak w przypadku mężczyzn).
- 10 0
-
2026-03-15 18:28
(1)
Przed wojną badaczka. Bo i badacz był bardziej popularną formą niż naukowiec.
- 8 0
-
2026-03-15 18:33
przed wojną słowo naukowiec było uznawane za neologizm, a przez wielu językoznawców wręcz za rażący rusycyzm
- 6 0
-
2026-03-15 11:52
dzieciaku jeszce ciebie na swiecie wtedy nie było pojecia nie masz co bełkoczesz (1)
- 7 7
-
2026-03-15 14:41
Inwektywy zamiast argumentów tylko potwierdzają argument przedmówcy
- 5 6
-
2026-03-15 02:24
Komentarz do artykułu (2)
"w Ukrainie" nie jest rusycyzmem! W Rosji właśnie mówi się "na Ukrainie". Ukraińcy masowo zaczęli poprawiać Rosjan od 2014 roku, natomiast Polaków od 2022 roku, zaznaczając przy każdej okazji, że są suwerennym krajem z zapisem "w Ukrainie"
- 6 33
-
2026-03-16 08:10
a mówi się na Węgrzech czy w Węgrzech Nie sądzę abyśmy Węgorm odawiali statusu państwowego
- 6 0
-
2026-03-15 07:13
Było, jest i zawsze będzie - na Ukrainie!
- 37 5
-
2026-03-14 18:47
"dwutysięczny dwudziesty szósty" (1)
jakoś niestety nie znika... To zabawne skądinąd, że nikt nie powie "tysiąc dziewięćsetny czterdziesty drugi"...
- 29 1
-
2026-03-15 08:00
Lub tysięczny dziewięćsetny czterdziesty drugi
- 7 0
-
2026-03-14 21:53
Tekst na czasie (25)
Fajny, ciekawy tekst, dobrze się czyta. Szkoda, że pojawił się w weekend i będzie czytany "mniej". Szkoda też, że pominęła Pani kwestię wymuszania "feminazizmów" najbardziej kaleczących naszą mowę w ostatnim czasie.
- 127 31
-
2026-03-15 09:47
(15)
Mnie nie przeszkadzają feminatywy. Nie mam z nimi najmniejszego problemu.
- 16 25
-
2026-03-15 13:55
Czy to coś zmienia? (12)
Jestem polonistką i mnie przeszkadzają. " Nie mnożyć bytów ponad potrzebę" .
- 12 11
-
2026-03-16 17:53
Jeżeli chcesz konsekwentnie stosować brzytwę Ockhama,
to powinnaś napisać o sobie "polonista", a nie "polonistka".
- 1 1
-
2026-03-15 22:40
To że jesteś polonistką nie ma tu nic do rzeczy!
Czy poloniści mają jakieś większe prawo do wypowiadania się na temat tego, czy lubią feminatywy czy ich nie lubią? Czy ich opinia ma większą moc? No nie. To kwestia wrażliwości i poglądów, a nie wykształcenia.
- 6 5
-
2026-03-15 22:36
w tym przypadku powinno być mi, a nie mnie
- 0 1
-
2026-03-15 22:32
Trochę żal (1)
Że polonistka nie potrafi poprawnie używać form mi, mnie
- 7 2
-
2026-03-16 10:42
A jednak
Proponuję sprawdzenie ( choćby poprze AI ) jak i kiedy używa się "mi" i "mnie".
- 0 0
-
2026-03-15 20:22
Co z ciebie za polonistka (1)
Skoro przeszkadzają ci naturalne formy językowe, powszechnie używane przed wojną, a wyrugowane z języka przez komunistów?
- 8 8
-
2026-03-15 21:55
Wyrugowane, w imię ideologii równościowej, tak jak teraz narzucane, również w imię ideologii równościowej...
- 4 7
-
2026-03-15 14:43
(4)
W jakim świecie pani inżynier nie jest mnożeniem bytów a inżynierka jest?
- 8 6
-
2026-03-15 16:21
(3)
Inżynierka to praca inżynierska.
- 10 7
-
2026-03-15 22:45
(1)
Jest jeszcze kontekst słowa.
- 4 1
-
2026-03-21 16:19
A jak ktoś powie "wieczorem zabieram się do mojej inżynierki"
to co będzie robił?
- 0 0
-
2026-03-15 20:13
Tylko potocznie i tylko w gronie osób kończących studia inżynierskie. Jeśli ktoś nie bronił inżynierki, nie ma pojęcia o takim znaczeniu tego słowa i głównym desygnatem dla niego jest kobieta o wyższym wykształceniu technicznym lub rolniczym.
- 5 4
-
2026-03-15 12:43
(1)
Lewackie sformułowania są chore. Zmuszanie na siłę pod groźbą kar i wykluczenia to dokładnie to samo co robili bolszewicy w rosji sowieckiej.
- 11 13
-
2026-03-15 13:05
Jakie kary czekają za nieużywanie feminatywów?
- 14 8
-
2026-03-14 23:28
sprawdź sobie (8)
od kiedy feminatywy funkcjonują w polszczyźnie, kiedy wyszły z powszechnego uzusu i co bardziej kaleczy język- ich użycie, czy może jednak ich brak
- 17 22
-
2026-03-15 18:42
Już w XVI w słowniku polszczyzny jest mnóstwo feminatywów np. słynna papieżyca.
- 7 2
-
2026-03-15 09:10
(6)
Dawniej używano dużo większej ilości feminatywów. Była i doktórka i pocztarka. Ale na trojmiescie za to zawsze będą minusować. Pokolenie komunistyczne, gdzie pozbyto się feminatywów i ludzie uważają że zawsze tak było.
- 18 23
-
2026-03-15 09:36
(5)
Komunizm pozbyt sie feminatywow? Obywatele i obywatelki? Towarzysze i towarzyszki? Czy chodzi o np. Akty prawne, gdzie jest napisane "poseł, pokrzywdzony, czy powód" dla przejrzystosci i zwiezłosci dokumentu?
- 16 12
-
2026-03-15 11:34
mylisz rejestry (4)
Owszem, na pochodach krzyczano towarzysze i towarzyszki, ale jednocześnie tylko do tego miała się sprowadzać podmiotowość kobiet. Na innych obszarach feminatywy rugowano. W II RP formy takie jak doktorka, posłanka, inżynierka czy magistra były naturalne i powszechne w prasie. To właśnie w PRL-u uznano, że prawdziwy awans kobiety polega na
Owszem, na pochodach krzyczano towarzysze i towarzyszki, ale jednocześnie tylko do tego miała się sprowadzać podmiotowość kobiet. Na innych obszarach feminatywy rugowano. W II RP formy takie jak doktorka, posłanka, inżynierka czy magistra były naturalne i powszechne w prasie. To właśnie w PRL-u uznano, że prawdziwy awans kobiety polega na przyznaniu jej męskiego, poważniejszego tytułu- i tak powstały potworki typu Pani Dyrektor czy Pani Inżynier. Ale my dyskutujemy o języku mówionym, mediach i wizytówkach, a nie o pisaniu ustaw.
- 10 8
-
2026-03-15 22:49
Dokładnie. Przykro jak się ludzie tutaj pienią o to, że feminatywy to ideologia i zaklinają prawdę.
Wystarczy otworzyć przedwojenną książkę albo gazetę i zobaczyć o ile bogatszy był język i ile było właśnie feminatywów- 4 2
-
2026-03-15 16:01
(2)
W PRL-u unikano używania form grzecznościowych, "Pan","Pani", co wynikało z ideologii zrównania wszystkich do "obywateli","obywatelek", "towarzyszy","towarzyszek", formy "Pan","Pani" kojarzone były z "burżuazją", czyli przedwojenną inteligencją i elitami, to w oczach nowej władzy ludowej czyniło je "elementem" nieporządanym, sprzecznym z ideologią równościową...
- 4 6
-
2026-03-15 20:16
(1)
Żartujesz sobie. Form grzecznościowych unikali tylko i wyłącznie funkcjonariusze partyjni i rozmaite służby wykorzystywane do utrzymywania systemu. Oni używali słowa "towarzyszka" lub "obywatelka". Wszyscy inni używali słowa "pani".
- 5 0
-
2026-03-15 21:48
Mylisz się, nie tylko funkcjonariusze partyjni i służby, niestety.
- 0 1
-
2026-03-14 19:19
Ostatnio modne jest w Polsce epatowanie zasadą (15)
"każda okazja jest dobra, żeby pokazać innym swój brak szacunku do nich". I z tą myślą Was Państwo zostawię, bo jeśli kogoś kłuje mówienie "osoba z niepełnosprawnością" zamiast kaleka, to raczej świadczy o nim, niż o "modzie językowej"
- 63 140
-
2026-03-16 00:00
o czym świadczy? (1)
że nie jestem lizopupem?
- 8 1
-
2026-03-21 16:16
Że jesteś chamem.
- 0 0
-
2026-03-15 16:24
(1)
Kaleka to kaleka, trzeba nazywać rzeczy po imieniu, takimi jakie one są. Podobnie starców nie nazywajmy "seniorami", a prostytutki "seksworkerkami".
- 18 8
-
2026-03-15 23:12
To prawda, prostacki d**il to prostacki d**il
I po co tu mówić proszę pana.
Proszę pana, nie ma pan racji.- 1 4
-
2026-03-15 15:36
Syn mojej koleżanki zapytał ją ostatnio, dlaczego mówią na niego "osoba", czy to znaczy, że jest gorszy od innych, przecież jest tylko niepełnosprawny...
- 15 3
-
2026-03-15 13:30
Dyskutujemy tutaj o używaniu zwrotu "osoba z niepełnosprawnością" zamiast "niepełnosprawny", a nie "kaleka". Jeśli dla Ciebie te dwa słowa to synonim, to ja nie mam pytań.
- 12 5
-
2026-03-15 11:51
Nigdy (1)
Nigdy nie mówiłem "kaleka", bo to określenie jest trochę "nie tak", można powiedzieć "inwalida" i jest to odzwierciedlenie stanu danej osoby, a jednocześnie nie obraża.
- 18 4
-
2026-03-15 12:45
A od kiedy kaleka stał sie kimś gorszym?. Od czasu jak jakiś g.upi postanowił wtrącić swoje g.upoty?
- 15 6
-
2026-03-15 07:37
niepełnosprawny (3)
Najczęściej tak się po prostu mówi. Nie kaleka , nie osoba z niepełnosprawnością, ale niepełnosprawny i już.
- 36 3
-
2026-03-15 09:47
Są różne na pozór subtelne różnice, (2)
które jednak w rzeczywistości są fundamentalne. Kiedyś na przykład mówiono rodzina patologiczna, potem rodzina dysfunkcyjna, a teraz mówi się rodzina dysfunkcjonalna, co nie jest tym samym co dysfunkcyjna. Takie są przynajmniej trendy i zalecenia w naukach humanistycznych. Tak samo jak kiedyś mówiono beneficjent albo podopieczny o tym kto korzystał
które jednak w rzeczywistości są fundamentalne. Kiedyś na przykład mówiono rodzina patologiczna, potem rodzina dysfunkcyjna, a teraz mówi się rodzina dysfunkcjonalna, co nie jest tym samym co dysfunkcyjna. Takie są przynajmniej trendy i zalecenia w naukach humanistycznych. Tak samo jak kiedyś mówiono beneficjent albo podopieczny o tym kto korzystał z pomocy społecznej, a teraz mówi się klient. Słowa zmieniają rzeczywistość, bo słowa mają moc. Jak ktoś tu wcześniej napisał, język kształtuje nasz świat.
- 13 5
-
2026-03-15 16:26
(1)
To jest petent, a nie klient. Klient to ktoś, kto płaci za usługę.
- 9 1
-
2026-03-15 22:25
Petent jest w urzędzie.
Klient to niekoniecznie ktoś, kto płaci za usługę, to słowo ma szersze znaczenie. Słyszałeś o klientyzmie? A słowo klientela nie oznacza wyłącznie bywalców sklepów, ale również osoby korzystające z pewnych usług czy dóbr nieodpłatnie. Konsument czy nabywca to to samo - a nie każdy konsument czy nabywca płaci.
- 3 0
-
2026-03-14 21:18
Ot Polacy jak zwykle sobiepaństwo!
A rod chłopski!
- 1 26
-
2026-03-14 20:01
A ja wolę prawdę niż twoją wrażliwość. (1)
- 51 8
-
2026-03-14 21:19
Skoro wolisz prawdę,
to określenie "osoba z niepełnosprawnością" jest bardziej prawdziwe niż "kaleka" - bo ten pierwszy jest i kaleką i jeszcze kimś innym, a ten drugi - tylko kaleką. To nie kwestia wrażliwości, tylko prawdy właśnie.
- 14 40
Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.