Fakty i opinie

Czy obywatelskie planowanie przestrzenne jest możliwe?

felieton w trojmiasto.pl

W czasach, gdy głos mieszkańca praktycznie się nie liczył, urbaniści i architekci mogli przeforsować każdą wizję miasta - m.in. budowę falowca obok pełnego niskich kamienic Nowego Portu.
W czasach, gdy głos mieszkańca praktycznie się nie liczył, urbaniści i architekci mogli przeforsować każdą wizję miasta - m.in. budowę falowca obok pełnego niskich kamienic Nowego Portu. fot. Maciej Kosycarz/KFP

Czy planowanie przestrzenne musi się zawsze kończyć awanturą między mieszkańcami z jednej strony a miejskimi urbanistami i deweloperami z drugiej? A może skoro mamy "budżet obywatelski", to i planowanie przestrzenne mogłoby być bardziej obywatelskie? - zastanawia się Krzysztof Koprowski.



Pomysły trójmiejskich, a szczególnie gdańskich urbanistów w ostatnich latach wywołują liczne konflikty. Scenariusz za każdym razem jest niemal taki sam: planiści próbują uszczęśliwić mieszkańców planem opracowanym pod potrzeby dewelopera, mieszkańcy sprzeciwiają się pomysłom urbanistów, a ostatecznie i tak są lekceważeni przez władze miasta, które odrzucają ich uwagi. Warto dodać, że uwagi są często pomijane nie tylko dlatego, że są niezgodne z wizją miasta, ale także dlatego, że brakuje im profesjonalnych sformułowań oraz argumentów.

Czytaj też: Gdańscy urbaniści zachęcają do wspólnego planowania

Czy istnieje sposób, by nieco zmienić proces planowania? Może warto pójść śladami będącego "na topie" budżetu obywatelskiego i pozwolić mieszkańcom na bardziej aktywny udział w planowaniu przestrzennym?

W Trójmieście już kilka razy udowodniono, że można wspólnie wypracować wizję dla niektórych obszarów miasta. Tak stało się chociażby w przypadku skweru przy ul. Waryńskiego we Wrzeszczu, skweru w Nowym Porcie czy wizji przekształcenia Węzła Wzgórze w Gdyni. Również Biuro Rozwoju Gdańska eksperymentowało z podobnymi dokumentami - tzw. wysepki we Wrzeszczu, Systemu Tras Rowerowych czy pomysłów na ustalenie wspólnych wytycznych dla estetyki miasta.

Warto dodać, że już dziś "ponad" zapisy wynikające z ustawy o planowaniu przestrzennym wprowadzono w Gdańsku obowiązek przedstawienia projektów planów do publicznego wglądu radom dzielnic i osiedli przed ich oficjalnym wyłożeniem. Ponadto plany muszą być zgodne m.in. z dodatkowym dokumentem planistycznym, jakim jest Studium Lokalizacji Obiektów Wysokościowych, które to wymaga jeszcze dodatkowych procedur konsultacyjnych (czytaj: urzędnicy czekają na uwagi do gotowych wizji) z mieszkańcami.

Dlaczego więc nie pójść jeszcze krok dalej i nie zrobić warsztatów z mieszkańcami poświęconych zagospodarowaniu kontrowersyjnych miejsc, a następnie na ich podstawie opracować projekt planu zagospodarowania? Oczywiście później, zgodnie z całą procedurą, projekt byłby wyłożony do wglądu mieszkańców i można by było składać do niego ostateczne uwagi. Dotychczas takie "warsztaty" odbyły się raz, ale zaproszono do nich deweloperów, którzy proponowali rozwiązania do planu zabudowy Wyspy Spichrzów.

Kto powinien mieć największy wpływ na plany zagospodarowania przestrzennego?

władze miasta, w końcu to im powierzono w wyborach kreowanie polityki przestrzennej 31%
deweloperzy i prywatni inwestorzy, bo to oni głównie budują w mieście 5%
mieszkańcy, gdyż to oni będą musieli żyć w wykreowanej przez zapisy planów przestrzeni 64%
zakończona Łącznie głosów: 417
Wyobraźmy sobie, że takie warsztaty przeprowadzono by przed wybuchem konfliktu o plan dla Brzeźna. Może podczas takiego spotkania mieszkańców, urbanistów i deweloperów uzgodniono by, że mieszkańcy zaakceptują wysoki budynek w dzielnicy pod warunkiem, że deweloper wybuduje im ogólnodostępną i atrakcyjną przestrzeń rekreacyjną, np. z fontannami. Inny przykład: mieszkańcy godzą się na rozbudowę Galerii Bałtyckiej i nowego centrum handlowego we Wrzeszczu w zamian za odkrycie w wyznaczonym miejscu koryta potoku Strzyży w taki sposób, by można było zejść do niego po schodach lub piknikować na jego brzegu.

Dzięki takiemu rozwiązaniu zyskaliby wszyscy. Mieszkańcy poczuliby, że są współodpowiedzialni za politykę przestrzenną miasta i mogą formułować ciekawe wnioski, które niekoniecznie potrafią przelać na papier. Deweloperzy zyskaliby pewność, że ich inwestycja nie będzie negatywnym bohaterem mediów, a urbaniści nie czuliby się zmuszani do bronienia wyłącznie interesów miasta wbrew jego mieszkańcom.

Oczywiście taka dyskusja wymagałaby stworzenia pewnych ram. Bywa bowiem, że mieszkańcy dzielnicy patrzą nieobiektywnie na swoją okolicę i często proszą o zachowanie zieleni i utworzenie parkingu (najlepiej bezpłatnego), mimo że dany teren idealnie pasuje na całkowicie inne zagospodarowanie z korzyścią dla całego miasta. Można sobie też wyobrazić, że zamożny deweloper korumpuje niewielkie grono mieszkańców, by przeforsowali oni korzystny dla niego projekt.

Na pewne ustępstwa muszą też zgodzić się władze, które powinny zrozumieć, że nie mają monopolu na wizję rozwoju miasta i każdy mieszkaniec może być cennym źródłem pomysłów, nawet jeżeli nie posiada wiedzy planistycznej i prawnej - wszak efekt zapisów planu będzie oddziaływał przez długie lata na profesora wydziału architektury, jak i "przeciętnego" Kowalskiego, który będzie musiał się zmierzyć z nową przestrzenią miasta.

Zobacz również: Jak włączyć mieszkańców w planowanie przestrzenne?

Opinie (121) 1 zablokowana

  • Jasne, (10)

    Więcej miejsc parkingowych i trawniki. Wszędzie trawniki, bo trzeba zieleni.

    • 62 9

    • czyli MPZP według mieszkańców :D (1)

      • 10 0

      • MILICJA...

        ...tez byla OBYWATELSKA...teraz tak samo jak kiedys MO obywatelska jest platforma

        • 5 9

    • Odnośnie ankiety.

      Bo urzędnicy odpowiedzialni za planowanie mieszkają na księżycu (albo w Elblągu).

      • 6 4

    • Plan Zagospodarowania (5)

      Według mieszkańców-
      Niech nie będzie niczego.
      Zamienić miasto w wielki park.
      Budynki niech stoją najlepiej kilometr od siebie, przedzielone trawnikami.
      Jeżeli inwestycje to parkingi, ale koniecznie pod ziemią.... tylko kto za to zapłaci...???.
      Tramwaje i SKM-ki powinny dojeżdżać wszędzie, tylko niech nie jeżdżą pod moim domem, bo ten hałas, o boże....
      Każdy budynek wyższy niż 5 kondygnacji to szatan, podobnie jak każdy sklep powyżej 300 m kw. powierzchni.
      Jeżeli obwodnica, to najlepiej przez środek Zatoki Gdańskiej, bo wtedy nikomu nie będzie przeszkadzać.
      Zakłady przemysłowe są fuj i śmierdzą, tylko gdzie wtedy pracować, wszyscy mogą zajmować się przecież pielęgnacją miejskiego parku, oczywiście za 3500 PLN/mies.
      Także dajcie głos gawiedzi i życzę powodzenia !

      • 31 7

      • ależ nie, Gdańsk jest jak Singapur - nie ma miejsca. (2)

        Dlatego trzeba nawalić bloków jeden na drugim. Powinniśmy żyć jak mrówki a jedyna zieleń - w doniczce na parapecie. By żyło się lepiej - developerom.

        • 9 7

        • Nie popadaj ze skrajności w skrajność (1)

          Bo to objaw choroby psychicznej.
          Do Singapuru, czy nawet do Londynu lub Hamburga nam jeszcze bardzo daleko.
          Chyba jeszcze nie widziałeś prawdziwego "mrowiska".

          • 4 1

          • daleko,

            • 0 0

      • strach przed "obcymi" (1)

        strach przed "obcymi" - kilka haseł:
        BANANA-Build Absolutely Nothing Anywhere Near Anything = (Nie budować niczego nigdzie blisko czegokolwiek,
        NIMBY-Not In My Back Yard (Nie na moim podwórku),
        CAVE-Citizens Against Virtually Everything (Obywatele przeciwko prawie wszystkiemu),
        LULU-Locally Unwanted Land Use (Lokalnie nieakceptowany sposób zagospodarowania przestrzeni)

        • 9 2

        • obcych się boją

          a poliamorię uprawiają...

          • 2 0

    • to muszą być ceny gruntów niższe

      • 0 0

  • (7)

    Tak tworzyć umowy, aby do nowych osiedli deweloper był zobowiązany budować drogi lub dokładał się do rozbudowy już istniejących z powodu zwiększonego ruchu i tak mają jedne z najwyższych prowizji w Europie. Czas też skończyć z preferencjami dla zagranicznych sieci handlowych, niech konkurują z rodzimymi na takich samych warunkach, bez żadnych ulg.

    • 79 3

    • Jasne, bo po tym miasto można poznać

      , że wszędzie się dojeżdża samochodem. Dlatego trzeba więcej miejsc parkingowych i dróg szybkiego ruchu.

      • 8 7

    • (3)

      A możesz podać z jakiego to paragrafu zagraniczne sieci handlowe mają te mityczne ulgi...?
      Oglądałem ostatnio wywiad z jakimś profesorkiem od ekonomii i mówił, że owszem, były zachęty do inwestycji, ale w latach 90-tych, dawno już ich nie ma, ale ciemny lud powtarza jak mantrę.... ulgi, zwolnienia, ulgi...

      • 11 3

      • Ale przecież lud chce mieć dyskont pod nosem (2)

        Gdyby nie było zapotrzebowania to by nie powstawało tyle stonek i lydlów.

        • 11 0

        • (1)

          np. taką, że prawo nie jest dostosowane i nie dość, że takie sieci handlowe są zwolnione z podatku gruntowego przez jakiś czas, a poza tym dzięki kreatywnej księgowości płacą podatek dochodowy często w wysokośi 1$ zresztą to dotyczy nie tylko sklepów, ale też innych zakładów.

          • 2 2

          • bo może po prostu nasze prawo jest idiotyczne

            i je należy zmienić, aby nie można było omijać podatków?

            Poza tym większość podatków jest tak skonstruowana, że nie ma sensu ich zbieranie...

            • 1 2

    • umowy drogowe (1)

      Ależ to jest robione! Teraz deweloper przed uzgodnieniem projektu zagospodarowania osiedla z Zarządem Dróg i Zieleni podpisuje z Miastem tzw. "Umowę drogową" na np. przebudowę drogi dojazdowej albo przebudowę okolicznych skrzyżowań lub regulację świateł itp.

      • 5 0

      • Dokładnie. Choćby deweloper Mach w Pruszczu dorzucił się zgodnie z umową do przebudowy ul. Raciborskiego.

        • 1 0

  • Nie da się bo większość ludzi mysli, że mieszka w parku narodowym, a nie w mieście (11)

    Chcą mieć ciszę, widok z okna na zatokę, a w ostateczności na las, lub bezkresne łąki i pola. Chcą mieć wszelkie wygody komunalne: przystanki, przychodnie, piekarnię ale droga precz co najmniej 2 km od okna. Kominy i wiatraki w trosce o migrujące ptaki co najmniej 25 km od domu

    • 80 30

    • CO ZA PROBLEM to pogodzić (7)

      Budujemy ośrodki przemysłowe w których nikt nie mieszka.
      Są z 20 km oddalone od miejsc zamieszkania, otoczone pasem nieuprawianej zieleni. Dojazd do tych ośrodków szybka koleją.
      A w ośrodkach zamieszkania o rozproszonej strukturze, ptaszki łaczki, rowerki, nieuciązliwe usługi.

      • 17 13

      • (3)

        w Kokoszkach gdzie ludzie uciekali z miasta postawili sobie domy za zezwoleniem miasta buduje się po 10 latach przemysł i to szkodliwy.
        Za wysypiskiem po drugiej stronie obwodnicy daje sie zezwolenie deweloperom na osiedla mieszkaniowe ...czyj i jaki interes, gdzie rozum? chyba na prywatnych kontach bankowych.

        • 7 6

        • ale komu się dziwisz?

          deweloperom, czy tym co tam pokupowali mieszkania?

          • 8 1

        • Przemysł???

          Jaki przemysł??? Tutaj cały przemysł już został zlikwidowany.

          • 3 2

        • jak się kupuje ziemię w takim miejscu

          gdzie od dziesięcioleci niezmiennie jest w planach "obszar przemysłowy", to czemu się dziwić potem, że fabrykę stawiają?

          • 1 0

      • (1)

        wydzieliłabym część też city, zgadzam się ze dzielnice powinny pełnić określone funkcje jak to jest w swiecie powszechne.

        • 2 6

        • Dzielnice i funkce, a potem korki rodem z USA

          Nie dziękuje.
          Amerykanie już dawno właśnie od tego odchodzą, bo to rodzi tylko straszne korki i próbują tak operować aby w każdej dzielnicy była możliwe umiejscowienie każdej funkcji.

          • 9 1

      • Ktoś tu sobie w Sim City za dużo grał

        Ok przy założeniu, że mamy teren oddalony o 20km od miasta, gdzie nikt nie mieszka.

        Kolejne założenie, że wszyscy do SKM dojdą na piechotę, bo mają max 10min drogi. Ew autobus, ale wtedy mamy już przesiadkę, a tego nikt nie lubi, bo może na coś nie zdążyć.

        Kolejna rzecz, że nie wyobrażam sobie przewalania 500.000 ludzi z jednego miejsca w drugie. Nawet jakby ten tabor byłby idealny to i tak ludzie by się gnieździli aby do niego wejść, bo nikt nie lubi czekać. Skoro gnieździliby się, to projekt by szybko upadł.

        • 10 0

    • droga precz, ale przy tym musi być doskonały dojazd samochodem

      • 13 1

    • myślenie to się wykoleiło dano temu

      1. Przemysł wyprowadza się z drogiej i wcale nie tak intelektualnie przodującej Europy
      2. powoduje to wymarcie dzielnicy mieszkalnej za dnia i biznesowo - przemysłowej w godzinach wieczornych, nocnych
      3. Naprawdę wierzysz, że wszyscy grzecznie pojadą koleją miejską? Za wiele osób szybciej będzie 3h w jedną stronę w korku stać, niż zbrukają swoje ciało komunikacją miejską. Mają do tego prawo, aby nie używać KM, ale nie powinno całe miasto składać się na drogi tylko dla nich. Przykład - N. Słowackiego. Samochody zamiast 30 minut jadą 5. Ludzie zamiast 3 minut idą 10 (najpierw przejść dalej do przejścia podziemnego, potem po schodach lub czekać na windę itd.)

      • 7 2

    • tak mieszkamy w parku i jak widac kolejny raz chwalisz sie swoja głupotą!

      Mamy park kraobrazowy i lasy nadmorzem i chemy je miec nadal ajak ci sie buraku niepodoba towypad do warszawki tam bedziesz miał zatrute zadymione miasteczko i bedziesz mugł sie delektowac spalinami i wieżowcami!!

      • 2 4

  • Gdańskiemu zespołowi staromiejskiemu grozi dziś degradacja (19)

    Ileż to trzeba było zmienić, żeby się nic nie zmieniło. Na przykładzie architektury - tak jak za PRL-u, tak i za rządów obecnej ekipy głos mieszkańca praktycznie się nie liczy, a urbaniści i architekci nie patrząc na protesty i argumenty przeforsowują swoją wizję miasta.

    Oto jedna z opinii osoby sprzeciwiającej się "nowoczesności" w historycznej części Gdańska: 'Już niedługo powstanie projekt zabudowy. Do konkursu nie zaproszono jednak po prostu architektów, a jedynie 10 wybranych, znanych z awangardowych pomysłów pracowni architektonicznych. Efekty takiego podejścia łatwo przewidzieć.

    Trud i cud odbudowy serca historycznego Gdańska, w kształtach historycznych, mógłby właśnie teraz zostać uwieńczony dokończeniem tego wspaniałego projektu wskrzeszenia z ruin portowego miasta. Wychodząc spośród kamienic przez gotycką bramę nad brzeg Motławy, po drugiej stronie zobaczyć można by całą pierzeję spichlerzy - nieodłączny element kompozycji architektonicznej Gdańska. Po jednej stronie Motławy wspaniałe, bogate miasto - po drugiej źródło tego bogactwa i pozycji - magazyny na zboże i inne towary, które przez stulecia zapewniały środki na realizację takich wspaniałości jak Kościół Mariacki, czy Dwór Artusa.

    Dzisiaj, wychodząc na nabrzeże Motławy widzimy po drugiej stronie straszące ruinami pustkowie. Za jakiś czas może być jeszcze gorzej. Jeśli koncepcja wprowadzenia na Wyspę architektury nowoczesnej i awangardowej powiedzie się, wychodząc z klimatu hanzeatyckiego miasta trafiali będziemy na straszne w tym miejscu budynki o zachwianych proporcjach, pozbawione zapewne symetrii, podziałów fasad, wykonane ze szkła i stali. Jeśli tego sobie życzymy - pozostaje tylko czekać. Jeśli natomiast zależy nam, by Motława, wspaniała arteria komunikacyjna gdańskiego portu, odzyskała swoją wschodnią pierzeję - musimy działać.

    A działać możemy tylko wyrażając swój obywatelski sprzeciw. To się nazywa demokracja, o czym decydenci nie zawsze chcą pamiętać. Czas by im i sobie przypomnieć, że miasto jest dla ludzi, nie dla polityków, że ludzie mają swoje zdanie, że ludzie są wyborcami, z których zdaniem polityk musi się liczyć.

    A jak to się ma do Wyspy? Otóż, spodziewając się architektonicznej tragedii, działające w Gdańsku stowarzyszenia i nieformalne grupy ludzi zainteresowanych pięknem i wyjątkowością naszego Miasta, przygotowały deklarację, będącą w istocie sprzeciwem wobec wprowadzenia awangardowej architektury na prawy brzeg Starej Motławy. Pod tekstem deklaracji znajduje się miejsce na podpisy osób, chcących poprzeć działania na rzecz zachowania historycznego charakteru tego wyjątkowego w skali świata obszaru miejskiego jakim jest teren i bezpośrednie otoczenie tysiącletniego portu na Motławie. Nie chodzi o storpedowanie projektu zagospodarowania Wyspy, nie chodzi też o stworzenie tam skansenu. Chodzi o to, by nie niszcząc tego, co już udało się zrobić, zabudować Wyspę tak, by była żywa, ale wyglądała, przynajmniej od strony Głównego Miasta, tak, jak za swoich najlepszych lat.'

    Skoro władze nie chcą zrozumieć, że nie mogą mieć monopolu na wizję rozwoju miasta, my (osoby sprzeciwiające się ich pomysłom) działać możemy tylko (wyrażając swój obywatelski sprzeciw) nie popierać aktualnych decydentów w najbliższych wyborach.

    • 53 25

    • A co z pomnikiem Jezusa Chrystusa? (3)

      Pozwolimy na to, aby w Rosji był najwyższy pomnik Jezusa na świecie?
      Czy nie powinniśmy już dziś rozpocząć prac, aby przewyższyć ruskiego giganta, np. u nas na terenach postoczniowych albo na Pachołku?
      ToJu, pomyśl i zacznij działać w tym kierunku. Może jakaś oddolna inicjatywa, zbieranie podpisów itp.

      • 6 7

      • FILIPIP z konopi ? (2)

        • 0 0

        • FILIP

          • 1 0

        • Filip po konopii :)

          • 3 0

    • TLDR

      • 1 1

    • TLDR (7)

      Po polskiemu, za długie, nie czytałem

      • 3 1

      • to pisz od razu ZDNCz

        • 0 0

      • "młody, wykształcony, z dużego miasta" (5)

        umie czytać i pisać, a analfabeta
        kiedy ostatnio przeczytałeś jakąś książkę?

        • 5 3

        • po co mam czytać całe jak po pierwszych dwóch akapitach (4)

          widać, ze bredzi

          • 8 1

          • (2)

            powtarzasz się, tak powiedzieć potrafi każdy analfabeta i widać, że z uzasadnieniem czegokolwiek masz ogromne kłopoty

            • 0 7

            • cukiereczka jeszcze trolu? (1)

              • 2 2

              • "młody, wykształcony, z dużego miasta" napisał jak umiał

                kolejny na to dowód, że analfabeci uzasadnić, napisać cokolwiek na poruszany temat nie potrafią, a swoją intelektualną ułomność usiłują przykryć prymitywną agresją

                • 0 5

          • on/ona (ToJa) wkleja tu wcześniej napisane lub od kogoś zapożyczone teksty

            co nie zmienia faktu, że bredzi

            • 0 0

    • Wierza Eiffle'a jeszcze po pierwszej wojnie światowej była przez elity Paryża uważana za wstrętną (5)

      i były pomysły jej wyburzenia.

      Nie twierdzę, że te budynki będą właściwe. Jednak może za 40 lat będą także symbolem Gdańska.

      Mi się jednak pomysł tego, aby od strony miasta wygląd zachować możliwie zbieżny z aktualnym wyglądem "starówki", a od drugiej robić, co się chce, podoba.

      • 4 4

      • i dlatego (2)

        są ludzie co patrzą na historię miejsca a inni pchają co popadnie, na przykładzie wyspy widać że miasto historyczne miejsca ma gdzieś więc lepiej by było wyburzyć coś na starówce i pobudować drapacze by żyło się lepiej nie patrząc na historię. Oczywiście wprowadzenie ,,delikatnych" zmian nie zaszkodzi ale to musi nawiązywać do historii którą ma Gdańsk a ponoć ma ponad 1000 lat.

        • 3 1

        • często odwołujemy się do 1000-letniej tradycji Gdańska (1)

          Ale przecież tak naprawdę nie ma właściwie niczego, co tworzyło pierwotny Gdańsk. Choćby jednego budynku, czy oryginalnej ulicy (kostka brukowa, choćby 10-krotnie zrywana i kładziona od nowa, ale fizycznie ta sama).

          Bliżej nam chyba do renesansu czy czasów od rozbiorów Polski.

          Choć oczywiście - pięknie brzmi "1000-letni Gdańsk" :)

          • 2 2

          • mowa i papier przyjmie wszystko

            a realnie jest gdzie kasa w kieszeń wpadnie dlatego nadbrzeże Motławy nie różni się niczym od jakiegoś miasteczka co powstało za gierka nad jakąkolwiek rzeką bo historia jest w tym mieście ignorowana może poza Leninem ale to z mentalności ludzkiej gdzie słychać komuno wróć bo kraj ogarnia historia ,,lepszego wczoraj"

            • 0 0

      • wieŻa (1)

        • 4 0

        • Słusznie, przepraszam.

          • 1 0

  • MMM... Dobre planowanie (2)

    MMM... Dobre planowanie, dobrym przykładem jest Nowa Havla. Jak można słabo zaprojektować prostą nową ulicę o zasięgu 2 km. Następnym przykładem jest węzeł Jabłonowa z Armii Krajowej. W latach 80-tych urbaniści po mimo że budowali falowce mieli więcej wyobraźni niż teraz.

    • 32 9

    • Stolec,a nie wyobraźni. przykład:węzel Rzeczypospolitej,skrajnie niebezpieczny,a nawet nie ma go jak przebudować. (1)

      • 11 1

      • A to dokładnie taki sam jak na Jabłoniowej 30 lat później.

        A to dokładnie taki sam jak na Jabłoniowej 30 lat później. Czyli stolec tym urbanistom z głowy nie wyszedł.

        • 1 1

  • w Gdyni mieszkancy nigdy nie maja racji... (3)

    patent na madrosc maja wylacznie urzedasy z UM Gdynia ze Stempa na czele.

    • 21 8

    • w infoboksie mówili co innego... (1)

      • 8 0

      • hehehe, propaganda UM Gdynia nie zna granic

        • 2 0

    • komentarze są na temat gdańskich urbanistów i o obywatelskim planowaniu przestrzennym. Trzeba przerzucić dyskusję na chłopca do bicia, który nie zgadza się na gdańskie pomysły.

      • 1 0

  • umnm hmm eee (2)

    NIE

    Ludzie w większości są głupi i jeżeli mają o czymś decydować to wyjdzie wieś a nie miasto.

    • 31 15

    • Nawet nie wieś

      Aby brać pod uwagę zachcianki wszystkich, to Gdańsk ze swoim pół miliona mieszkańców, musiał by zajmować teren całej Polski i jeszcze by brakowało.
      Większość ludzi nie ma pojęcia o planowaniu przestrzennym.
      Najlepiej by stawiali budynki kilometr od siebie, a później wielkie pretensje , że wszędzie daleko.

      • 7 2

    • do tego wydaje im się, że jak dostali od miasta mieszkanie komunalne to mogą decydować o wszystkim w promieniu 10 km

      • 6 2

  • Planowanie przestrzenne, nadzor budowlany sa stolec warte jezeli mozna pozniej wszystko naginac do wlasnych widzimisie (3)

    Oczywiscie za slona oplata do prywatnych kieszeni

    • 31 5

    • Do kieszeni urzedasow - Gdansk jest skorumpowany (2)

      i od tego zacznijcie naprawe

      • 25 4

      • masz dowody - idź na policję (1)

        nie masz - milcz.

        • 4 15

        • dowodow jest mnostwo ale to jest korewski kraj

          mozna miec jeszcze klopoty bo wladzucna ma dlugie szpony

          • 13 1

  • Powinno Być Jedynym Właściwym

    • 2 1

  • A ja zadam pytanie inaczej.Czy przy "planowaniu obywtelskim", powstałby (9)

    ecs i teatr szekspirowski?

    • 55 7

    • i kładka na Ołowiankę?

      i szklana Wyspa Spichrzów?

      • 9 1

    • (2)

      teatr szekspirowski od południa zasłonił całą starówkę .....kro na tej lokalizacji zarobił i ile?

      • 10 4

      • (1)

        Ne zasłonił. W Gdańsku nie ma starówki.

        • 6 11

        • Wcześniej "starówkę" zasłania autostrada będąca kolcem w sercu miasta.

          • 6 1

    • Prawdopodobnie nie

      i dlatego planowanie z mieszkańcami ma sens ;)

      • 3 3

    • spieszę z odpowiedzią, zaznaczając, że to są durne inwestycje (3)

      Ale zdaniem ludu, zamiast teatru szekspirowskiego poszerzono by Podwale o 2 pasy w każdym kierunku, a zamiast ECS postawiono supermarket.

      • 11 7

      • a może zmieniono by Podwale w ulicę lokalną (2)

        ciężarówki przerzucono by na obwodnicę południową, przywrócono tramwaj na Dolne Miasto, a widok na kamienice Głównego Miasta pozostawiono niezasłonięty...?

        • 9 3

        • Ty byś to zrobił, ale Twoi sąsiedzi by Ciebie zjedli. (1)

          Żywcem!

          bo... tramwaj hałasuje, ulica lokalna się korkuje, nowe jest wrogiem starego oraz nie bo jestem starym dziadem/babą i na złość.

          • 12 3

          • Ciężarówki z podwala można wyrzucić i przy istniejącym teatrze

            Tramwaj na Dolne miasto ma iść wzdłuż nowej Chmielnej (wyspa Spichrzów) do Czerwonego Mostu (przyszłościowa wizja wielkiego P&R na Oruni).

            Nie wiem, czy akurat teatr tak bardzo zasłonił widok. Sam w sobie ma być ciekawą budowlą. A i jego rola może być niebanalna. Zobaczmy jak to wyjdzie. W tamtym miejscu dużo większym problem jest podział miasta na Główne i Dolne autostradą niż budynek, w którym powinno krzewić się kulturę wyższą.

            • 5 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.