Fakty i opinie

Czy w Trójmieście jest za mało taksówek?

felieton w trojmiasto.pl

Najnowszy artukuł na ten temat Tanie przewozy już nie takie tanie
Aktualnie w Trójmieście aktywne są 9726 licencje taksówkarskie i wpisy do licencji. W rzeczywistości samych pojazdów jest nieco mniej.
Aktualnie w Trójmieście aktywne są 9726 licencje taksówkarskie i wpisy do licencji. W rzeczywistości samych pojazdów jest nieco mniej. fot. Łukasz Unterschuetz/trojmiasto.pl

Pytanie z tytułu może się wydawać absurdalne, bo w końcu postoje pełne są taksówek, a oficjalne dane mówią o wzroście liczby aktywnych licencji na taksówki. Problem w tym, że wzrost ten związany jest ze zmianami w prawie i rejestracją kierowców Ubera czy Bolta. Postaram się wyjaśnić, dlaczego trudniej dziś o taksówkę, przynajmniej taką oferującą uczciwą cenę, niż przed pandemią.



Z jakich przewozów korzystasz najczęściej?

z taksówek stojących na postojach 3%
z taksówek korporacyjnych, na telefon 23%
z taksówek na aplikację 14%
z przewozów osób np.Ubera albo Bolta 38%
w ogóle nie korzystam z taksówek i przewozu osób 22%
zakończona Łącznie głosów: 2115
Przez ostatnie miesiące z zamówieniem taksówki nie było najmniejszego problemu. Pandemiczne ograniczenia skutecznie ograniczały ruch, a co za tym idzie, zwiększały dostępność taksówek.

Od kilku tygodni jednak, gdy ograniczenia poluzowano, turyści wrócili do Trójmiasta, a my wszyscy zaczęliśmy powoli wracać do życia, jak przed pandemią.

I wtedy problem z dostępnością taksówek zaczął być widoczny.

Sam korzystam z takiego środka lokomocji często, zauważyłem to więc od razu. Podczas rozmów ze znajomymi odkryłem jednak, że moje doświadczenia są tożsame z ich przypadkami.

Trzy przykłady, tylko z ostatnich kilku dni:
  • niedziela wieczór, po rodzinnej imprezie próbuję zamówić taksówkę z północnych dzielnic Gdyni, po 20 minutach rezygnuję z tanich opcji, bo nie ma żadnych kierowców Bolta czy Free Now Lite, przez kolejne 20 minut próbuję zamówić taksówkę jadącą w normalnej (niedzielnej i nocnej) taryfie, w końcu znajduję kierowcę, czekam na niego kolejne 20 minut,
  • zapraszam znajomych na mecz, jeden jedzie taksówką, mecz jest o 18, on próbuje zamawiać ją od 17, udaje mu się po blisko 50 minutach, jest u mnie o 18:20,
  • Sopot, weekend, wydawać by się mogło, że to taksówkarskie eldorado, jednak żona kolegi przez 20 minut próbuje zamówić aplikacją taksówkę, zanim znajduje wolnego kierowcę.


Suche dane nie pokazują pełnego obrazu



W teorii dziś taksówek - zarejestrowanych - jest więcej niż przed pandemią. To jednak tylko teoria, bo w zeszłym roku zmieniły się przepisy, po wprowadzeniu ustawy Lex Uber, konieczna stała się rejestracja wszystkich kierowców świadczących usługi przewozu osób - także tych "jeżdżących na aplikacjach", takich jak Uber czy Bolt.

To jednak nie wszystko.

Trójmiejskie korporacje taksówkarskie



- W 2020 roku ustawa o transporcie drogowym wprowadziła wypisy do licencji - kiedyś na każdy pojazd taksówkarz otrzymywał tylko licencję, teraz wydajemy jedną licencję na przedsiębiorcę oraz wypis na każdy dodatkowy pojazd zgłoszony do licencji - tłumaczy Agata Grzegorczyk, rzecznik gdyńskiego magistratu.
Pytam ją, podobnie jak innych przedstawicieli trójmiejskich magistratów, o liczbę aktywnych licencji (oraz wpisów) pod koniec 2019 roku, przed wybuchem pandemii, a także dziś.

- Wzrost liczby wydanych licencji oraz wypisów jest związany z legalizacją przewozów taksówkowych realizowanych za pomocą aplikacji mobilnej - zaznacza sama urzędniczka.
Bo licencji jest dziś faktycznie więcej.

Liczba licencji na przewóz osób i taksówki w Trójmieście

  • Gdańsk: 2019 rok - 2820 licencji / połowa 2021 roku - 2481 aktywnych licencji oraz 2197 aktywnych wpisów
  • Gdynia: 2019 rok - 2313 licencji / połowa 2021 roku - 2524 licencji oraz 1429 wypisów
  • Sopot: 2019 rok - 697 licencji / połowa 2021 roku - 712 licencji oraz 383 wypisy


Warto przy tym pamiętać, że liczby te nie są tożsame z liczbą zgłoszonych samochodów, bo zdarza się, że jeden taksówkarz korzysta z kilku aut, albo wręcz odwrotnie - jednym samochodem jeździ kilku przewoźników, wymiennie.

Na przykład w Gdańsku łączna liczba aktywnych licencji i wpisów to 4678, a liczba zgłoszonych pojazdów (tylko aktywne zgłoszenia) to 3994.

Inne urzędy takich danych nie podały, więc siłą rzeczy muszę pozostać przy liczbie aktywnych licencji i wpisów.

A ta wygląda w Trójmieście następująco:
  • w 2019 roku było łącznie 5828 aktywnych licencji taksówkarskich,
  • w połowie 2021 roku aktywnych licencji i wpisów (także dotyczących kierowców Ubera czy Bolta) jest łącznie 9726.


Licencji więcej, ale łącznie taksówek, Uberów i Boltów mniej?



Niestety nie ma danych dotyczących liczby kierowców Ubera czy Bolta przed pandemią w Trójmieście. Wiadomo, że gdy konieczne stało się posiadanie przez nich licencji, to licencji tych w Gdańsku, Gdyni i Sopocie przybyło niemal 4 tys.

Czy więc tylu było ich przed pandemią?

Rozmawiam z kierowcami. Oni wiedzą najlepiej. Twierdzą, że liczba osób jeżdżących "na aplikacjach" spadła.

Kierowca 1, stosunkowo młody, ale zaznacza sam, że od lat w zawodzie, aktualnie "jeździ na trzech różnych aplikacjach", ma też koguta, a kiedy trzeba zabiera pasażerów z postoju.

- Aplikacyjnych kierowców jest mniej. Kiedy konieczne stało się posiadanie licencji, zrezygnowali niemal wszyscy, którzy "na Uberze" sobie dorabiali. Wie pan, ktoś miał normalną robotę, ale wyjeżdżał w weekendy, nocą, żeby jeszcze coś do pensji uzbierać. Teraz sytuacja jest prosta - albo jesteś zawodowym kierowcą, albo nie ruszasz w ogóle tego biznesu - mówi.
Kierowca 2, starszy, auto oklejone logo jednej z korporacji.

- Jechał pan ostatnio z jakimś Ukraińcem? No właśnie, jest ich zdecydowanie mniej. Nie chcę mówić, że oni w pewnym momencie zmonopolizowali Ubera, ale było ich bardzo dużo. Później, podczas pandemii, zaczęli wracać do domu. Teraz niby znowu się pojawiają, ale raczej jeżdżą u kogoś, nie swoimi autami. Generalnie "uberowców" jest znacznie mniej - twierdzi.

Dlaczego czasem tak trudno zamówić taksówkę?



Jeżeli nawet dziś łącznie taksówkarzy i kierowców "jeżdżących na aplikacjach" (wbrew pozorom coraz częściej to dokładnie te same osoby) jest nieco mniej niż przed pandemią, to wciąż nie tłumaczy to tak dużych problemów z zamówieniem kursu, z którymi można się spotkać czy to w specyficznych godzinach szczytu, czy też w bardziej oddalonych od centrum częściach miast.

Kierowca 1.

- Jak ma pan problem z zamówieniem taksówki w opcji tańszej, jak w Lite, to niech pan zamawia w opcji z taksometrem, wielu kolegów w ogóle nie bierze przewozów ze zniżką, bo im się to nie opłaca - mówi.
Kierowca 2.

- Trochę tak brzydko pluć we własne gniazdo, ale trochę winne są same aplikacje, bo my nie widzimy, dokąd będzie kurs, więc człowiek ostrożniej przyjmuje kursy z miejsc, gdzie trzeba trochę dojechać - stwierdza.
Kierowca 3. Jadę z nim z centrum Gdyni, kurs ma kilkanaście kilometrów, jest więc czas, żeby porozmawiać.

- Ja to się w ogóle trzymam centrum, jest więcej zgłoszeń, a ryzyko mniejsze. W pewnym momencie była wręcz plaga kursów, które ktoś zamawiał, żeby przewieźć przez 800 metrów torby z zakupami. Człowiek jechał przez pół miasta, a później okazywało się, że ma kurs za 10 zł. Nie zarabiało się nic - opowiada.

Uber vs taksówkarze? Fałszywy obraz



Po zmianie przepisów trudno wciąż mówić o konflikcie na linii taksówkarze - kierowcy Ubera. To często te same osoby, posiadające te same licencje.
Po zmianie przepisów trudno wciąż mówić o konflikcie na linii taksówkarze - kierowcy Ubera. To często te same osoby, posiadające te same licencje. fot. galeria Trojmiasto.pl
A co z osobami, które naprawdę muszą się gdzieś szybko dostać np. z Pogórza? A taksówki nie ma? - dopytuję. Kierowca tylko wzrusza ramionami. Nie daję jednak za wygraną i próbuję dopytać, czy w centrum, gdzie przecież postoje taksówek są obstawione, nie jest jednak trudniej złapać kurs.

- Niech pan się przejdzie na postój i zobaczy, ilu tam stoi takich, którzy mają kilkukrotną przebitkę na kursie. Czekają na frajera, bo wystarczy im jeden kurs. Do niedawna było tak, że wszyscy pokazywali konflikt na linii Uber - taksówkarze, a tak naprawdę to dziś wiele osób jeździ i na taksówce i na aplikacji, mają uczciwe ceny. Nas, korporacyjnych i aplikacyjnych, zamawiają inni ludzie, ci, którzy wiedzą, że wsiadając na postoju można się naciąć. Nam w centrum zgłoszeń nie brakuje - mówi.
Przyznaję mu rację, bo sam taksówkę z postoju ostatni raz brałem chyba dwa lata temu.

I myślę sobie, że może warto nieco przewartościować podział na "uberowców" i taksówkarzy. I faktycznie, bardziej rozgraniczyć przewoźników korporacyjnych, przyjmując, że Uber, Bolt, Free Now to też korporacje taksówkarskie, i oddzielić ich od wolnych strzelców często okupujących postoje w kluczowych miejscach Trójmiasta.

Taksówek za mało, ale tych na aplikacje



To poniekąd powtórzenie tezy z tytułu tego tekstu, ale też jej sprecyzowanie. Czy w Trójmieście brakuje taksówek stojących na postojach? Raczej nie.

Czy zwiększenie liczby taksówek aplikacyjnych, ale też korporacyjnych byłoby korzystne dla mieszkańców i turystów? Moim zdaniem zdecydowanie.

Taksówkarzom aplikacyjnym, po tym jak ograniczenia pandemiczne zmniejszono, a do Trójmiasta powrócili turyści, zleceń nie brakuje. Ba, wręcz stać ich na to, aby wybierać sobie kursy. Zwiększenie liczby takich taksówek nie zaszkodziłoby im, co najwyżej zmusiło do lepszego "pokrycia" miejsc poza centrami Gdańska, Gdyni czy Sopotu.

Kto zaś straciłby na tym najbardziej? Prawdopodobnie ci taksówkarze, którzy ustawiają sobie absurdalne stawki na taksometrach i czekają na pasażerów zdesperowanych, bo nie mogących zamówić taksówki tańszej. A tacy taksówkarze to i tak już powoli melodia przeszłości. Im szybciej znikną - tym lepiej. I dla mieszkańców. I dla uczciwych, ciężko pracujących kierowców, którym taka działalność tylko psuje opinię zawodową.

Opinie wybrane


wszystkie opinie (286)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najnowsze

więcej artykułów »