Fakty i opinie

Droga światła u księży zmartwychwstańców

Ks. Arkadiusz Kita poleca drogę światła wszystkim wiernym, a szczególnie osobom, które przechodzą kryzysy i przygniecione są problemami.
Ks. Arkadiusz Kita poleca drogę światła wszystkim wiernym, a szczególnie osobom, które przechodzą kryzysy i przygniecione są problemami. fot. Łukasz Głowala/Trojmiasto.pl

- My, Polacy, mamy duchowość bardziej pasyjną niż paschalną. Nie można jednak zatrzymać się na grobie, do którego zostało złożone ciało Jezusa. W centrum chrześcijaństwa jest zmartwychwstanie Chrystusa. Warto więc po drodze krzyżowej, którą odprawiamy w Wielkim Poście, przekonać się do rozważania w okresie wielkanocnym tajemnic drogi światła - przekonuje ks. Arkadiusz Kita, przełożony domu zakonnego zmartwychwstańców w Gdańsku.



Słyszałe(a)ś kiedykolwiek o drodze światła?

tak, nawet miałe(a)m okazję brać w niej udział 13%
tak, słyszałe(a)m o niej 17%
nie, właśnie się o niej dowiedziałe(a)m 70%
zakończona Łącznie głosów: 439
Jakub Gilewicz: Kiedy ostatnio był ksiądz na drodze światła?

Ks. Arkadiusz Kita CR: Rok temu.

Jako prowadzący czy uczestnik?

Prowadzący.

I jak było?

Staram się głęboko przeżywać każdą drogę światła. To nabożeństwo posiada swoje piękno i głębię. Na przedzie niesiony jest paschał, czyli duża świeca wielkanocna, a wierni trzymają w rękach małe palące się świece. I tak idziemy w procesji światła ze śpiewem na ustach rozważając tajemnice paschalne.

Stacje naszej drogi światła są umieszczone na wzniesieniu obok kościoła Zmartwychwstania Pańskiego na Strzyży zobacz na mapie Gdańska. Wkomponowane są w piękne otoczenie szumiących drzew i znajdujący się nieopodal las. W takim klimacie natury rozważamy poszczególne stacje.

Czyli na przykład jakie?

Pierwsza to Jezus powstaje z martwych. Są też na przykład takie: Zmartwychwstały Pan ukazuje się apostołom albo Zmartwychwstały Jezus umacnia wiarę Tomasza. Z reguły tajemnic drogi światła jest 14, a u nas są jeszcze dwie dodatkowe. Drogę światła odprawiamy w soboty o godz. 19 w okresie wielkanocnym, czyli zaczynamy w pierwszą w sobotę po Świętach Wielkanocnych, a ostatnia jest w sobotę przed świętem Zesłania Ducha Świętego.

Przypomina to drogę krzyżową, tyle że tajemnice są radosne. Skąd pomysł na takie nabożeństwo?

Nie można zatrzymać się na grobie, do którego zostało złożone ciało Jezusa. W centrum chrześcijaństwa jest zmartwychwstanie i to jest najważniejsze wydarzenie w historii zbawienia człowieka.

Papież Jan Paweł II, na zakończenie Roku Jubileuszowego, pisał w liście apostolskim: "Jednakże ta kontemplacja oblicza Chrystusa nie może zatrzymać się na wizerunku ukrzyżowanego. Chrystus jest zmartwychwstałym! (...) Właśnie w Chrystusa Zmartwychwstałego wpatruje się dzisiaj Kościół".

Już ponoć w XVII-wiecznych książkach do nabożeństw były pierwsze wzmianki o drodze światła. Jednak nabożeństwo to powstało w 1988 r. we Włoszech, z inicjatywy salezjańskiej wspólnoty Testimoni del Risorto, co oznacza Świadkowie Zmartwychwstałego. Po czym nabożeństwo rozpowszechniło się we Włoszech, a pod koniec lat 90. dotarło do Polski.

Od kiedy droga światła jest rozważana u zmartwychwstańców w Gdańsku?

Przy naszym kościele Zmartwychwstania Pańskiego na Strzyży stacje drogi światła stanęły za sprawą ówczesnego proboszcza ks. Stefana Dudy już w 1999 r. A w kwietniu tamtego roku, kiedy Jan Paweł II pielgrzymował do Polski, droga światła wraz z obrazem Miłosierdzia Bożego została wystawiona u zbiegu al. Wojska Polskiego i al. Grunwaldzkiej. I tam papież je pobłogosławił.

Nabożeństwo drogi światła zostało umieszczone w oficjalnym modlitewniku Roku Jubileuszowego, a w 2002 r. zatwierdziła je Rzymska Kongregacja ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów.

Droga światła nie jest chyba jednak popularna w naszym kraju. Zwłaszcza w porównaniu do drogi krzyżowej.

Droga krzyżowa ma wielowiekową tradycję. A my, Polacy, jesteśmy tradycjonalistami, chociaż to się pomału zmienia. Poza tym nasze życie przeplecione jest wieloma trudnościami i cierpieniami i jakoś tak naturalnie odnajdujemy się bardziej w krzyżu Jezusa. W krzyżu znajdujemy pociechę i ukojenie. 

Historia Polski, choćby ostatnich 200 lat, nie jest wesoła. Powstania, wojny, okupacje, emigracje. Więcej powodów do smutku niż do radości.

Jako Polacy mamy duchowość bardziej pasyjną niż paschalną - wielkanocną.

Trudniej przychodzi nam się cieszyć. A droga światła to radosne nabożeństwo.

Gdy człowiek za bardzo zaczyna się skupiać na swoim problemie i kontempluje go, może popaść w kryzys, frustrację czy cierpiętnictwo. Jednak kiedy oddajemy problemy Jezusowi i skupiamy się na uwielbianiu Zmartwychwstałego, wtedy Chrystus zajmuje się naszymi kłopotami. Możemy zostać uwolnieni, wręcz uzdrowieni. Dlatego na drogę światła zapraszam wszystkich, a szczególnie tych, którzy są kryzysie, przygnieceni swoimi problemami.

Opinie (213) ponad 20 zablokowanych

Dodaj opinię
Walczymy z przemocą słownąKasujemy opinie obraźliwe i nie na temat

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.