Fakty i opinie

stat

Dwa pomysły na sporny teren w pasie nadmorskim

Propozycja zagospodarowania terenu wokół Corpus Gym. Jej autorami są Władysław Lemiesz i Dorota Kuś.
Propozycja zagospodarowania terenu wokół Corpus Gym. Jej autorami są Władysław Lemiesz i Dorota Kuś. fot. Brzeźno to my / Facebook.com

Mieszkańcy Brzeźna - Dorota Kuś i Władysław Lemiesz - mają pomysł na zagospodarowanie miejskiej działki przy ul. Krasickiego zobacz na mapie Gdańska, na której stoi podpalony w maju ubiegłego roku klub sportów walki Corpus Gym. W ramach budżetu obywatelskiego miałby tam powstać teren rekreacyjny ze sceną, fontanną i małą architekturą. Radni popierają odtworzenie klubu. Urzędnicy mają inne plany i zamierzają działkę sprzedać.



Co powinno powstać na terenie przy Krasickiego w Brzeźnie?

powinien zostać sprzedany pod inwestycję mieszkaniowo-usługową

11%

skwer rekreacyjno-sportowy w ramach tegorocznej edycji BO

44%

ośrodek sportowy proponowany przez władze klubu

18%

nic, wystarczy go posprzątać i pozwolić by Corpus Gym tam pozostał

27%
O podpaleniu klubu Corpus Gym głośno zrobiło się w połowie maja 2017 r. W nocy budynek został podpalony, ale sprawców do dziś nie udało się ustalić. Spłonął sprzęt, pamiątki, maty, ring, a sam budynek został nadpalony.

Prezes klubu Dobrosław Bielecki dotąd przygotowujący zawodników do walk na macie, sam rozpoczął walkę o uratowanie klubu znajdującego się na miejskim i bardzo atrakcyjnym gruncie. Zwrócił się do miasta z wnioskiem o zgodę na odbudowę klubu, a później o wykup terenu, na którym stoi budynek dzierżawiony od Gdańskiego Zarządu Nieruchomości Komunalnych. Bielecki chciał tu wybudować profesjonalny ośrodek sportowy.

Miasto jednak odmówiło. Wiceprezydent Piotr Grzelak zaproponował przeniesienie klubu w inne miejsce, na co z kolei nie chciały przystać władze klubu. Jesienią w staraniu o pozostawienie klubu przy ul. Krasickiego wsparła Bieleckiego rada dzielnicy, a pod koniec roku mieszkańcy w obronie klubu zebrali ponad 1 tys. podpisów.

Tak wyglądał klub kilka dni po majowym pożarze



Wyścig z czasem trwał, bo zbliżała się zima. Budynek musiał zostać zabezpieczony przed mrozem i śniegiem. Ruszyły prace remontowe i po kilku miesiącach starań na matę mogli wrócić pierwsi sportowcy. Budynek wciąż jednak wymaga nakładów, na które miasto nie chce się zgodzić.

Wiesław Bielawski, wiceprezydent Gdańska konsekwentnie powtarza, że lokal nie jest wystawiony na sprzedaż. Ale grunt na którym stoi - już tak.

- Powodem takiej decyzji jest możliwość realizacji w przyszłości innych działań inwestycyjnych na tym terenie. Gmina, jako właściciel lokalu, z zachowaniem zasad określonych w przepisach prawa, decyduje o tym, jakie składniki mienia komunalnego przeznacza do zbycia. Najemca lokalu użytkowego nie ma roszczenia do gminy o sprzedaż takiego lokalu, a wskazywane prawo pierwszeństwa nabycia nieruchomości nim nie jest. Zgodnie z art. 140 Kodeksu Cywilnego tylko właściciel ma wyłączne uprawnienie do decydowania o sprzedaży nieruchomości - odpowiada Bielawski.


Spór miasta z władzami klubu wciąż trwa, dlatego osoby skupione wokół Corpus Gym postanowiły działać dwutorowo. W ramach budżetu obywatelskiego zgłoszono właśnie projekt mający na celu zagospodarowanie terenu pomiędzy ulicami Krasickiego i Gałczyńskiego na funkcje rekreacyjno-wypoczynkowe z uniwersalną sceną teatralno-sportową.

- To nasza odpowiedź na to, co dzieje się wokół Corpus Gym od maja ubiegłego roku - przyznaje Władysław Lemiesz, mieszkaniec Brzeźna, administrator profilu "Brzeźno to my" na Facebooku. - Chcemy by ten teren służył mieszkańcom, ale też klubowi, który powinien pozostać na swoim miejscu.
Projekt zakłada budowę mobilnej sceny teatralnej i ringu na świeżym powietrzu, widowni, ławek, stolików do gier, wytyczenie ścieżek wraz z oświetleniem i nasadzeniami zieleni. W centrum miałaby stanąć fontanna. Wartość inwestycji oszacowano na ok. 450 tys. zł. (limit na całą dzielnicę wynosi 454 tys. zł).

Komisja sportu złoży wniosek do prezydenta



Sprawie klubu Corpus Gym poświęcona została część środowego posiedzenia komisji sportu w radzie miasta. Radni dopytywali m.in. o obecną sytuację prawną Corpus Gym, warunki umowy dzierżawy i obecne relacje władz klubu z miastem. Próbowano też znaleźć sposób na wyjście z impasu.

- Prezydent może dać użyczenie budynku na cele publiczne bez zgody rady miasta nawet na 50 lat. I my jako komisja sportu możemy zwrócić się z taką rekomendacją do pana prezydenta - mówił Mariusz Andrzejczak, radny miasta, członek komisji sportu. - Możemy też wnioskować, by teren został wyłączony ze sprzedaży przez wydział skarbu i przeznaczony na cele sportowo-rekreacyjne dla dzielnicy. Złożony wniosek do budżetu obywatelskiego tego nie wyklucza i może być częścią tych działań.
Środowe posiedzenie komisji sportu w radzie miasta.
Środowe posiedzenie komisji sportu w radzie miasta. fot. Maciej Korolczuk / Trojmiasto.pl
W ostrzejszym tonie wypowiadał się radny Łukasz Hamadyk. Przyznał, że nie rozumie nieobecności na spotkaniu prezydenta Wiesława Bielawskiego, który jego zdaniem powinien wytłumaczyć się z ostatnich działań miasta.

- Jak to się dzieje, że policja jest w stanie znaleźć rower skradziony z piwnicy, a nie potrafi ustalić sprawców podpaleń dawnych torów łuczniczych, zajezdni w Oliwie, Polmozbytu przy Hallera czy klubu Corpus Gym. Tak się dziwnie dzieje, że potem w tych miejscach powstają nowe osiedla - pytał Hamadyk.
Ostatecznie komisja sportu jednogłośnie zagłosowała za złożeniem wniosków do prezydenta o pozostawienie i umożliwienie dalszego funkcjonowania klubu w obecnym miejscu oraz przeznaczenie całego terenu na cele sportowo-rekreacyjne, by służył on mieszkańcom dzielnicy.

Opinie (77) 2 zablokowane

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.