• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport

Historia gdyńskiej rodziny z dworku pod lasem w Cisowej

Otoczone lasem ruiny widziały historię kilku pokoleń rodziny Malinowskich.

Ludzie i domy bywają nierozłączni często przez całe pokolenia. Tworzą i opowiadają historię. Tak właśnie jest ze wspominającym już tylko lepsze czasy dawnym "Dworkiem pod Lasem" w Cisowej. Jego współwłaściciel opowiedział nam do szpiku gdyńską historię swojej rodziny.



Od ilu pokoleń twoja rodzina zamieszkuje Trójmiasto?

Zobacz wyniki (3769)
Na rozpadającą się "leśniczówkę" pomiędzy ulicami Zbożową i Owsianą w CisowejMapka uwagę redakcji Trojmiasto.pl zwrócił czytelnik, prosząc o wyjaśnienie pochodzenia tego budynku w cyklu Nietypowe Budowle Trójmiasta. Odnaleźliśmy ten budynek.

- To nigdy nie była leśniczówka - zaprzecza Andrzej Jeziorowski, który wyszedł z domu obok. - Przed wojną ten budynek nazywano "Dworkiem pod Lasem". W czasach powojennych na mapach powstało przekłamanie i oznaczano go jako leśniczówkę, chociaż nigdy nie miał nic wspólnego z leśnictwem.
Andrzej Jeziorowski to trzecie pokolenie rodziny zamieszkującej znajdujący się tu niegdyś majątek. Obok mieszka również jego syn z rodziną, zatem historia znajduje ciąg dalszy.

Dolina z cegielnią



We wcinającej się w las dolinieMapka od pierwszej połowy XIX wieku do ok. 1907 r. funkcjonowała cegielnia (w dolinie do dnia dzisiejszego zachowały się fragmenty pieców do wypalania cegieł). Cały majątek miał około 6 ha. Z zapisów w księdze wieczystej nieruchomości, którą przeanalizował obecny właściciel wynika, że jego pierwszym "udokumentowanym" właścicielem był Niemiec. Nazywał się Penar i zarządzał cegielnią. Mieszkał w parterowym domu z dwuspadowym dachem pod istniejącym wówczas adresem Żytnia 40.

Następni właściciele, Państwo Ruczowie, w 1923 roku podzieli majątek: 2 ha trafiły do Państwa Reinhardt, a 4 ha (za pieniądze pochodzące z posagu jego żony Teofilii) kupił Bronisław Pobóg-Malinowski. Pochodził z Bydgoszczy, wywodził się z mieszczańskiej szlachty i wykształcenie odebrał na Oxfordzie. Korzenie Teofilii również były szlacheckie, urodziła się w majątku Giżewo koło Kruszwicy nad jeziorem Gopło. Jej bratem był komandor Zbigniew Przybyszewski, późniejszy bohaterski obrońca Helu. Przed wojną wielokrotnie bywał on w Cisowej.

- Rodziny moich dziadków oczekiwały, że ich dzieci zamieszkają w domu o reprezentacyjnym charakterze. Zatem po 1923 roku mój dziadek, stojący wtedy jeszcze we wsi Cisowa, dom zaczął rozbudowywać. To dzięki jego fantazji architektoniczno-przyrodniczej dom stał się bardzo ciekawym budynkiem - opowiada Andrzej Jeziorowski.
Jednocześnie dziadek Bronisław zalesioną górę i dolinę dawnego wyrobiska cegielni zaczął zamieniać w park. Do dnia dzisiejszego świadczą o tym resztki alejek na leśnych zboczach. Lubił też eksperymenty i wdrażał przywiezione z podróży nowinki. To w tym czasie na jednej jabłonce zaszczepione zostały cztery gatunki jabłek, na wzgórzu wiosną wyrastały nikomu nieznane szparagi, a w stodole jajka znosiły kury angielskiego gatunku. W majątku były także krowy na mleko na potrzeby rodziny oraz dwa konie spacerowe.

- Dziadek miał artystyczną duszę, a do tego możliwości finansowe, które pozwalały mu przenosić w to miejsce różne ciekawostki z podróży. Cała ta atmosfera spowodowała, że ten budynek do 1939 roku urósł do rangi znaczącego obiektu w tej okolicy. Korespondencja adresowana była do "Dworku pod Lasem", a w okolicy mówiono najczęściej o "Dworku Malinowskich". Wszyscy tu profesora Malinowskiego znali - wyjaśnia jego wnuk. - Najpierw, około 1928 roku dom został częściowo podniesiony o piętro. Powstał wtedy dodatkowy pokój i oranżeria spełniająca rolę ogrodu zimowego. Potem, około 1933 roku, piętro znalazło się nad całym, wcześniej parterowym, budynkiem.
Przed wojną dziadek Andrzeja Jeziorowskiego pracował jako wykładowca, m.in. w Krasnymstawie. Właśnie tam uczył komandora Zbigniewa Przybyszewskiego, brata swojej żony Teofilii. Gdy przeprowadził się do Cisowej pracował w Szkole Morskiej w Gdyni i Szkole Handlowej w Wejherowie, ale głównie prowadził kancelarię tłumacza przysięgłego w centrum Gdyni. Jedna pracownia była przy obecnej ulicy Dworcowej w Śródmieściu, druga w domu. Tłumaczył z języka angielskiego, niemieckiego i francuskiego. Zawodowo współpracował z ówcześnie działającymi na terenie Wolnego Miasta Gdańska instytucjami niemieckimi. I to go zgubiło.

- Znalazł się na gdyńskiej liście proskrypcyjnej inteligencji polskiej. Jednak był całkowicie przekonany, że kontakty przedwojenne zapewnią mu bezpieczeństwo. W październiku 1939 roku wrócił do Cisowej z wakacji na Kujawach, bo uważał, że potrzebny jest dozór domu. 11 listopada zginął w Piaśnicy - Andrzej Jeziorowski kończy opowieść o tym rozdziale historii swojej rodziny.

Powojenne popadnie w ruinę



Powojenne władze w "Dworku pod Lasem" zakwaterowały siedem rodzin. Teofilia Malinowska, gdy po wojnie przyjechała tu ze swoją córką Stefanią, zamieszkała na początku w stodole. Potem udało jej się odzyskać fragmenty mieszkania na piętrze. Do czasu aresztowania w 1950 roku bywał tu także jej brat, kmdr. Przybyszewski.

- Własność tej nieruchomości nie została mojej rodzinie nigdy zabrana, ale władze kwaterowały tu mieszkańców. Babcia jakoś żyła, ale nie była w stanie utrzymać tego domu we właściwym stanie, nie miała też żadnego prawa zarządzania tym budynkiem. Zmarła w 1960 roku - opowiada jej wnuk.
Kapliczka w lesie, za domem Andrzeja Jeziorowskiego to jedna z realizacji dziadka. Powstała ona po wizycie Bronisława Malinowskiego w Lourdes. fot. archiwum rodzinne/Trojmiasto.pl
W 1965 roku do dworku, już z własną rodziną, wróciła córka Teofilii - Stefania (mama Andrzeja Jeziorowskiego). Odzyskała 14-metrowy pokoik w dawnym dworku ojca.

- W 1985 roku na dole byli lokatorzy, na górze mieszkali moi rodzice. Żadnej inwestycji przy domu nie można było przeprowadzić, bo teren był zastrzeżony pod budowę szkoły i przedszkola, więc miasto "dbało", by zabudowania nie zwiększały swojej wartości do czasu wywłaszczenia pod miejską inwestycję. Kiedy zakładałem własną rodzinę rozbudowałem dla nas dawny domek letni z majątku dziadka. Do dzisiaj jest to mój dom - mówi Jeziorowski.
Budynek po dziadkach jest wpisany do ewidencji zabytków. Mimo jego opłakanego stanu, a nawet posiadanej zgody konserwatora zabytków na rozbiórkę obiektu ze względu na jego niską wartość historyczną, właściciel chciałby w przyszłości częściowo budynek zachować, a częściowo rozbudować. Są szanse, że zmiany rozpoczną się już w 2021 roku.

Opinie (134) ponad 10 zablokowanych

  • Dworek

    jako dziecko mieszkające na ul Owsianej bałem się tego budynku akurat z okno mojego pokoju widem ten Dworek . zawsze piękne kwiaty tam były i parę metrów od dworka wspaniałe drzewa z jabłkami i pysznymi gruszkami

    • 0 0

  • Pozdrawiam siostry Pana Andrzeja

    Smutno, że rodzina nie doszła do porozumienia w sprawie dworku. Tam stała jeszcze stodoła, na środku klomb... Pięknie tam było, jak jeszcze oboje państwo Jeziorowscy żyli. Dzieci nie umiały się dogadać i postawili płot. Od dawna chcieli to zburzyć..

    • 0 0

  • Należy dać dworkowi nowe życie (1)

    Może jakaś składka na odbudowę dworku?

    • 3 2

    • No pewnie

      Jestem właścicielem innego domku, poproszę też skladke

      • 0 0

  • (1)

    Bylem i pilem tam wino nie raz z 10 lat temu. Budynek dramatycznie szybko zostal zniszczony. 10 lat temu, ale juz jako pustostan mial w srodku swiatlo, byla wiekszosc pamiatek bo bylych wlascicielach, masa proporczyknow z roznych turystycznych imprez. Ubrania, posciel. Jak by ktos wstal i wyszedl. Nawet butelke wina znalazlem w srodku, ale juz nie pamietam co sie z nia stalo.

    • 7 3

    • Ten dworek

      Ma właścicieli, zawsze miał. Ktoś ten prąd opłacał.

      • 0 0

  • Połowa historii (15)

    Dom jest ciekawy, fakt, ale przedstawiona tutaj została zaledwie połowa historii. Brakuje drugiej strony medalu, walk sądowych, nie zostały zwiedzone pomieszczenia na dole, co moim zdaniem skrywają dużo ciekawostek folklorystycznych. Proponuję również się przyjrzeć dlaczego część okien jest zabudowana cegłami. Myślę, że pan Jeziorowski nie jest jedynym właścicielem tego domu. A dom popada w ruinę przez brak dojścia do konsensusu.

    • 11 0

    • Polowa historii (12)

      Prosze nie dorabiac piczce uszu.
      Pan Jeziorowski jest jedynym wlascicielem.
      Ze Zbozowej znamy go od lat i jeszcze rodzicow gdy tata po blokach zbieral suchy chleb dla konia.
      Nie ma funduszy na odnawianie starego gdy budowal nowy dom. Stary zniszczony biegiem czasu i lokatorami wymaga duzo nakladow finansowych. Wybral to co bylo mu bardziej korzystne. Prosze nie zapominac,ze mial rowniez nauczycielska pensje i dzieci. Gdyby byl Rockefeller to z pewnoscia inaczej by teraz wygladal dworek.
      Dlaczego madrzymy sie nie wiedzac nic?
      Nie rozumiem

      • 3 3

      • (11)

        Pan Jeziorowski jest wlascicielem tylko polowy domu, wiec prosze nie klamac skoro sie nie wie. I kwestie finansowe nie sa powodem braku inwestycji.

        • 5 0

        • Polowa historii (10)

          Mysle,ze od tego jest Sad i wiarygodne dane a nie jakies komentarze o nic nie znaczacym Nicku.
          Roscisz sobie prawa a guzik mozesz dlatego wyladowujesz gniew.
          A jezeli mozesz to zob porzadek tam gdzie sie to robi a nie siej propagandy

          • 1 1

          • (9)

            Gdyby tyle samo czasu co wyladowuje pan swoja flustracje spedzil by pan by sprawdzic swoje informacje wlasnie w sadzie, byloby to lepsze dla spoleczenstwa. Wlasnie w sadzie znajduje sie wydzial ksiag wieczystych w ktorych mozna te informacje latwo sprawdzic.

            • 2 0

            • Polowa historii (8)

              Po pierwsze Pani, po drugie pan Andrzej Jeziorowski byl moim nauczycielem 35 lat temu. Po trzecie mieszkalam na Zbozowej 6 i do dzisiaj mieszkaja tam moi Rodzice.
              Ja wierze w to co mowi Pan Andrzej to Ty autorze piszesz bzdury.
              A jak chcesz udowodnic,ze Twoje wypociny to prawda to biegaj do ksiag wieczystych i udowodnij a nie jak juz pisalam siejesz propagande i dorabiasz piczce uszu.

              • 1 0

              • Połowa

                Nie twierdzę, że Pan Andrzej mówił nieprawdę. Twierdzę, że osoba, z którą jestem spowinowacony miała liczne wyprawy do sądu właśnie aby ustalić do kogo należy dworek. Sąd zadecydował że połowa należy do tej osoby, a połowa do Pana Andrzeja. Właśnie stąd jest ta siatka na środku działki. Nie wiem czy muszę dawać jakiekolwiek dowody. Po prostu to nie jest cała historia i dom miał być remontowany. Ale Pan Andrzej się nie zgodził na konsensus Pana Bogdana i tak dworek gnije i niszczeje. Ot co, taka historia.

                • 0 0

              • (6)

                A przepraszam, z nicku nie wynika płeć. Jeśli pan Jeziorowski bylby jedynym wlascicielem domu, to w jakim celu stawial by plot w polowie swojej dzialki odgradzajac polowe budynku? W jakim celu kladl by kostke tylko na połowie drogi do plotu a dalej jezdzil po drodze gruntowej? Pani fakty niestety sa błędne, a do bledu sie nie przyzna.

                • 2 0

              • Polowa historii (5)

                Mi nie chodzi o racje a o sposob jej wyrazania. Pewnie lezy gdzies po srodku. Jednak to Pan podwazyl tekst pana Jeziorowskiego i wypadaloby miec jakis dowod, zrodlo pochodzenia, zdjecia itd.
                Na gebe to sie dzisiaj i w pysk nie dostaje.
                A jezeli jest Pan powinowaty z panem Andrzejem to jak mowilam - rozczeniami zajmuje sie Sad.

                • 1 0

              • (4)

                Akurat nie bylem autorem wpisu na poczatku tej dyskysji, podważam bledne informacje ktore Pani zamiescila iz pan Jeziorowski jest jedynym wlascicielem. W artykule nie ma wzmianki kto jest wlascicielem tego budynku.

                • 0 0

              • Polowa historii (3)

                Mi z kolei nie podobala sie Pana autorska wypowiedz,ze pan Jeziorowski nie chce dojsc do konsensusu oraz nieelegancka odpowiedz do mojego przed rozmowcy.
                Slowa "wiem bylem na dole i widzialem" nie poparte zadnym konkretem wywolaly zlosc.
                Za co ja rowniez przepraszam.
                Owszem pan Andrzej mial niekonwencjonalny sposob nauczania i dwoje potrafil wpisac na plecach,ale my tez nie bylismy anioly.
                Nauczyl jednak porzadnie i nie spodobalo mi sie,ze ktos chce niszyc jego imie bo sa jakies spory. Pewnie tak jest, ale historia pana Andrzeja jest prawdziwa a tak serio to po co wylewac rodzinne zale w internecie.
                Nie lepiej podac reke i porozmawiac szczerze?

                • 0 0

              • (2)

                Taki jest internet :) zdrowia i szczescia zycze :)

                • 1 0

              • Polowa historii (1)

                Serdeczne wzajemnie:-)

                • 1 0

              • Podoba mi się Państwa wymiana zdań. Buduje że można się kulturalnie różnić.

                • 4 0

    • Byłeś tam,że wiesz co jest na dole? (1)

      Na jakiej podstawie twierdzisz kto jest właścicielem?

      • 3 1

      • Byłem i wiem co jest na dole, i wiem kim są właściciele a co?

        • 3 0

  • Dworek (1)

    Od Pani Jeziorakiej wynajmowałam garaż przez wiele lat w dworku bywałam często , znam ludzi którzy mieszkają nie pamiętam nazwis i chciałam bym żeby tam był dworek pamiątka z mojego dzieciństwa. Pochodzę z rodziny Lange gdzie wszyscy byliśmy życi. Jestem za wyremontowniem tego.

    • 3 0

    • Beata Wojcikiewicz

      Hej Malutka
      Maxi to Ania Bychowska
      I w 100% sie z Toba zgadzam.
      :-)

      • 0 0

  • Orłowo ul.Spacerowa 10 (2)

    Ciekawi mnie historia tego domu,ludzi tam mieszkających.Cudowne miejsce.Obecnie zamieszkiwany,zawsze idąc na spacer,widząc kogoś na podwórku chcę zagadać ale się wstydzę.I tak już wiele lat.Pozdrawiam serdecznie mieszkańców.

    • 6 1

    • Dziękuję

      również pozdrawiam.

      • 0 0

    • Pozdrawiam

      Również tam spaceruję !

      • 2 0

  • Nie warto tego ratować

    Nie każda staroć jest zabytkiem. Żadnej wartości architektonicznej ta budowla nie przedstawia. Tak uważamy

    • 0 4

  • co to znaczy "opowiedzieć do szpiku"?! (9)

    nowomowa jakaś?

    • 113 10

    • Ja chcialem zadac to pytanie :(

      To moze chociaz: jak dworek moze cos wspominac?

      • 0 0

    • innymi słowy: taplać klopsa (1)

      • 5 0

      • Z checia

        • 0 0

    • (1)

      Niefortunnie użyte sformułowanie...

      • 11 0

      • nieudolne

        • 1 0

    • To znaczy: (1)

      Opowiedzieć bardzo, bardzo, bardzo dokładnie.

      • 1 4

      • Nie ma w tej opowieści żadnej dokładności. Fragmenty opowiedziane, korzystne dla kogo ? Jedynie dla właścicieli, by ich z tego miejsca nie ruszono.

        • 6 0

    • bo to vampiry, u nich tak sie mawia. u nas pogadamy do piwka, przy wudeczce a u nich wyglada to tak.

      • 5 5

    • "do szpiku gdyńską historię"

      profesorze Miodq.

      • 12 10

  • Ogólnie przepisy dotyczące zabytków są gniotem do potęgi (13)

    wiele obiektów dalej byłoby w użyciu gdyby nie konserwatorzy. A to się nie podobają okna zespolone, a to dach nie taki, a to kręci nosem na położenie tynku sprężarką bo koniecznie trzeba odtwarzać starą technologię, itd. Summa summarum prościej i taniej jest poczekać, aż dom się sam rozpadnie niż bawić w remont rudery, a przy bardziej liberalnym podejściu domek by służył po dostosowaniu do wymogów XXI wieku.

    W końcu architektura dla ludzi, a nie ludzie dla architektury.

    • 157 24

    • (7)

      Nie było by żadnego zbytku bo by ludzie zburzyli i postawili wille karton-gipsu i blachodachówki...
      Jak się coś rozpadnie to musi być odbudowane. Wieczne problemy z konserwatorami mają ludzie którzy nie rozumieją ze muszą budynki wyremontować tak by wyglądały jak dawniej a nie świeciły plastikowymi oknami, drzwiami z marketu budowlanego i tynkiem strukturalnym w łaty ;D

      • 16 8

      • Kilkanaście okien nawet PVC, w oryginalnym kształcie, to spory koszt, a przeciez aspekty termiczne też są istotne AD 2020. Każdy woli drewnianą replikę, ale zrzucanie wyłącznej odpowiedzialności za taki wydatek na właściciela jest w naszych warunkach nierealne.

        • 0 0

      • wstawiłem plastikowe okna (4)

        i jest OK, przynajmniej nie wieje zimnem. Zabytkowi to nic nie odjęło. Na dach zamiast starej dachówki wjechała blacha i też nie ocenisz, że jest niehistorycznie.

        • 3 8

        • i jeszcze z zewnątrz nakleiłeś gipsowe syrenki, nie tylko nic zabytkowi nie odjęło, ale i dodało!

          • 1 0

        • Jasne ze nie odbiera nic zabytkowi. Ale popisy tu wola czarne dachówki.

          • 1 0

        • (1)

          Demagogia... Efekt takich modernizacji jest widoczny jak "udoskonalenia" na siostrach Godlewskich...

          • 13 3

          • Połóż se czarną dachówkę na twoim dziwolongu w stylu niewiadomym w każdym razie nie swoim.

            • 3 1

      • I cisy z Castoramy oraz Polbruk z promocji w auchanie

        • 12 5

    • Dokładnie w punkt

      2 lata szarpalem sie z tym pacanem z województwa, tym co go pozniej pogonili. Ile on krwi ludziom zepsòł. Sprawa skonczyla sie w min kultury a wszystko z powodu poreczy od schodow ktorej i tak nikt by nie ogladal bo bylaby w srodku domu.

      • 8 3

    • Tak tak, Ci zli konserwatorzy, lepiej ich olać i wszędzie dać galerio-kloce oraz wieżowce na wynajem krótkoterminowy hehe

      • 9 9

    • a Koloseum wyglądałoby jak kolejny stadion

      • 12 4

    • Zawsze mozesz spalic (1)

      i wybudowac cos od nowa ew. sprzedac teren pod deweloperke.
      To dosc popularna metoda modyfikacji zabytkow.

      • 23 5

      • zwłaszcza w Gdańsku

        no ale takie władze wybieracie

        • 11 13

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.