Dyscyplina to konieczność. Kapitan Daru Młodzieży o pracy na statku

Kapitan Rafał Szymański, komendant Daru Młodzieży.
Kapitan Rafał Szymański, komendant Daru Młodzieży. fot. Piotr Hukało/Trojmiasto.pl

Do naszej redakcji zgłosił się absolwent Uniwersytetu Morskiego w Gdyni i były załogant Daru Młodzieży podczas rejsów w 2014 i 2015 roku oraz kobieta, która odbywała praktyki na Statkach Szkoleniowych Uniwersytetu Morskiego w Gdyni. Zdecydowali oni podzielić się swoimi krytycznymi uwagami, dotyczącymi służby m.in. na gdyńskim żaglowcu. By wyjaśnić wskazywane w listach wątpliwości dotyczące bezpieczeństwa na pokładzie jednostki, dyscypliny oraz atmosfery panującej na pokładzie żaglowca, poprosiliśmy o rozmowę kapitana Rafała Szymańskiego, komendanta Daru Młodzieży.



Docierały do pana głosy dotyczące kiepskiej atmosfery w załodze Daru Młodzieży? Mam tu na myśli przede wszystkim praktykantów pokładowych.

Mówi Pan o uwagach odnoszących się do czasów sprzed sześciu lat. Na Darze Młodzieży trzeba znaleźć złoty środek pomiędzy doskonałą atmosferą, a zdyscyplinowaniem, które jest podstawą bezpieczeństwa. Jeżeli ktoś z natury rzeczy nie może znieść dyscypliny, to zawsze będzie się czuł się źle na morzu - na jakimkolwiek statku. Bo my z dyscypliny zrezygnować nie możemy - zarówno ze względów bezpieczeństwa, jak i ze względów organizacyjnych. Proszę sobie wyobrazić, że bywa, iż na Darze jest nas w sumie około 180 osób. Zapanowanie na tak dużą załogą na tak małej przestrzeni, jakim jest pokład żaglowca wymaga pewnych regulacji, które wprowadzają ograniczenia "wolnościowe".

Co ma Pan na myśli?

Chociażby to, że nie można przebywać o określonych porach dnia w pewnych miejscach żaglowca, że trzeba być punktualnym, itd. I to często rodzi frustrację wśród młodych ludzi. Być może dlatego, że wcześniej żyli trochę pod kloszem: w domu mieli posłane łóżko, posprzątany pokój, internet, kiedy chcieli - byli sami. Nagle takiego klosza zabrakło i ludzie różnie na to reagują. I my - jako kadra kierownicza - stajemy na głowie, żeby z jednej strony ten "dryl" nie był uciążliwy, żeby młodzi ludzie potrafili zaakceptować rzeczy, które są na morzu konieczne, a z drugiej strony - co najważniejsze - ostatecznie potrafili znaleźć w nich przyjemność.

Zdarza się, że załoga Daru Młodzieży liczy 180 osób.
Zdarza się, że załoga Daru Młodzieży liczy 180 osób. fot. Piotr Hukało/Trojmiasto.pl
Rozumiem, że na żaglowcu - mimo iż jest to jednostka cywilna - panuje hierarchia i dyscyplina. Pytanie jednak, czy nie zdarza się, że przekraczana jest cienka granica między dyscypliną a mobbingiem. W listach, które trafiły do naszej redakcji, autorzy niezależnie od siebie wskazywali m.in. na dyskryminujące zachowanie bosmanów, którzy studentów odmawiających wejścia na maszty określać mieli "ci*ami", grozili niezaliczeniem praktyk czy karnymi wachtami. Zdaję sobie sprawę, że kandydat na marynarza, który nie chce wejść na maszt, być może pomylił zawody...

Niekoniecznie.

To znaczy?

Nie ma przymusu wchodzenia na maszt i nie pamiętam, żeby był kiedykolwiek. Nie ma to także wpływu na zaliczenie takiej osobie praktyk, czy na wystawioną końcową ocenę, a także na traktowanie praktykanta. Na pokładzie są osoby, które mają lęk wysokości i w ogóle nie wykonują takich zadań. Są też takie osoby, które mają gorszy dzień i wówczas nikt ich do wchodzenia na maszt nie zmusza - nawet jeżeli robiły to wcześniej.

Uczniowie nie mają obowiązku wchodzenia na maszt.
Uczniowie nie mają obowiązku wchodzenia na maszt. fot. Piotr Hukało/Trojmiasto.pl
A jednak autorzy wspominanych listów wskazywali, że podczas porannej rozgrzewki mieli obowiązek wejścia na maszt.

Owszem, taka rozgrzewka jest i faktycznie studenci wspinają się na maszt. Jednak nikt do tego nie jest przymuszany. Ci, którzy nie chcą i odmówią zajęć "na wysokości", nawet na całej praktyce - a mamy takie osoby - dostają ćwiczenia zastępcze: pompki, przysiady. Chodzi po prostu o to, żeby się rozruszać. Warto zaznaczyć, że mamy studentów, którzy na początku obawiali się wejścia na maszt, odmawiali, ale po czasie przekonywali się do tego i zgłaszali na ochotnika - że jednak chcą spróbować.

Rozumiem, że taki student, podczas wejścia na maszt, jest odpowiednio zabezpieczony.

Oczywiście.

W jednym z listów, autorka podkreśliła, że uprząż, która zabezpiecza marynarza na wysokości, jest tylko po to, aby podpiąć się w dwóch miejscach masztu: pod platformą i w momencie gdy jest się na rei. Tylko i wyłącznie w tych dwóch przypadkach.

To prawda i nie ma w tym nic dziwnego. To standardy obowiązujące na żaglowcach na całym świecie - a nie tylko na Darze Młodzieży. Osoby, które kwestionują słuszność tej procedury, powinny poczytać fachową literaturę.

A sprzęt, którym zabezpieczone są osoby wchodzące np. na maszty na żaglowcu, jest sprawdzany pod kątem technicznym? Posiada odpowiednie certyfikaty?

Ręczę za to, że każdy taki sprzęt posiada certyfikat i jest w dobrym stanie. Codziennie przeprowadzana jest jego wyrywkowa inspekcja podczas zbiórki wachty, a raz na miesiąc inspekcja szczegółowa.

Jak ona wygląda?

Marynarze przychodzą ubrani w szelki zabezpieczające, a instruktor i bosman mają obowiązek przeprowadzenia wyrywkowego sprawdzenia sprawności sprzętu. Niezależnie od tego, średnio co pięć lat, pasy zabezpieczające wysyłane są do producenta na "odnowienie" certyfikatu. W ostatnim czasie wysłaliśmy nasz sprzęt do takiej oceny. Wrócił z certyfikatem i bez zastrzeżeń - między innymi dlatego, że samodzielnie potrafimy ocenić stan naszego wyposażenia. Jeżeli stwierdzamy jakiekolwiek uszkodzenie natychmiast sprzęt zostaje wycofany z użycia i złomowany.

Panie kapitanie, ale oprócz listu do naszej redakcji trafiło zdjęcie uprzęży - łączenia lin i karabińczyków, które się wpina pod platformą lub na rei - oklejonej taśmą klejącą...

To inicjatywa studentów.

Takie zabezpieczenie?

Raczej ułatwienie. Karabińczyk jest tak skonstruowany, że po prostu się okręca. Oklejenie go taśmą i ustawienie w odpowiedniej pozycji, ułatwia późniejsze "wpięcie" się do linki asekuracyjnej. My takiego oklejania bezwzględnie zakazujemy, bo pod taśmą może pojawić się uszkodzenie, które przez oklejenie może zostać przeoczone.

To są procedury bezpieczeństwa, a jak dbacie o dobrą atmosferę na pokładzie? Osoby, które na żaglowiec trafiają po raz pierwszy, mogą czuć się zagubione, nie tylko przez wspomnianą przez pana dyscyplinę, ale też zapewne przez nie zawsze dyplomatyczny język, który usłyszeć można na pokładzie - i na co zwracały uwagę osoby, które napisały do naszej redakcji.

Może na początek wyjaśnię: na żaglowcu są trzy grupy praktykantów, zwane wachtami. Każda taka wachta wybiera swojego starszego wachty, który ma bezpośredni, nieskrępowany dostęp do kadry statkowej. On może przyjść do każdego z nas, np. do starszego oficera i jego asystenta - i przekazać mu wszystkie uwagi, prośby czy wnioski. One są natychmiast analizowane i podejmowane są odpowiednie działania.

A gdyby ktoś chciał pominąć starszego wachty i porozmawiać, np. bezpośrednio z panem?

Może to zrobić. Jeżeli znajdzie się ktoś, kto pływał na mojej zmianie i chciał porozmawiać o mobbingu, o złym traktowaniu i powie, że ja odmówiłem, to będzie to po prostu kłamca. Nie ma szans na to, żeby ktoś został zlekceważony. Mój mentor i wzór do naśladowania - pan Komendant kpt.ż.w. Tadeusz Olechnowicz [polski kapitan żeglugi wielkiej i żeglarz, ostatni komendant "Daru Pomorza" - red.] był pierwszym, który łamał bariery między niedostępnym komendantem, a załogą. My - pokolenie które on wychował - mamy to w pamięci i tego się trzymamy.

Codziennie prace praktykantów na Darze Młodzieży - relacja z Rejsu Niepodległości. Materiał z 2018 roku.



Opinie (319) ponad 20 zablokowanych

Wszystkie opinie

  • Dyscyplina to coś co juz idzie w zapomnienie. (6)

    Teraz to dzieciaki najczęściej sie chowa a nie wychowuje. Nie idzie to w dobra stronę.

    • 311 32

    • Plus klienci z bzdurą "płace, więc robię co chcę". Potem zdziwienie, że nikt nie chce się jaśniepaństwem zająć...

      • 50 0

    • kiedyś dyscyplina wisiała na haczyku w każdym domu

      w międzyczasie ojcowie sobie o nią brzytwę do golenia ostrzyli

      • 30 8

    • Co racja, to racja

      Jeśli komuś przeszkadza przeklinanie na pełnomorskim statku albo np. na szychcie w kopalni czy kamieniołomie, to znaczy, że powinien zmienić adres (nawet tymczasowy)

      • 42 5

    • Bzdury gadasz (1)

      Dopiero teraz niektórzy zaczynają wychowywać. Kiedyś się chowało. A raczej chowaliśmy się sami. A dyscyplina, o której mowa, która była kiedyś, to był zamiennik właśnie wychowywania. Przy dobrym wychowaniu dyscyplina nie jest potrzebna. Wystarczy konsekwencja w działaniu

      • 13 21

      • Jedyny rozsądny głos

        • 4 0

    • A ty zajmowałeś się swoim benkartem?

      • 1 1

  • Statek to nie miejsce dla chłoptasiów w rurkach. (11)

    Chodzi o to że ludzie którzy tam trafiają, nie powinni w ogóle tam być. Kto selekcjonuje ludzi którzy wypływają na takie rejsy? Brane pod uwagę są predyspozycje, czy decyduje tylko kwestia finansowa, ewentualnie znajomości?

    • 244 40

    • Kandydatka (3)

      Ale właśnie po to jest rejs kandydacki aby zrobić przesiew. Inaczej nie ma sposobu aby sprawdzić kandydata na Papaja...

      • 36 6

      • (2)

        Są tacy co powinni być na starcie skreślani, bo od razu widać że się nie nadają i niestety takich przypadków jest coraz więcej.

        • 26 3

        • (1)

          Ale wg jakich kryteriów mają być sprawdzani? Obwód "bicka" czy zaj...ie silna psychika jak chłopak z miasta :-)? Odsiewanie "na sucho" byłoby bardzo subiektywnym testem.

          • 6 4

          • Rozmowa z psychologiem plus badania lekarskie na wydolność. Tylko tyle i aż tyle.

            • 5 1

    • ewidentnie brakuje powszechnej służby wojskowej (5)

      po przejściu fali z dzieciaków robili się mężczyżni

      • 26 31

      • (3)

        Raczej alkoholicy, degeneraci i znęcający się nad słabszymi. Trzeba mieć zasady a w wojski ich nie ma, nie jeden szeregowy by wpier... wyższemu rangą ale ten się zasłania sądem wojskowym, hahaha, dobra patologia.

        • 21 9

        • (2)

          Widać ze o wojsku mało wiesz.

          • 6 7

          • Haha wszyscy wiedzą jak tam jest. Idź swoje ego połechtać gdzieś indziej.

            • 6 2

          • taa, za to ty jesteś ekspertem.

            • 0 2

      • obecnie wojsko, ochrania firma ochroniarska takie to wojsko - szkoda czasu

        • 9 0

    • Odpowiedź praktykanta

      Głównie są to studenci/ uczniowie szkół morskich. Zanim ktokolwiek wjedzie na statek, musi przejść szereg badań. Rejsy szkoleniowe nie są też nigdy prowadzone w pierwszym roku nauki, zawsze najpierw jest masa teorii/ wizyt na stoczniach i kursów ratunkowych

      • 3 0

  • A czemu nie wrzucacie tych listów (22)

    Opinia publiczna powinna poznać racje obu stron!

    • 124 60

    • Nie powinni ich wrzucać, ale wyrzucać.

      • 25 21

    • (18)

      Przecież poznała. Listy są cytowane, zarzuty w nich stawiane wyjaśniane, wiex o co ci chodzi?

      • 24 9

      • W sensie że powinny być opublikowane w całości (2)

        • 23 10

        • Nie wrzucą, lepiej zrzucić winę na studentów i nie dać im głosu :)

          • 22 18

        • To były nie tyle listy, co komentarze pod artykułami. Czytałem te komentarze wcześniej, więc poznaję te teksty. Jeśli cię to interesuje, to popatrz na artykuły o tym wypadku na Darze i przeczytaj komentarze pod nimi, to będziesz znał całość.

          • 4 2

      • listy są cytowane ... bua cha cha cha (14)

        PYT - Panie kapitanie, ale oprócz listu do naszej redakcji trafiło zdjęcie uprzęży - łączenia lin i karabińczyków, które się wpina pod platformą lub na rei - oklejonej taśmą klejącą...

        ODP - To inicjatywa studentów.
        ......
        to to już jest skandal - po czymś takim pan kapitan powinien w kajdankach z rękami wykręconymi do góry, zostać przymusowo doprowadzony do prokuratury!

        • 21 49

        • (8)

          Dzieciaku, co ty za bzdury piszesz.... ?

          • 34 8

          • studenci sami wyposarzyli się w uszkodzony sprzet? (7)

            kapitan to /sam przyznaje widział/ i wali fioletowego pawiana?
            TU to tylko Prokuratur i to bezzwłocznie!

            • 16 32

            • (4)

              Ale gdzie Wy widzisz uszkodzony sprzęt? Zdjecia są załączone..

              • 23 5

              • No takiego oklejenia nie robi się w minutę (3)

                Więc albo kłamie o inicjatywie studentów albo o kontroli sprzętu przez bosmana.

                • 7 13

              • takie oklejenie robi sie w 60 sekund a nie w minute.. (1)

                znafca sie znalazł.. z komisji macierewicza..

                • 12 3

              • ja mogę zrobić w 10 sekund co to znaczy odcąć pasek taśmy i okleić

                to nie musi byc nawet prosto czy ładnie i to nie zajęcia z NASA

                • 5 2

              • oklejenie taśmą robi się w 10 sekund

                ale widać że w życiu taśmy nie miałeś ani nawet zajeć w podstawówce z ZPT

                • 8 1

            • ty się wyposaŻ w mózg zanim coś napiszesz..

              TU tylko Srebrzysko i to niezwłocznie ....

              • 8 0

            • z taką umiejętnością czytania to kariery w sądownictwie byś nie zrobił...

              • 11 1

        • Mam nadzieję, że nie masz prawa do głosowania (1)

          Wierzę w lenistwo studentów. Na każdej uczelni kombinatorka, jak zrobić by się nie narobić....

          Z resztą, kto to widział żeby studenciaki miały więcej do powiedzenia w sprawie zabezpieczeń niż stary wilk? Sugerujesz celowe zaniedbanie?

          • 5 2

          • nie sugeruje - tylko takie są fakty!

            • 1 6

        • Stdenci wyskoczyli do sklepu, kupili taśmę i okleili karabińczyki.

          Z tym, że zrobili to już na maszcie, bo przed wrjściem załoga sprawdza stan upezęży i nie zauważyła niczego nienormalnego....

          Poza tym "średnio co 5 lat..." - a może by tak zacząć co rok zgodnie z PN?

          • 7 4

        • Inicjatywa studentów

          To prawda, studenci sami oklejają sobie karabińczyki taśmą. Sam tak robiłem, ale sznurkiem oldschoolowo :) Jak chcesz szybko wchodzić na maszty (a wśród chłopaków zawsze jest drobna rywalizacja) to musisz unieruchomić karabińczyk żeby mieć nad nim większą kontrolę. Nikt w ten sposób nie maskuje żadnych uszkodzeń, bo nikt nie jest na tyle głupi żeby wchodzić na maszt z uszkodzonym sprzętem. Załoga też zwraca uwagę na bezpieczeństwo przy każdym wejściu.

          • 3 3

        • Spieszę tłumaczyć co widzisz na tym zdjęciu

          Bo jako laik nie do końca rozumiesz na co patrzysz.
          Dla kapitana również było to jasne, więc wytłumaczył pobieżnie o co chodzi, a osoby bez pojęcia strasznie się mogą tym zbulersować.

          Mianowicie tam widzimy karabińczyk założony na pas- tzn. przez ucho w pasie z pewnością przechodzi pręt karabińczyka i jest to poprawnie zamocowane.
          Dodatkowo karabińczyk został przyklejony do pasa w danej pozycji, po to żeby po żeby się przesuwał wewnątrz ucha, bo mając taką swobodę może się obrócić w niewygodną stronę.
          I dlatego ktoś go przykleił, bo dzięki temu obsługa jest wygodniejsza.

          Teraz dlaczego nie należy tak przyklejać elementów - choćby dla tego, że nie mamy możliwości wzrokowo się upewnić że karabinek faktycznie jest przełożony przez ucho. Bo mogłoby się okazać że "żartowniś" faktycznie przykleił tylko karabińczyk do pasa.

          Kolejna sprawa to użytkownicy nie mogą na bieżąco kontrolować jakości - pojawiających się przetarć itp.

          Poprawniej byłoby na pręcie karabinka z obu stron pasa założyć tzw. trytytki które również zapobiegłyby przesuwaniu się go w uchu pasa, bądź użycie pasów z ciaśniejszym uchem.

          • 4 1

    • (1)

      tu nie o racje stron chodzi statek to nie miejsce dla każdego !!! mam męża marynarza( na emeryturze) miałam ojca, wujka, teścia ; wiem coś o tym. Powiem krótko Statek to nie miejsce dla chłoptasiów w rurkach, jak to ktoś tu napisał

      • 20 4

      • Idź Wytrzeźwiej.

        • 3 0

  • Stara zasada, ktos kiedyś gdzieś pracował a po odejsciu pisze list jak było źle (2)

    i oczywiście anonim.

    • 161 30

    • Jak by było

      tak świetnie, to raczej by nie odchodził.

      • 10 7

    • gdyby nie to

      to byś się o przeterminowanym mięsie liofilizowanym dodawanym do polickich pasztecików - o odświeżaniu przeterminowanych kiełbas w polskim constarze, czy soli spadowej w markowych polskich kiełbasach - nigdy nie dowiedział!

      • 7 1

  • Kij zawsze ma dwie strony (3)

    Jak jest naprawdę tylko zwaśnione strony wiedzą.

    • 84 5

    • kij ma dwa końce... (2)

      • 3 0

      • a jak go zwiniesz w kółko - to nie ma ani jednego ;)))

        • 7 0

      • Z wyjątkiem procy!

        • 6 0

  • Młodzi teraz rzeczywiście mają inne podejście do pracy. (8)

    Dla nich spóźnienie się , zagubienie stroju do pracy czy niestosowanie się do regulaminu pracy to norma. Do tego nagminnym jest brak powstrzymania się od używania telefonu, tak jakby Facebook i inne aplikacje dawała łączność ze znajomymi jako tlen do życia!

    Gdy zwrócisz im uwagę to się obrażają i uważają że sie czepiasz.

    Na przerwę chcą iść już kilka minut wcześniej a wracać kilka minut po końcu przerwy.

    • 218 20

    • Oczywiście jeszcze dochodzi papierosek co chwilę, brak sprzątania po sobie w socjalu itd itd (2)

      • 37 4

      • (1)

        No
        Ale ktoś ich tak wychował.

        • 24 4

        • katolickie wychowanie - i masz efekty

          • 12 14

    • OK, boomer (4)

      • 6 18

      • mamusia już gacie wyprała na weekendowe balety?

        • 16 1

      • I tylko tyle na zachowanie młodych w pracy? (2)

        Nie oceniam czy lepiej być boomerem czy bananowym dzieckiem. Fakt jest oczywisty, podejście do życia i pracy jest obecnie zbyt nazwijmy to "lekkomyślny"

        • 11 0

        • kiedyś było dokładnie toczka w toczkę takie same 1:1 (1)

          zmieniło się tylko to, że teraz z dobrze płatną pracą jest trudniej...
          więc dotyczy to tylko młodych ... gdy w PRLu olewka dotyczyła wszystkich!

          • 2 3

          • Ja tam zauważyłem, że ciężej jest starszym pracownikom utrzymać porządek w socjalu, szczególnie gdy wiedzą iż jest sprzątaczka. Kubki wrzucone do zlewu i zostawione same sobie. Szczególnie u tych na wyższych stanowiskach. Sam rozmawiałem na produkcji z pracownikiem niższego szczebla, to opowiadał mi iż pewien znawca, gdy zaproponowano mu by pokazał jak coś poprawnie wykonać powiedział, że już się w swoim życiu narobił fizycznie i nie będzie nikomu nic pokazywał... Natomiast co do telefonów. Starsi faktycznie nie siedzą w telefonach, ale nałogowo przeglądają strony www...
            Gdy młodzi pracownicy robią sobie kawę, wracają szybko do biurka. Natomiast starsi wymyślają sobie jakieś sączki, ręczne pompki do kawy i przedłużają proces parzenia kawy z 5 min w 20min.

            Starsi pracownicy lubią sobie odejść od biurka i udać się do sąsiedniego biura porozmawiać o pierdołach. Ale wiecie co? Osobiście uważam, że zarówno młodsi mogą robić to co robią, starsi też. Ważne by zadania były zrobione na czas.

            • 7 4

  • Morze to nie miejsce dla ludzi wycofanych, z depresją... (8)

    ...tu trzeba zaakceptować często krepującą bliskość współzałogantów, ograniczoną przestrzeń życiową, itp...

    • 161 13

    • To zależy. Słyszłeś o samotnych oypłynięciach kuli ziemskiej? (5)

      Krzysztof Tadeusz Baranowski Dwukrotnie opłynął samotnie kulę ziemską.
      Krystyna Chojnowska-Liskiewicz Pierwsza kobieta w historii żeglarstwa która tego dokonała.Oprócz tego Henryk Jaskuła, no i oczywiście Leonid Teliga i Władysław Wagner. A to tylko Polacy.

      • 3 14

      • Wydaje mi się, że piszecie o innych sytuacjach (1)

        Bosman o pływaniu zarobkowym czy też szkolnym a nie o pływaniu wyczynowo ekstremalnym to zupełnie inne światy.

        • 27 0

        • Bosman na zarobkowym sobie tak nie pofika

          bo wyją w morze ... fala - burta - hyc... i nie ma już bosmana

          • 1 12

      • a twoja mama i moja mama to jedna kobieta

        na pewno

        • 6 1

      • (1)

        co zależy? jaki to związek z tematem? na cargo będziesz samotnie opływać kulę ziemską?

        • 14 0

        • dokładnie - 12 ludzi na 3 wachty to samotność i żywot pariasa

          • 1 3

    • achh (1)

      Co masz dokładnie na myśli, bo zalecialo seksizmem

      • 0 5

      • gdzie ty tam widzisz seksizm?

        • 2 0

  • (13)

    Pewnie dzieciaki myślą że na zaglowcu ktoś ich będzie glaskał po główce, sadzał na miękkim krześle i pozwalał cały czas śledzić fb. To nie miejsce dla każdego. Nie od dziś wiadomo dlaczego żeglarzy nazywa się wilkami morskimi. A nie slodkimi misiaczkami.

    • 157 19

    • (12)

      Przestan
      Wilcy morscy...
      Jest 2020, a nie 1820.
      Swiat inaczej funkcjonuje

      • 19 26

      • (5)

        no jest 2020 ale reguły na morzu się nie zmieniają, tu tak jak w wojsku nie ma miejsca na demokrację, jest pierwszy po Bogu a później cała reszta, tu nie ma jednego kierowcy jak w autokarze, a i tam kierowca nie pozwala na szwendanie się po nim, a na morzu potrzebni są wszyscy na gwizdek, w końcu skądś się wzięło powiedzenie "wszystkie ręce na pokład". Niestety tak jak ktoś wcześniej zauważył, młodzi dyscypliny nie znają, i myślą że wszystko lepiej wiedzą (choćby z googla) i że im się należy, pokory żadnej i to jest smutne...

        • 43 5

        • kapitan Iszy po bogu może i tak (4)

          ale akurat ten jest na państwowym statku szkolnym - nie na swojej prywatnej łajbie
          wadliwy sprzęt w użyciu i mobbing ... i za to Kapitan własną dudą odpowiada - Prokurator się mu należy jak nic!

          • 6 20

          • skąd informacje o wadliwym sprzęcie?

            • 11 2

          • ale kapitan jest "I po bogu" na każdej łajbie, czy to państwowej, czy to prywatnej. to on odpowiada za wszystko i dlatego ma szeroki zakres kompetencji. statek to nie miejsce na foszki i "tego się boję", "a tego mi się nie chce". na statku szkoleniowym to powinno stanowić o odsiewie studentów.

            • 20 2

          • (1)

            Dzieciaku nie oceniam i nie osądzaj w sprawach o których nie masz bladego pojęcia i ludzi których nie znasz pływałem z tym kapitanem przez rok na DM jest odpowiednia osoba na odpowiednim stanowisku a prokurator należy się raczej tobie za wypisywanie tych bredni

            • 4 2

            • Dokładnie, to są pomówienia.

              • 2 1

      • wilcy? (3)

        po jakiemu to?

        • 7 2

        • (1)

          Edit
          Miało być wilkowie

          • 5 0

          • wilkołaki

            • 5 0

        • i jeszcze wbijają szpilcy - to nie ludzie to wilcy

          • 18 1

      • Morze (1)

        funkcjonuje tak samo. moze byc ze od tego jak szybko wykonasz polecenie bedzie zalezec twoje i innych życie i nikt nie bedzie sie silil na uprzejmosc

        • 8 2

        • Gdybyś był marynarzem, a nie trollem, to wiedziałbyś że na statku pośpiech jest wykluczony, ponieważ prowadzi do wypadków ;)

          • 2 1

  • Bardzo dobra rozmowa. (1)

    Rzeczowo i spokojnie wytłumaczone wątpliwości, bez robienia afery.

    • 153 20

    • Ten nie zna życia, kto nie służył w Marynarce

      Te nocne harce, na pogłębiarce...

      • 5 0

  • Bądź marynarzem, bój się wejść na masz... (10)

    • 58 15

    • (6)

      Marynarz a żeglarz to dwie różne sprawy

      • 14 0

      • Na statkach nie ma dźwigów i masztów - są płaskie jak kula ziemska. (5)

        • 8 3

        • (3)

          Na statkach wspinać często trzeba się też w dół, jakkolwiek przewrotnie to brzmi

          • 5 0

          • W górę się wspina, w dół się chyba zspina?

            • 1 1

          • Dokładnie tak. (1)

            Na klasycznym statku handlowym każdy oficer, a szczególnie chiefa dziesiątki razy schodzi do ładowni (a potem z powrotem wraca na pokład) kilkanaście metrów po drabinkach, albo i więcej jeśli statek większy.

            • 4 0

            • Piszesz o drobnicowcu dziadku, już ich prawie nie ma ;)

              • 1 3

        • Na większości statków są maszty i dźwigi. I co jakiś czas trzeba tam wyjśc na górę żeby zrobić inspekcję. Sam byłem na Darze i nie uważam żeby ta praktyka była bezsensowna bo uczy pracy w grupie i nierzadko w ciężkich warunkach. Tylko niektórzy zamiast pracy nastawiają sie na wczasy a potem jest brutalne zderzenie z rzeczywistością

          • 7 2

    • No dla tych z maszyny (1)

      to faktycznie, wspinanie się na reje to podstawa. Chyba komentujący nie zna się o co chodzi w tym zawodzie.

      • 8 2

      • Teoretyk

        A myślisz że to ludzie z pokładu, wymieniają żarówki na masztach?

        A i w maszynie wysokość to nic nadzwyczajnego. Przecież silnik na statku ma wysokość kilku pięter.

        • 1 2

    • Polska zrobiła dla Algerii żaglowiec El Mellah - dla wojska, to włazić muszą

      2,5 roku temu przekazany, do Algierii popłynął jeszcze i z 8 marynarzami z Polski, aby Algierczyki jednostki nie utopiły. Nie wiem, czy na tym pod żaglami pływają, czy tylko "popylają" na silnikach. Ale na YT są ze 3 klipy, jak wchodzą do portu, Barcelona Portsmouth. Iluś ludzi na wszystkich rejach, żeby było ładnie i na pokaz. "Włazisz i już, a nie, to do wielbłądów wyślemy". Jednostka marynarki wojennej, ma numer taktyczny. W morze chyba co jakiś czas wychodzą, ale czy pływają na żaglach, nie wiadomo, klipów na YT praktycznie nie ma. Jest jeden fajny, wejście do La Corunii w drodze z Polski, grudzień 2017. Fali niby prawie nie ma, ale a to żaglowcem zabuja, a to mała "pchełka" przy nim chowa się w falach.

      • 1 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.