Fakty i opinie

stat

Dziury w chodniku z kostki w centrum Gdańska

Kamienne opaski, które miały zdobić chodnik w centrum Gdańska, wymagają interwencji brukarskiej. Na odcinku kilkudziesięciu metrów, nasz czytelnik naliczył osiem dziur.

- Chyba wiem, dlaczego w Gdańsku układa się brzydkie chodniki z betonowych elementów - po prostu brakuje fachowców, którzy dobrze ułożą coś ładniejszego, a potem zadbają o regularne naprawy. Widać to na chodniku na Podwalu Grodzkim zobacz na mapie Gdańska - pisze nasz czytelnik, pan Stanisław.



We wtorek rano opublikowaliśmy artykuł o remoncie brukowej nawierzchni na ul. Wajdeloty we Wrzeszczu. Przypomnijmy, że naprawa konieczna jest już niespełna pięć lat po generalnym remoncie, jaki przeszła ta ulica. Wykonywana jest w ramach gwarancji, miasto nie płaci więc za roboty ani grosza.

W tekście zwróciliśmy uwagę, że podobne problemy z kamienną nawierzchnią były również na sąsiedniej ul. Kilińskiego oraz na ul. Łąkowej na Dolnym Mieście. Tam także, stosunkowo szybko po remoncie, który odbywał się w ramach rewitalizacji dzielnicy, trzeba było poprawiać pracę brukarzy, gdyż nawierzchnia popękała.

Artykuł wywołał gorącą dyskusję wśród naszych czytelników - zamieścili pod nim ponad 300 opinii. Wielu z nich zwracało uwagę, że z powodu braku fachowców na rynku prace brukarskie wykonywane są mało fachowo. Wskazywali też wiele miejsc w Gdańsku, gdzie są podobne problemy.

***

Jak wyglądają chodniki, którymi poruszasz się na co dzień?

nie zwracam na nie uwagi, więc chyba są w dobrym stanie

9%

bardzo różnie, ponieważ na co dzień korzystam z wielu chodników

30%

raczej kiepsko, takie dziury jak na filmie to codzienność

61%
Na podobny problem zwrócił uwagę pan Stanisław w liście, który nam przysłał. W tym wypadku nie chodzi jednak o kostkę brukową na jezdni, lecz taką, która z założenia miała ozdobić chodnik na Podwalu Grodzkim w centrum Gdańska. I zdobiła do czasu, aż zaczęła się wykruszać.

- Chyba wiem, dlaczego w Gdańsku układa się brzydkie chodniki z betonowych elementów - po prostu brakuje fachowców, którzy dobrze ułożą coś ładniejszego, a potem zadbają o regularne naprawy. Widać to na chodniku na Podwalu Grodzkim.

Chodzę tą trasą od lat, niemal codziennie, a na pewno parę razy w tygodniu. Zawsze się zastanawiałem, dlaczego wykruszająca się kostka brukowa nie jest regularnie naprawiana. Przecież to nie tylko brzydko wygląda, ale też stwarza zagrożenie. W taką dziurę można wpaść, skręcić nogę, wywrócić się na rowerze. Walające się po chodniku luźne kostki mogą też wpaść na jezdnię, a tam uszkodzić samochód, lub - nie daj Boże - poważnie zranić człowieka, jeśli odskoczy ona spod kół przejeżdżającego samochodu.

Najbardziej wzburzyło mnie to, jak kilka dni temu odkryłem, że jedna z takich dziur została naprawiona. Czemu? Bo brukarze naprawili jedno miejsce, choć w promieniu kilkunastu, kilkudziesięciu metrów takich ubytków jest znacznie więcej! O co tu chodzi? Czy chodnik ma różnych właścicieli? A jeśli tak, to czy miasto nie ma narzędzi, by od prywatnego właściciela chodnika wyegzekwować naprawę? - pyta nasz czytelnik.



Przypomnijmy, że chodnik na Podwalu Grodzkim został ułożony w 2007 roku, czyli 12 lat temu, gdy ta ulica przechodziła generalny remont. Od tej pory nie prowadzono w tym miejscu poważniejszych prac.