Fakty i opinie

stat

Ekstremalna wyprawa morskich kajakarzy

Przemysław Szapar na razie trenuje na Bałtyku. W Arktyce będzie znacznie trudniej.
Przemysław Szapar na razie trenuje na Bałtyku. W Arktyce będzie znacznie trudniej. mat. prasowe

Nie dokonał tego jeszcze nikt na świecie. Gdyńska ekspedycja kajakowa chce opłynąć Svalbard - archipelag wysp wokół Arktyki. Na ekstremalną trasę zabierają prowiant na dwa miesiące, a na wyraźne polecenie gubernatora Spitsbergenu także broń. Na niedźwiedzie polarne.



Czy ekstremalna turystyka jest pociagająca?

tak, ale według mnie tylko na zdjęciach i w telewizji

16%

tak, marzę by coś takiego robić i kiedyś zrealizuję te plany

41%

tak, ekstremalne wyprawy to mój sposób na życie

13%

to nie dla mnie, wolę spokojniesze formy relaksu, adrenaliny mam dosyć

16%

to strata czasu, zabawa dla wiecznych chłopców

14%
Svalbard to archipelag na Arktyce, którego największą wyspą jest Spitsbergen. Wieją tam permanentne wiatry, a woda niemal przez cały rok jest zamarznięta. Przez dwa miesiące w roku da się tamtędy pływać i dlatego już kilku śmiałków próbowało archipelag opłynąć. Nie udało się to jednak żadnemu kajakarzowi morskiemu.

Śmiałkowie, którzy wyruszą z Gdyni, przygotowują się do tego od wielu miesięcy. Doświadczony podróżnik Arkadiusz Mytko, wioślarz i instruktor kajakarstwa Piotr Opacian oraz biegacz długodystansowy, kajakarz morski i wspinacz Przemysław Szapar chcą zapisać się na kartach historii wyczynowych rejsów.

Wyprawa w ramach projektu "Po horyzont" rozpocznie się w lipcu 2011 roku, ale już w piątek po południu odbędzie się chrzest i "pożegnanie" nowoczesnych kajaków, które na Arktykę dostarczy płynący do polskiej bazy naukowej statek Horyzont II.

- Są lekkie, ale jednocześnie bardzo wytrzymałe. Ważą zaledwie 17 kg, co przy ich ładowności i długości 5,5 m jest świetnym wynikiem. Musimy w nich zmieścić wszystko, co będzie niezbędne podczas wyprawy. Na szczęście nie musimy zabierać wody, którą będziemy pili z roztopionego lodowca - mówi Przemysław Szapar, właściciel firmy prowadzącej usługi wysokościowe, który trenuje przed wyprawą, pływając kajakiem po Bałtyku po kilka godzin dziennie.

Wyprawa będzie bardzo niebezpieczna. Śmiałkowie muszą uważać przede wszystkim na krę, której spore kawały z pewnością napotkają po drodze. Oczywiście cały czas będą też zmagać się z porywistym wiatrem, który wieje tam praktycznie nieprzerwanie.

Uczestnicy wyprawy musieli też spełnić wymogi formalne - m.in. uzyskać zgodę gubernatora Spitsbergenu, który decyzję uzależnił nie tylko od wyposażenia w telefon satelitarny czy urządzenie pozycjonujące. Każdy z kajakarzy będzie też musiał mieć broń palną.

- W tej okolicy jest sporo białych niedźwiedzi. One tam rządzą, ale mam nadzieję, że nie będziemy musieli użyć broni, by je odstraszać - mówi Przemysław Szapar.

Opinie (37) 9 zablokowanych

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.