Fakty i opinie

stat

Ernst van Tiel: Musimy walczyć o muzykę

- Mógłbym być bardziej restrykcyjny i skoncentrować się wyłącznie na wykonywaniu największych arcydzieł. W naszym wspólnym interesie jest jednak to, aby za pięć czy dziesięć lat Filharmonia Bałtycka nadal istniała, a to wymaga od nas wszystkich elastyczności - mówi Ernst van Tiel, dyrektor artystyczny Orkiestry PFB.
- Mógłbym być bardziej restrykcyjny i skoncentrować się wyłącznie na wykonywaniu największych arcydzieł. W naszym wspólnym interesie jest jednak to, aby za pięć czy dziesięć lat Filharmonia Bałtycka nadal istniała, a to wymaga od nas wszystkich elastyczności - mówi Ernst van Tiel, dyrektor artystyczny Orkiestry PFB. fot. Łukasz Unterschuetz/Trojmiasto.pl

- Jeżeli publiczność nie przychodzi na koncerty nie warto zastanawiać się dlaczego, tylko postawić sobie pytanie, dlaczego powinna przyjść. Czy naprawdę mamy coś ciekawego do zaoferowania? - mówi Ernst Van Tiel, dyrektor artystyczny Orkiestry Polskiej Filharmonii Bałtyckiej.



Urozmaicony program koncertów, jaki proponuje Filharmonia Bałtycka, uważam za:

ciekawą inicjatywę, dzięki której koncerty są bardziej interesujące dla większej grupy słuchaczy 51%
błąd, ponieważ tak naprawdę w pełni nie usatysfakcjonuje nikogo 33%
nie chodzę do filharmonii, więc nie mam zdania 16%
zakończona Łącznie głosów: 90
Ewa Palińska: Trudno w dzisiejszych czasach zainteresować publiczność muzyką klasyczną?

Ernst van Tiel: Jeszcze dwieście lat temu muzyka stanowiła przerwę w ciszy. Nie było maszyn, samochodów, radia czy telewizji. Cisza panowała wszędzie i bez przerwy, dlatego wrażenie, jakie robiło brzmienie orkiestry, było niewyobrażalne. Dziś muzyka stanowi przerwę w hałasie. Słuchamy muzyki w biegu, na szybko, najczęściej góra jedno-, dwu- lub trzyminutowych fragmentów. Zauważyłem, że w ciągu ostatnich dwudziestu lat, kiedy tempo życia wzrosło, publiczności znacznie trudniej wysłuchać w skupieniu dwóch dwudziestominutowych utworów pod rząd, jakie prezentujemy podczas naszych koncertów. To wielki problem, którego my, filharmonicy, nie możemy ignorować. Musimy poważnie się zastanowić, jakie podjąć działania, żeby sobie z nim poradzić.

Chyba nie zamierzacie prezentować wyłącznie trzyminutowych fragmentów kompozycji?

Oczywiście, że nie. Jednym z rozwiązań, jakie stosujemy już od roku, jest urozmaicenie programu koncertów - wykonywanie podczas jednego wieczoru kompozycji bardziej tradycyjnych, klasycznych, romantycznych oraz współczesnych, w tym prapremierowych. Kilka razy w roku można by również organizować koncerty poświęcone twórczości jednego, wybitnego kompozytora. Chodzi mi po głowie pomysł, aby zorganizować trwający dwa lata cykl, podczas którego zaprezentujemy wszystkie kompozycje Ludwiga Van Beethovena z udziałem wielkich gwiazd. Dziś symfonii praktycznie się nie wykonuje, ponieważ uważa się, że są zbyt długie, więc chciałbym to zmienić. Zastanawiam się również, czy publiczność byłaby zainteresowana koncertowym wykonaniem oper. Jak widać, pomysłów mamy sporo.

A jak będzie z ich realizacją?

Gdybyśmy mieli więcej pieniędzy, można by zorganizować więcej koncertów i zaprezentować znacznie więcej przeróżnych, ciekawych rzeczy. Pieniędzy nie mamy, więc wszystko, co chcemy przekazać publiczności, musimy zmieścić w ramach tych kilku koncertów, jakie odbywają się w miesiącu.

Z problemami finansowymi borykają się chyba wszystkie instytucje kulturalne i to nie tylko w Polsce.

To prawda. W wielu zachodnich krajach, jeżeli publiczność nie przychodzi, rząd przestaje dawać pieniądze. Tymczasem, żeby przyciągnąć publiczność, trzeba ją zainteresować, a to kosztuje. Robi się błędne koło. Ale dość już tego narzekania, bo moglibyśmy tak bez końca. Zdecydowanie lepiej zadać sobie pytanie, co jesteśmy w stanie zrobić, żeby zmienić obecny stan rzeczy. Jeżeli publiczność nie przychodzi na koncerty nie warto zastanawiać się dlaczego, tylko postawić sobie pytanie, dlaczego powinna przyjść. Czy naprawdę mamy coś ciekawego do zaoferowania?

Dysponujecie dość dużą salą koncertową, mogącą pomieścić prawie tysiąc słuchaczy. Wśród nich znajdują się zarówno melomani, którzy oczekują wyłącznie dzieł "ambitnych", ale również osoby, które przychodzą do filharmonii posłuchać muzyki "miłej dla ucha". Da się w jednakowym stopniu zadowolić obie te grupy?

Nie jesteśmy w stanie przygotować programu, który w pełni zadowoli wszystkich. Możemy jednak dostosować go tak, żeby obie grupy zachęcić do przyjścia na koncert. Czytałem niedawno ciekawy artykuł, który dotyczył tego, że najtrudniej dotrzeć do publiczności w wieku 20 - 40 lat. Jest podobnie jak z edukacją - małe dzieci w szkole się uczą, bo muszą. Z dorosłymi jest większy problem, ponieważ zadają sobie pytania: "Dlaczego powinniśmy? Do czego nam to potrzebne?".

Poruszył pan problem edukacji, choć może nie bezpośrednio. Chciałabym jednak zapytać, czy posiadanie wiedzy teoretycznej jest konieczne, żeby zrozumieć i we właściwy sposób odebrać muzykę klasyczną?

Zasadniczą rolą muzyki jest wzbudzenie emocji. Możesz wiedzieć wszystko na temat muzyki, ale kiedy słuchając jej nic nie odczuwasz, tak naprawdę nie wiesz o niej nic.

Czyli edukacja muzyczna jest nieistotna?

Przeciwnie. Jeżeli nauczyciel kocha muzykę, to tę miłość zaszczepi swoim uczniom. Tym, którzy mieli kontakt ze sztuką w dzieciństwie, łatwiej przyswoić ją w latach późniejszych. Słuchając muzyki, nawet po wielu latach, odbierają ją jako coś ciekawego, znanego, bliskiego. Jeżeli takiego kontaktu nie mieli, sztuka wydaje im się obca i niezrozumiała.

Tylko jak w świecie tabletów, gier komputerowych, całodobowych kanałów TV z bajkami, zachęcić dzieci do słuchania muzyki klasycznej?

Najlepiej dając im dobry przykład. W odróżnieniu od nastolatków, które wszystko robią na przekór rodzicom, małe dzieci starają się ich naśladować. Jeżeli nasza pociecha zobaczy, że słuchamy muzyki klasycznej, również się nią zainteresuje. Dzieci są fantastycznymi słuchaczami, ponieważ nie tłumią emocji i nie boją się zadawać pytań.

I potrafią tak w skupieniu wytrzymać cały dwudziestominutowy utwór?

Trzeba sprawić, żeby koncert okazał się dla nich atrakcyjny. Jako że dla dzieci najbardziej atrakcyjna jest strona wizualna, warto iść tym tropem i na przykład wzbogacić koncert o ciekawą wizualizację. Moglibyśmy oczywiście powiedzieć, że to nie nasza działka, że naszą rolą jest wykonywanie muzyki i nic ponadto. Możemy jednak wykorzystać tę wiedzę w celu dotarcia nie tylko do dzieci, ale również do dorosłych.

Przypomina mi się komentarz jednego z internautów: "nie róbmy cyrku z filharmonii". Czy taka synergia sztuk nie okaże się zgubna dla muzyki? Muzyka nie straci przez to na wartości?

Musimy z całych sił walczyć o naszą muzykę. Jeżeli łącząc ją z innymi sztukami zachowamy umiar, wyjdzie to wszystkim na dobre. Świat idzie do przodu, więc my nie możemy stać w miejscu. Oczywiście, mógłbym być bardziej restrykcyjny i skoncentrować się wyłącznie na wykonywaniu największych arcydzieł - muzycy pewnie też byliby szczęśliwi. W naszym wspólnym interesie jest jednak to, aby za pięć czy dziesięć lat Filharmonia Bałtycka nadal istniała, a to wymaga od nas wszystkich elastyczności.

Opinie (103) 7 zablokowanych

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.