Fakty i opinie

stat

Fortyfikacje w Redłowie częściowo dostępne

artykuł historyczny
Schrony pozostawały niezabezpieczone, a z tego powodu gromadzili się tam zanieczyszczający obiekt bezdomni i miłośnicy alkoholu.
Schrony pozostawały niezabezpieczone, a z tego powodu gromadzili się tam zanieczyszczający obiekt bezdomni i miłośnicy alkoholu. fot. eksploracja.pl

Kilka tygodni temu eksploratorzy wraz z uczniami - jak co roku - uporządkowali historyczne stanowiska artyleryjskie na Kępie Redłowskiej zobacz na mapie Gdyni. Stanowiska armatnie pozostają dostępne, ale schrony już nie. Urzędnicy tłumaczą, że muszą być zamknięte, bo nocowali tu zaśmiecający obiekty bezdomni.



Co miasto powinno zrobić z bunkrami na Kępie Redłowskiej?

odnowić, posprzątać i udostępnić zwiedzającym we własnym zakresie 38%
porozumieć się z eksploratorami i pomóc im finansowo w utrzymaniu tego miejsca 53%
tylko otworzyć, by mogli tam trafiać chętni 2%
bunkry powinny zostać zamknięte 7%
zakończona Łącznie głosów: 713
Trzy zabytkowe stanowiska 11. Baterii Artylerii Stałej w Redłowie z armatami kalibru 130 są reliktem z czasów zimnej wojny i przyciągają licznych turystów. Do stanowisk prowadzi wytyczona ścieżka od strony Polanki Redłowskiej. Będące częścią gdyńskiego szlaku fortyfikacji stanowiska są najchętniej odwiedzane latem, ale miejsce wymaga co roku sprzątania.

Stanowiska armatnie posprzątane, schrony niedostępne

Robią to wolontariusze z Pomorskiego Stowarzyszenia Ochrony Fortyfikacji "Reduta", Pomorskiej Komisji Krajoznawczej PTTK, którzy razem z uczniami uporządkowali teren jeszcze w maju. Zapowiadano także pomalowanie armat w charakterystyczne maskowanie z trzech okresów ich służby.

W południowej części Kępy Redłowskiej zobacz na mapie Gdyni znajduje się z kolei jeszcze dwupoziomowy schron - kompleks stanowiska dowodzenia baterią. Posiadał on własną elektrownię, węglowe filtry, instalację sanitarną i piec. Zbudowany został w 1957 r. dla 32. Dywizjonu Artylerii Nadbrzeżnej. Obiekt posiada ściany o grubości 220 cm. Bunkier dowodzenia zajmował dowódca, który odpowiadał m.in. za kierowanie ogniem artyleryjskiej baterii. Poniżej wzgórza zbudowano schron dla elektrowni awaryjnej, zapewniającej autonomiczność kompleksu.

Od jakiegoś czasu pozostają niedostępne dla spacerowiczów. Zaskoczyło to nawet tych, którzy o Gdyni powinni wiedzieć dużo.

Wejście do schronów obecnie odbywa się w zorganizowanych grupach.
Wejście do schronów obecnie odbywa się w zorganizowanych grupach. fot. mat. prasowe
- Wejścia do obu obiektów są zakratowane. Warto zmierzać do udostępnienia ich dla zwiedzających, by mogły dołączyć do gdyńskiego szlaku fortyfikacji - zwraca uwagę Michał Bełbot, radny PiS.
Miasto: sami ich nie udostępnimy

Urzędnicy odpowiadają, że zamknięcie schronów nie jest przypadkowe. Gdy w 2015 roku wolontariusze podjęli się trudu sprzątania, mieli przygotowane 200 worków. W środku zalegały tony śmieci, bo przez lata można tam było spotkać jedynie bezdomnych. Pozostający bez zamieszkania traktowali miejsce na uboczu Gdyni jako noclegownię.

- Po sprzątaniu zapadła decyzja, by je zamknąć. W innym wypadku szybko sytuacja wróciłaby do stanu sprzed lat, a nie mamy możliwości pilnować ich cały czas. Poza tym, to obiekty niebezpieczne. Są tam piwnice głębokie na trzy metry, ale też zamaskowane wejścia do innych obiektów. Otwierane są jednak przy okazji zorganizowanych wycieczek - wyjaśnia Robert Hirsch, miejski konserwator zabytków.
Dodaje, że pozostaną niedostępne. Wyjściem z sytuacji byłoby przejęcie schronów przez miłośników fortyfikacji skupionych np. w Gdyńskim Klubie Eksploracji Podziemnej.

Dostępne są za to cały czas stanowiska baterii artyleryjskiej.
Dostępne są za to cały czas stanowiska baterii artyleryjskiej. mat. prasowe
Także dzięki nim nowy blask zyskał pochodzący z 1942 roku schron przeciwlotniczy przy ul. Morskiej zobacz na mapie Gdyni na Leszczynkach. Budowla o powierzchni 176 m kw. jest ostatnim reliktem obozu pracy, który podczas niemieckiej okupacji Gdyni funkcjonował na Leszczynkach. Odrestaurowany, sprzątany i utrzymywany przez pasjonatów obiekt jest co jakiś czas udostępniany zwiedzającym.

Zobacz jak wygląda w środku schron na Leszczynkach

Eksploratorzy: nie mamy pieniędzy ani czasu

Mało kto wie jednak, że miłośnicy fortyfikacji, na utrzymanie i opiekę nad obiektem w Leszczynkach oraz drugiego schronu przy ul. Orłowskiej zobacz na mapie Gdyni, wykładają środki z własnej kieszeni, poświęcając przy tym prywatny czas.

- Nie jesteśmy zainteresowani kolejnymi obiektami, bo pozostałe dwa zajmują nam czas i pieniądze, a poza tym stale badamy inne miejsca. Szkoda tylko, że przy okazji rewitalizacji rezerwatu Kępa Redłowska i stworzeniu szlaków spacerowych, nie znalazły się pieniądze na to, by zająć się fortyfikacjami, o co apelowaliśmy - odpowiada Michał Szafrański z Gdyńskiego Klubu Eksploracji Podziemnej.

Tak we wrześniu 2015 pasjonaci sprzątali bunkier w Redłowie


Tegoroczny dzień otwarty schronu na Leszczynkach

Opinie (46) ponad 10 zablokowanych

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.