Fakty i opinie

Franken to niebezpieczny wrak. Dlaczego nie udało się uratować nurków?

Statek ratunkowy Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa (SAR), który brał udział w niedzielnej akcji.
Statek ratunkowy Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa (SAR), który brał udział w niedzielnej akcji. fot. Sebastian Elijasz/KFP

Prokuratura już bada sprawę zaginięcia, a właściwie śmierci dwóch nurków, którzy w niedzielę nie wypłynęli na powierzchnię po eksploracji wraku statku Franken. Sprawdzamy, jak przebiegała akcja ratunkowa i dlaczego nie wykorzystano nurków-ratowników.



Czy kiedykolwiek próbowałeś swoich sił w nurkowaniu?

tak, nurkowanie to moja pasja 21%
tak, zdarzyło mi się raz czy dwa 11%
nie, ale chętnie bym spróbował takiej formy rekreacji 25%
nie, ponieważ bał(a)bym się 16%
nie, w ogóle mnie to nie interesuje 27%
zakończona Łącznie głosów: 872
Ok. godz. 9:30 z bazy nurkowej Diving Baltic w Helu na Zatokę Gdańską wypłynęła szybka łódź typu RIB (Rigid Inflatable Boat - pneumatyczna łódź ze sztywnym dnem). Na jej pokładzie oprócz sternika byli dwaj młodzi nurkowie: 29-letni mieszkaniec Łodzi - lekarz, oraz 35-letni mieszkaniec Sieradza - właściciel firmy deweloperskiej.

W ciągu kilkudziesięciu minut łódź dotarła w rejon wraku Franken, niemieckiego tankowca zatopionego przez radzieckie lotnictwo w trakcie II wojny światowej. Jednostka znajduje się od 48 do 70 metrów pod powierzchnią wody.

Do tego wraku nie schodzą przypadkowi nurkowie

Eksploracja jednostki leżącej na dnie na południowy wschód od Helu wymaga określonego sprzętu, sporych umiejętności oraz doświadczenia. Nurkowie schodzą poniżej 40 metrów, a w takich warunkach używa się mieszanek do oddychania, podczas wynurzania się niezbędna jest częściowa dekompresja.

Dlatego tego typu nurkowanie nazywa się technicznym i ma niewiele wspólnego z rekreacją.

- W niedzielę na zatoce panowały idealne warunki do nurkowania. Nie było żadnego zagrożenia - mówi Andrzej Krasuski, instruktor z bazy nurkowej Diving Baltic.

29-latek i 35-latek rozpoczęli nurkowanie. Starszy był instruktorem nurkowania technicznego. Obaj mieli pojawić się na powierzchni około godz. 13. Ale nie wypłynęli.

Kierujący łodzią odczekał jeszcze kilkadziesiąt minut, po czym o godz. 13:39 powiadomił o kłopotach Morską Służbę Poszukiwania i Ratownictwa (SAR). Na miejsce wysłano jednostkę ratunkową oraz śmigłowiec ratunkowy.

Superszybka łódź RIB, z których korzystają bazy nurkowe nad Zatoką Gdańską. Na zdjęciu RIB w jednostce Formoza Marynarki Wojennej.
Superszybka łódź RIB, z których korzystają bazy nurkowe nad Zatoką Gdańską. Na zdjęciu RIB w jednostce Formoza Marynarki Wojennej. fot. Maciej Kosycarz/KFP
Akcja poszukiwawcza

Do akcji włączyły się też jednostki Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego z Helu. O godz. 14:20 kierownik Bazy Ratownictwa Nurkowego Gdyńskiego WOPR w Helu odebrał informację o zaginięciu dwóch nurków. Kilkanaście minut później zgłoszono do SAR gotowość do udziału w poszukiwaniach i na wezwanie wysłano z Helu lodź typu RIB wraz ze skuterem ratowniczym oraz jednostkę ratowniczo - poszukiwawczą Anja.

- Na miejscu był już Sztorm z SAR, śmigłowiec oraz RIB z bazy nurkowej. Paliwo uzupełniające do łodzi RIB i skutera dostarczyła kolejna jednostka współpracująca z gdyńskim WOPR - Nurek - wyjaśnia Andrzej Bełżyński, prezes gdyńskiego Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego.

Dlaczego zabrakło paliwa w jednostce WOPR? Jak ustaliliśmy sprzęt do akcji wyruszył natychmiast bez uprzedniego dotankowania. Z powodu zużycia całego paliwa z późnym popołudniem z akcji został wycofany śmigłowiec SAR.

Akcja poszukiwawcza zakończyła się niepowodzeniem. Ostatnia jednostka z akcji powróciła do portu o godz. 23:07.

Trasa jednostki Sztor SAR w trakcie akcji poszukiwawczej prowadzonej na powierzchni.
Trasa jednostki Sztor SAR w trakcie akcji poszukiwawczej prowadzonej na powierzchni. mat. marinetraffic.com
Dlaczego nie wykorzystano nurków?

Akcję poszukiwawczą nadzorowała Morska Służba Poszukiwania i Ratownictwa SAR, czyli zawodowcy robiący to na co dzień. Pytamy więc ich, dlaczego poszukiwania prowadzono tylko na powierzchni wody, a nikt nie zszedł do wraku?

- Nurkowie musieliby zejść poniżej 40 metrów. W takich warunkach trzeba dysponować komorą dekompresyjną, odpowiednim sprzętem do nurkowania i przede wszystkim nurkami z uprawnienia do schodzenia na takie głębokości. Do tego na statku musiałby pracować zespół lekarzy. Nie dysponowaliśmy i nie dysponujemy takimi zasobami - tłumaczy Janusz Maziarz, zastępca dyrektora do spraw operacyjnych Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa.

Taki zespół posiada na Zatoce Gdańskiej wyłącznie Marynarka Wojenna, jednak jego przygotowanie zajmuje kilkanaście godzin. Został on sformowany bardziej z myślą o ratownictwie marynarzy uwięzionych w łodziach podwodnych, niż nurków mających problemy z wydostaniem się z wraku.

W poszukiwaniach nie wykorzystano także sonaru. - Urządzenie, choć precyzyjne, nie jest w stanie zlokalizować ciała pod wodą. A wszystko wskazuje na to, że obaj zaginieni pozostają właśnie w toni wodnej - mówi Maziarz.

W akcji poszukiwawczej nurków na Zatoce Gdańskiej brał udział śmigłowiec.
W akcji poszukiwawczej nurków na Zatoce Gdańskiej brał udział śmigłowiec. fot. Andrzej Gojke/KPF
Czy Marynarka Wojenna wydobędzie ciała?

Zgodnie z procedurą Morska Służba Poszukiwania i Ratownictwa zgłosiła sprawę do policji i prokuratury.

- Nurkowie zostali uznani za zaginionych. Z naszej strony przesłuchamy teraz sternika, który wypłynął na zatokę z nurkami, a policjanci z komisariatu w Juracie przeszukają dodatkowo brzeg morski - mówi sierż. szt. Justyna Olszewska, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Pucku.

Sprawą zajmuje się też prokuratura, która prowadzi śledztwo w sprawie z art. 155 Kodeksu Karnego, czyli o nieumyślne spowodowanie śmierci. Na razie nie wiadomo, czy w ogóle zostanie komukolwiek postawiony zarzut.

Prokurator rejonowy złożył wniosek do Prokuratury Okręgowej o zgodę na pomoc ze strony Marynarki Wojennej w celu odszukania i wyłowienia ciał nurków.

Wymagający wrak Franken

Wrak tankowca Franken, który leży na południowy wschód od Helu, 72 m pod powierzchnią lustra Zatoki Gdańskiej został zatopiony przez lotnictwo radzieckie 8 kwietnia 1945 roku (współrzędne geograficzne: 54°32′18"N, 18°57′58"E). Zobacz lokalizacje na mapie Google.

W efekcie ataku lotniczego doszło do pęknięcia statku. Rufa wraz z środkiem jednostki oddalona jest (po dnie) o ok. 420 m od dziobu. Nurkowie zazwyczaj schodzą do pierwszej części statku - najczęściej do siłowni.

- Jest to wymagający wrak do eksploracji, nie tylko ze względu na głębokość, na jakiej leży. Na wraku zalega mnóstwo żyłek wędkarskich. W wodzie ich nie widać, a poczuć je można dopiero wtedy, gdy się człowiek w nie zaplącze. To bardzo utrudnia nurkowanie. Do tego wrak jest pokryty sieciami rybackimi, w które łatwo się zaplątać- mówi Andrzej Bełżyński.

Przyczynę śmierci obu młodych nurków poznamy dopiero, gdy zostaną odnalezione i wydobyte ich ciała.

Opinie (209) ponad 10 zablokowanych

  • BS

    Nie rozumiem tego całego cyrku na powierzchni wody, skoro być może ludzie potrzebowali pomocy w tym czasie wewnątrz wraku, przyjmując, że mieli jeszcze zapas tlenu. Po co takie służby ratownicze, skoro bezradnie kręciły się po powierzchni, a było ich tam sporo?! Pozdrawiam.

    • 0 0

  • To straszne :( (1)

    Znałam Kubę -lekarza , był to niesamowicie dobry i ciepły człowiek. Kochał nurkowanie i opowiadał nam o tym za każdym razem, a my słuchaliśmy z ogromnym zainteresowaniem ... Wydarzyło sie cos strasznego , cos czego nie jestem w stanie pojąć :( trudno jest pogodzić sie z jego odejściem :( ogromne wyrazy współczucia dla Jego Mamy :(((

    • 2 3

    • Kochał również....

      ....kokainę i marihuanę....jeżeli zszedł nafazowany pod wodę to nawet trimix mu nie pomógł...

      • 0 0

  • to sie nadaje do gazety i TV

    nurkowie z SAR nie mogą uczestniczyć w akcjach poszukiwawczych???? MOGĄ!!! tylko dyrekcja robi problemy.

    • 0 0

  • (26)

    To czegoś nie rozumiem... Po co taka jednostka niby ratownicza, skoro nie posiada ani ludzi ani sprzętu?

    • 163 129

    • do tepaka (1)

      jednostka SAR ,,SZTORM,, to jednostka do poszukiwania i ratowania. a nie do nurkowania, ma na sobie jeszcze szybką motorówke, a ratownicy są po to aby wyłowic ludzi z wody

      • 6 2

      • mylisz sie

        mylisz się.... byłeś? a ja byłem... posiada sprzęt nurkowy, który jest przydzielony ze środków unijnych

        • 0 0

    • posiada

      posiadamy sprzęt nurkowy, statek wsparcia nurków kpt. Poinc i ludzi z kwalifikacjami. statek Sztorm, który brał udział w poszukiwaniach, również posiada na swoim wyposażeniu z Unii europejskiej sprzęt nurkowy. To jakas komedia - komuś zależy, żeby wywalić nurków z SAR. Na statku bazie nurkowej KPT. Poinc nie posiadamy komory, ale to nie rpeoblem wstawić komorę w kontenerze. Trzeba jasno powiedzieć, że Dyrektor SAR chce ukrucic nurkowania, nie wiadomo czemu.

      • 1 0

    • To nie jednostka do ratowania nurków (1)

      W artykule jasno jest to napisane. Taka jednostka nie miałaby nawet sensu gdyż musiałaby się znaleźć na miejscu wypadku zaraz po jego nastąpieniu. Ze względu na brak komunikacji nurka, który ulega wypadkowi z powierzchnią wody informacja o wypadku następuje dopiero po kilkudziesięciu minutach. Teraz doliczmy do tego kolejne kilkadziesiąt minut na przygotowanie i rozpoczęcie akcji ratunkowej. Nurek, który nie wydostał się z wraku to po kilkudziesięciu minutach już nie żyje. Jeśli nie pomoże mu partner (z narażeniem własnego życia) to nawet najlepsza i najnowocześniej wyposażona jednostka ratownicza nie uratuje mu zycia. 72 metry pod woda to glębokość, gdzie płetwonurek może wylącznie liczyć na samego siebie.

      • 26 0

      • popieram!

        • 0 0

    • poto by sciemniac ze cos robili,a oni wypłyneli tylko poto by szukac zwłok (4)

      ale ciho sza bo jeszce ktos sie dowie ze niema mowy o uzyskanie pomocy!!To totalna kompromitacja jak widac!!Zagranica potrafia a w POlsce potrafia kazdą nieudolnosc wytłumaczyc!!Teraz powinni w mediach zamiast reklam pisac nurku bedziesz miał proble to juz jestes martwy my nurków nieratujemy czekamy tylko jak wypłyną zwłoki!!Rodziny tych nurków powinny zaskarżyć wszystkich dpowiedzialnych i zarzadac wysokiego odszkodowanianagłosnic to medialnie bo w tej Rajskiej zielonej wypsie PO inaczej nic sie nie zmieni!!Niewypłyneli z misja ratowniczą tylko z misją szukania zwłok!! Powinni tez wszedzie nurkom ten przykład pokazywac ze niemoga w POLsce liczyc na żadną pomoc!!To nie statek ratowniczy ale karawan szukajacy zwłok!!

      • 4 54

      • PISdzielcu zajmij się tym na czym się znasz

        Idź pomódl się do portretu Jarosława. Myślisz, że jak dorwiecie się do koryta to będzie lepiej? Wasi fachowcy od pękających parówek uratują wszystkich? Tak was PISdzielcy nie lubię, że aż wam życzę wygrania najbliższych wyborów parlamentarnych. Tylko jak wygracie i nic dobrego dla Polski jednak nie zrobicie to kto będzie odpowiedzialny? To się wasi wyborcy zawiodą, będzie rewolucja. Sami kręcicie stryczki na swe szyje.

        • 4 0

      • Trzymaj się moze artykułów na tematy o których masz choć nieco pojęcia.

        Bo robisz z siebie idiotę - i kup sobie nową klawiaturę bo ci CapsLock świruje, bo nie wierzę ze mozna tak pisać będąc dorosłym.

        • 6 0

      • Im się nie dało pomóc

        Czemu wypisujesz takie bzdury, że za granica by im pomogli. W nurkowaniach technicznych na taką głębokość jeśli zajdzie wypadek a nurkowie nie wydostaną się na powierzchnie nikt i nic już nie pomoże. Nie ważne czy będzie to Polska USA czy inny kraj. Na takiej głębokości nurek może liczyć wyłącznie sam na siebie. Tyle w temacie i wbij to sobie do łba.

        • 29 1

      • Widzę że w jeden weekend do katalogu kwalifikacji naszego narodu dołączyło ratownictwo morskie.

        • 28 2

    • -nikt nie bedzie ryzykowal,dla kogos kto sie bawi... (7)

      • 59 30

      • leming poco sie chwalisz swoja głupota!!Tak własnie od tego sa by ryzykowac (6)

        jak grotołazu przygłupie niedoswiadczone zejdą do jaskini i sie zaklinuja to tak rtatownicy górscy ryzykuja zycie by ich uratowac .sa tysiace przykładów własnie gdzie ryzykuja bo do tego zostali powołani.!!Gdy idiotka w klapkach wejdzie w góry i niepotrafi zejsc to tak ryzykuja by ja z tamtad uratowac!!I jeszce jedno przygłupie i tobie podobnym to byli doswiadczeni nurkowie z certyfikatem!!

        • 19 32

        • W zasadzie to się z Tobą zgadzam ale...

          Za obrażanie ludzi i za wyzwiska typu "leming" PISowski przygłupie masz ode mnie minus. Takim pajacom jak ty powinno się odcinać internet i dawać sądowy zakaz używania komputera.

          • 5 4

        • -po twojej wypowiedzi (1)

          wnioskuje ze nigdy nie nurkowales,wiec po co te bzdurne wypowiedzi na temat o ktorym nie masz zielonego pojecia?ryzykowac grupe co najmniej 8 nurkow dla wydobycia 2 trupow?zastanow sie ,poczytaj o ratownictwie nurkowym ,a potem wypowiadaj sie na forum znawco!przyglupie (nurkowie z certyfikatem ktory wyrabia kazdy za 2500 pln...,jak doswiadczeni to ile zejsc mieli powyzej 100 m???,znam takich z "certyfikatem"co schoda na 50 m w baltyku i "ale tu ciemno i zimno nie to co w egipcie" jeszcze raz pozdrawiam znawco(tak maj ryzykowac)

          • 7 2

          • Popieram toldi

            szkoda ludzi o tym nie ma co dusykutowac

            tak sie sklada ze znam kilku bardzo dobrych/prpofesjonalnych nurkkow
            i jak szli na Frankena to schiodzili w grupach z zabezpieczeniem na gorze a tu dwie osoby bardzo nei odpowiedzialnie.
            inna sprawa ze widzialem wypowiedz nurka z TRYTONA ktory widzial nieszczesnikow jak wpływali do wnetrza wraku pozostawiajac czesc sprzetu .

            Bałtyk to nie egipt zimno ciemno i ciasno.

            • 4 1

        • Dobry ratownik to żywy ratownik

          Podstawowa zasada w tych służbach. I nie ma co sobie gęby wycierać "powołaniem". Taka postawa to wyłącznie szantaż moralny - a ponurkuję sobie na 70 metrów bez zaplecza a wy mnie ratujcie, bo od tego jesteście!

          • 53 1

        • Wyraz "leming" odmienia się przez przypadki (wołacz: "Lemingu!"), a "nie" z czasownikiem pisze się osobno. (1)

          • 36 5

          • Własni

            • 0 4

    • a o co pytasz?

      Bo zarówno SAR, jak i WOPR nie są służbami specjalizującymi się w ratownictwie podwodnym (nurkowym). Poszukiwania prowadzono na wodzie na wypadek, gdyby się okazało, że nurkowie wynurzyli się w miejscu znacznie oddalonym od pozycji nurkowania.

      • 15 0

    • Pelna porazka technologiczno organizacyjna. O pijarze nic nie powiem.
      Pozatym nie da sie, po co,...itd, itp. Co za wstyd.
      Biednym funkcjonariuszom nie wspolczuje teraz juz za fale szyderstw.

      • 1 17

    • (1)

      Bo to jest jednostka do ratownictwa morskiego (na powierzchni) a nie podwodnego.
      Nie ma potrzeby, żeby posiadała ludzi do takich nurkowań.

      Nie zdajesz sobie sprawy jakim wielkim wyzwaniem logistycznym jest zapewnienie zabezpieczenia na głębokich nurkowaniach.
      Trzeba by praktycznie mieć spory  zespół ludzi w tym nurków gotowych do przeprowadzenia takiego nurkowania już na miejscu w chwili wystąpienia problemów - gotowych do zejścia pod wodę.
      Takich rzeczy nikt nie robi poza dużymi komercyjnymi nurkowaniami i wojskiem.
      Szukano ich na powierzchni, bo była szansa,że z jakiegoś powodu wynurzyli się z daleka od RIBa - to się zdarza.
      Jeśli zostali na dole, to praktycznie nie było szans im pomóc, a okno czasowe na skuteczne działanie było bardzo krótkie.
      Na dole gaz kończy się szybko, po godzinie od zaplanowanego wynurzenia - jeśli sami nie wyszli - to już niestety tylko szukanie zwłok.

      • 195 2

      • wyczerpujaca, profesjonalna odpowiedz, szkoda , ze takich jak Ty niewielu wypowiada się na tym forum

        • 39 0

    • po co ci łeb jak nic nie rozumiesz .... (2)

      nie ciąży ci ???

      • 9 2

      • leming ty niewyzywaj innych bo sam pustakiem jestes!! (1)

        • 1 9

        • Wyraz "leming" odmienia się przez przypadki (wołacz: "Lemingu!"), a "nie" z czasownikiem pisze się osobno.

          • 11 1

    • To proste

      Ma być, żeby nie było, że nie ma..

      • 5 3

  • Dwóch nowobogackich postanowiło zakosztować przygody. (11)

    Mieli prawo, tylko rodzin teraz żal...

    • 108 207

    • Bogaci! Ja to wiem, kosztem innych!

      • 0 2

    • Swinia z Ciebie i zazdrośnik

      • 0 0

    • a ty jaką pasje masz? oglądanie tvnu przed wyborami?

      oni przynajmniej mieli jakąś pasje, znali napewno ryzyko. Podziwiam ich.

      • 6 0

    • jeden nurek był tatą mojej koleżanki...

      Jeden z nurków był tatą mojej koleżanki... i teraz nie żyje

      • 0 4

    • Spoko,

      Duda i pisiory zabronią takich ekstrawagancji "nowobogackim". Nakażą konfiskatę majątku, a nurkowanie wykwalifikowanym nurkom śmietnikowym - w ramach wyrównywania różnic społecznych. A wiadomo, że w Polsce, co znajduje się w ruinie, do nurkowania w śmietnikach zmuszonych przez PO zostało 90-95% dorosłych obywateli.

      • 2 8

    • Znali ten wrak !!!!!!!!!!!! (1)

      Jakim prawem oceniacie innych nie znając faktów i szczegółów akcji? ! Ci nurkowie mieli ogromne doświadczenie i doskonałe przygotowanie, nie byli żółtodziobami którym się przygód zachciewa ,cała akcja była zgłoszona i zupełnie legalna wraz z wszystkimi pozwoleniami do jej przeprowadzenia, nie byli na wraku po raz pierwszy-znali wrak. Mieli odpowiedni sprzęt i solidnie go sprawdzali nie tylko teraz przed zejściem do wraku ale zawsze przed każdym nurkowaniem. Obaj schodzili już na większe głębokości i wiedzieli co się z tym wiąże i jakie to niebezpieczne, to nie rutyna -bo to ludzie pełni pokory wobec sportu który kochają i przestrzegali i wyczulali ludzi wykonujących ten ekstremalny sport,że rutyna zabija i w tym sporcie nie ma na nią miejsca ! Hejtować to tylko potrafili większość tego polskiego złośliwego narodu . Wstyd mi za to ze mam takich rodaków-polaków bo prawdziwy Polak nacechowany jest honorem i godnością a nie zawiścią wobec rodaka.

      • 38 5

      • Może i znali wrak, ale nie końca

        • 9 3

    • Morze

      daje , morze zabiera to stara zasada morska !!!!!!!

      • 9 0

    • i pewnie jeszcze byli z PO...

      a u Sz.P. Stanisławy głupota jest dziedziczna czy nabyta tylko w tym pokoleniu?

      • 19 3

    • skąd wiesz że nowobogackich?? (1)

      może byli bogaci z domu ??

      • 19 11

      • co w ogóle ma

        ich sytuacja finansowa do tego, że robili coś, co było ich pasją?

        • 32 6

  • (3)

    Może wprowadzić obowiązkowe ubezpieczenia od takich sytuacji? wysokość stawi powinna być odstraszajaca. kto wydał pozwolenie na eksploracje wraku? Czy urząd morski nadzoruje nurkowiska i ludzi prowadzących nurkowania kiedy przeprowadzono kontrolę wyposażenia, uprawnień itd?

    • 0 18

    • ech

      Dokonaj pierwszej próby nurkowania. Zobaczysz, żeby to robić, trzeba mieć wszystko, co wymieniłeś/łas i jeszcze trochę. Sprzęt jest sprawdzany przed kazdym wejściem do wody. Uprawnienia kontroluje baza nurkowa zanim obsłuzy klienta. Godzina w komorze kosztuje tyle że każdy nurek ma wykupione stosowne zabezpieczenie, które kosztuje więcej niż ubezpieczenie "zwykłego" turysty. Ciekawe czy tak często sprawdzasz stan techniczny samochodu do którego wsiadasz, czy badasz się alkomatem i kto sprawdza czy masz prawo jazdy i jak bardzo popsuł ci się wzrok od czasu nadania uprawnień...

      • 0 0

    • co za ludzie... (1)

      na wszystko pozwolenia i decyzje
      czy na przejście na drugą stronę ulicy też chcesz wydawać pozwolenia, bo to niebezpieczne ??
      poszli na własne ryzyko i tyle, ludzie chodzą po górach, skaczą ze spadochronem i nurkują, każdy zdaje sobie sprawę z ryzyka i robi to na własną odpowiedzialność, a wypadki się zdarzają ( szkoda ), ale takie życie, że kończy się śmiercią

      • 8 0

      • cóż,

        Muszę Cię rozczarować. Na przejście przez ulicę też masz pozwolenie w postaci zielonego światła

        • 0 5

  • nurkowanie (5)

    czytając negatywne opinie wnioskuję ze piszą to osoby które wzyciu nie zeszły niżej nisz 1.5m z rurka na basenie każde nurkowanie jest planowane jeden był instruktorem technicznego czyli miał doświadczenie i pojęcie sprzęt pewnie mieli też z górnej półki nikt się już nie dowie co zawiniło co poszło nie tak tylko oni wiedzieli ale już nie powiedzą . ludzie powstzrzymajcie się od głupich wypowiedzi jak nie macie pojęcia o nurkowaniu

    • 57 2

    • Dowiemy sie jak znajdą ciała bo jeden z nich miał ze sobą kamerę

      • 0 0

    • ja nurkowałem na ponad 2 metry więc nie obrażaj dobrze? (3)

      • 5 9

      • (2)

        kapitan pełen debil jesteś i tyle będę obrażał i wpysk bym trzepna za to jaki jesteś głupi po kim to masz po OJCU czy MATCE

        • 0 0

        • prawdziwy "nurek", ale umysłowy :D (1)

          ani ironii nie rozumie, ani pisać nie potrafi

          • 0 1

          • w takiej sytuacji ironia śmieszny jesteś żal mi ciebie

            • 1 0

  • ....

    Informacje dotyczące poszukiwań przez Marynarkę Wojenną umieszczone są na stronie polska-zbrojna.pl

    • 0 0

  • (2)

    Paweł Poręba:

    Niestety jest też niemiły aspekt naszych działań. Dwukrotnie odbieraliśmy telefony z pogróżkami ubranymi w formę życzliwych ostrzeżeń przez osoby z środowiska nurkowego działającego na półwyspie Helskim jak i związanego z pracami podwodnymi. Pierwszy telefon otrzymałem jeszcze przed akcją ratowniczą kiedy jechałem na Hel, drugi odebrał Andrzej Sala w trakcie jednego z kolejnych nurkowań. Sugerowano nam byśmy zaprzestali naszych nurkowań. Przykro to było słyszeć i wzbudziło to w naszym zespole mieszane uczucia choć nie wpłynęło na nasze działania.

    Wnioski:

    Podsumowując: w naszej ocenie sprawdziliśmy wszystkie miejsca na wraku, do których mogli dotrzeć nurkowie nie zostawiając zadeponowanych stejdży. Wchodzenie w miejsca przez nas nie przeszukane bez pozostawienia butli bocznych byłoby bardzo trudne. Tak więc wydaje się nam, że zaginionych nurków nie ma na wraku. Informacje pochodzące od osób znajdujących się na powierzchni podczas feralnego nurkowania oraz nurków nurkujących na Frankenie praktycznie w podobnym czasie oraz nasze z obserwacje poczynione podczas tych 6 nurkowań, które wykonaliśmy nasuwają nam przypuszczenie, że ostatni akt tragedii wystąpił podczas wynurzania niedaleko powierzchni na linie opustowej lub bardzo blisko niej i bezwładne ciała opadły na dno. Brak występowania silnego prądu dennego nasuwa przypuszczenie, że powinny się tam jeszcze znajdować. Sugerujemy przeszukanie dna wokoło wraku, w szczególności wokoło nadbudówki sonarem mogącym zobrazować ciało nurka leżące na dnie.
    My nie jesteśmy w stanie przeszukać tak dużego obszaru na tej głębokości a z powodów proceduralnych nie możemy już nurkować na tej pozycji. Wszystkie informacje przekazaliśmy wojsku i policji.
    Co było bezpośrednią przyczyną wypadku nie jesteśmy wstanie bez odnalezienia zwłok ustalić. Mógł być to błąd człowieka, awaria sprzętu, problemy zdrowotne lub fizjologiczne, zły stan lub dobór gazu, czyli praktycznie wszystko. Brak jednak obydwu zaginionych raczej świadczy o tym, że byli razem i najprawdopodobniej jeden drugiego ratował płacąc przy tym najwyższą cenę.
    Przy okazji warto zauważyć, że dobra wymiana informacji i współpraca pomiędzy wojskiem, urzędem i nami umożliwiła szybkie podjęcie poszukiwań i uwzględnienie większej ilości informacji oraz pomoc w planowaniu akcji poszukiwawczej wykonywanej prze Marynarkę Wojenną.

    Paweł Poręba:

    Maćka znałem z zeszłorocznego wyjazdu do jaskiń we Francji. Byliśmy tam w 4 osoby i wykonywaliśmy wspólnie nurkowania niektóre relatywnie trudne. Maciek był spokojnym, dobrze wyszkolonym i sprawnym nurkiem oraz dobrym kompanem. Kuby nie znałem ani ja ani Krzysiek.
    Niech spoczywają w spokoju.

    Krzysztof Starnawski:
    Bardzo chcielibyśmy podziękować w swoim i Pawła imieniu: Andrzejowi Sali który wraz z Marcinem Marszołekiem zapewniali nam saport powierzchniowy i wozili nas na wrak. Marcinowi za udostępnienie swojej jednostki do działań i tym osobom co nas wspierali głośno i po cichu.

    Maciek był na początku moim kursantem, szkoliłem go w nurkowaniu jaskiniowym 3 lata temu w Meksyku. Już wtedy wyróżniał się na tle grupy i umiejętnościami jak i zaangażowaniem. Było w nim widać duży potencjał i zacząłem go zapraszać do współpracy przy swoich projektach. Dwa razy wspierał moje nurkowania we Włoskich jaskiniach, a w tym roku uczestniczył w projekcie HranickaPropastsaportując moje nurkowania poniżej 200m. Miałem zaufanie do jego umiejętności i odpowiedzialności.

    Nie mogłem uwierzyć, że ten wypadek przytrafił się właśnie jemu i też nie mogłem kontynuować swojego projektu w Hranicach wiedząc, że jego ciało spoczywa nieodnalezione na wraku. Dlatego przerwałem swój projekt i przyjechałem na Hel. Dodam, że mój zespól z Czech był cały czas w gotowości by nas tu wesprzeć gdyby była taka potrzeba.

    Gwoli ścisłości byliśmy w ciągłym kontakcie z rodziną Maćka, która też nas wsparła w działaniach i chciałem wyrazić swoje ubolewanie, że jako instruktor Maćka nie udało mi się go uchronić przed tą tragedią.

    Krzysztof Starnawski
    Instruktor nurkowania wrakowego i jaskiniowego, ratownik TOPR

    Paweł Poręba
    Instruktor nurkowania wrakowego i jaskiniowego

    • 13 0

    • Starnawski, Poręba

      Dziękuję, robiliście wszystko co w Waszej mocy...

      • 0 0

    • Dziękuję

      Chciałbym mieć takich przyjaciół

      • 1 0

  • Hmmmmmm. "Nurkowie musieliby zejść poniżej 40 metrów. W takich warunkach trzeba dysponować komorą dekompresyjną, odpowiednim sprzętem do nurkowania i przede wszystkim nurkami z uprawnienia do schodzenia na takie głębokości. Do tego na statku musiałby pracować zespół lekarzy. Nie dysponowaliśmy i nie dysponujemy takimi zasobami - tłumaczy Janusz Maziarz, zastępca dyrektora do spraw operacyjnych Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa."

    • 0 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.