Fakty i opinie

Gdańsk: co z tymi biletami?

Najnowszy artukuł na ten temat

Skąd mam wziąć bilety?

Na proponowanej zmianie cen biletów skorzystają posiadacze biletów miesięcznych (70 proc. przejazdów), stracą jeżdżący na najkrótszych trasach (11 proc. przejazdów).
Na proponowanej zmianie cen biletów skorzystają posiadacze biletów miesięcznych (70 proc. przejazdów), stracą jeżdżący na najkrótszych trasach (11 proc. przejazdów). fot. ZKM Gdańsk
- Nawet po podwyżce będziemy mieć niemal najtańszy bilet w Polsce - przekonuje prezydent Maciej Lisicki. Czy gdańszczanie łatwiej pogodziliby się z podwyżką, gdyby w zamian dano im prostszą taryfę biletową?

Najlepsza taryfa biletowa dla Gdańska

czasowa, taka jak teraz 8%
czasowa wraz z biletem jednorazowym 12%
bilety jednorazowe i bilety godzinne (bez 10 i 30 minut) 36%
strefowa, jak w SKM-ce 44%
zakończona Łącznie głosów: 1342
Po artykule "Bilety w Gdańsku będą tańsze" opublikowanym w zeszłym tygodniu w Gazecie Wyborczej i w naszym portalu zawrzało. W redakcji "GW" rozdzwoniły się telefony, nasze forum zaroiło się od opinii. Większość czytelników miało pretensje o ok. 45 proc. podwyżkę ceny najtańszego gdańskiego biletu - ze 1,40 zł na 2 zł za 10-minutową jazdę.

Wczoraj w redakcji "Gazety" doszło do spotkania, w czasie którego miejscy urzędnicy bronili decyzji o podwyżce. - W Katowicach i Warszawie najtańszy przejazd kosztuje 2,40 zł, w Krakowie 2,50 zł. W Poznaniu co prawda 1,30 zł, ale już niebawem cena wzrośnie do 1,50 zł - wyliczał zastępca prezydenta Gdańska Maciej Lisicki. - Nawet po podwyżce będziemy więc mieć prawie najtańszy bilet w Polsce.

Maciej Lisicki tłumaczył, że zaproponował wzrost ceny biletu 10-minutowego i obniżenie wszystkich biletów okresowych, by mieszkańcy chętniej wybierali te drugie, które są wygodniejsze i w rzeczywistości tańsze w przeliczeniu na jeden przejazd.

Powoływał się przy tym na badania, które pokazują, że najbardziej zadowoleni z komunikacji są mieszkańcy tych miast, w których bilet miesięczny kosztuje tyle, co 20-30 pojedynczych przejazdów. W Gdańsku ten wskaźnik wynosi ok. 90 - za cenę sieciowego biletu miesięcznego możemy kupić właśnie tyle pojedynczych biletów.

- Dobrze byłoby obniżyć ten wskaźnik. Nie chcemy oczywiście zwiększyć cen biletów papierowych o 300 proc., ale musimy je podnieść choć trochę, by móc obniżyć ceny miesięcznych. Budżet na komunikację nie jest przecież z gumy i musi się bilansować - tłumaczył.

Z danych miasta wynika, że jedynie 11 proc. przejazdów Gdańsku odbywa się na podstawie 10-minutowych biletów. Skąd więc fala protestów, skoro podwyżka dotknie stosunkowo niewielką grupę pasażerów?

Radna Agnieszka Pomaska uważa, że to ze względu na taryfę czasową, na którą gdańszczanie reagują alergicznie. - Każda zmiana ceny biletów przypomina nam, że mamy zawiłą i skomplikowaną taryfę. Stąd nasza złość.

To chyba trafne spostrzeżenie. Według wielu osób taryfa czasowa jest nadmiernie skomplikowana, nieprzyjazna i wprowadza wśród pasażerów niepotrzebną nerwowość. "Zdążę dojechać, czy nie zdążę?" - zastanawiają się gdańszczanie.

- Protestuję! Ta taryfa jest bardzo dobra dla pasażerów. Tak wynika z badania, które przeprowadziliśmy wśród mieszkańców Chełmu i Oruni w 2005 roku - oburzał się Antoni Szczyt, odpowiedzialny za komunikację w gdańskim magistracie. - Znakomita większość stwierdziła, że bilet 10-minutowy sprawdza się u nich idealnie.

Z drugiej strony te same badania pokazują hierarchię wartości wśród pasażerów. Wśród pięciu kryteriów oceny komunikacji miejskiej na pierwszym miejscu znalazła się jakość usług, a dopiero na ostatnim cena biletu. Czy w takim razie gdańszczanie zgodziliby się na nieco droższy bilet, gdyby podróż z nim była bardziej komfortowa? A jeśli tak, to jak miałby on wyglądać?

Obecny na spotkaniu nasz czytelnik Marcin Drewka zaproponował utworzenie biletów strefowych. Według tego systemu poruszanie się w obrębie poszczególnych stref byłoby tańsze, niż ich przekraczanie. - Ja nie wziąłbym na siebie odpowiedzialności za podział Gdańska na strefy - ripostował Włodzimierz Popiołek, dyrektor ZTM. Jego zdaniem to niedobry pomysł, choćby ze względu na mocno rozciągnięty kształt miasta. - Co powiedzieliby mieszkańcy Sobieszewa, Kowal czy Oruni, którzy jadąc dokądkolwiek przekraczaliby kilka stref?

Zarówno Lisicki, jak Szczyt i Popiołek zgodzili się jednak, że wśród gdańskich biletów powinien pojawić się bilet jednorazowy. - Mieszkańcy mieliby wybór, czy wolą jechać dalej na jednym bilecie, czy kasować czasowe i mieć możliwość przesiadki - przyznali urzędnicy. Ich zdaniem - choć to niezwykle pobieżne kalkulacje - taki bilet mógłby kosztować ok. 2,50 - 2,70 zł.

Czy listopadowa sesja Rady Miasta, na której głosowana ma być podwyżka ceny biletu 10-minutowego byłaby dobrym momentem do wprowadzenia biletu jednorazowego? - Na pewno nie - kręcił głową Maciej Lisicki. - Po pierwsze, stare kasowniki nabijają tylko datę i nie wskazują, w jakim pojeździe skasowano bilet. Po drugie, nie zdążymy oszacować, ile taki bilet musiałby kosztować, żeby budżet gdańskiej komunikacji nie eksplodował. Ale na pewno wprowadzimy ten bilet w przyszłości.

Oby nieodległej.

Liczby gdańskiej komunikacji

55 proc. podróży w Gdańsku trwa do 30 minut. Jedynie 11 proc. przejazdów trwa do 10 minut. I właśnie tak podróżujących pasażerów dotknie podwyżka. Co prawda aż 39 proc. sprzedawanych biletów to "10-minutówki", ale pasażerowie często łączą je tworząc większe nominały.

W Gdańsku 60 proc. budżetu komunikacji to wpływy ze sprzedaży biletów, a 40 proc. to dopłaty z budżetu miasta. W chwalonej za niskie ceny biletów Warszawie te proporcje są odwrotne.

Co prawda aż 70 proc. przejazdów odbywa się na podstawie biletów okresowych, ale posiadający je pasażerowie zostawiają w kasach tylko 32 proc. wszystkich wpływów za bilety.

Kasujący papierowe bilety odpowiadają z kolei za 30 proc. wszystkich przejazdów, ale za to zapewniają aż 68 wpływów z biletów. Powód? Ich bilety są de facto o wiele droższe.

Przykład: bilet miesięczny na 25 minutową podróż z Zaspy do Śródmieścia kosztuje 57 zł (ważny od poniedziałku do piątku). Przy dwóch przejazdach dziennie daje to 46 przejazdów miesięcznie, a każdy z nich kosztuje ok. 1,20 zł. Tymczasem by tę trasę pokonać z papierowym biletem trzeba zapłacić 2,80 zł, czyli ponad 100 proc. więcej.

Opinie (363) 9 zablokowanych

  • a gdyby zrobić tak:

    bilet na 10 min normalny - 1 PLN
    20 min normalny - 2 PLN
    30 min normalny - 3 PLN

    nie było by lepiej?

    • 0 0

  • !

    10 min - 1 PLN
    20 min - 1,5 PLN
    30 min - 2 PLN

    • 0 0

  • Wybieram samochód

    Przy cenie 2,8 czy 2 za 10min wybieram auto. Nie wieje (nieszczelne drzwi w tramwajach), reka nie przymarza do kierownicy (zima w starym wagonie), nie ma możliwości abym podróżował z ludźmi, którzy niestety ładnie nie pachną (bezdomni). Poza tym nikt nie rozsmaruje na mnie kebaba, ani o 16-17 nie chucha w twarz napojami % po napojach spożytych w pracy.

    • 0 0

  • samochodem mi sie zacznie oplacac

    mam to w tylnej części, idiotyzm, 10 min za 2 zł,
    od podwyżki dołączam swoim bolidem do korków w mieście, a co !!! różnica w opłatach nie wyjdzie duża, bo jeżdżę na 10 minutówchak a komfort jak urosnie :)

    • 0 0

  • zabiłem się ze śmeichu !

    "W Katowicach i Warszawie najtańszy przejazd kosztuje 2,40 zł, w Krakowie 2,50 zł. W Poznaniu co prawda 1,30 zł, ale już niebawem cena wzrośnie do 1,50 zł - wyliczał zastępca prezydenta Gdańska Maciej Lisicki. - Nawet po podwyżce będziemy więc mieć prawie najtańszy bilet w Polsce."

    tylko, ze w warszawie bilet całodzienny kosztuje 3,50zł a jeżdżę metrem, tramwajami, busami..

    u nas wygląda to tak, zę płacę aż 4,50zł i jadę tramwajami i busami.. a gdzie skm (porównuję dometra)

    w warszawie ekonomicznie wychodzi.. a u ans czemu tak drogo !?

    zwolnic tych nierobów bez wykształcenia lub z wykształceniem nie mającym nic wspólnego z marketingiem i zażądzaniem ;/

    pajacejakich mało

    • 0 0

  • a nie możnaby PRZEDŁUŻYĆ BILETU 10MINUTOWEGO DO 15 minut?
    Bo należy zapytać, po co komu bilet 10 minutowy? 15 minut to większy sens.Wtedy chyba nikt by nie plakał aż tak bardzo.
    Chełm - Dworzec
    Orunia Dworzec
    Morena - Wrzeszcz
    Suchanino - Wrzeszcz/Dworzec

    Wszystkie te przejazdy trwają 10minut +2/3min. Niby dlaczego mam placić za 30 minut przejazdu?

    • 0 0

  • jak chca wprowadzac takie ceny,to niech zmienia zasady dzialania biletow.w gdyni ulgowy kosztuje 1zl,normalny 2zl,ale to sa bilety na jazde jednym autobusem ile sie chce!a nie jak u nas,za 10 min.fo tego jak czlowiek przekroczy przez korki czy swiatla pare min,to kanary mandaty wlepiaja.codziennie jezdze na uczelnie,do ktorej jade ok 5min.zawsze kasuje bilet.niestety od stycznia juz nie bedzie mnie stac na takie szalenstwo.chyba kupie skuter, to przynajmniej nie bedzie mi sie spoznial :P

    • 0 0

  • bzdura

    w Warszawie bilet doowy kosztuje 7,80 zł a nie 3,50 zł

    • 0 0

  • co za bzdura !!

    Bilety w Gdańsku są najdroższe w Polsce !!! Podali jakieś przykłady - chyba z lat 90 - sami nie korzystają z komunikacji miejskiej a decydują za innych - boli , oj boli ............

    • 0 0

  • oszustwo

    Niech ten Lisek nie porównuje najtańszego elementu taryfy, czyli biletu na 10 min w Gdańsku z ceną biletu prawdopodobnie przejazdu całą linią w innym mieście. To jak prównywac bilet do Warszawy z biletem do Pruszcza.
    Idąc tym tokiem myślenia, można wprowadzic bilet na 1 minutę (słownie: jedną minutę) za np 50 gr, i powiedziec, że teraz to dopiero jest tanio!

    • 0 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.