Fakty i opinie

stat

Gdańsk: cztery niewybuchy znalezione w ciągu kilku dni


Po ponad 70 latach od zakończenia II wojny światowej, w Gdańsku wciąż odnajdywane są niewybuchy, głównie podczas prac ziemnych i realizacji inwestycji budowlanych. Tylko w ciągu ostatnich kilku dni odkopano aż cztery tego typu znaleziska.



Czy zdarzyło ci się znaleźć, np. w lesie, jakieś przedmioty z czasów II wojny światowej?

tak, wiele razy

43%

tak, raz

18%

nie, nigdy czegoś takiego nie znalazłe(a)m

39%
Kilka dni temu przypadła kolejna rocznica zdobycia niemieckiego wówczas Gdańska przez Armię Czerwoną, czyli wydarzenia, które zakończyło krwawe walki na ulicach miasta. Wyjątkiem była Wyspa Sobieszewska, na której niedobitki hitlerowskiej armii broniły się aż do początku maja 1945 roku.

Choć od tamtego czasu minęło już ponad 70 lat, pamiątki po tragicznych wydarzeniach II wojny światowej są odnajdywane aż po dzień dzisiejszy. We wtorkowe popołudnie gdańscy policjanci zostali powiadomieni o niewybuchu, który odkryto pomiędzy kamienicą przy ul. Rogaczewskiego 45 zobacz na mapie Gdańska a pobliskimi garażami. W środę z kolei wezwano ich na ul. Grunwaldzką 411 zobacz na mapie Gdańska w Oliwie.

- Odnaleziony niewybuch to fragment pocisku artyleryjskiego z okresu II wojny światowej. Nasi funkcjonariusze zabezpieczyli miejsce, gdzie znajdowało się znalezisko i oczekiwali na przyjazd saperów z Elbląga, którzy pojawili się dziś przed południem - informuje mł. asp. Lucyna Rekowska, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku.


Ktoś podrzucił kukułcze jajo?

Choć w promieniu kilkudziesięciu metrów od miejsca odnalezienia niewybuchu znajdują się budynki mieszkalne, ewakuacja ich mieszkańców na szczęście nie była konieczna. Co ciekawe, niebezpieczne znalezisko nie zalegało wykopie, ale... leżało na ubitej ziemi. Zdaniem naszego czytelnika, niewybuch został po prostu podrzucony przez robotników pracujących na pobliskiej budowie.

- Przecież takich rzeczy nie znajduje się ot tak na ulicy. Ktoś musiał to wykopać z ziemi i - aby pozbyć się kłopotu - przenieść kawałek dalej i położyć obok budynku. Komuś widocznie bardzo zależało na tym, żeby do czasu przyjazdu saperów nie wstrzymywać prac na budowie - twierdzi, proszący o zachowanie anonimowości, mieszkaniec ul. Rogaczewskiego.

Niespodzianki na budowie Alchemii i mostu do Sobieszewa

To już kolejne znalezisko tego typu, na które natrafiono w Gdańsku w ciągu ostatnich kilku dni. W ubiegłym tygodniu, w poniedziałek, na budowie nowego mostu pomiędzy Wiślinką a Wyspą Sobieszewską również odkopano niezdetonowany pocisk artyleryjski. Mocno skorodowany relikt II wojny światowej znajdował się kilka metrów od nawierzchni ul. Nadwiślańskiej zobacz na mapie Gdańska. Mimo tego obyło się bez potrzeby wstrzymania na niej ruchu samochodowego.

Natomiast na budowie biurowca wchodzącego w skład kompleksu Alchemia przy ul. Grunwaldzkiej 411 zobacz na mapie Gdańska w Oliwie operator koparki odnalazł aż dwa pociski artyleryjskie. Pierwszy z nich - który znajdował się w zaskakująco dobrym stanie - w ubiegły poniedziałek, a drugi w środę wczesnym popołudniem. W obu przypadkach, po zabezpieczeniu przez policjantów miejsca odnalezienia niewybuchów, ewakuacja pracowników budowy nie była konieczna.

Saperzy otrzymują nawet kilka zgłoszeń dziennie

Wszystkie cztery wspomniane w tym artykule niewybuchy zostały zneutralizowane przez saperów z 16. Pomorskiej Dywizji Zmechanizowanej, która stacjonuje w Elblągu. Saperzy wywieźli niewybuchy specjalnie zabezpieczonym pojazdem, a następnie zdetonowali je na poligonie macierzystej jednostki.

Elbląscy specjaliści od materiałów wybuchowych otrzymują dziennie po kilka zgłoszeń, dotyczących odnalezienia przeróżnych pamiątek z okresu II wojny światowej. Najczęściej, oprócz wspomnianych pocisków artyleryjskich, są to bomby lotnicze, niemieckie granatniki przeciwpancerne typu "Panzerfaust" czy granaty ręczne. Jakie czynniki decydują o tym, kiedy saperzy pojawią się na miejscu ich odkrycia?

- Zgodnie z przepisami, saperzy mają 48 godzin na usunięcie niewybuchu lub niewypału. Jeśli zgłoszenie na ten temat wpłynie do nas późnym popołudniem, wieczorem czy w nocy, akcja i tak zostanie rozpoczęta najwcześniej na ranem. Saperzy mogą bowiem pracować wyłącznie przy świetle dziennym. Jeśli saperzy mają kilka zgłoszeń jednocześnie, kolejność ich realizacji wynika oczywiście z ocenienia skali zagrożenia. W pierwszej kolejności neutralizuje się te niewybuchy, które stwarzają bezpośrednie zagrożenie dla okolicznych mieszkańców - wyjaśnia ppłk. Zbigniew Tuszyński z 16. Pomorskiej Dywizji Zmechanizowanej.

Zobacz, jak pracują saperzy z patrolu rozminowania. Materiał z 2016 r.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (55)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.