Fakty i opinie

Gdańsk i Gdynia: więcej nas łączy, niż dzieli

felieton w trojmiasto.pl

Spory o dublujące się gdyńsko-gdańskie przedsięwzięcia co jakiś czas rozpalają głowy mieszkańców Trójmiasta. Czy słusznie? Wiele z tych inicjatyw ma rację bytu, choć faktycznie część jest realizowana bez racjonalnego uzasadnienia.



Wbrew stereotypom i powierzchownym sądom w Trójmieście znacznie więcej nas łączy, niż dzieli.
Wbrew stereotypom i powierzchownym sądom w Trójmieście znacznie więcej nas łączy, niż dzieli.
Istnieją w Polsce miasta, których animozje znane są w całym kraju. Tak jest m.in. z Bydgoszczą i Toruniem czy Gorzowem i Zieloną Górą. Niechęć pomiędzy ich mieszkańcami ma na szczęście charakter raczej anegdotyczny niż autentyczny, choć to, że przy reformie administracyjnej trzeba było podzielić między bliskie sobie miasta organy władzy wojewódzkiej, faktycznie miało podłoże emocjonalne, a nie racjonalne.

Ale animozje można przezwyciężać, nawet tak dawne, jak wynikające z rozbiorów Polski zaszłości między mieszkańcami Górnego Śląska i Zagłębia Dąbrowskiego. Choć nie ma lepszego sposobu na cios w szczękę, niż powiedzieć na dworcu w Sosnowcu, że "na ten Śląsk strasznie długo się jedzie", to jakimś cudem miasta aglomeracji katowickiej doczekały się wspólnego biletu na komunikację miejską. I mało ważne, że by nikogo nie urazić, trzeba było utworzyć twór o groteskowej nazwie Komunikacyjny Związek Komunalny Górnośląskiego Okręgu Przemysłowego.

Czy w Trójmieście umiemy działać wspólnie?

tak, wszystkie animozje są wydumane 12%
zwykli ludzie tak, choć urzędnicy czasem są zacietrzewieni 34%
nie, każde miasto ciągnie w swoją stronę 54%
zakończona Łącznie głosów: 588


Powinniśmy się uczyć od Ślązaków i Zagłębiaków. Nasz trójmiejski organizator transportu (Metropolitalny Związek Komunikacyjny Zatoki Gdańskiej) ma co prawda równie dziwną nazwę, ale zamiast wspólnego biletu na wszystkie miasta, wciąż mamy tylko jego namiastkę.

Brak wspólnego biletu to największy zarzut, jaki mieszkańcy Trójmiasta stawiają jego władzom, ale dowodów na brak wspólnego myślenia o przyszłości aglomeracji jest więcej. Niektórzy zacietrzewieni powiedzą, że rozbieżności jest więcej, niż współpracy. Moim zdaniem jest inaczej: i tak znacznie więcej nas łączy, niż dzieli.

Porównajmy inicjatywy, które z różnych powodów mogą budzić animozje między Gdańskiem i Gdynią.

Ergo Arena na granicy Sopotu i Gdańska i Hala Gdynia

Budowa dwóch hal sportowo-widowiskowych w Trójmieście miała wielu krytyków, jednak wydaje się, że - po kilku latach funkcjonowania - obie udowodniły, że dobrze się uzupełniają i nie rywalizują o organizację tych samych imprez.

Trybuny Hali Gdynia (koszt budowy: 86 mln zł) pomieszczą ok. 4,3 tys. widzów na miejscach siedzących. Hala gości zarówno kibiców sportowych, jak i miłośników muzyki. Na co dzień swoje mecze rozgrywają tu trzy gdyńskie kluby sportowe: Asseco Prokom (koszykarze), Centrum Wzgórze (koszykarki) oraz Vistal Łączpol. Jeśli przeżywający kłopoty Prokom wycofa się z rozgrywek, na jego miejsce prawdopodobnie wejdzie Start Gdynia. W hali odbywa się też kilkanaście imprez rozrywkowych rocznie: koncerty, kabaretony czy spotkania podróżników Kolosy.

Ponieważ gdyńska hala jest mniejsza od swojej sopocko-gdańskiej odpowiedniczki, koszt jej wynajęcia jest mniejszy, z czego skrzętnie korzystają organizatorzy bardziej kameralnych wydarzeń, dla których mniejsza przestrzeń hali jest też bardziej odpowiednia.

W Ergo Arenie (koszt budowy: 346 mln zł), która jest sporo większa, odbywają się imprezy o nieco innym charakterze, ale także tu rywalizują sportowcy - gdańscy i sopoccy. Hala jest domem dla koszykarzy Trefla Sopot, siatkarek Atomu Trefl Sopot oraz siatkarzy Lotosu Trefla Gdańsk. Rozmiar hali (ok 11,4 tys. miejsc siedzących) pozwala na organizację tak dużych imprez, jak finały Ligi Światowej w siatkówce czy halowe mistrzostwa świata w lekkoatletyce. Między tak wielkimi wydarzeniami odbywają się tu koncerty muzyczne, spektakle taneczne i imprezy targowe.

Pomorski Park Naukowo-Technologiczny w GdyniGdański Park Naukowo-Technologiczny

Dla niektórych sens współistnienia dwóch takich obiektów może być dyskusyjny, ale w tym wypadku powinniśmy pozwolić rozstrzygnąć rynkowi. Tym bardziej, że oba obiekty nie do końca rywalizują ze sobą. O ile PPNT w Gdyni nastawia się na firmy z sektora ICT (internet i technologie telekomunikacyjne), o tyle kompleks w Gdańsku rozbudował się głównie z myślą o klientach inwestujących w przemysł biotechnologiczny i farmaceutyczny.

Park w Gdyni (rozbudowany kosztem 208 mln zł) radzi sobie doskonale, przy ostatniej rozbudowie trzeba było przeprowadzić selekcję firm, które chciały wynająć w nim powierzchnię biurową. Na jego ocenę nie powinna wpłynąć nawet poważna awaria prądu, do której doszło kilkanaście dni temu we wtorek i która na ponad dobę utrudniła funkcjonowanie najemcom.

W gdańskim parku (rozbudowany kosztem 80 mln zł) najemców jest mniej, ale najnowocześniejszy gmach GPNT został na pniu wynajęty Polpharmie, która otworzyła w nim supernowoczesne laboratorium badawczo-rozwojowe.

Lotnisko w Rębiechowielotnisko w Gdyni-Kosakowie

Decyzja władz Gdyni o budowie przy dawnym wojskowym lotnisku w Babich Dołach cywilnego portu lotniczego jest z pewnością najmniej uzasadnioną i najbardziej kontrowersyjną spośród wszystkich "zdublowanych inwestycji" gdańsko-gdyńskich.

Funkcjonujące w Rębiechowie od 1974 r. i rozbudowane ostatnio kosztem ok. 400 mln zł lotnisko w Gdańsku jest najszybciej rozwijającym się portem lotniczym w Polsce. W ubiegłym roku obsłużyło 2,9 mln pasażerów, co dało mu trzecie miejsce w Polsce po Warszawie i Krakowie. Port Lotniczy w Rębiechowie cały czas się rozwija: jeszcze w tym roku rozpoczną się prace przy powiększeniu terminalu pasażerskiego T2 oraz związane z zainstalowaniem na lotnisku systemów zwiększających bezpieczeństwo samolotów, dzięki czemu lotnisko awansuje do tzw. II kategorii.

Pomysł adaptacji wojskowego lotniska w Babich Dołach na potrzeby cywilnego ruchu lotniczego powstał około roku 2005 i choć początkowo witany był z entuzjazmem, to później konsekwentnie odcinali się od niego wszyscy, poza władzami Gdyni i Kosakowa (finansowania odmówiły m.in. władze województwa). Nic dziwnego: prognozy wielokrotnego, skokowego wzrostu cywilnego ruchu lotniczego czy tzw. general aviation (prywatny ruch lotniczy) okazały się na wyrost, a do obsługi faktycznych wzrostów wystarczyła rozbudowa Rębiechowa.

Koszt przystosowania wojskowego lotniska do ruchu cywilnego ma wynieść łącznie ponad 100 mln zł. Na lotnisku w Kosakowie zbudowano do tej pory nowoczesną wieżę kontroli lotów (koszt: 11,7 mln, sfinansowana przez wojsko), wyburzono stare bunkry (ok. 1 mln zł), niemal gotowy jest też niewielki terminal pasażerski.

Warto też dodać, że brak dogodnego połączenia z centrum miasta sprawia, że po oddaniu do użytku gdyńskiego odcinka Pomorskiej Kolei Metropolitalnej wielu mieszkańcom Gdyni dużo łatwiej będzie się dostać na lotnisko w Rębiechowie, niż do Kosakowa.

Z kolei dystans z lotniska w Rębiechowie do poszczególnych dzielnic Trójmiasta jest "najsprawiedliwszy": 10 km do Wrzeszcza, 16 km do centrum Gdańska, 17 km na Karwiny, 19 km do centrum Sopotu, 24 km do centrum Gdyni i 23 km do Chyloni.

W ubiegłym roku otwarto nową siedzibę Międzynarodowych Targów Gdańskich w Letnicy.
W ubiegłym roku otwarto nową siedzibę Międzynarodowych Targów Gdańskich w Letnicy. fot. Łukasz Unterschuetz/trojmiasto.pl
WTC Gdynia Expo i Międzynarodowe Targi Gdańskie

Konia z rzędem temu, kto dziś jeszcze pamięta szczegóły konfliktu o centrum targowe WTC Gdynia Expo. Obiekt został otwarty w 1994 r., przez kilka lat prowadził konkurencyjne dla MTG imprezy targowe. Jednak w 2000 roku MTG przejęły prawa do imprez targowych organizowanych przez WTC Expo, a firma przekształciła swoją siedzibę w biurowiec i zmieniła charakter działalności.

Ostatecznie okazało się, że zaangażowanie w WTC Expo było jedną z najbardziej nieudanych gdyńskich inwestycji lat 90. W tej sprawie postawiono nawet władzom miasta zarzut niegospodarności, związany z poręczeniem kredytów dla spółki budującej WTC. Ostatecznie w sądzie został on oddalony.

Tymczasem Międzynarodowe Targi Gdańskie w ubiegłym roku zbudowały swoją nową siedzibę w Letnicy, a dawne tereny po obiektach wystawienniczych na Przymorzu mają trafić do deweloperów.

GOMNORDA

Jest jeszcze dyskusja o sensie działania dwóch konkurencyjnych stowarzyszeń gmin i powiatów naszego województwa: Gdańskiego Obszaru Metropolitalnego i Metropolitalnego Forum Wójtów, Burmistrzów i Prezydentów Norda. Pierwsze z nich powstało pod auspicjami prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, drugie z namaszczenia prezydenta Gdyni Wojciecha Szczurka. To jednak sprawa zasługująca na opisanie w osobnym artykule.

Opinie (250) 9 zablokowanych

  • idiotyczne komentarze frustratów sieciowych

    jeszcze pogłębiają ten "pseudo konflikt"

    • 151 11

  • skoro wladze sie nie dogaduje..daje zly przyklad!

    jes

    • 41 7

  • po przeczytaniu kilku zdań stwierdzam że autor pisze pierdoły, chodzi mi tu o ślązaków i zagłębiaków, chyba nigdy tam nie był, ja często (niestety), to że mają współny bilet kładzie całą komunikację, mega dopłaty miast a komunikacja to horror, rozkłąd od lat nie dopasowany, zamykają kopalnie a rozkład zmieniają po dwóch latach jak już wszyscy zapomnieli że tam nikt nie jeździ, pojazdy to złomowiec, to co trójmiasto utylizuje tu trafia na trasy, większość ikarusów które już od lat nie jeźdzą w gdyni można spotkać na ślaśku, sam bilet jest nadal papierowy, i tylko papierowy, brak kart jak u nas, śląsk to złomowiec trójmiasta i warszawy, rozkład - jeśli uważacie że skm ma "głupi" rozkład to zapraszam do mordoru (śląska), szybko przeprosi skm i będzie się cieszyć że ma taką komunikację jak my w trójmieście,

    • 82 10

  • Każde miasto w swoim klimacie

    Jedno co muszę stwierdzić,jako mieszkanka Gdańska, teraz Gdyni....W Gdyni łatwiej i szybciej można załatwić sprawy urzędowe,plus lepsze drogi.

    • 106 38

  • sż różnice ,i to znaczne

    Gdynia ma prezydenta !
    Gdańsk ma Budynia !
    Gdyby Szczurek rządził Gdańskiem to byłaby kraina mlekiem i miodem płynąca !

    • 105 99

  • Panie Michale

    pisanie felietonów to jednak ciężka praca i nie dla każdego:
    po pierwsze primo) bliskość Gorzowa i Zielonej to chyba wynika z pana średniej znajomości geografii. Nie ma tam ani dobrego połączenia drogowego, ani kolejowego;
    po drugie primo) co jest kuriozalnego w nazwie ZK GOP?
    po trzecie primo)hale może i funkcjonują, ale fajnie by było pokazać ile naszych wspólnych publicznych pieniędzy dokładamy do ich funkcjonowania i zakupu kotar;
    po czwarte primo) parki funkcjonują, bo dzięki naszej publicznie kasie jest tam niższy czynsz niż komercyjnie. Ja się pytam gdzie jest korzyść dla wszystkich.
    po piąte, najważniejsze) nazwa felieton zobowiązuje. Proszę sprawdzić, że to taka forma, która mam sens tylko wtedy gdy zawiera jakąś ciekawą puentę, a Pan ograniczył się tylko do wyliczenia i bardzo pobieżnego komentarza.

    Czyżby chodziło tylko o wierszówkę i było przeświadczenie, że "głupi czytelnik t.pl i tak to kupi?"

    • 65 16

  • nie lubię Gdańska i tyle, zreszta między tymi miastami nigdy nie będzie więzi

    • 52 115

  • Gdynia inna jakość

    Niestety różnice są i to znaczące, zwłaszcza w podejściu władz do mieszkańców. Faktycznie Gdynianie sa też bardziej kulturalni. Gdańsk został wyniszczony ekonomicznie i wraz ucieczką dużej części kapitału po zniszczeniu miejscowego przemysłu przy współudziale władz np. Browar we Wrzeszczu odbija się to na jakości reszty spraw

    • 76 73

  • .

    Ten artykuł jest o niczym.
    Czy został on napisany za "wierszówkę"?
    Żałosne...

    • 46 5

  • nie zgoda nie definiuje idioty i frustrata

    Na wszystko można spojrzeć ta, aby szklanka była do połowy pełna. Przykład pierwszy z brzegu to stadion. Gdanska nie stać na utrzymanie PGE ARENY. Powinny na nim grać Lechia i Arka, tak jak to ma miejsce wszędzie na świecie np. Inter i Milin.

    • 22 16

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.