Fakty i opinie

stat

Gdańsk: sezon udany, ale nie wszystko poszło dobrze

Jarmark św. Dominika odwiedziło w tym roku 6 mln osób. W zeszłym roku odwiedzających było o 1 mln więcej.
Jarmark św. Dominika odwiedziło w tym roku 6 mln osób. W zeszłym roku odwiedzających było o 1 mln więcej. fot. Łukasz Unterschuetz/trojmiasto.pl

1,2 mln turystów odwiedziło Gdańsk podczas mijającego sezonu. Najwięcej, bo ponad 80 proc. to przyjezdni z całej Polski, głównie z Mazowsza. Wśród zagranicznych gości dominowali - co zaskakujące - Brytyjczycy. Czy ten sezon można uznać za udany? I tak, i nie.



Czy Gdańsk latem jest dobrym miejscem do życia?

tak, tu jest bosko, mamy wszystko, co trzeba 37%
lato w Gdańsku ma swoje plusy, ale kojarzy mi się z kiczem i tandetą 26%
nie, zdecydowanie wolę inne pory roku, gdy nie ma turystów i tego zgiełku 37%
zakończona Łącznie głosów: 1022
Przeczytaj nasze podsumowania sezonu w Gdyni: Mniej turystów, bo mniej imprez i w Sopocie: Popularny, ale plastikowy.

Od początku czerwca do końca sierpnia Gdańsk odwiedziło 1,2 mln osób - tak wynika z najświeższego raportu Gdańskiej Organizacji Turystycznej, która właśnie kończy podsumowanie sezonu. Turystów, a więc tych, którzy zatrzymali się w mieście na przynajmniej jedną noc było 429 tys. Natomiast odwiedzających, którzy spędzili w Gdańsku cały dzień, ale nocowali gdzie indziej - 734 tys.

Spośród tej grupy 83 proc. stanowili goście z Polski, głównie z województwa mazowieckiego, a dalej kujawsko-pomorskiego, pomorskiego, małopolskiego i łódzkiego.

Goście z zagranicy stanowili 17 proc. przyjeżdżających.

Kto i po co do nas przyjeżdża?

- 17 proc. z zagranicy to sporo, patrząc na to, co Gdańsk ma do zaoferowania. Zauważamy też trochę inny charakter pobytów tych gości. Dobrym przykładem są Rosjanie, którzy z turystów zakupowych, którzy średnio przebywali u nas jeden dzień, teraz spędzają w Gdańsku trzy, cztery dni - mówi Łukasz Wysocki, prezes Gdańskiej Organizacji Turystycznej.
Wśród gości z zagranicy najwięcej, bo aż 27 proc., przyjechało do nas z Wielkiej Brytanii, Norwegów było 18 proc., Szwedów - 12 proc., Rosjan - 8 proc., Duńczyków - 5 proc., Finów - 4 proc.

Najwięcej, bo ponad połowa ze wszystkich przyjeżdżających do Gdańska osób jako główny cel wybierała odpoczynek. Oferta kulturalna, sportowa czy biznesowa schodziły na dalszy plan, jednak były dość ważne.

Na koncert Lennego Kravitza przyszło ok. 13 tys. osób.
Na koncert Lennego Kravitza przyszło ok. 13 tys. osób. fot. Maciej Czarniak/Trojmiasto.pl
Według deklaracji ok. 55 proc. gości przyjechało do nas wypocząć, 16 proc. w celach biznesowych, 11 proc. żeby skorzystać z wydarzeń kulturalnych i sportowych.

- Dążymy do tego, żeby sezon był całoroczny. Dlatego tak ważne jest rozwijanie i praca nad ofertą kulturalną. Chodzi np. o to, żeby koncerty nie nakładały się na siebie i nie przypadały w jeden weekend, tylko żeby odbywały się regularnie przez cały sezon - zaznacza Wysocki.

Czy był to lepszy rok od poprzedniego? Trudno powiedzieć, bo nawet twarde liczby tego nie wskażą (w tym roku zmieniono metodologię badania ruchu turystycznego).

Choć na Jarmarku św. Dominika w tym roku naliczono blisko 6 mln odwiedzających, czyli o 1 mln mniej niż przed rokiem, to przez tłum zwiedzających i tak trudno było się przedrzeć.

Turystów przyciągały takie wydarzenia, jak koncert Lennego Kravitza, którego publiczność szczelnie wypełniła Ergo Arenę czy koncert Chrisa de Burgha, który przyciągnął według szacunków organizatorów ok. 50 tys. osób.

Jednak to Chris de Burgh rozbił tegoroczny bank. Na jego koncert przyszło blisko 50 tys. osób.
Jednak to Chris de Burgh rozbił tegoroczny bank. Na jego koncert przyszło blisko 50 tys. osób. fot. Maciej Czarniak/Trojmiasto.pl
- Spodziewaliśmy się, że w dniu pikniku, który zakończył koncert Chrisa de Burgha pojawi się ok. 30-35 tys. osób - mówi Marek Lewandowski, rzecznik prasowy Komisji Krajowej NSZZ "Solidarność". - Samych naszych działaczy było 20 tys. osób z całej Polski. Jednak z informacji od ochrony, która prowadziła wyliczenia przez teren zabezpieczony przewinęło się ok. 40 tys. osób. Poza terenem zabezpieczonym był też cały ogrom ludzi. Szacujemy, że łącznie było to ok. 50 tys. ludzi.
Hotele i restauracje nie narzekają

Także dla branży hotelarsko-gastronomicznej mijający sezon wakacyjny można uznać za udany.

- Ten sezon był troszkę lepszy od poprzedniego, który i tak był bardzo obfity w gości - mówi Agnieszka Szydłowska z Tawerny Dominikańskiej nad Motławą. - Większość z gości, którzy odwiedzają nas podczas letnich wakacji to obcokrajowcy i to z całego świata. Spada za to ilość gości z Rosji. Jeszcze dwa, trzy lata temu było ich tylu, że wydrukowaliśmy karty po rosyjsku. W tym roku je zlikwidowaliśmy. Zamiast Rosjan najliczniej odwiedzali nas Hiszpanie. Pojawiło się też wielu Amerykanów i oczywiście Skandynawowie, którzy od pięciu lat do nas przyjeżdżają. Na pewno bardzo pomaga Jarmark św. Dominika.
Piękna pogoda w sierpniu dała się jednak we znaki niektórym restauratorom.

- Ten sezon był porównywalny z poprzednim, jednak zupełnie inaczej rozłożył się ruch - mówi Monika Ugodowska, menadżer Hard Rock Cafe. - Duże natężenie było w lipcu, kiedy mieliśmy barową pogodę. Sierpień był z kolei upalny, więc turyści wybierali plażę, co dało się odczuć.
Nie narzekają także hotelarze.

- Ten sezon był lepszy od poprzedniego. Zdecydowanie przeważali u nas goście ze Skandynawii - mówi Wioletta Urban, dyrektor ds. marketingu Hotelu Hanza. - W lecie nasi goście przyjeżdżają głównie po wypoczynek, na zakupy i na Jarmark św. Dominika. Średni czas, na jaki się zatrzymywali to trzy, cztery dni.

Potwierdzają to inni.

- Sezon możemy zaliczyć do udanych, zgodnie z publikowanymi raportami całe Trójmiasto było w tym roku oblegane przez turystów - mówi Renata Mojsa - Ossowska, dyrektor sprzedaży i marketingu Hotelu Hilton. - Goście przyjeżdżają do nas przede wszystkim na 2-3-dniowe pobyty. Trójmiasto to doskonałe miejsce pod względem biznesowym, jak i kulturalno-rozrywkowym, dlatego też jest tak chętnie odwiedzane.
Nie wszystko jednak udało się na 100 proc.

Fetor moczu unoszący się w zaułkach zabytkowej części Gdańska to problem, z którym władze miasta nie radzą sobie od lat. Nie dość, że uprzykrza mieszkańcom życie, to odstrasza turystów.
Fetor moczu unoszący się w zaułkach zabytkowej części Gdańska to problem, z którym władze miasta nie radzą sobie od lat. Nie dość, że uprzykrza mieszkańcom życie, to odstrasza turystów. fot. Łukasz Unterschuetz/trojmiasto.pl
Mimo udanego sezonu, są rzeczy, które na pewno na długo zostawią niesmak wśród turystów i mieszkańców.

Po raz kolejny okazało się, że w historycznej części Gdańska brakuje toalet. Obsikiwane bramy i zaułki odstraszają zarówno mieszkańców, jak i turystów. Choć władze miasta podjęły próbę walki z tym problemem i w jednej bramie przetestowały moczoodporną farbę, sytuacja wciąż pozostawia wiele do życzenia.

Imprezy disco polo i tanie piwo - z tym kojarzy się namiot przy kole widokowym. Po ostatniej rozróbie teren Wyspy Spichrzów i Długiego Pobrzeża przypominał obraz, jak po przejściu huraganu.
Imprezy disco polo i tanie piwo - z tym kojarzy się namiot przy kole widokowym. Po ostatniej rozróbie teren Wyspy Spichrzów i Długiego Pobrzeża przypominał obraz, jak po przejściu huraganu. fot. Katarzyna Piór/fotokejt.pl
I na koniec spektakularna pamiątka, jaką po sobie zostawili bywalcy namiotu gastronomicznego pod kołem widokowym, którzy postanowili z "przytupem" zakończyć sezon. W ostatni weekend wakacji pozostawili po sobie na Wyspie Spirzchów obraz jak po przejściu tornada - porozrzucane śmieci, butelki pływające w wodzie. Być może warto - poza dostawianiem miejskich toalet, zwiększaniem częstotliwości kursowania tramwajów wodnych - zadbać też o to, by ten namiot w takim stylu już nie wrócił w to reprezentacyjne miejsce.

Opinie (118) 10 zablokowanych

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.