Fakty i opinie

Gdański lutnik Jacek Wesołowski zginął w wypadku szybowca

Gdański lutnik Jacek Wesołowski zginął w wypadku lotniczym. Miał 43 lata.
Gdański lutnik Jacek Wesołowski zginął w wypadku lotniczym. Miał 43 lata. fot. Łukasz Unterschuetz/trojmiasto.pl

W wypadku lotniczym pod Włocławkiem zginął gdański lutnik Jacek Wesołowski. Miał 43 lata. Jego pogrzeb odbędzie się w sobotę na cmentarzu Łostowickim.



Jacek Wesołowski był z zamiłowania szybownikiem. W niedzielę planował loty nad Kujawami. Do wypadku doszło tuż po starcie, gdy pilotowany przez niego szybowiec wznosił się przy pomocy wyciągarki. W pewnym momencie szybowiec dwukrotnie się przechylił, a następnie spadł na ziemię z ok. 50 metrów.

Jacek Wesołowski pochodził z rodziny o tradycjach muzycznych. W 2000 roku otrzymał Nagrodę Prezydenta Gdańska dla Młodych Twórców w Dziedzinie Kultury za osiągnięcia muzyczne.

Zawód lutnika, czyli twórcy i konserwatora instrumentów smyczkowych, zdobywał m.in. w Poznaniu i w West Dean College w Anglii. W słynnym londyńskim warsztacie J&A Beare pracował z instrumentami wykonanymi przez największych włoskich mistrzów lutnictwa, m.in. Stradivariego czy Guarneriego.

Do Gdańska wrócił ponad dekadę temu. Jego pasję i warsztat pracy opisaliśmy w 2009 r. w artykule "Lutnik potrzebny od zaraz".

- Pojechałem do Wielkiej Brytanii z garścią narzędzi i doświadczeń, a wróciłem z masą narzędzi oraz literaturą, a przede wszystkim wzbogaciłem swoje umiejętności lutnicze - mówił nam wówczas Jacek Wesołowski. - Mam metalowe strugi z początku XX wieku, książki o tematyce lutniczej i stare angielskie narzędzia. Ponadto w Anglii na starych instrumentach zabytkowych uczyłem się oceniania ich wartości i autentyczności.
Msza pogrzebowa Jacka Wesołowskiego odbędzie się w sobotę, 16 października, o godz. 13 w bazylice św. Mikołaja w Gdańsku. O godz. 14:30 odbędzie się pożegnanie w kaplicy na cmentarzu Łostowickim.

Opinie (36)

Wszystkie opinie

  • MNG (4)

    RIP. Ludzi z pasją, kompetentnych i pełnych radości życia, żegna się bardzo trudno. W tym czasie serdecznej bliskości wymaga Jego Rodzina. Wszyscy , którzy Jego samego i najbliższych Mu znają, zapewniają, że są myślami najbliżej jak można i na każdą pomoc są gotowi.

    • 115 1

    • (3)

      wielu moich kolegów motocyklistów pasjonatów nie żyje ...... znali się na podróżach , motocyklach i wszystkim co z pasją robili .... a jednak wyzywają ich od dawców przykre jak różną miarą mierzymy ludzi .... a żyli i zginęli jak chcieli i oni i szybownik ..

      • 16 3

      • (2)

        Jest dokładnie jak mówisz.
        Gdy jakiś znajomy zaczyna mówić o motocyklach, zaczynam się martwić. Niestety czasy na motocykle skończyły się już w latach 90tych. Dla bikerów na szosach jest bardziej niebezpiecznie niż na misji w Afganistanie. Dziś niemal wjechała na mnie pani w podeszłym wieku. Chciała włączyć się do ruchu z parkingu. Na szczęście dostrzegłem jej buksowanie i twarz staruszki.
        Ale nie ma jakiejś grupy szczególnie niebezpiecznych kierowców dla bikerów. Świat oszalał. Szaleństwo wzrasta i przybiera co raz to nowsze formy. Nowy trend, to niezniszczalność i nieśmiertelność, albo inaczej mówiąc jazda bez patrzenia, jazda bez zwalniania i bez korektur - Bo musi się udać.

        • 12 2

        • (1)

          Niesamowite wręcz jest ślepe poleganie na zielonych światłach skrzyżowań i przyspieszanie na nich! Prawko robiłem w Stanach w czasach, gdy ludzie byli jeszcze względnie normalni. Nie wiem czego uczą w kraju ale skoro stale są zmiany przepisów i w dodatku w kwestiach oczywistych, jak przejścia dla pieszych, to znaczy, że jest źle. Nie rozumiem, jak można spokojnie kontynuować jazdę widząc zebrę, znak przejścia i pieszego, który zbliża się do niego!

          • 13 1

          • Oj, niestety można. W Polsce spora część kierowców to jaskiniowcy.

            • 4 0

  • Nie wierzę. (2)

    Nie zdążyłem poznać :( Kondolencje dla całej fantastycznej rodziny.

    • 35 1

    • Wiara i nadzieja

      • 5 1

    • Mogłeś znać. Kapela Wesołowskich potrafiła

      zagrać po góralsku w Parku Oliwskim tak, jakby się jej pod Giewontem słuchało. To już lata a ja wciąż pamiętam występ. Miałam marzenie, żeby dziecku gęśle kupić u tego pana. Tak kocham góralski folklor a i dziecko że znajomymi grało sekund a i prym czasem. Myślałam że jest na te marzenie czas. W każdym razie ten człowiek tu i tak pojawiał się z czymś wybitnym i wywierał wpływ na ludzi, choćby potem nie kojarzyli że często się stykali z twórczością tego artysty.

      • 6 2

  • Tak smutno jak człowiek ginie w pogoni za swoja pasją .

    Niestety to jeden ze sportów wysokiego ryzyka.... i czasem tak jest że życie urywa się w naj mniej oczekiwanym momencie. Kondolencje i wielka szkoda ....życia człowieka .....

    • 63 2

  • Jeszcze nie tak dawno widziałem go w TV! Przykre ze w tak młodym wieku przyszło jemu odejść z tego świata.

    Kondolencje dla rodziny.

    • 35 1

  • Ból i szok (1)

    Byliśmy z Jackiem przyjaciółmi od wielu lat. Niezwykły człowiek szalenie zdolny i wartościowy. Nie wierzę, że już więcej się nie spotkamy.
    Kondolencje dla jego wspaniałej rodziny.

    • 46 1

    • dołączył do Cześka... za wcześnie...

      • 4 1

  • To już w zaświatach nie ma kto (2)

    tworzyć etnicznej muzyki czy instrumenty regionalne wykonywać? Hej, niebiosa, musiało się tak stać? Do was się udawali artyści przez pokolenia. Nas, obecnych i tutaj, zostawił człowiek niezastąpiony.

    • 25 3

    • Ale to zaświaty kazały mu latać do szybowcem? (1)

      Miał niebezpieczne hobby. Jak ktoś się w takie rzeczy bawi musi się liczyć z tym że może się zdarzyć wypadek.

      • 3 13

      • Może się zdarzyć a przecież nie musi.

        • 7 1

  • kondolencje dla Mamy Ani, Kasi, Kamili i Braci... Żony i Dzieci...

    wielki smutek :-(

    • 42 1

  • Szczere wyrazy współczucia dla bliskich.

    • 27 1

  • R.i.p mistrzu Twoje instrumenty będą grać dalej.

    • 23 1

  • Niech Ci tam grają na złóbcokach

    Nós choramos

    • 17 1

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.