Fakty i opinie

Gdański marsz nacjonalistów pod lupą policji

W sobotę w Gdańsku odbył się pochód nacjonalistów. Na ulicę wyszli także ich przeciwnicy.

Policja sprawdzi, czy podczas sobotniego marszu nacjonalistów w Gdańsku nie złamano prawa. Sprawa badana jest pod kątem ewentualnego propagowania ustroju totalitarnego. Z kolei prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz wyjaśniła powody, przez które marsz nie został rozwiązany i to mimo kontrowersyjnych treści, które pojawiały się m.in. na banerach i w okrzykach uczestników wydarzenia.



Czy sobotni marsz nacjonalistów powinien zostać rozwiązany?

niezależnie od konsekwencji miasto nie powinno wyrazić na niego zgody 35%
tak, ale dopiero gdyby zostały złamane przepisy 22%
nie, każdy ma prawdo do manifestowania swoich poglądów 43%
zakończona Łącznie głosów: 1654
Przypomnijmy: w sobotę, 5.09., kilkadziesiąt osób wzięło udział w marszu środowisk nacjonalistycznych w centrum Gdańska. Uczestnicy pod hasłem "Nigdy więcej bratnich wojen!" przeszli z pl. Solidarności pod fontannę Neptuna.

Na trasie przemarszu pod budynkiem "NSZZ" Solidarność pojawili się kontrmanifestanci. Podczas przejścia służby musiały interweniować, nie doszło jednak do poważniejszych incydentów.

Tymczasem z relacji świadków wydarzenia wynikało, że zgromadzeni podczas marszu wykrzykiwali hasła, m.in.: "życie białych ma znaczenie", "naszą drogą nacjonalizm", "biała Europa" czy "stop tęczowej propagandzie".

Policja sprawdzi, czy nie złamano przepisów



Sprawą marszu zajmuje się teraz gdańska policja. Karina Kamińska z Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku poinformowała, że funkcjonariusze analizują zebrany materiał w postaci m.in. filmów, zdjęć i nagrań z tego wydarzenia.

Mundurowi mają zamiar sprawdzić, czy podczas manifestacji nie doszło do naruszenia prawa.

- Postępowanie jest prowadzone w kierunku propagowania ustroju totalitarnego - tłumaczy gdańska policjantka.
Głos po marszu zabrała także prezydent Gdańska, Aleksandra Dulkiewicz. Wyjaśniła powody, dlaczego marsz nie został rozwiązany, czego domagała się część mieszkańców, w tym również miejskich aktywistów.

Przepisy zostały wykorzystane z wyrachowaniem



- Głęboko nie zgadzam się na to, aby demokratyczne państwo prawa nie dysponowało narzędziami, które pozwoliłyby na zatrzymanie tego typu przemarszów. Prawda jest jednak taka, że nie dysponuje. Legalna organizacja złożyła legalny wniosek i doskonale znając przepisy prawa państwa polskiego, z wyrachowaniem, wykorzystała je de facto przeciwko porządkowi w nim obowiązującemu - napisała na Facebooku prezydent Dulkiewicz.
fot. Facebook/Aleksandra Dulkiewicz
Zaznaczyła, że marsz był monitorowany (większą grupą urzędników niż zazwyczaj w tego rodzaju przypadkach). Zwracano uwagę na to, czy nie dochodzi do przekroczenia prawa.

- Trzykrotnie wezwaliśmy do zaprzestania wznoszenia niezgodnych z prawem haseł. Prawo mówi o konieczności wydania ostrzeżenia i w przypadku, gdy to samo hasło jest nadal powtarzane, daje podstawy do rozwiązania zgromadzenia. Organizatorzy o tym wiedzą i dlatego za każdym razem stosowali się do wezwania. W przypadku, gdyby rozwiązanie zgromadzenia nastąpiło bez ostrzeżenia, doszłoby do przekroczenia uprawnień urzędniczych. Dura lex, sed lex. Surowe prawo, ale prawo - podsumowała prezydent.

Opinie (381) ponad 50 zablokowanych

Wszystkie opinie

  • I bardzo dobrze. W Gdańsku nie ma miejsca dla nacjonalizmu

    Nie chcemy tu ksenofobi, nie chcemy nietolerancji, nie chcemy brunatnych koszul.

    • 226 393

  • Nacjonalistom mówimy nie

    Tu jest miasto tolerancji, a nie faszoli.

    • 182 285

  • jaki ból 4 liter

    propaganda tęczowa atakuje z każdej strony. Lewicowy totalitaryzm jest jeszcze gorszy...

    • 319 141

  • A ja jestem przeciwko nacjonalistom i lgbt

    Obie grupy nie powinny mieć zgody na takie marsze!

    • 181 56

  • Niech sobie naziole maszerują w "polsce B", albo pod Kremlem, czyli pod swoimi sponsorami, a nie w Polsce! Najlepsze jest to, że brunatni nienawidzą demokracji i wolności, chcąc zamienić ją na opresyjny reżim, mimo tego komuś się nie spodobają ich wyczyny to pierwsi powołują się na wolność słowa którą gwarantuje demokratyczne państwo(którego tak nienawidzą)... Byłem widziałem, połowa to nastolatkowie z mlekiem pod nosem, kilku ze starej gwardii, przyznam, że pięknie zakamuflowali swoje kochane symbole. Pamiętam, że w pewnym miejscu ozdobili ściany faszystowskimi symbolami, no i do tego nabazgrali "88"(znany w środowisku jako dwie ósme litery alfabetu: h,h, czyli chwała Hitlerowi) oraz swoimi inicjałami(white north crew). Dlatego nie dajcie się wprowadzać w błąd, że to są "patrioci", to przygłupy które tęskno patrzą na lata 30te i 40te. Zwalczać to w zarodku!

    • 99 170

  • Tak się zaczyna. Najpierw jest złe słowo Polaka przeciwko innemu narodowi

    Rozumiem postawę UM i p.Dulkiewicz

    • 86 127

  • A my nie chcemy, żeby takie dzbany jak ty gryzdały po zabytkach o zabijaniu bogatych.

    • 84 27

  • złapałeś mnie za rękę jak gryzdałem?

    albo kogoś "takiego jak ja"?

    • 25 52

  • precz ze skrajnościami

    adoracja mniejszości, to nie tolerancja - to paraliż

    • 35 3

  • ja nie słyszałem nazistowskich okrzyków

    więc artykuł to zwykła propaganda lewicowa

    • 68 28

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.