Andrzej Sulewski
zm. 12 sierpnia 2010 r.
Znany jako "Pirat Andrzej". Szkutnik w stoczni Wisła, wzorując się na wyglądzie gdańskich kaprów z XV w., sam wykonał strój. Był żywą legendą i reklamą centrum Gdańska.

Pogrzeb gdańskiego pirata Andrzeja Sulewskiego odbędzie się w najbliższą sobotę, 21 sierpnia, na Cmentarzu Garnizonowym w Gdańsku. Uroczystość rozpocznie się o godz. 10.30. Msza św. żałobna w Bazylice Mariackiej o godz. 8.
Rodzinie składamy kondolencje
i wyrazy współczucia

Fakty i opinie

Gdański pirat Andrzej nie żyje

Najnowszy artukuł na ten temat

Pseudo pirat stempluje, a niektórym grozi nożem

Zawsze na posterunku, wesoły, wręcz rubaszny - takiego zapamiętamy Pirata Andrzeja.
Zawsze na posterunku, wesoły, wręcz rubaszny - takiego zapamiętamy Pirata Andrzeja. fot. Maciej Kosycarz/KFP

Legendarny pirat, od 20 lat przechadzający się po śródmieściu Gdańska, nie żyje. Pan Andrzej w piątek wieczorem miał wylew i upadł na klatce schodowej. Zmarł w szpitalu.



Był uwielbiany przez dzieci i dorosłych. Stanowił nieodłączny element historycznego śródmieścia Gdańska. Niemal każdy turysta wiedział, że nad Motławą czy na ul. Długiej można spotkać pirata. Prawdziwego, bo Pan Andrzej nie musiał udawać.

- Uwielbiałem słuchać jego opowieści. Ten człowiek potrafił godzinami opowiadać, jak prawdziwy wilk morski. Hipnotyzował historiami, opowiadanymi z pasją i ciętym dowcipem. Nigdy nie słyszałem, by na kogoś się zdenerwował, by źle komuś życzył - wspomina Robert, jeden z sąsiadów pana Andrzeja.

Piratem został z wyboru. Na początku po prostu się przebrał i poszedł do centrum Gdańska, by wywołać choć kilka uśmiechów. Od tamtej pory minęło już 20 lat. Wcześniej był szkutnikiem w stoczni Wisła. Później pracował w gazowni i tam doznał urazu kręgosłupa, musiał iść na rentę.

Postanowił więc "wyjść na ulicę". - Strój wykonałem sam, wzorowałem się na wyglądzie gdańskich kaprów z 1445 r. - opowiadał pirat Andrzej. Nosił przy sobie nie tylko pirackie atrybuty, ale również talizmany: łapki koguta, kryształ górski, róg kozicy, czyli ząb po... świętej pamięci teściowej.

Od kilkunastu lat za promocję miasta płacił mu Urząd Miejski, ale na każdym kroku udowadniał, że praca była dla niego wielką przyjemnością. Także dlatego z całego świata dostawał pocztówki. Adres najczęściej był prosty - Pirat, Gdańsk, Polska.

Ahoj, gdański Piracie!

Galerię ostatnich zdjęć gdańskiego pirata można obejrzeć w serwisie agencji fotograficznej
Kosycarz Foto Press.

Opinie (828) ponad 50 zablokowanych

  • uuu szkoda

    :(

    • 803 12

  • (*)

    • 405 10

  • A widziałem Pana przedwczoraj :(

    Szkoda, że zimą gdy nie było biznesu tankował, ale mimo wszystko dobrze robił dla całego Gdańska. Byleby nie namnożyło się teraz pełno pseudo-piratów.

    • 284 110

  • Bardzo barwna postać,

    ale cóż, wszyscy kiedyś odejdziemy.

    • 387 8

  • odszedł na wieczną wahtę

    szkoda Pana Pirata. Niech odpoczywa w spokoju.

    • 480 6

  • Gdańsk

    Człowiek, który był częścią starówki, wkomponował się w nią. Na zawsze pozostanie jednym z "zabytków" na ul. Długiej i Długim Targu.

    • 471 7

  • Aj szkoda.

    Moje dzieciństwo i zapach rumu ;[

    • 181 7

  • A kiedy pogrzeb? Napiszcie jak bedzie wiadomo.

    Mysle, ze niejedna osoba chcialaby uczestniczyc w jego ostatniej drodze.

    • 352 8

  • szkoda

    gdansk juz nigdy nie bedzie taki sam

    • 254 18

  • Ahoj Bracie Piracie

    Idę po rum

    • 114 9

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.