Fakty i opinie

Gdyńscy urzędnicy krępują się petentów?


Jedną z najmniej kosztownych, ale za to najbardziej wymownych zmian, które wprowadziła za swoich rządów prezydent Gdyni Franciszka Cegielska, było zainstalowanie przeszklonych drzwi do pokojów w magistracie. Mieszkańcy mieli widzieć, że utrzymywani przez nich urzędnicy pracują, a nie "piją kawkę". Ile dziś zostało z tego ducha? Niewiele, a szefostwo urzędu przyznaje, że z urzędnikami jest jak z dziećmi.



Niezbyt wymagająca praca w urzędzie to fakt czy mit?

to mit, teraz w urzędach pracuje się jak w każdej innej firmie 18%
różnie bywa, są stanowiska, na których po prostu czeka się na emeryturę 42%
nisko płatna, ale jednak ciepła i pewna posadka, na której nie trzeba się przemęczać 40%
zakończona Łącznie głosów: 1143
Przeszklona szyba w drzwiach pokoju to dziś już nic niezwykłego. A nawet bywa przejawem zacofania, gdy coraz więcej osób pracuje we wspólnych pomieszczeniach, bez podziału na gabinety. Coraz powszechniejsza jest ogólna dostępność - szef nie chowa się za dwoma sekretariatami i wyciszonymi drzwiami, pracownicy także mają mieć do siebie większy i łatwiejszy dostęp.

Ale nie wszędzie tak jest.

- Gdyńscy urzędnicy uwielbiają powoływać się na dokonania Franciszki Cegielskiej, ale każdy może łatwo sprawdzić, że bardzo często są to tylko puste słowa. Wystarczy przejść się po urzędzie miejskim i zobaczyć, jak wygląda to w rzeczywistości. Szyby pozaklejane, drzwi pozamykane na klucz, żeby tylko petent nie wszedł poza ściśle określonymi porami, które zazwyczaj kończą się o godz. 13 - zwraca uwagę pan Marcin, nasz czytelnik.
Prawo dżungli już na pierwszym piętrze

Sprawdziliśmy i - niestety - okazało się, że nasz czytelnik ma sporo racji. Przespacerowaliśmy się po korytarzach magistratu i okazało się, że im wyżej, tym gorzej.

Na parterze jest otwarta sala obsługi mieszkańców, więc zamykać nie ma za bardzo czego.

Na pierwszym piętrze mieszczą się głównie gabinety prezydenta, wiceprezydentów, skarbnika czy Biuro Rady Miasta. Tu również wszystko jest tak, jak być powinno. Ale już dostępu do Centrum Aktywności Społecznej - czyli, przynajmniej teoretycznie, najbardziej otwartego na mieszkańców wydziału - strzeże plakat z spektaklu... Księga Dżungli. Co ma oznaczać ten przekaz? Nie nam rozstrzygać.

- Gdy kilka tygodni temu zaczynałam pracę, to jasno mi powiedziano, że na szybie drzwi nie można niczego wieszać. To zasada obowiązująca w całym urzędzie - zapewnia mimo to Grażyna Pilarczyk, naczelnik wydziału komunikacji społecznej i informacji w gdyńskim magistracie.
Prawnicy i architekci się wstydzą?

Na kolejnych piętrach jest jeszcze gorzej. Praktycznie wszystkie drzwi są zaklejone. Wydział skarbu, architektury, radcy prawni - praktycznie każda szyba zaklejona jest kartkami, kalendarzami, czasami informacjami na temat przyjęć petentów. Część drzwi zamknięta na klucz, choć tabliczki obok informują, kto siedzi w środku. Albo przynajmniej powinien siedzieć, bo nic przecież nie widać.

Co na to władze urzędu? Przyznają, że problem rzeczywiście istnieje i nawet z nim walczą, ale - jak widać - na razie bez efektów.

- Co miesiąc jest "akcja burza" i panie sprzątaczki zrywają z szyb wszystkie kartki, kalendarze i inne rzeczy. Tylko że potem problem znowu wraca - przyznaje dyrektor gdyńskiego Urzędu Miasta Jerzy Zając.
Jak tłumaczą się urzędnicy?

- Jedni mówią, że muszą wywiesić informacje dla mieszkańców, inni, że nie mają miejsca np. na kalendarz. Część wprost przyznaje, że po prostu krępują się i rozprasza ich to, że inni zaglądają im do pokojów - dodaje z niesmakiem Jerzy Zając.
A Franciszka Cegielska przygląda się temu wszystkiemu z tablicy pamiątkowej, którą 22 października odsłonięto w sali obsługi mieszkańców Urzędu Miasta.
Czy tablica upamiętniająca Franciszkę Cegielską już niebawem będzie jedynym śladem po Żelaznej France w gdyńskim magistracie?
Czy tablica upamiętniająca Franciszkę Cegielską już niebawem będzie jedynym śladem po Żelaznej France w gdyńskim magistracie? fot. Dorota Patzer/ UM Gdynia

Opinie (181) 2 zablokowane

  • Jak manager slaby, to rzeczywiście jak z dziećmi.

    Jakby się okazało, ze za wieszanie kartek cały pokój dostaje po premii, to nagle wszyscy by się wzajemnie pilnowali. Tadam, problem rozwiązany.

    • 381 15

  • najwazniejsze aby na kalendarzu nie było nagich kobiet

    a jeśli są to trzeba je "ubrać". Tytuł stolicy kołtuna zobowiązuje.

    • 30 39

  • Jaki Pan, taki kram

    • 128 15

  • Jeżeli pracują uczciwie

    To nie ma problemu, nieoklejone drzwi w tym nie pomogą. Ale jeśli są jakieś zasady i przepisy to powinno się ich przestrzegać, to nie przedszkole. Zwłaszcza, jak PR lubi się tym chwalić..

    • 97 5

  • Jak przelozony nie rozmawia z podwladnymi w temacie, a woli ze sprzataczkami organizowac akcje burza... rece opadaja. To tylko pokazuje skale urzedowej patologii.

    • 185 5

  • Petent nie jest od tego zeby oglądać co robi urzędnik

    Tak to juz jest jak nie ma kadencji i komuś sie wydaje, ze bedzie panował wiecznie

    • 74 23

  • Ze co ty chcesz powiedziec?

    • 7 8

  • W urzędzie jak w urzędzie. Młoda dziewczyna po studiach zasówa za czterech za minimalną krajową, a trzy starsze "panie Krysie" pamiętające dawny system poją kawkę albo zarządzają wymyślając debilizmy. Aha - za wiele więcej niż najniższa krajowa.

    • 223 10

  • W czasach Internetu

    I cyfryzacji po co tylu urzędników?

    • 141 15

  • Pasjans sam sie nie przejdzie :)

    • 48 7

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.