Fakty i opinie

stat

Gedania zasypana piachem. Raczej na długo

Gedania S.A.

Hałdy piachu i kruszywa pojawiły się na terenie Gedanii, u zbiegu al. Legionów i ul. Kościuszki w Gdańsku zobacz na mapie Gdańska. Okoliczni mieszkańcy narzekają, że dawny teren sportowy zmienia się w skład budowlany. Prezes klubu twierdzi, że przygotowuje się do inwestycji, którą poprzedzić miała zmiana planu zagospodarowania. Prezydent Gdańska odżegnuje się od wizji właściciela terenu.



Co powinno powstać na terenie klubu?

boisko piłkarskie

18%

kompleks boisk treningowych dla sportowców, z możliwością wykorzystania przez gdańszczan

36%

różne obiekty sportowe i usługowe z funkcją rekreacyjną (baseny, spa, sauna)

34%

hotel dla sportowców i boiska treningowe

2%

powstanie na części terenu mieszkań to dobry pomysł, bo pozwoli zrealizować tu cokolwiek

10%
Mieszkańcy kamienic sąsiadujących z terenem Gedanii są zaniepokojeni pracami prowadzonymi na tym terenie.

- Od tygodnia mamy pod oknami rajd ciężarówek, tumany kurzu oraz rosnące góry piachu. Dzieci urządzają sobie na nich zabawy, nawet wtedy, gdy pracują ciężarówki. Hałdy są coraz większe i wyższe, tylko czekać, aż dojdzie do tragedii. Teren ten jest niezabezpieczony, brak wokół niego ogrodzenia czy tablic informujących, co tam się dzieje - napisała do redakcji jedna z mieszkanek sąsiednich kamienic.

Mieszkańcy dzielnicy są wyczuleni na to, co dzieje się na terenie należącym do klubu, ponieważ taka sytuacja trwa od kilku lat. Dawny stadion jest miejscem spotkań miłośników tanich alkoholi, w ciągu kilku lat wybuchło też kilka pożarów.

Oburzenia na swoim blogu Z Wrzeszcza nie kryje Jarosław Wasielewski. Dowodzi on, że obecność nasypów to łamanie zapisów aktualnego planu miejscowego, w którym widnieje zakaz tymczasowego zagospodarowania terenu jako że podlega on ochronie konserwatorskiej.

O sprawie wie już powiatowy inspektor nadzoru budowlanego.

- Wpłynął wniosek o kontrolę w tej sprawie, zajmujemy się tym. Być może konieczna będzie interwencja Wydziału Ochrony Środowiska - potwierdza Władysław Wróbel, powiatowy inspektor nadzoru budowlanego. - W przypadku, kiedy tam nie ma budowy, nie ma konieczności ogrodzenia i zabezpieczenia placu, to jest sprawa porządkowa - dodaje.

Prezes Gedanii, czyli właściciela terenu twierdzi, że ziemia jest zwożona w ramach przygotowania do inwestycji, która w przyszłości rozpocznie się na terenie klubu.

- Była okazja do pozyskania ziemi pod nasypy, które w przyszłości powstaną tutaj w ramach planowanej inwestycji, więc jest ona zwożona. To nie może być byle jaka ziemia - przekonuje Zdzisław Stankiewicz.

Sęk w tym, że wciąż nie wiadomo, czy i kiedy jakakolwiek inwestycja rozpocznie się na tym terenie. Prezes Zdzisław Stankiewicz od lat forsuje zmianę planu zagospodarowania przestrzennego dla terenu klubu i sąsiadujących z nim działek miejskich. Nowy plan miałby dopuszczać powstanie tu obiektów sportowych, mieszkań oraz budynków usługowych.

Część mieszkaniową miałby zabudować inwestor, który zapłaci klubowi za działkę (jeden z trójmiejskich deweloperów jest zainteresowany taką współpracą).

Za pieniądze ze sprzedaży działki klub wybudowałby obiekty sportowe oraz Muzeum Sportu Gdańskiego. Porozumienie w sprawie takiego muzeum już zostało zawarte z Muzeum Historycznym Miasta Gdańska a conto przyszłej lokalizacji w obiekcie, który miałby powstać właśnie w budynku przy ul. Kościuszki.

W ramach obiektów sportowych powstać miałby kompleks boisk służących sportowcom do treningu.

Dzisiaj w planie znajduje się zapis o budowie pełnowymiarowego boiska do piłki nożnej z trybunami i towarzyszącą infrastrukturą. Według właściciela terenu nie ma potrzeby, aby w takiej lokalizacji powstał obiekt sportowy tej klasy. Jego zdaniem bardziej potrzebne byłyby mniejsze obiekty treningowe.

Zobacz także studenckie wizje zagospodarowania terenu Gedanii

Od kilku lat informujemy, że trwają rozmowy między klubem a miastem, które mają doprowadzić do zmiany obecnego planu. Gedania wniosek o zmianę planu złożyła w 2013 roku, w tym roku zrobiła to ponownie. Jej prezes jest mocno przekonany, że inwestycja w planowanej przez niego formie w końcu będzie miała szansę się rozpocząć. Jednak prezydent - chociaż jak twierdzi prezes Stankiewicz obiecywał zmianę - wciąż nie wystąpił do Rady Miasta z wnioskiem o uchwalenie przystąpienia do zmiany planu.

- Pan Zdzisław Stankiewicz wystąpił z wnioskiem o zmianę planu miejscowego dla terenu Gedanii u zbiegu al. Legionów i ul. Kościuszki w roku 2013. Prezydent jednak poprosił pana Stankiewicza o to, by w założeniach do planu wzięto pod uwagę nie tylko pomysł, by wybudować tam budynki mieszkalne, ale też fakt, że Gedania to najstarszy polski klub sportowy w Gdańsku i zgodnie z tradycją na tym terenie powinno być zachowane pełnowymiarowe boisko piłkarskie. Pan Stankiewicz nie był tym zainteresowany. W marcu tego roku złożył wniosek zmodyfikowany, ale powołujący się na ten z roku 2013. Do kwestii pełnowymiarowego boiska się nie odniósł - tłumaczy Antoni Pawlak, rzecznik prasowy prezydenta Gdańska. - Tymczasem prezydent widziałby tam pełnowymiarowe boisko i żadne inne rozwiązanie go nie satysfakcjonuje. Tradycja to rzecz ważna, trudno ją przeliczyć na pieniądze. Zaoranie tego boiska byłoby - mówiąc trochę górnolotnie - zaoraniem naszej pamięci o Polonii Wolnego Miasta Gdańska.

Nastąpił impas. Wygląda na to, że bez negocjatora się nie obejdzie...

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (79)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.