Fakty i opinie

Gilmour: zalśnił diament

David Gilmour zagrał w sobotni wieczór dla kilkudziesięciu tysięcy fanów zgromadzonych w "przestrzeni wolności", na terenie Stoczni Gdańskiej. Ponadtrzygodzinny koncert był bez wątpienia największym wydarzeniem muzycznym roku w Trójmieście.

Pierwsza część koncertu zaczęła się dość nieoczekiwaine od dwóch hitów z płyty "Dark Side of the Moon" zepołu Pink Floyd: "Breath" i "Time". Na scenie nie pojawili się żadni oficjele: jedyną panią tego wieczoru była cudowna muzyka. Później, już zgodnie z zapowiedziami, Gilmour zagrał utwory ze swojego najnowszego albumu "On an Island". Pomiędzy utworami część publiczności domagała się, by zwiększono moc głosników, ponieważ w niektórych sektorach słabo było słychać muzykę.

Utwory z pierwszej części koncertu - trwającej około półtorej godziny - choć znane przede wszystkim najbardziej zagorzałym fanom twórczości Davida Gilmoura, zostały dobrze przyjęte przez zgromadzoną w stoczni publiczność. Można jednak było wyczuć, że widzowie czekali na drugą część koncertu, w której miały zabrzmieć największe przeboje z repertuaru Pink Floyd.

I zabrzmiały. Gdy z gigantycznej sceny spłynęły pierwsze takty utworu "Shine on You Crazy Diamond" z płyty Wish You Were Here, przez plecy niejednego fana przeszedł dreszcz. Potem dawny lider legendarnego Pink Floyd zaśpiewał jeszcze m.in. "High hopes", "Wish You Were Here" i "Comfortably Numb". Zupełnie niespodziewanie jednym z największym przebojów tego koncertu okazał się ponaddwudziestominutowy utwór "Echoes", który w scenerii Stoczni Gdańskiej zyskał nowe, wyjątkowe znaczenie.

W obu częścach koncertu artyście towarzyszyła 40-osobowa orkiestra Polskiej Filharmonii Bałtyckiej pod dyrekcją Zbigniewa Preisnera. W pierwszej częsci w kilku utworach wystąpił także gdański pianista Leszek Możdżer.

Wbrew spekulacjom fanów i przebąkiwaniom niektórych członków ekipy artysty, do Gilmoura nie dołączył jego dawny przyjaciel i współlider zespołu Pink Floyd - Roger Waters. Trudno to jednak nazwać zaskoczeniem, skoro dzień przed koncertem na oficjalnej konferencji prasowej Gilmour stwierdził: - Gdy myślę o swojej przyszłości, to nie rezerwuje w niej wiele czasu na spędzanie go z Rogerem. Nasza współpraca była bardzo owocna, ale to kwestia dość odległej przeszłości.

Pierwsi widzowie gromadzili się pod bramami stoczni już na kilka godzin przed rozpoczęciem koncertu. Około godz. 19.00 w niektórych punktach informacyjnych skończyły się kolorowe opaski, na które zamieniano bilety. Zdezorientowanych widzów najpierw odsyłano do innch punktów, potem zaś wpuszczano ich na teren koncertu za okazaniem biletu.

Widzowie, którzy na swoich przegubach mieli już kolorowe opaski płynnie i bez problemów wchodzili na teren stoczni.

Organizatorzy dobrze zrobili informując już w czasie koncertu o dodatkowych połączeniach komunikacji miejskiej, które miały odwieźć uczestników koncertu do domów. Informacje o godzinach i miejscach odjazdów dodatkowych autobusów i kolejek towarzyszyły rozchodżacym się do domów uczestnikom tego ze wszech miar wyjątkowego koncertu. Sznur autobusów przygotowanych dla wracających z koncertu ciągnął się od Bramy Oliwskiej aż do Dworca Głownego PKP.

Opinie (467) ponad 20 zablokowanych

  • nie bylem :P

    • 0 0

  • Ja też nie i naprawdę żąłuję ;-)

    • 0 0

  • a ja tez nie

    bo bym nie miala sily po wczorajszych baletach :o)

    • 0 0

  • ...

    no a ja byłem na piatkowej prubie :)
    ale moim zdaniem nic ciekawego
    bardzo drogo sie ceni David Gilmour :)
    ale to jest moje zdanie!
    pozdrawiam

    • 0 1

  • popieram incjatywę koncertów w trójmieście:)

    jak bedziemy mieć stadion i hale widowiskową to dopiero koncetry będą !!! :D

    • 0 0

  • no ja czekam na opinie kogos kto byl:)

    • 0 0

  • Utwory zostały dobrze przyjęte przez zgromadzoną w stoczni publiczność? To skad te tlumy opuszczajace teren stoczni podczas przerwy? Jak za taka cene to strata kasy i czasu.

    • 0 1

  • a ja byłem

    i było pięknie :)

    • 1 0

  • byłam

    właśnie wróciłam i powiem wam że rok temu było super, a to porażka....SZKODA KASY......

    • 0 1

  • szkoda słow

    szkoda słow ..... nic nie bylo slychac - w sektorach od B kazdy zasypiał .... pomoc medyczna nie chciala ratowac ludzi, co kilka sekund krazyla coca-cola z fluorescencyjną antenką, lasery wlaczyli na kilka minut, facet nie ma juz glosu -- jedynym celem jego jest zarabianie kasy na swojej popularnosci !

    • 0 4

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.