• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport

Gorzkie słowa o pośrednikach handlu nieruchomościami

imię i nazwisko do wiadomości redakcji
20 lutego 2008 (artykuł sprzed 15 lat) 
aktualizacja: godz. 14:43 (20 lutego 2008)
Najnowszy artykuł na ten temat Wielka fuzja na rynku nieruchomości

Nasz czytelnik, zajmujący się pośrednictwem w obrocie nieruchomościami, opisuje nieetyczne postępowanie firm ze swojej branży. Robi to - jak przekonuje - ku przestrodze klientów i dla poprawieniu wizerunku pośredników wśród klientów.



Gdybyś miał(a) przeprowdzić transakcję na rynku nieruchomości, czy skorzystał(a)byś z agencji?

Piszę ten tekst pod wpływem rosnącej dezaprobaty dla praktyk biur nieruchomości w podejściu do swoich oraz potencjalnych klientów. Sam reprezentuję branżę nieruchomości, zdobyłem wykształcenie w kierunku obrotu oraz lada chwila uzyskam licencję zawodową pośrednika. Niestety podejście moich koleżanek i kolegów po fachu do zagadnień etyki zawodowej budzi mój niesmak oraz każe poważnie zastanowić się nad sensem uruchamiania własnej działalności.

Nie oszukujmy się, wizerunek pośrednika w obrocie nieruchomościami nie jest najlepszy. Jest on traktowany jako zbędne ogniwo w procesie sprzedaży czy wynajmu nieruchomości. Tymczasem laicy nie zdają sobie sprawy z ogromu wiedzy, jaką winien posiąść specjalista w tej dziedzinie dla zapewnienia skutecznej i bezpiecznej transakcji. Jakkolwiek więc pośrednicy niesłusznie nie budzą należnego im szacunku, to na domiar złego sami przyczyniają się do umacniania stereotypowego wizerunku krętacza i dusigrosza. Już tłumaczę dlaczego.

Chodzi o usilne dążenie większości biur do uzyskania wynagrodzenia od obu stron transakcji i wynikające z tego niejednokrotnie konflikty interesów. Co prawda oficjalnie obowiązujące standardy zawodowe pośredników dopuszczają pracę dla obu stron jednej transakcji, to pamiętajmy również, że redagowali je sami pośrednicy i chęć zabezpieczenia swoich interesów z pewnością nie pozostała tu bez wpływu. Szumnie propagowana w środowisku późniejsza Karta Praw Klienta jest w tym kontekście swoistą zasłoną dymną - to tak na marginesie.

Modelowy przykład pośrednictwa winien wyglądać następująco: reprezentacja na podstawie umowy pośrednictwa sprzedającego, kupującego, wynajmującego lub najmującego i tylko jednego z nich. Najlepiej również w oparciu o niedocenianą przez klientów i niemal w ogóle nie promowaną przez środowisko umowę na wyłączność. Ale to temat na inny tekst.

Jak tymczasem wygląda praktyka? Podaję trzy najpopularniejsze przypadki. Pierwszy: wypatrzyliśmy sobie w ofercie jakiegoś biura mieszkanie. Dzwonimy i chcemy je obejrzeć. Słyszymy - nie ma problemu, ale najpierw umowa.

Druga sytuacja: sami sprzedajemy swoje mieszkanie (bo np. czujemy się pewnie w tej materii). Dzwoni do nas biuro, że ma klienta na zakup. Odpowiadamy - z przyjemnością zaprezentuję lokal. Słyszymy: no tak, ale ja muszę mieć umowę.

Trzecia sytuacja: również sprzedajemy sami i dzwoni biuro, że również ma klienta, ale proponuje równocześnie podwyższenie ceny ofertowej, by podpisać z nami umowę, a nam dać poczucie, iż w sumie to i tak nic nie tracimy. Skoro chcieliśmy 300 tys., a cena rośnie do 310 tys., przy czym te dodatkowe 10 tys. weźmie pośrednik, to sprzedający i tak nie straci.

W odniesieniu do pierwszego przykładu posłużę się takim oto porównaniem: czy robiąc zakupy w sklepie, np. Biedronce, płacimy dodatkowo za samo wejście do sklepu? - NIE. To samo powinno dotyczyć każdego biura. Biuro dysponuje pewnym towarem do zbycia, jakim są niewątpliwie prawa do konkretnych wystawionych nieruchomości. Aby go oferować musi mieć podpisaną umowę. A wówczas my mamy pełne prawo ten towar obejrzeć.

Drugi przykład to sytuacja gdy biuro posiada umowę z kupującym. Ale cóż, nieświadomemu klientowi, w którego interesie winno działać (w końcu temu służy umowa) blokuje dostęp do naszej oferty.

To samo w trzecim przykładzie tyle, że dodatkowo biedny kupujący ma ponieść koszta podwójnej prowizji, bo nie dość, że zapłaci swoją, to jeszcze wyłoży na naszą. Pytam się, gdzie tu przyzwoitość, koleżanki i koledzy po fachu?

Zwykłym czytelnikom wyjaśniam, co się kryje za takimi praktykami. Otóż bardzo często nieruchomości oferowane są u pośrednika "na czarno", czyli bez umowy. Nie mając więc zagwarantowanego wynagrodzenia, próbuje się je niejako wymusić od drugiej strony. Często ten kupujący, którego poleca nam pośrednik także jest osobą formalnie nie współpracującą z dzwoniącym biurem. Skutek identyczny. I najgorsze, że gdy pośrednik ma jednak zagwarantowane wynagrodzenie, bo podpisał z jedną stroną transakcji umowę, wbrew standardom zawodowym działa na szkodę tego klienta, zawyżając w tajnych negocjacjach ze sprzedającym cenę nieruchomości, byle obłowić się obustronnie.

Gdzie w tym wszystkim klient, dzięki któremu możemy funkcjonować na rynku, gdzie jego interes, który winniśmy reprezentować? Na pewno w przypadku umów z dwoma stronami transakcji granica między działaniem w interesie, a działaniem wybitnie na szkodę zaciera się bardzo wyraźnie. A nieświadomi klienci płacą. Co światlejsi wyrabiają opinię i odwracają od pośredników.

Najśmieszniejszy argument biur brzmi następująco (w odniesieniu do przykładu nr 2): "ale przecież my przyprowadzamy klienta". Nie ważne, że poszukiwania klienta nikt im nie zlecił. A mimo to chcą wynagrodzenie. Absurd. Tak naprawdę to jest przecież odwrotnie - to biuro szuka nieruchomości dla swojego klienta (kupującego) i w ramach tych czynności kontaktuje się ze mną (oferentem prywatnym) w celu umówienia oględzin lokalu. Czyli wciąż pracuje dla kupującego!

Moja rada: nie uczestniczcie w wyścigu szczurów. Jeśli nie potraficie prowadzić działalności etycznie, zrezygnujcie z niej. Ta brutalizacja rynku jaką ostatnio obserwuję jest podcinaniem gałęzi, na której się siedzi.

Ktoś może mi zarzucić, że tym artykułem tylko pogorszę sytuację pośredników. Wprost przeciwnie. Klient, który zda sobie sprawę z przejrzystości działania wybranego biura, z jego zaangażowania w pracę dla klienta, doceni wartość tego zawodu. Bo przede wszystkim opinia o pośrednikach cierpi obecnie najbardziej. Zacznijcie od reformy praktyk a zadowoleni klienci zaszczycą was swoją obecnością.
imię i nazwisko do wiadomości redakcji

Opinie (174) 7 zablokowanych

  • Brawo

    Brawo za odwagę i cenne porady.

    • 1 1

  • dobry artykuł

    od siebie dodam, że kosmiczne wzrosty cen nieruchomości są po części zasługą pośredników (patrz punkt 3 w artykule) i nie zawsze to jest "skromne" 10tyś. Często jest to kilkadziesiąt tysięcy.
    Chciałem sprzedać mieszkanie, poszedłem do kilku biur i powiedziałem, że chcę sprzedać moje m za taka i taką kwotę, a oni mi na to, że sprzedadzą mi za klikadziesiąt tyś. więcej tylko musiałem podpisać umowę, że na własną rękę nie będę sprzedawał !!! Jasne krzykną nierealną cenę i będzie stało puste przez rok!!!

    • 1 0

  • nie kazdy tak działa

    • 0 1

  • Okropny posrednik

    Pół roku temu kupiliśmy mieszkanie. Znalazłam ofertę w internecie na stronie trójmiasta, dzwonie odbiera pan pośrednik pan K., umawiamy sie na ogladanie mieszkania. Przed mieszkaniem które miałam obejrzeć pośrednik daje nam do podpisania umowę. Jak się okazało z właścicielem mieszkania które nam pokazywał miał podpisaną umowę na wyłączność. Zdecydowalismy sie na kupno tego mieszkania. Zapłaciliśmy pośrednikowi połowę kwoty jego prowizji przy umowie przedwstępnej. I co się okazało: że na mieszkaniu jest dług oraz że toczy sie postępowanie sądowe w sprawie tego długu. Ale tego dowiedzieliśmy sie od właścicielki mieszkania ( bardzo nieuprzejmej starszej pani), która w akcie notarialnym umowy przedwstepnej podpisała że nie toczą się żadne postępowania sądowe dotyczące danej nieruchomości. O długu i sprawie sądowej pośrednik dowiedział się od nas! Nic w tej sprawie nam nie pomógł, wszystko musielismy załatwiać sami z właścicielką, która uważała cały czas że to nie nasza sprawa ze na mieszkaniu był dług. Nawet nas nie przeprosiła za zaistniałą sytuację. Naszczęście sprawa została rozwiązana dość szybko , właścicielka spłaciła dług i sprawa sądowa się zakończyła. Od pośrednika wymoglismy że nie zapłacimy drugiej połowy jego prowizji. Jego zachowanie wobec nas było naganne, gdy próbowalismy uzyskać jakieś informacje traktował nas jak jakichś natrętów. Uważam że działał na naszą niekorzyść, że bardziej zależało mu na sprzedającym a przecież to dzieki nam zarobił pieniądze. Naprawdę przez te pół roku żylismy w okropnym stresie czy moze znowu cos nie wyjdzie najaw, np. że ktos juz kupił to mieszkanie a nas robi sie w konia.
    Pośrednik byl okropny, zastanawialismy sie czy nie złozyć na niego skargi, nawet mu powiedzieliśmy żeby sie zajął wkońcu naszymi interesami albo na niego doniesiemy ( jak sie okazało otrzymał już wcześniej naganę w związku z wykonywanym zawodem), niestety nie zrobiło to na nim najmniejszego wrażenia. Powiedział że mamy zrobić co chcemy.

    Mieszkanie bardzo sie nam podobało i gdy nie to to dawno byśmy zrezygnowali.
    Teraz mieszkamy sobie spokojnie i spłacamy nasz kredyt :)

    Naszczęście nie wszyscy pośrednicy są tacy, bo przy sprzedaży naszego mieszkania nie płaciliśmy prowizji, bo kupujacy miał podpisana umowę z biurem nieruchomośći a my mieliśmy wystawioną ofertę prywatnie. Pani pośredniczka od kupujacych była bardzo uprzejma i nawet nam udzieliła kilku pomocnych rad jak i informacji.

    Jeżeli chcemy kupić mieszkanie czy sprzedać radze udać sie do znanego i zaufanego biura nieruchomości , popytać znajmomych itp.

    • 2 0

  • a czy w artykule napisano że "każdy" ??? nie

    • 0 0

  • PRAWDA! ZE WSZYSTKIM SIĘ ZGADZAM!

    Fantastyczny artykuł! Sama sprzedawałam i kupowałam ostatnio mieszkanie i spotkałam się ze wszystkimi trzema absurdalnymi sytuacjami. Dostawałam białej gorączki kiedy agenci czy też pośrednicy wmawiali mi, że "chcąc obejrzeć mieszkanie z ich oferty zlecam im pracę". Przecież sprzedający im zapłacił za to, żeby znaleźli kupca!!!!!! Nie mam ochoty opisywać pozostałych sytuacji bo poprostu biura działają na niekorzyść swoich klientów. Dobrze, że są ludzie, którzy starają się zreformować tą branżę i uświadamiają potencjalnych klientów. 100 krotne Bóg zapłać dla AUTORA!

    • 1 1

  • witam

    Kazdy kto pracuje i ma dzialalnosc zabezpiecza swoje interesy!!!! Nikt nie jest zmuszany do korzystania z usług pośredników w obrocie nieruchomosciami dlatego te argumenty sa poprostu nie słuszne!! Gdyby było tak jak w USA kiedy to żadna operacja w obrocie nieruchomosciami nie moze być dokonana bez udzialu pośrednika w pelni podzielalbym te argumenty ale w tym wypadku sprzedający czy kupujący maja mozliwośc korzystania z uslugi lub nie, w kazdym innym zawaodzie kiedy korzysta sie z jakiejs uslugi poprostu sie za nia płaci wieć skad te zdziwienie??? Pozdrawiam.

    • 1 3

  • chodzi o to że u nas nawet nie chcąc skorzystać jest się niekiedy do tego zmuszonym - oto sens tego tekstu, czyż nie??

    • 0 0

  • poza tym autor nie namawia do nie płacenia za usługę ale o pobieraniu opłat od dwóch stron niesłusznie, chyba ktoś tu ma zaburzone pojęcie "usługi"

    • 0 0

  • Brawo,
    W kilku zdaniach opisane proste, by nie powiedzieć prostackie praktyki pośredników (niektórych). Przeprowadziliśmy ostatnio 2 transakcje i przy tej okazji przerobiliśmy wszystkie przedstawione warianty. Pomimo świadomości absurdu sytuacji zapłaciliśmy z bólem pośrednikom w obydwu przypadkach (presja czasu). Transakcje zostały przeprowadzone na rynku wtórnym i praktycznie rola pośrednika polegała na umówieniu naotariusza i pomocy przy papierkach ze spółdzielni. W sumie pomoc potrzebna, ale trocho drogo wyceniona...:)
    W sytuacji gdy pośrednik gra na dwie strony cała jego ew. fachowa wiedza jest na nic - żadan ze stron i tak nie ma podstaw żeby mu ufać:)
    Niemniej osobiscie uwielbiam klimat ogladania nieruchomosci z pośrednikami - ten dreszczyk emocji, gdy dzwoni mówiśąc konspiracyjnie, że ma coś nowego (od pół roku wisi oczywiscie w internecie), chociaż sam jeszcze nie widział jest to na pewno "w sam raz" i "warto obejrzeć", a potem prawdziwa przygoda samych ogledzin jakiejś ruiny w suterenie zasiedlonej przez frików, która miała być mieszkaniem po remoncie na I piętrze do zamieszkania od zaraz:)
    Można założyć, że rynek odsieje nieuczciwych i słabych pośredników, ale właściciele biur mają głowę na karku i na pewno śnią o raju z prawem typu "każda transakcja na rynku nieruchomości musi być zawierana z udziałem licencjonowanego pośrednika". Śmieszne, ale czy zupełnie nierealne?

    • 0 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najczęściej czytane