Fakty i opinie

stat

Haki na niewygodnego sędziego

Proces w sprawie upadłości pomorskiej spółki Drob-kartel zamienił się w nagonkę na sędziego, który wezwał na przesłuchanie szefa PZU Jaromira Netzela.

Z ustaleń "Rz" wynika, że za kulisami procesu toczy się gra, której celem jest zastraszenie lub odsunięcie od sprawy sędziego Bartosza Kahsina. Adwokaci dysponujący szczegółowymi informacjami pochodzącymi - najprawdopodobniej - z jego poufnych akt personalnych chcą doprowadzić do wyłączenia sędziego ze sprawy. Jaromir Netzel, który ma być świadkiem w procesie, podczas rozprawy cytował treść poufnego dokumentu, którego nie miał prawa znać.

Haki z akt personalnych

"Rz" dotarła do pisma jednego z obrońców oskarżonych w procesie Drob-kartelu, który domaga się wyłączenia sędziego Kahsina ze sprawy. Kilka dni temu gdyński sąd je wprawdzie odrzucił, "Rz" jednak przeanalizowała oskarżenia mecenasa.

W piśmie formułuje on szereg zarzutów pod adresem sędziego, m.in. zarzuca mu, że w latach 2001 - 2002 pracował w Departamencie Prawnym Banku Komunalnego w Gdyni (obecnie Nordea Bank). Bank ten udzielił kredytu Drob-kartelowi. Po jego upadłości bank stał się zatem pokrzywdzonym w tej sprawie. Zdaniem adwokata sędzia Kahsin powinien się z tego powodu wyłączyć z sądzenia sprawy.

Agnieszka Sikora z Nordea Bank Polska potwierdza, że Kahsin pracował w banku. Ale zapewnia, że nie miał nic wspólnego z udzielaniem kredytów. - Prowadził sprawy windykacyjne - podkreśla Sikora.

Z wniosku o wyłączenie sędziego wynika, że adwokat dysponuje precyzyjnymi informacjami na temat prywatnego życia sędziego. Wiedział, że praca w Banku Komunalnym była jego pierwszą pracą po studiach, a zaraz po niej Kahsin dostał się na aplikację. Wie także, że w tym czasie mieszkał z rodzicami. Wreszcie wie, że sędzia posługuje się telefonem komórkowym (zażądał billingów telefonu sędziego i dziennikarza "Rz").

Z ustaleń "Rz" wynika, że taki zestaw informacji znajduje się wyłącznie w aktach personalnych sędziego, w formularzu, który złożył on przed rozpoczęciem aplikacji. - Wszyscy w gdyńskim sądzie, którzy go znają, wiedzą, że nie ma on komórki. Miał telefon tylko przez trzy miesiące w okresie, kiedy ubiegał się o aplikację - mówi sędzia z gdyńskiego sądu, proszący o zachowanie anonimowości. - Podał jego numer w formularzu, który wypełnia każdy, kto ubiega się o aplikację. Tam też właśnie podaje się m.in. adres rodziców oraz historię zatrudnienia.

Czy informacje z teczki personalnej sędziego mogły wycieknąć do adwokata? Telefon kancelarii adwokackiej, w której pracuje autor pisma, od kilku dni jest nieczynny. Rzecznik Sądu Okręgowego w Gdańsku Włodzimierz Brazewicz tłumaczy, że teczka personalna jest przechowywana w dziale kadr. - Do teczki sędziego Kahsina nikt nie zaglądał - zapewnia Brazewicz.

Mecenas na świadka

W procesie w sprawie Drob-kartelu na ławie oskarżonych, prócz dawnych członków zarządu tej firmy, zasiada biznesmen Jerzy B. W innej sprawie został on oskarżony przez gdańską prokuraturę m.in. o wyprowadzenie majątku z firmy Marcam Koegel, jest też podejrzewany o pranie pieniędzy na dużą skalę.

Co łączy szefa PZU ze sprawą Drob-kartelu? W drugiej połowie lat 90., kiedy upadał Drob-kartel, Netzel był mało znanym gdyńskim adwokatem. Od wielu lat pomagał w interesach prowadzonych przez Jerzego B. Był także jego przyjacielem, a nawet wspólnikiem w jednej ze spółek. Kiedy ten został współwłaścicielem Drob-kartelu, w spółce pojawił się także Jaromir Netzel.

Oficjalnie mecenas był doradcą prawnym zarządu. Trafił też do rady nadzorczej. Ale z zeznań świadków składanych podczas procesu wynika, że odgrywał w tej spółce znacznie poważniejszą rolę, niż wynikałoby to z jego oficjalnych funkcji. Dlatego gdyński sąd zdecydował o wezwaniu Netzela na świadka.

Netzel konsekwentnie odmawiał składania zeznań. Powoływał się na tajemnicę adwokacką. W lipcu sąd zwolnił go z niej, ale Netzel odwołał się do sądu wyższej instancji. Ten uznał, że zwolnienie adwokata z tajemnicy jest przedwczesne.

Gdyński sąd nie dał za wygraną i na kolejnej rozprawie znów zwolnił Netzela z tajemnicy. Powołał się przy tym na przepis, który mówi, że gdy zwolniony z tajemnicy świadek złoży zażalenie, nie wstrzymuje ono wykonania decyzji. I kazał Netzelowi zeznawać, a kiedy ten odmówił, ukarał go grzywną w wysokości trzech tysięcy złotych.

Szef PZU znów poskarżył się do sądu wyższej instancji. Odwołanie trafiło do wydziału odwoławczego Sądu Okręgowego. A ten na posiedzeniu 18 września ukarał sędziego Kahsina wytykiem służbowym.

Wytyk sądu wyższej instancji to forma kary dla sędziego. Jest stosowany niezwykle rzadko, tylko w przypadku rażących zaniedbań sędziów.

Wytyk może mieć dla sędziego prowadzącego proces w sprawie Drob-kartelu poważne następstwa, może bowiem mieć wpływ na jego nominację sędziowską. - W praktyce minister sprawiedliwości negatywnie ocenia wnioski asesorów, którzy mają na koncie wytyk służbowy - mówi gdański sędzia, który prosił o zachowanie anonimowości. Nominacje sędziowskie trafiają na biurko prezydenta, który zatwierdza je swoim podpisem.

Zdumiony rzecznik

Treść wytyku jest poufna i nie trafia nawet do akt personalnych sędziego, ale jest przechowywana przez prezesa sądu. Tymczasem z ustaleń "Rz" wynika, że Netzel szybko poznał treść poufnego dokumentu. Mówił o tym już 29 września podczas rozprawy w sprawie Drob-kartelu. - W uzasadnieniu postanowienia (o udzieleniu wytyku - red.) wskazane są konkretne przepisy, których rażącej obrazy dopuścił się Sąd w niniejszej sprawie, w związku z czym przekazana informacja przez Przewodniczącego bez odczytania postanowienia o wytyku z uzasadnieniem była kolejną manipulacją ze strony Przewodniczącego - podyktował do protokołu Netzel.

Rzecznik Sądu Okręgowego w Gdańsku Włodzimierz Brazewicz z zaskoczeniem przeczytał ten fragment protokołu. - Przy normalnym obiegu dokumentów uzasadnienie wytyku nie powinno do świadka dotrzeć - mówi.

Sędzia Brazewicz tłumaczy, że treść wytyku jest poufna. Znają ją sędziowie z sądu odwoławczego, przewodniczący wydziału wykonawczego, prezesi: sądu okręgowego i sądu rejonowego, bezpośredni zwierzchnik sędziego oraz oczywiście sam sędzia, którego wytyk dotyczy. W jaki sposób Netzel poznał treść uzasadnienia? Brazewicz rozkłada ręce.

Ale jeden z gdańskich sędziów, który zdecydował się anonimowo porozmawiać z "Rz", mówi, że Jaromir Netzel nie jest postacią anonimową w gdańskim sądzie. Zwraca uwagę, że dziwne rzeczy zaczęły się dziać, gdy tylko gdyński sąd zdecydował o wezwaniu Netzela na świadka.

- Już przy pierwszych informacjach o przesłuchaniu Netzela w Gdyni wiceprezes gdańskiego Sądu Okręgowego wydał polecenie ściągnięcia akt procesu do Gdańska - mówi rozmówca "Rz". - Nie jest w sądzie tajemnicą, że jest on znajomym Netzela z okresu studiów.

Wiceprezesem Sądu Okręgowego, który ściągnął akta sprawy Drob-kartelu, jest nadzorujący sprawy karne Ryszard Milewski. Na co dzień jest sędzią wydziału odwoławczego. W rozmowie z "Rz" tłumaczy, że w ściągnięciu akt nie ma niczego niezwykłego. Chodziło o to, żeby mogła się z nimi zapoznać sędzia wizytator i ocenić prawidłowość postępowania.

Potwierdza też, że zna się z Netzelem z czasów studiów. - On jest starszy, ale później zaczął studia - dodaje.

Opinie (23) 26 zablokowanych

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.