Hel, który nie chciał się poddać. Bateria im. Heliodora Laskowskiego

Małgorzata Zimnoch
9 maja 2026, godz. 15:00
Opinie (105)
  • Lubię to Lubię to 6
  • Super Super 4
  • Trzymaj się Trzymaj się 1
  • Ha ha Ha ha 1
  • Wow Wow 3
  • Przykro mi Przykro mi
  • Wrr Wrr 7
  • Wszystkie 22

Była najnowocześniejszym elementem polskiej obrony Wybrzeża w 1939 roku, a jej marynarze złożyli broń jako ostatni. Dziś 31. Bateria im. Heliodora Laskowskiego na cyplu helskim to miejsce pamięci, które wciąż czeka na domknięcie swojej historycznej klamry.




Twierdza na wąskim pasie polskiej ziemi



Bateria im. Heliodora Laskowskiego to miejsce symboliczne. To właśnie stąd polscy kanonierzy prowadzili celny ogień w stronę niemieckich pancerników Schleswig-Holstein i Schlesien. Kiedy Warszawa i Modlin dawno już skapitulowały, Hel trwał. Marynarze z cypla poddali się dopiero 2 października 1939 roku, będąc jednym z ostatnich punktów oporu w kampanii wrześniowej.

Stal, beton i zasięg



Bateria została wyposażona w cztery działa kalibru 152 mm Bofors, które mogły skutecznie razić cele na dużych dystansach.

- Bateria mogła razić na odległość 26 km - opowiada Beniamin Kitowski z Grupy Rekonstrukcji Historycznej Lądowej Obrony Wybrzeża. Oznacza to, że kiedy okręt wychodził z portu w Gdańsku, wchodził w zasięg ognia z naszego działa, tak jak miało to miejsce na przykład z pancernikiem Schlezwik-Holstein.
Każde stanowisko ogniowe było częścią większego systemu - z podziemnymi magazynami amunicji, stanowiskami kierowania ogniem i zapleczem technicznym. To była przemyślana konstrukcja, przygotowana na realne zagrożenie.

Czy Polska powinna podjąć starania o sprowadzenie działa Boforsa na Hel?

Radziecki substytut zamiast szwedzkiej precyzji



Spacerując po żelbetowym stanowisku nr 4, turysta dostrzeże potężną lufę wycelowaną w stronę Bałtyku. Warto jednak wiedzieć, że nie jest to oryginalny Bofors, który grzmiał tu w 1939 roku.

- Obecnie na działobitni nr 4 Baterii Laskowskiego stoi radziecka armata B-13 kalibru 130 mm - tłumaczy Michał Radtke z Grupy Rekonstrukcji Historycznej Lądowej Obrony Wybrzeża. - Została ona zamontowana po wojnie, gdy zmieniono koncepcję obrony wybrzeża. Choć wizualnie robi wrażenie i pomaga wyobrazić sobie skalę fortyfikacji, dla nas i dla historyków pozostaje jedynie "zastępstwem".
Działo Bofors kal. 152,4 mm wz. 30 baterii cyplowej im. Heliodora Laskowskiego eksponowane w Muzeum Marynarki Wojennej w Gdyni

Marzenie o powrocie Boforsa



Czy jest szansa, aby na Hel wróciło oryginalne działo? Sprawa jest niezwykle trudna, ale nie beznadziejna. Większość oryginalnych armat została zniszczona lub wywieziona przez okupanta, środowisko miłośników Helu wierzy jednak, że kiedyś uda się wymienić radziecką armatę na model identyczny z tym, który bronił polskiego wybrzeża.

- Polska przed wojną kupiła osiem dział, a odebrała tylko cztery - podkreśla Robert Witosławski z Centrum Wirtualnych Rekonstrukcji. - Teoretycznie mamy więc w Szwecji do odebrania cztery Boforsy, za które kiedyś zapłaciliśmy. Sprowadzenie tak masywnego i cennego zabytku wymagałoby jednak nie tylko ogromnych nakładów finansowych, ale przede wszystkim skomplikowanych umów międzyrządowych.
  • Grupa Rekonstrukcji Historycznej Obrony Wybrzeża podczas wydarzenia "32 dni obrony Helu"
  • Grupa Rekonstrukcji Historycznej Obrony Wybrzeża podczas wydarzenia "32 dni obrony Helu"
  • Grupa Rekonstrukcji Historycznej Obrony Wybrzeża podczas wydarzenia "32 dni obrony Helu"

Pasjonaci w służbie historii



Bateria im. Helidora Laskowskiego jest wydzieloną częścią Muzeum Obrony Wybrzeża. O autentyzm i edukacyjny wymiar tego miejsca dbają lokalne grupy rekonstrukcyjne, w szczególności Grupa Rekonstrukcji Historycznej Obrony Wybrzeża. To właśnie ci pasjonaci, często w replikach historycznych mundurów, opiekują się stanowiskami i przygotowują profesjonalne prezentacje dla zwiedzających - podczas pokazów można usłyszeć szczęk metalu, poznać szczegóły obsługi działa i dowiedzieć się, jak wyglądało codzienne życie marynarzy na tym wysuniętym cyplu Polski.


Co kryją helskie bunkry?



Dziś stanowisko ogniowe jest częścią skansenu uzbrojenia i cieszy się ogromną popularnością wśród odwiedzających. Po latach zaniedbań obiekt został oczyszczony i zabezpieczony dzięki staraniom Muzeum Obrony Wybrzeża oraz pasjonatów. Turyści mogą wejść do wnętrza betonowego bloku, zobaczyć magazyny amunicyjne oraz systemy dostarczania pocisków. To żywa lekcja historii - zapach betonu i chłód podziemi pozwalają poczuć atmosferę tamtych dni.

Opinie wybrane

Wszystkie opinie (105)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najczęściej czytane