- 1 Pokazują 22 kilometry ważnej trasy (41 opinii)
- 2 Tramwaj nie zabrał 8-latka z rowerem (302 opinie)
- 3 Pomyliła hamulec z gazem i wjechała w dom (94 opinie)
- 4 Od środy kolejne roboty w centrum Gdańska (27 opinii)
- 5 Adwokat Marcin D. zatrzymany przez policję (152 opinie)
- 6 Tu oddasz zużytą odzież w Gdyni (50 opinii)
Historia jednego zdjęcia. Okupacyjne losy jednego z symboli Gdyni
Charakterystyczny, duży budynek do dziś stoi w centrum Gdyni i jest jednym z symboli modernistycznego oblicza miasta. W latach okupacji niemieckiej na jego parterze znajdowała się jedna z najpopularniejszych restauracji dla Niemców Café Berlin, zaś na wyższych kondygnacjach mieszkali żołnierze.
Budynek ZUS-u albo inaczej PLO (od Polskich Linii Oceanicznych, które najdłużej po 1945 r. były gospodarzem obiektu) - bo o nim mowa - stoi przy rogu jednej z głównych ulic Gdyni, czyli ul. 10 Lutego, oraz ul. 3 Maja.
Café Bałtyk i "Wieczory czwartkowe"
Biurowiec ZUS-u został zbudowany w latach 1935-1936 wg projektu przygotowanego przez Romana Piotrowskiego. W przyziemiu mieściła się znana restauracja Café Bałtyk, prowadzona przez Karola Albrechta.
Lokal ten został rozsławiony cyklicznymi spotkaniami pt. "Wieczory czwartkowe", które organizował malarz Zygmunt Cywiński. Wydarzenia te szybko wpisały się w kulturalne życie portowego miasta, stając się jednymi z najważniejszych tego typu przedsięwzięć międzywojennej Gdyni. Nie tylko promowały polską kulturę i sztukę, ale też integrowały gdyńskie środowisko inteligenckie i artystyczne. Wśród zaproszonych gości, którzy pojawili się Café Bałtyk, byli m. in. Tadeusz Boy-Żeleński, Maria Pawlikowska-Jasnorzewska czy Melchior Wańkowicz.
Gdynia staje się Gotenhafen
Po wybuchu II wojny światowej restauracje i kawiarnie zamknięto. Sam Cywiński mieszkał wprawdzie w Warszawie, ale do Gdyni przyjeżdżał na długie pobyty, zwykle zresztą z rodziną. Tak też się złożyło, że po mobilizacji latem 1939 r. pełnił służbę w Gdyni, i w tym mieście też poległ 13 września 1939 r. w Redłowie (pochowany został na witomińskim cmentarzu).
Dzień później niemal cała Gdynia została zajęta przez Niemców (do 19 września broniła się jeszcze Kępa Oksywska). Mimo istnienia w jęz. niemieckim nazwy dla Gdyni (Gdingen), okupant podjął decyzję o nadaniu temu polskiemu miasto zupełnie nowej nazwy - Gotenhafen, czyli "Port Gotów". Rozpoczął się zupełnie nowy, niezwykle trudny okres w historii miasta.
Skąd się wzięło Gotenhafen, okupacyjna nazwa Gdyni? Nowe fakty
Wymyślanie niemieckości okupowanego miasta
Tożsamość młodej Gdyni - jednego z największych sukcesów międzywojennej Polski - była nie lada wyzwaniem dla niemieckiej propagandy, która czyniła wszystko, co możliwe, by nadać miastu nowe oblicze, a przede wszystkim przekonać współczesnych, że Gdynia szybko staje się "niemiecka".
Nie było to łatwe i - uprzedzając kolejność wydarzeń - w istocie nigdy to się nie udało.
Okupacyjne wysiedlenia gdynian w 1939 roku
W latach okupacji można mówić w istocie o trzech odrębnych obliczach Gdyni: niemieckiej, polskiej i wojskowej.
- Ta pierwsza ograniczona była do ścisłego centrum, Kamiennej Góry i w istocie Orłowa.
- Polski charakter zachowały częściowo pozostałe przedmieścia, skąd poza stałymi mieszkańcami miejsce znaleźli m. in. przenoszeni w ramach tzw. wysiedleń wewnętrznych Polacy i Żydzi zmuszeni do opuszczenia swoich mieszkań w centrum.
- "Wojskowe" Gotenhafen to z kolei te dzielnice Gdyni, jak Oksywie, Obłuże czy częściowo Chylonia, gdzie dominowały obiekty wojskowe bądź działające (pośrednio lub bezpośrednio) na rzecz wojska: instalacje portowe i stoczniowe, magazyny, obozy pracy czy jenieckie.
Wyraźna różnica między "niemieckim centrum" a "polskimi przedmieściami" dotyczyła chociażby liczby sklepów, lokali gastronomicznych, hoteli, kin, sal teatralnych i obiektów sportowych. Praktycznie wszystkie były zarezerwowane dla Niemców i znajdowały się głównie w szeroko pojętym centrum.
Mapa gastronomicznej Gotenhafen
Pierwsze niemieckie restauracje i kawiarnie zaczęły powstawać mniej więcej 5-6 tygodni po zajęciu miasta przez Niemców, czyli w drugiej połowie października 1939 r. Wszystko wskazuje, że pierwszą (działającą najpóźniej od 22 października) była restauracja Meereswellen prowadzona w przyziemiu SS-Heim (obiektu hotelowego przeznaczonego dla SS oraz funkcjonariuszy policji) urządzonego w budynku dawnego kina "Polonia" na Adolf-Hitler-Platz 10 (Skwer Kościuszki).
W ciągu kolejnych dni, najpóźniej do 28 października, zaczęły funkcjonować następne lokale: Deutsches Café (działająca razem z Kaffehaus Astoria) na Adolf-Hitler-Platz 24, Café Wien na Adolf-Hitler-Platz 15, Gasthaus Hase (Hermann-Göring-Straße 19, czyli ul. 10 Lutego) oraz tytułowa Café Berlin. Ta ostatnia otwarta została na tej samej ulicy, ale początkowo pod numerem 31; dopiero nieco później (w ciągu kilku tygodni) przeniesiono lokal do omawianego budynku, czyli na adres Hermann-Göring-Straße 24.
Kolejne, najważniejsze lokale zaczęły działać zasadniczo do końca pierwszego kwartału 1940 r. Były to m. in. Grand Café (Hermann-Göring-Straße 27), Gaststätte Paul Klein (Adolf-Hitler-Straße 84, czyli na ul. Świętojańskiej), otwarty 27 stycznia lokal Gaststätte und Café Club (Wikingerstraße 4, czyli przy obecnej ul. Jana z Kolna) oraz otwarta 16 marca Gaststätte Robert Koch (General-Litzmann-Platz 11, czyli na Placu Kaszubskim).
Osobne lokale gastronomiczne posiadały też hotele, z których najważniejszymi był Europa-Hotel (adres jeszcze nieustalony), Strandhotel (Steinstraße, czyli na al. Marszałka Piłsudskiego), Bahnhofs-Hotel (na Bahnhofsstraße, czyli ul. Dworcowej), Zentral-Hotel i Hotel Deutsches Haus (oba na Gotenstraße, czyli na ul. Starowiejskiej).
Interes pana Derry
Nowi operatorzy restauracji i kawiarni w okupowanej Gdyni byli niemieckimi przedsiębiorcami, którzy nie mieli najmniejszych oporów, by wykorzystać nadarzającą się sytuację, czyli przejęcie mienia popolskiego. Lokale zakładano zasadniczo bowiem w miejsce byłych, polskich kawiarni i restauracji. Wśród restauratorów byli m. in. przesiedleńcy z Łotwy i Estonii (tzw. Niemcy bałtyccy - Baltendeutsche), którzy trafili w większej liczbie choćby do Orłowa, w miejsce naprędce wysiedlonych gdynian.
Dominowali jednak przedsiębiorcy z Gdańska i Sopotu, zwykle posiadający już doświadczenie w prowadzeniu lokali gastronomicznych. Do nich należał Hans Horst Derra. Był właścicielem dużego i znanego lokalu na Siedlcach, nazwanego od jego nazwiska. Nie bez znaczenia był zapewne fakt, że był to jeden z ulubionych lokali członków i sympatyków gdańskiej NSDAP.
Niezwykła historia "Cafe Derra". Restauracja, jaskinia NSDAP, klub sportowy
To on właśnie otworzył sportretowaną na tytułowej widokówce restaurację i kawiarnię Café Berlin.
Jeden z najpopularniejszych lokali niemieckich
To właśnie Café Berlin wraz ze wzmiankowanymi wcześniej Café Wien i Gaststätte und Café Club, były najpopularniejszymi i oferującymi najbogatszy program artystyczny spośród niemieckich lokali w Gotenhafen.
W Café Berlin codziennie od godz. 16 do 21 występowała kapela muzyczna; sama restauracja reklamowała się jako "największa ze stałym programem muzycznym" w okupowanej przez Niemców Gdyni. Do dyspozycji gości były własne wypieki, napoje ciepłe i zimne oraz oczywiście alkohole.
Na początku 1940 r. w kawiarni Derra otworzył dodatkowo kabaret (Tanzkabarett) i bar Rio Rita.
Miasto pełne niemieckich marynarzy
Na obu prezentowanych w tekście pocztówkach widać maszt flagowy na szczycie budynku. Zawieszona na nim jest bandera Kriegsmarine, czyli niemieckiej marynarki wojennej. Nie był to rzecz jasna przypadek. Cały obiekt został przekształcony w koszary sztabowe (Stabskaserne) dla dowództwa garnizonu twierdzy Gotenhafen. Na swoje potrzeby Kriegsmarine zarekwirowało szereg obiektów, nie tylko po polskich Siłach Zbrojnych.
Gdynia w latach okupacji była jednym z najważniejszych (i największych zarazem) garnizonów Niemieckiej Marynarki Wojennej. Powiedzieć, że nasycenie wojskowymi (tak żołnierzami, jak i urzędnikami wojskowymi) było zauważalne, to nic nie powiedzieć. Wiosną 1942 r. w Gdyni było ich około 50 tysięcy, a wszystkich mieszkańców Gotenhafen - około 122 tysięcy.
O autorze
Jan Daniluk
- doktor historii, adiunkt na Wydziale Historycznym UG, badacz historii Gdańska w XIX i XX w., oraz historii powszechnej (1890-1945).
Opinie wybrane
-
2024-07-28 12:41
Bardzo ciekawy artykuł (3)
Świetnie się czyta, interesujący , wciągający artykuł, kawałek historii naszego miasta, dziękuję autorowi i proszę o więcej :)
- 230 4
-
2024-07-28 22:23
Ciekawy, bo napisany przez pasjonata, a nie klepacza artykułów o niczym.
- 6 1
-
2024-07-28 21:15
Pieknie napisane
Prosze o wiecej o Gdyni tego trzeba nam
- 8 1
-
2024-07-28 15:39
kapliczki na granicy z sopotem nadal nie odbudowano, ani nie posadzono drzewa z powrotem w centrum
- 3 3
-
2024-07-28 20:40
Zaraz po wojnie na miejscu Cafe Bałtyk byl Dom Mody. (6)
Pamiętam jeszcze w 1954 roku moja matka często tam zaglądała ze mną. W podziemiu także były ekspozycje dla kobiet. Dopiero kilka lat potem z powrotem otwarto tam knajpę, o której Gdynianie nie mieli najlepszego zdania. Za dużo kobiet o podejrzanej reputacji tam urzędowalo.
- 39 1
-
2024-07-30 07:35
(1)
A ty skąd masz wiedzę o reputacji skoro szczeniak wówczas byłeś?
- 0 0
-
2024-07-30 16:31
Czytaj uważniej co napisałem.
- 0 0
-
2024-07-29 10:15
O ile pamiętam
W tym budynku, w latach 70 XX wieku mieściła się Moda Polska i można tam było kupić atrakcyjną i modną odzież, szczególnie dla kobiet.
- 0 0
-
2024-07-29 01:56
tzn, jakie? (1)
instagramerki?
- 4 3
-
2024-07-29 07:04
Asystentki społeczne?
- 4 0
-
2024-07-28 20:48
oj tam oj tam.
Różne panie są potrzebne.
- 7 3
-
2024-07-28 15:28
Bardzo ciekawy artykuł! Historia to jedyna sekcja gdzie czytam komentarze, przeważnie ludzie dopowiadają ciekawe rzeczy. Więcej prosimy, i więcej starych zdjęć Gdyni!
- 107 3
Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.