Fakty i opinie

stat

IPN znalazł pierwsze szczątki w ramach poszukiwań ofiar komunistów

artykuł historyczny
Najnowszy artukuł na ten temat

Po 70 latach odbędzie się pogrzeb "Inki"


Po niespełna trzech dniach od rozpoczęcia poszukiwań grobów "Inki", "Zagończyka" oraz innych ofiar komunistycznego terroru, w piątek zespół IPN znalazł pierwsze ludzkie szczątki na Cmentarzu Garnizonowym przy ul. Giełguda zobacz na mapie Gdańska w Gdańsku.



Czy popierasz poszukiwania IPN w Gdańsku?

tak, tym osobom trzeba w końcu oddać należny im hołd 80%
wątpię, że po tylu latach poszukiwania zakończą się powodzeniem 6%
nie, to zbędny wydatek 14%
zakończona Łącznie głosów: 881
Zespół prof. Krzysztofa Szwagrzyka, który jest pełnomocnikiem prezesa IPN ds. poszukiwań miejsc pochówku ofiar terroru komunistycznego w naszym kraju oraz wolontariusze pracujący na gdańskim Cmentarzu Garnizonowym, odkryli już pierwsze ludzkie szczątki. Znajdowały się one na głębokości 60 cm pod powierzchnią ziemi, niedaleko pomnika ofiar zbrodni komunistycznych.

- Obecnie ze wstępnych ustaleń można powiedzieć jedynie, że są to szczątki mężczyzny. Odnaleziono również inne miejsca, gdzie prawdopodobnie znajduje się więcej pochówków - wyjaśnia Marcin Węgliński, asystent prasowy Oddziału IPN w Gdańsku.

Poszukiwania miejsc pochówków "Inki", "Zagończyka", a także innych ofiar, rozpoczęła w środę 11-osobowa ekipa IPN oraz kilkunastu wolontariuszy z całego kraju. IPN do tych prac przygotowywał się już od jesieni zeszłego roku.

Poszukiwania nie będą łatwe. W tej części cmentarza w latach 90. rozpoczęto bowiem ponowne pochówki, a początki kwatery sięgają już lat 20. XX wieku, co oznacza, że na tym terenie są trzy warstwy pochówków. Na szczęście IPN dysponuje materiałem genetycznym do porównania ze szczątkami "Inki" i "Zagończyka", a także innych ofiar, których miejsce pochówku zostało utajnione przez komunistów.

Czytaj też: Trójmiejscy partyzanci "Łupaszki"

Na ślad grobu "Inki" i "Zagończyka" może naprowadzić badaczy znalezienie cementowej tabliczki z nr 137. W zeszłym roku natrafiono bowiem na dokument dotyczący "Zagończyka". Z zachowanego nakazu więziennego został ustalony nr tabliczki, z jakim został pochowany na cmentarzu Garnizonowym. Został skazany na śmierć razem z "Inką" i w tym samym dniu wykonano wyrok, dlatego badacze na zasadzie analogii przyjmują, że "Inka" jest pochowana być może nawet w jednej mogile z "Zagończykiem". Znalezione i zidentyfikowane szczątki gdańskich ofiar komunistycznego terroru mają być ponownie pochowane z należnymi im honorami.

"Inka", sanitariuszka i łączniczka AK Danuta Siedzikówna, gdy w 1946 roku skazano ją na śmierć za sześć miesięcy skończyłaby 18 lat. O godz. 6.15 rano, 28 sierpnia, "Inka" weszła do sali egzekucyjnej. Wraz z nią na egzekucję wprowadzany został Feliks Selmanowicz "Zagończyk". Oboje odmówili zawiązania im oczu opaską.

W drzwiach pomieszczenia stało kilkunastu ubeków, którzy przyszli specjalnie, żeby zobaczyć egzekucję. Wyzywali i lżyli skazanych. Prokurator wojskowy Wiktor Suchocki odczytał wyrok i wydał komendę: "Po zdrajcach narodu polskiego, ognia!". Siedzikówna krzyknęła: "Niech żyje Polska!". Seria z dziesięciu pepesz spowodowała, że skazani osunęli się na podłogę. "Inka" jednak wciąż żyła i dowódca plutonu porucznik Sawicki dobił ją strzałem w głowę.

Miejsce pochówku "Inki" i "Zagończyka" zostało utajnione. Obecnie obydwoje mają symboliczne - sąsiadujące ze sobą - groby na Cmentarzu Garnizonowym przy ul. Giełguda zobacz na mapie Gdańska w Gdańsku.

Opinie (177) 10 zablokowanych

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.