- 1 Zabójstwo w mieszkaniu na Kartuskiej (54 opinie)
- 2 Myśliwce nad Trójmiastem. Wiemy dlaczego (147 opinii)
- 3 Zatrzymali kolejkę i wezwali pomoc (43 opinie)
- 4 Butelkomaty z kartonu w Biedronce (189 opinii)
- 5 Nie żyje prof. Andrzej Januszajtis (89 opinii)
- 6 Elektryczne autobusy zimą jak diesle? (33 opinie)
Idziesz na sanki? Na tej górce "straszy"
Miała tu stać szubienica niedalekiego obozu, a w pobliskim lesie rzekomo do dziś ma "straszyć". To oczywiście miejskie legendy, których - przynajmniej na razie - żadne dowody nie potwierdzają. Bezsprzecznym faktem jest jednak to, że górka na Osiedlu Młodych w Gdańsku to jedna z najlepszych górek na sanki.
- 90 m górki owianej legendami
- Legenda o szubienicy obozowej
- Jedyny w okolicy wyciąg narciarski
- Tajemnica zdjęcia do dziś niewyjaśniona
- Złomiarze dokończyli to, czego nie zniszczył czas
90 m górki owianej legendami
Miejsce to jest owiane legendami, mrocznymi czasami, ale niezmiennie cieszące się popularnością, szczególnie jako miejsce do spacerów a także zimowych zjazdów. W letnich miesiącach rozciąga się stąd wspaniały widok na miasto w kierunku Letnicy, Przeróbki i Stogów.
Górka (a raczej wzgórze) mierzy sobie prawie 90 m n.p.m. Nazwa jest zdecydowanie powojenna. Na mapie fragmentu miasta z 1936 r. to jedynie "bezimienna" okolica.
Legenda o szubienicy obozowej
Nazwa "Lagry" dla tego wzgórza pochodzi od pobliskiego obozu jenieckiego z czasów ostatniej wojny.
Unikalne zdjęcia z obozu jenieckiego na gdańskich "Lagrach"
Wiele lat temu pojawiła się natomiast mroczna legenda, że właśnie tutaj stała szubienica obozowa. W pobliskim lesie ma nawet do dziś "straszyć"....
Zachowane relacje obozowe, w tym włoskiego lekarza oraz jeńców radzieckich (zebrane w archiwach rosyjskiego Stowarzyszenia "Memoriał") nie potwierdzają wieszania na wzgórzu jeńców. Także zdjęcie lotnicze z sierpnia 1944 r., wykonane podczas lotu zwiadowczego samolotu aliantów, nie potwierdza, aby na wzgórzu mieściło się cokolwiek oprócz... pola uprawnego. Zapewne dla potrzeb marnych racji żywieniowych w obozie.
Jedyny w okolicy wyciąg narciarski
Po ostatniej wojnie ta okolica na zdjęciach pojawia się pod koniec lat pięćdziesiątych XX wieku. Zbudowano tam kilka bloków, które stanowią Osiedle Młodych.
Co ciekawe, kilka lat później pojawił się na wzgórzu wyciąg narciarski. Stanowiła go górna stacja - niewielki budynek wraz z silnikiem. Następnie dolna stacja - coś w rodzaju baraku, położonego przed ostatnim od strony lasu wieżowcem. Pomiędzy stacjami rozpięta była stalowa lina. Zapewne do liny podpięte były uchwyty dla saneczkarzy i narciarzy. Dodatkowo cała górka była oświetlona za pośrednictwem ustawionej w połowie wysokości lampy o silnych reflektorach.
Tajemnica zdjęcia do dziś niewyjaśniona
Pojawiło się na wskazanym forum jeszcze jedno zdjęcie. Szkielet obiektu nie pasuje do solidnego "domku" widocznego na zdjęciu powyżej. Być może to była jakaś wcześniejsza konstrukcja? Nie wiadomo.
Wyciąg był obsługiwany w sezonie zimowym przez pracownika pobliskiej spółdzielni mieszkaniowej, zapewne w ramach "dodatkowych obowiązków". Był zapewne bezpłatny.
Latem 1988 r. przeprowadziłem się na pobliskie osiedle Niedźwiednik. Często bywałem na Osiedlu Młodych. Pamiętam, że wyciąg był już wyłączony. Lina spoczywała na trawie, a dolna stacja była otwarta.
Następnie zaczęły "znikać" kolejne elementy: najpierw silnik z dolnej stacji, potem sama budowla. Obudowa była blaszana, bardzo pożądana przez zbieraczy złomu. Na koniec została skradziona lina nośna. Doszło do zmiany systemu z PRL na III RP i nikt już nie pilnował tego typu "zbędnego" mienia.
Złomiarze dokończyli to, czego nie zniszczył czas
Górna stacja z racji betonowego wykonania "broniła się" dość długo. Pamiętam, że najpierw na jednej z jej bocznych ścian pojawiła mała dziura. W środku był widoczny sporych rozmiarów silnik. Następnie dziura się stopniowo powiększała, aż - jak to się mówi - "silnik dostał nóg". Następnie budynek był miejscem tzw. imprez niskobudżetowych. Lampę na środku spotkał także "złomiarski los". Najpierw klosz, a potem betonowy słup został obalony w celu odzyskania prętów zbrojeniowych.
Ok. 2010 r. ruina została zburzona. Na fundamencie obecnie jest umieszczona podłużna ława, na której można przysiąść i podziwiać widoki. Podobna ława jest także umieszczona przed wzgórzem. Wygląda bardzo stylowo.
Z czasem przyroda próbowała zabrać teren. Od lewej strony górki pojawiły się "samosiejki" drzew. Jednak wycięto je i powierzchnia jest nadal płaska. Wzgórze ma nadal potencjał rozwojowy.
Rok w rok, gdy tylko pojawi się dostatecznie dużo śniegu, od razu pojawiają się saneczkarze, w każdym wieku. Można tam także spotkać początkujących narciarzy, którzy korzystają z lewej strony górki. Na potwierdzenie radości z jazdy "w każdym wieku" zamieszczam zdjęcie z rodzinnego archiwum. Niestety po którymś kolejnym zjeździe tego dnia sanki "nie przeżyły" i też stały się już tylko częścią historii tej górki.
O autorze
Marcin Dobrzyński
pasjonat historii, eksplorator, były żołnierz, licencjonowany przewodnik miejski
Opinie wybrane
-
2026-01-10 13:56
(1)
Fajne gorki byly tez na Karwinach jedna w lesie to byl taki nasz tor saneczkowy zjezdzalo sie z karwin2 w dol do torow kolejowych, druga fajna gorka to karwiny 1 start pod buraczana a jak ktos mial fantazje to mogl jechac az wpadl do rzeki kaczej :) nie bylo jeszcze wtedy tej ulicy ktora idzie w gorw do buraczanej 27. Kto to pamieta???
- 10 0
-
2026-01-11 22:40
Również na Wielkim Kacku były niezłe zjazdy, dziś tam stoją już bloki...
- 0 0
-
2026-01-10 13:32
:) (2)
Autora pozdrawia koleżanka z klasy, też korzystająca niegdyś z uroków górki :)
- 30 1
-
2026-01-11 15:40
(1)
Zapewne do liny podpięte były uchwyty dla saneczkarzy i narciarzy.
Wyciąg był zapewne bezpłatny.
Coś za dużo tych "zapewne".
Dobrze, że powstał ten artykuł, ale nie można tu raczej mówić o "rzetelnym dziennikarstwie".
P.S.
Wyciąg to tzw. wyrwirączka. Uchwyt do zaczepienia miał narciarz. Wyciąg (nie pamiętam od któregoZapewne do liny podpięte były uchwyty dla saneczkarzy i narciarzy.
Wyciąg był zapewne bezpłatny.
Coś za dużo tych "zapewne".
Dobrze, że powstał ten artykuł, ale nie można tu raczej mówić o "rzetelnym dziennikarstwie".
P.S.
Wyciąg to tzw. wyrwirączka. Uchwyt do zaczepienia miał narciarz. Wyciąg (nie pamiętam od którego momentu) stał się "płatnym". Obóz na Lagrach był obozem przejściowym - stamtąd trafiało się do Stutthoffu. Nikt tam nie wieszał ludzi, a jedynym postrachem okolicy, którą pamiętam to ekshibicjonista "Antek".- 1 2
-
2026-01-11 20:46
Dokładnie tak.
Silnik był w blaszaku na dole, a u góry w budynku bunkra było tylko koło pasowe. Lampy były dwie, jedna betonowa na środku górki z kilkoma oprawami wokoło i jedna parkowa przy dolnej blaszanej budzie.
- 0 0
-
2026-01-11 13:46
starszy ale w troszkę
innym miejscu bo za kotłownią na Norblina w tym lesie po zmroku ukazała sie jakaś zjawa postać unosząca się w białej szacie w góre tak opisała to osoba która poczuła sie dziwnie na ten widok i choc wędruje tymi lasami od lat kilkunastu pierwszy raz przekonała sie że coś jest na rzeczy.
- 1 2
Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.