Fakty i opinie

Impreza sylwestrowa okiem kelnera

artykuł czytelnika
Po 20 godzinach pracy w sylwestra obsługa nadal musi być miła dla gości.
Po 20 godzinach pracy w sylwestra obsługa nadal musi być miła dla gości. fot. Łukasz Unterschuetz/Trojmiasto.pl

Przed nami ta wyjątkowa, sylwestrowa noc. Część z nas spędzi ją w domach, inni na ulicach, wsłuchani w muzyczne hity, a jeszcze inni skorzystają z ofert lokali gastronomicznych. Poznajcie noc z 31 grudnia na 1 stycznia z perspektywy obsługi. Jak wygląda sylwester w pewnej eleganckiej restauracji, patrząc na to wydarzenie z kelnerskiego zaplecza?



Ranne ptaszki



Gdzie spędzisz sylwestra?

w plenerze 4%
na imprezie klubowej 5%
na domówce u znajomych 24%
we własnym domu 67%
zakończona Łącznie głosów: 3053
Podczas gdy przyszli goście jeszcze smacznie śpią, w restauracji panuje już rozgardiasz. Około dziewiątej rano zjawiają się pierwsi kelnerzy, których zadaniem są porządki - sprzątanie, odkurzanie, kontrola stanu toalet. Po wstępnym oporządzeniu sali, przychodzi czas na przestawianie stołów, stawianie na nie blatów, mających trzy metry długości i czterdzieści kilogramów wagi, a także kompletowanie krzeseł, które często trzeba tachać z trzeciego piętra lokalu na pierwsze. Zazwyczaj podczas sylwestra jest maksymalna liczba gości, a w przypadku restauracji, w której pracuję, miejsca na tegoroczną imprezę zarezerwowało 80 ludzi, więcej się nie zmieści.

Po przyniesieniu z trzeciego piętra wystarczającej ilości krzeseł można zabrać się za nakrywanie. Po mniej więcej dziewięciu godzinach dźwigania mebli, prasowania obrusów, noszenia tac z zastawą, kufrów z setkami sztućców, przychodzi chwila ostatnich dociągnięć - rozstawia się tabliczki z imionami, kwiaty oraz szkło.

Po kosmetycznych poprawkach sali wybija godz. 18, co oznacza ostatnią chwilę spokoju przed burzą oraz przybycie jeszcze paru kelnerów, wypoczętych i gotowych na inwazję gości. Tak, tak, to nie jest błąd - godz. 18. Całkowite oporządzenie sali zajmuje nam około dziewięciu godzin. W czasie, gdy przyszli imprezowicze prasują swoje koszule, a panie kręcą loki, w restauracji kroi się ciasto, napełnia karafki sokami i rozstawia wódeczkę.

Ani się obejrzysz, wybija godz. 20 - goście zaczynają się schodzić



Plan sylwestra to zupa, gorące potrawy serwowane na platerach, zimne zakąski, kolejna porcja ciepłej strawy oraz deser. Dania - zupy w kilkunastu wazach, mięso na tyluż wielkich platerach, ziemniaki, dodatki w kilkudziesięciu miskach, ciasta - nosi się z kuchni, znajdującej się na parterze, co oznacza niezły trening nóg oraz pośladków, gratis do wynagrodzenia. Każdy kelner ma na początku imprezy przynajmniej dziesięć szybkich rund, później już się tego nie liczy, bo nie ma na to sił.

Goście bawią się do białego rana, a sprzątanie po nich trwa jeszcze kilka godzin.
Goście bawią się do białego rana, a sprzątanie po nich trwa jeszcze kilka godzin. fot. ef/galeria Trojmiasto.pl

Trening logistyki



Umiejętność planowania i robienia wszystkiego zawczasu to największa cnota kelnera okolicznościowego. W momencie wydawania zupy, powinieneś myśleć, w ilu koszykach najlepiej rozporządzić chleb do zimnych zakąsek, jedną ręką zalewać wrzątkiem czajniki z deserową herbatą i kawą, a drugą otwierać szampana, szczerze modląc się, by korek nie wystrzelił w sufit lub, co gorsze, w ludzi.

Kiedy już wydasz dania gorące i chcesz zacząć akcję ułatwiania sobie życia - trach - przychodzi spóźniony imprezowicz i prosi o krem z cukinii, który już dawno został wylany. Drałujesz do kuchni, podgrzewasz zimną zupę z gara, wracasz, przez trzy minuty szukasz spóźnialskiego, a zanim do niego dojdziesz z tą wrzącą zupą, zahaczą o ciebie królowie i królowe parkietu.

Ze stanem przedzawałowym wracasz na zaplecze i myślisz - jest dobrze, zaleję te czajniki do końca - trach - jakiejś pani skończyła się wódeczka. Gdy już wracasz z odmrażającą ci ręce butelką, okazuje się, że trzeba sprzątać półmiski po ciepłych daniach. Przy osiemdziesięciu gościach każdy z kelnerów ma pełne ręce roboty, a wszelkie obowiązki kumulują się w najmniej pożądanym momencie.

"Ale pani jest biedna, sylwester w pracy?"



Noszenie i wydawanie dań, sprzątanie po nich, nakrycie nowych talerzy i sztućców, kontrolowanie stanu napojów i alkoholu oraz przeciskanie się z pełną tacą przez tańczący i pijany tłum, to rutyna. Około godz. 23 nie czujesz już nóg, a to dopiero początek. Klienci wyrywają cię do tańca, ale wiesz, że szef się dowie i nie będzie zmiłuj, trzeba brać się do roboty. Pozostaje jedynie tanecznym krokiem brylować z tacą wśród pijanych szczęśliwców i łykać co nieco dla lepszego samopoczucia. Zwłaszcza, gdy słyszy się co kilka minut "pocieszające" zdania o tym, że wszyscy nam współczują sylwestra w pracy...

Tymczasem zaplecze przypomina pobojowisko. Rozdeptywane resztki jedzenia tworzą na podłodze maź, ze śmietnika wysypują się resztki jedzenia, a zmywak tonie w stercie naczyń. Zmywak lub jak kto woli - pałac tortur wyposażony w zlew i wyparzarkę.

Niektóre restauracje, w celach oszczędnościowych, nie zatrudniają pomywaczy i ich obowiązki przejmują kelnerzy. W ciągu całej imprezy trzeba z doskoku zmywać łącznie tyle naczyń, talerzy, szkła i sztućców, że wyliczanie ich wydaje się być marnotrawstwem atramentu. Najczęściej robią to na zmianę dwie osoby - jedna zmywa, druga wyjmuje naczynia z wyparzarki i je poleruje, a przydawałaby się i trzecia od ocierania spływającego z czoła potu. Zmywanie po sylwestrze trwa około pięciu godzin.

Tegoroczną imprezę planujemy zakończyć o godz. 4 nad ranem, ale różnie to bywa. Z restauracji wyjdziemy najpewniej po dziewiątej rano, czyli niektórzy z nas spędzą w robocie dokładnie dobę. I nie jest to w gastronomii, niestety, żadna nowość.
Co Cię gryzie - artykuł czytelnika to rubryka redagowana przez czytelników, zawierająca ich spostrzeżenia na temat otaczającej nas trójmiejskiej rzeczywistości. Wbrew nazwie nie wszystkie refleksje mają charakter narzekania. Jeśli coś cię gryzie opisz to i zobacz co inni myślą o sprawie.

Opinie (230) 9 zablokowanych

  • Ciekawa praca, mozna zarobić, ale i się narobić... a Sylwester to Crem de la Crem żywota kelnerskiego. (4)

    To co może śmieszyć widza z boku, gdy widzi np pijaka śmiesznego to dla kelnera chleb powszedni i nie za bardzo śmieszny.

    No i małżeństwa kelnerskie często się rozpadają...

    Kiedyś przyjezdni dzisiaj nazywani słoikami nie tylko szli do stoczni, ale właśnie sporo osób rozpoczynało życie na Wybrzeżu od pracy w gastronomii.

    Uważajcie dzisiaj na Taxi i Ubera , można zapłacić i kilkaset złotych za kilkukilometrowy kurs... Lepiej pytać u drzwi co i jak, zwłaszcza po północy.

    • 75 42

    • Co ty nie powiesz....a zakupy już robisz sama czy mama nadal haruje za ciebie! (1)

      • 14 16

      • Długo pan panie Antoni

        jeździ już na taksówce ?

        • 12 7

    • Uber jeszcze nigdy nie oszukał.

      Od początku grudnia przed przejazdem znam cenę co do grosza

      • 9 9

    • Kelner a żywo,cztery jajca jedno piwo.

      • 2 1

  • moim kelnerem bedzie Sebek z Yato ! (4)

    • 19 20

    • Do usług (1)

      Bede ci Macieju usługiwał!!!

      • 5 2

      • dobrze ze nie mamy brodatych kelnerów

        • 13 1

    • o 18:00... i dlatego wódka jest ciepła !

      • 2 2

    • jato to takie podróbki narzędzi toya. .. też podróbek. wiec sam nie wiem....

      • 1 1

  • Większość to podawacze jedzenia ... (16)

    Kto dziś widział prawdziwego kelnera ? Dziś obsługa często nawet nie wie co jest w karcie dań zadając pytanie dotyczące dań lub gatunku alkoholu na twarzy podawacza z reguły można zobaczyć przysłowiowego karpia .

    • 218 34

    • Przyczyną jest częsta rotacja personelu .... (2)

      • 45 1

      • Kiedyś kelner to był ktoś. (1)

        Pracował w jednym lokalu do emerytury.
        Ale to było przed II WŚ.
        Teraz nie ma już takich lokali tylko żarłodajnie mordownie dla opojów i klientela też ma mordy mniej inteligentne.

        • 52 3

        • typowa interakkcja w knajpie?

          -blelebenanebel.
          he?czegotychceodemnie(zobajaki z**babany)
          blablalalatrala(cozatrafilmisiewuj)
          -hełenojoitamtodajeniedrogo, a co to jetamto?a to?
          -pińcet
          -ilemoznaczekacdawajglodny
          -maszzimnenaplu łem
          -placezapomnionapiwkuhupiguju
          a podcas rozmowy ze najomymi - ale jadłem ąę za tysiaka, kelner kłaniał mi isę w pas i donosił ośmiorniczki

          • 9 12

    • (1)

      Ale to wina różnej maści cwaniaczków właścicieli knajp i restauracji ...za 10 netto tomsie przychodzi do roboty a za 20 to już się coś wie ...ale większość chce płacić 10

      • 55 3

      • niestety bo większość gości też chce płacić 10 zł za obiad... to co się dziwisz..

        że właściciel też ci proponuje 10zł a nie 20z

        • 31 5

    • No niestety, za 10 zl per godzina nie oczekuj kelnera w restauracji i subiekta w sklepie, te czasy już minęły i mam nadzieje ze trwale

      • 49 2

    • mylisz się (6)

      To idź do lokalu gdzie się płaci za raka informacje a napiwek to dowód na twoje wychowanie a nie skomposc... jak idziesz do baru mlecznego bo tanio a chcesz być obsluzony jak Pan... to drwisz z siebie . W Gdyni jest wiele lokali na poziomie ... jednak klient też musi poziom reprezentować ...

      • 14 16

      • Jezu, co to jest "skomposc"? (5)

        • 32 2

        • jakiś owoc chyba

          • 29 1

        • "skompość" to opis i liczba tych "wielu lokali w Gdyni"

          • 13 1

        • nowa forma gnoju, tj kompośtu

          • 7 1

        • Taki kompot z ości??

          • 5 0

        • To rodzaj fturnego analfabetyzmu skomputerowego

          • 9 0

    • Prawdziwych kelnerów jest bardzo mało- w całym Trójmieście zaledwie 1 klasa jest kształcona w tym zawodzie. Szkoda, bo to ciężki ale fajny zawód- praca z różnymi ludzmi i nie tylko podawanie, ale też barmaństwo itp

      • 7 0

    • Płaca+praca= podawacz

      Tyle w temacie. Nikt nie podchodzi do tak niewdzięcznej pracy z pasją i zaangażowaniem, gdy wypłata kelnera ledwo odbija się od najniższej krajowej a goście są coraz bardziej chamsy i bezczelni.

      • 10 0

    • nawet jesli wie co jest w karcie dan to i tak, upraszczajac, jest podawaczem

      a ty tylko zjadaczem. Jaki popyt taka podaz. Skoro zjadaczami glownie chamy to po co utrudniac im kontakt z podawaczem.
      ps. Kazdy rosci ale nie od siebie. Swiec przykladem.

      • 2 1

  • Jest ciężko, ale bez przesady (16)

    Dużo kelnerów to kobiety, więc to nie jest aż tak ciężka praca jak na budowie (np. nosiłem worki z cementem na 4 piętro, jeden worek 50 kg) czy w stoczni, odzwierciedlają to też stawki. A sylwester jest raz w roku i za darmo nikt go nie robi, wręcz przeciwnie, ceny idą w górę razy dwa albo i więcej, coraz częściej co pytam o cenę to bliżej 1000 niż 500, 200-300 to często sam wstęp.

    • 94 31

    • Spróbuj to zobaczysz (2)

      Wszystkim mówiącym że kogoś innego praca nie jest ciężka powinien sam spróbowac tego zawodu zanim się wypowie. Pozdrawiam!

      • 42 7

      • Pracowałem jako kelner i wiem jak jest (1)

        Proponuję popracować na budowie to szybko każdy kelner wróci do swojej byłej knajpy.

        • 7 0

        • dokładnie!

          wszystkich narzekających podawaczy jedzenia zapraszam do innych prac - jak będziecie mieli porównanie to dopiero wtedy się wypowiadajcie

          • 1 0

    • Praca ciężka jak inne (1)

      dla Ciebie będzie ciężki worek cementu, a dla kogoś innego taca z jedzeniem. Ale przecież sylwester nie jest tu jakimś wyjątkiem. Każda większa uroczystość - wesele, chrzciny, stypa itd. wymagają równie dużo przygotowania i obsługi. Więc nie wiem czemu takie wielkie żale na sylwestra. Taka praca, że się lata dookoła ludzi i ich obsługuje. Jak ktoś tego nie lubi, to niech się zatrudni jako pokojówka w hotelu.

      • 31 3

      • Ja tam na budowie sobie patrze jak manitou podaje cała palete cementu na 4 piętro ewentualnie wciskam guzik i wyciągarka jedzie z cementem do góry..

        • 11 1

    • (4)

      Nie słyszeli tam przy tych workach o windzie, żurawiku, wysięgniku ?

      • 26 1

      • słyszeli ale jak ci majster powie że bez tego szybciej i taniej to tylko2 wyjścia , a jeść trzeba

        • 16 1

      • Po co jak młody na umowę o dzieło tańszy? (1)

        Pamiętam nawet tytuł umowy "roboty budowlane wraz z wywózką gruzu".
        Majster chciał zalożyć linę z blokiem na żurawiku ale go kierownik op...ł, że to skomplikowane, niebezpieczne, że trzeba aż dwóch ludzi do obsługi i że on nie będzie po całym mieście szukał liny i bloku - więc zaprawę nosiliśmy w wiadrach po schodach jedynie cegły wrzucili dźwigiem a i to przy jakiejś okazji bo majster załatwił.
        Z tego co wiem od znajomych, w tak zwanej "Polsce B" dalej tak się buduje :)

        • 21 0

        • Czyli Testo wiecznie żywy

          "w polsce jak w lesie"

          • 5 0

      • wytarczy zamówić gruche z betonami i już

        • 5 0

    • Ludzie się rozleniwili i chcą za darmo 500+ dostawać.

      Pracować im się nie chce. Tu za ciężko...,to za trudne..., tamto zbyt nudne...

      • 8 20

    • Niemasz pojecia o czym piszesz

      • 5 2

    • owszem, ceny idą w górę, ale zysk z tego idzie do kieszeni polakówa-byznsmana.

      Kelnerzy i kelnerki co najwyżej dostaną opir*l. Taki to jest biznes gastronomiczny w wykonaniu polackich, narodowych katolików.

      • 9 4

    • No bo ty to masz kulson ciężko, całej reszcie to manna z nieba spada. A wywaliłeś się kiedyś z tacą

      na której masz wazę z gorącą zupą? Albo wlazł ci pod taką tacę pijany gość?

      Spróbuj. A wtedy krytykuj kelnerów.

      • 11 2

    • kelnerka (1)

      Nie masz pojęcie o tej pracy . Czy nosisz worki przez 8 godzin , Nie . A ja noszę tacę przez 8-9 godzin i to nie pustą . Nie narzekaj . A jak ciężkie worki to zapraszam do kelnerowanie .Sam luzik

      • 2 4

      • Yhym

        To w takim układzie Ciebie powinni zaprosić na budowę :)
        W każdej pracy jest ciężko, nie ma co się licytować...

        • 8 0

  • kulturalni ludzie spędzają Sylwestta w operze lub teatrze (7)

    a brak takiej opcji w ankiecie.

    • 72 97

    • Nie miałeś chyba do czynienia z tą kulturą albo jesteś jednym z nich

      • 13 10

    • (1)

      A czy Pani Stanisława pomyslala przez chwilę o tych muzykach, którzy tego wieczoru niczym nie różnią się od kelnerów? Tez nie spędzają sylwestra z rodziną, ten kto mieszka blisko może zdąży wpaść do domu przed polnocą. Tyle że zamiast tacy z zarciem serwują "ludziom kulturalnym" "sztukę", która zresztą w programach sylwestrowych i noworocznych jest rokrocznie taka sama (bez Straussa to się nie da).

      • 24 10

      • różnica między kelnerem a muzykiem jest taka, że jeden podaje żarło udające sztukę

        a drugi sztukę, aby mieć na żarło. Hołk. ;)

        • 0 0

    • minusują miłośnicy sylwestra z polsatem

      • 10 12

    • buahaha

      • 2 0

    • A Stasia

      gdzie była?

      • 1 0

    • W życiu nie pójdę do teatru...

      Jeden, to sobie wszystkie włosy wyrwał jak tam był

      • 0 0

  • Bo nikt inny poza kelnerami nie pracuje w Sylwka?! (9)

    Buuaaaahhhaaa! Zawsze mogą zmienić pracę

    • 135 46

    • i wziąć kredyt (5)

      • 26 1

      • "niech jadą" (1)

        • 21 0

        • "Mordy zdradzieckie"

          • 15 1

      • "wziaść" kredyt (2)

        • 18 8

        • wziąć kretynie (1)

          • 5 5

          • Kretyn to cię zrobił.

            Debilu, ironia to zbyt trudne słowo? Albo cytat. Tu z Krysi.

            • 10 4

    • (1)

      A ja bym z chęcią popracował w Sylwka ;)

      • 13 1

      • Jak byś miał pracę, to byś pracował.

        • 8 1

    • Pozdrawiają marynarze z morza północnego. Święta i Nowy Rok pod wieżą .

      Nikt sie tutaj nie użala. Możę uśmiechnięty nikt nie chodził, ale każdy wie na co się pisał. Jak zmiennik był rok temu na burcie to teraz czas na nas.

      • 11 1

  • Place, to wymagam

    • 39 75

  • (3)

    Ja tam jestem kierownikiem stoiska z petardami w Biedronce

    • 97 7

    • Ale petarda!

      • 22 1

    • Kierownikiem tej szatni

      • 3 5

    • Uważaj

      Żeby nie wyje...ło

      • 0 0

  • (8)

    Pracowałem kiedyś w restauracji w centrum Gdyni której już na szczęście nie ma. Właścicielka była tak głupia że zarzadzila ze w czasie imprezy sylwestrowej nie będzie wódki rozstawionej na stołach a goście będą zamawiali wódkę na kieliszki. Dzięki temu na sali panował chaos, kelnerzy nie mieli czasu nosić jedzenia na stoły. Prace zaczęliśmy o 15stej, wyszliśmy z lokalu koło 8 rano

    • 96 5

    • Nie ma już Gdyni? (6)

      A jeszcze wczoraj była.

      • 42 10

      • (3)

        Zburzyli cholera!

        • 29 0

        • (1)

          To przez wódkę!

          • 22 0

          • tak, dużo, dużo, dużo wódki

            • 16 0

        • Śpieszmy się kochać miasta, tak szybko odchodzą.

          • 23 1

      • (1)

        Tak,dokładnie o to chodziło.Muszę pisać,ze jesteś głupi czy sam o tym wiesz?

        • 5 2

        • kto tu jest głupi....

          odpowiedź masz zdaje się w podpisie

          • 0 0

    • Barbados/Lubrow

      Potwierdzam, byłem jednym z kelnerów na tej imprezie. Biegaliśmy z kieliszkami bo właścicielka wymyśliła sobie, że ludzie będą wynosić wódkę z lokalu i ona na tym straci. Skończyło się na tym, że goście byli niezadowoleni a my padnięci, totalny nieogar. Był to sylwester 2013/2014, wspominam go najgorzej ze wszystkich :P Pozdrawiam byłych współpracowników :P

      • 16 0

  • Trzeba się było uczyc (20)

    Tak się śmialiscie że ludzie ida na studia zamiast od razu do roboty, że próbują uzyskać mgr nim trafia na rynek pracy, że wciąż na garnuszku mamy. A teraz co? Ja, pan magister, się bawię za moje łatwo zarobione pieniądze na rynku pracownika, a Ty ciężko harujesz tam gdzie jest wciąż rynek pracodawcy!

    • 31 225

    • te,magister z bożej łaski: (11)

      "że próbują uzyskać mgr nim trafia na rynek pracy..."- po "mgr" stawiamy kropkę.

      • 30 64

      • (1)

        W krótkich postach nikt nie trzyma się zasad interpunkcji czy gramatycznych. Celem postu jest przekazanie meritum sprawy, a nie pisanie rozprawki. Chcesz się pochwalić swoją wiedza polonistyczna to zgłoś się na konkurs.

        • 24 31

        • Oczy mi wypadły. Nie pisz więcej.

          • 9 0

      • Po mgr nie stawiamy kropki!!! (4)

        Tak jak i dr piszemy bez kropki. Kropkę stawiamy za to po inż. lub prof. Zasada jest taka, że jak się skrót kończy ostatnią literą słowa to się go bez kropki pisze.

        • 77 10

        • w mianowniku

          Nie stawiamy kropki, w pozostałych przypadkach gramatycznych a i owdzem

          • 19 6

        • Ale magistra kończy się na a, nie na r. (1)

          I kropka!

          • 23 3

          • Ale tytul naukowy to magister a nie magistra

            • 5 6

        • Bez zenzu

          • 4 0

      • (2)

        Po mgr , niestety nie stawiamy kropki

        • 4 4

        • Skrót mgr w mianowniku piszemy bez kropki, ale jak skrót mgr zostaje odmieniony, a tak było w przypadku powyższego postu, to stawia się kropkę. Np.: mgr Jan Kowalski, ale piszę do mgr. Jana Kowalskiego

          • 11 1

        • A Ja stawiam i ch.. ci do tego magister

          • 2 0

      • murarzu do cementu bo na zasadach pisowni to słabo się znasz.

        Kropkę po mgr stawiają tylko magistrzy betoniarze.

        • 0 0

    • (2)

      Marketing zaocznie czy inną lolologie każdy może ukończyć z tytułem, tylko po co ?

      • 20 1

      • (1)

        Żeby nie pracować w sylwestra

        • 21 9

        • Przecież tam połowa po studiach

          • 24 1

    • (1)

      magistra teraz zrobić to największy debil potrafi, takie te magistry są teraz.

      • 25 5

      • Te magistry

        Więc dlaczego jeszcze nie masz....? przecież jesteś w czołówce tych największych...

        • 5 6

    • Gdybyś rzeczywiście kosil hajs po studiach to byś się nie chwalił magistrem.

      Chwalą się tylko ci, którzy klepią faktury w szklanym biurowcu za 2/3 stawki pracownika Biedronki.

      Bo nic innego im nie zostało: magister z Wyższej Szkoły Gotowania na Gazie i miejsce w kubiku na open space.

      • 21 1

    • oni się uczą...

      Większość ludzi na niskich stanowiskach w tej branży to studenci.
      Nimi gastronomia stoi. Im nie trzeba płacić składek, wdzięczni są za niepełny wymiar a stawki to uzupełnienie do innych dochodów.
      Tak, to psucie rynku i zawodu ale psują go "biznesmiony" i "manażeria" prześcigająca się w "cięciu kosztów" na sztucznym "rynku". Nie jest on w stanie wyżywić się ze snobistycznej klienteli z wężem w kieszeni ani z masowego żywienia. System "kelnerski" nie jest niczym nowym, legendy z komuny donosiły o obsadach wziętych lokali pracujących bez wynagrodzenia, za to "na swoim" - w pewnym sensie...
      Teraz, po prostu, jesteśmy na to za biedni... A knajp za dużo...
      Najsmutniejsze jest to, że i tak jest to okres w życiu, kiedy tak pracujący mają dla siebie najwięcej kasy...

      • 15 0

    • Dwie twarze

      Jest też opcja, że dorabiają, żeby mieć szlachetny tytuł mgr :)

      • 0 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.