Jak bezdomni nocują przy -20 st. C.? "Miałem nawet swoje szczurki pod namiotem"

Piotr Kallalas
3 lutego 2026, godz. 18:00
Opinie (138)
"Kiedy byłem jeszcze zdrowy, 10 lat żyliśmy "na gigancie", spaliśmy w najróżniejszych miejscach."

- Miałem nawet swoje szczurki pod namiotem, miały tam dziurę i legowisko. Czułem, jak chodzą mi po nogach. Raz przyjechali ludzie z miasta, krzyknęli tylko: "Jezus, co tu się dzieje!". Teraz to może brzmi strasznie, ale w takich warunkach da się przeżyć - opowiada jeden z podopiecznych gdańskiego schroniska dla bezdomnych, który wiele mroźnych nocy spędził pod plandeką ciężarowego "Stara". Jak można przetrwać w takim mrozie na zewnątrz? Jak z zimową aurą radzą sobie osoby doświadczające bezdomności?



Czy reagujesz na widok bezdomnego w okresie mrozów?

W ostatnich nocach temperatury w Trójmieście spadały nawet do -20 st. C., a tak silnych mrozów nie odczuliśmy od lat. W takich chwilach każdy stara się być w biegu - spieszy się z przystanku, drogi, garażu czy sklepu, by za drzwiami domu znaleźć wytchnienie od zimna.

Trudno sobie wyobrazić, jak przy takim mrozie przetrwać bez źródła ciepła choćby kilka godzin, a co dopiero całą noc. Historie tych, którzy muszą to znieść, poznaliśmy od dwóch podopiecznych Schroniska św. Brata Alberta dla bezdomnych mężczyzn.


  • Schronisko św. Brata Alberta dla bezdomnych mężczyzn
  • "Kiedy byłem jeszcze zdrowy, 10 lat żyliśmy "na gigancie", spaliśmy w najróżniejszych miejscach."
  • Schronisko św. Brata Alberta dla bezdomnych mężczyzn
  • Schronisko św. Brata Alberta dla bezdomnych mężczyzn
  • Schronisko św. Brata Alberta dla bezdomnych mężczyzn
  • Schronisko św. Brata Alberta dla bezdomnych mężczyzn
  • Schronisko św. Brata Alberta dla bezdomnych mężczyzn
  • Schronisko św. Brata Alberta dla bezdomnych mężczyzn
  • Schronisko św. Brata Alberta dla bezdomnych mężczyzn
  • Schronisko św. Brata Alberta dla bezdomnych mężczyzn
  • Schronisko św. Brata Alberta dla bezdomnych mężczyzn
  • Schronisko św. Brata Alberta dla bezdomnych mężczyzn
  • Schronisko św. Brata Alberta dla bezdomnych mężczyzn
  • Schronisko św. Brata Alberta dla bezdomnych mężczyzn
  • Schronisko św. Brata Alberta dla bezdomnych mężczyzn

"O godz. 3 w nocy budzi mnie MOPS"



Pustostany, altany śmietnikowe, działki, a nawet bunkry - osoby w kryzysie bezdomności szukają różnych miejsc do przetrwania.

- Kiedy byłem jeszcze zdrowy, 10 lat żyliśmy "na gigancie", spaliśmy w najróżniejszych miejscach - wspomina pan Zbigniew, który mieszka w gdańskim schronisku od prawie 10 lat.
Podopieczny gdańskiej placówki największych mrozów doświadczył w Sopocie.

- Spaliśmy wtedy w pustostanach przy plaży. Pamiętam, jak było jakieś -25 st. C. i o godz. 3 w nocy budzą mnie ludzie z MOPS-u i pytają, czy nie jest mi zimno, a ja wychodzę w samej bieliźnie - wspomina.
Jak można w ogóle to wytrzymać?

- Powiem szczerze, człowiek wtedy pił od rana do wieczora i nie myślał o tym, nie zdawał sobie sprawy z tych temperatur. Czasami zrobiliśmy sobie ognisko, ale zwykle zamykaliśmy się i to wystarczyło. Tak żyliśmy z moją partnerką jakieś 10 lat - opowiada mężczyzna.
Kryzys bezdomności. Kryzys bezdomności. "Pan Krzysiu jest od 10 lat i on tutaj będzie"
  • Schronisko św. Brata Alberta dla bezdomnych mężczyzn
  • Schronisko św. Brata Alberta dla bezdomnych mężczyzn
  • Schronisko św. Brata Alberta dla bezdomnych mężczyzn
  • Schronisko św. Brata Alberta dla bezdomnych mężczyzn
  • Schronisko św. Brata Alberta dla bezdomnych mężczyzn
  • Schronisko św. Brata Alberta dla bezdomnych mężczyzn
  • Schronisko św. Brata Alberta dla bezdomnych mężczyzn
  • Schronisko św. Brata Alberta dla bezdomnych mężczyzn
  • Schronisko św. Brata Alberta dla bezdomnych mężczyzn
  • Schronisko św. Brata Alberta dla bezdomnych mężczyzn
  • Schronisko św. Brata Alberta dla bezdomnych mężczyzn
  • Schronisko św. Brata Alberta dla bezdomnych mężczyzn
  • Schronisko św. Brata Alberta dla bezdomnych mężczyzn

"Miałem swoje szczurki"



Z kolei pan Zygmunt zrobił sobie prowizoryczny namiot.

- To była właściwie plandeka od "Stara". Pani z MOPS-u przyjeżdżała raz w miesiącu i dawała mi podpisać papier, że na własną odpowiedzialność zostaję - wspomina.
Nie było strasznie?

- Gdzie tam. Miałem nawet swoje szczurki pod namiotem, miały tam dziurę i legowisko. Czułem, jak chodzą mi po nogach. Raz przyjechali ludzie z miasta, krzyknęli tylko: "Jezus, co tu się dzieje!". Teraz to może brzmi strasznie, ale w takich warunkach da się przeżyć. Robiliśmy ogniska, raz pamiętam, że się obudziłem i wszystko było zasypane, plandeka i kratka od grila - opowiada mężczyzna.
Jak słyszymy w ośrodku, indywidualnych strategii przetrwania jest bardzo dużo.

- Niekiedy osoby przesiadują w centrach handlowych, a na noc włamują się do ogródków działkowych czy klatek schodowych. Czasami są to bardziej partyzanckie metody jak rozpalanie ogniska czy raczenie się alkoholem, co daje złudne poczucie ciepła. To również może doprowadzić do tragedii, kiedy taka osoba zasypia i nie czuje niebezpieczeństwa - podkreśla Paweł Jaskulski, członek zarządu w Towarzystwie Pomocy im. Brata Alberta w Gdańsku.

"Sytuacja jest zawsze niebezpieczna"



W gdańskim schronisku dla bezdomnych zima to najtrudniejszy czas w roku, a zwłaszcza okres wzmożonych mrozów. Rośnie liczba podopiecznych, których łatwiej przekonać do schronienia - niekiedy bezdomni sami decydują się szukać pomocy. Pracownicy schroniska zwracają jednak uwagę, że życie na ulicy jest trudne niezależnie od pory roku.

- Sytuacja nie jest niebezpieczna, bo temperatura spadła do -20 st. C. Ona jest zawsze niebezpieczna, bo życie na ulicy wiąże się z podwyższonym ryzykiem utraty zdrowia czy życia. Oczywiście w takiej pogodzie, jaką mamy dzisiaj, mówimy o sytuacjach krytycznych i jest jeszcze trudniej - podkreśla Paweł Jaskulski.
Gdy ciało zamarza. Jak rozpoznać i reagować na hipotermię? Ratownik wyjaśnia Gdy ciało zamarza. Jak rozpoznać i reagować na hipotermię? Ratownik wyjaśnia
- Indywidualnych strategii przetrwania jest bardzo dużo - mówi Paweł Jaskulski.

Streetworkerzy pracują zimą na pełnych obrotach



Osoby w kryzysie bezdomności trafiają do schroniska różnymi drogami. Czasami w wyniku interwencji straży miejskiej, czasami przychodzą same, innym razem na swojej drodze spotykają pracowników terenowych gdańskiej placówki.

- Mamy streetworkerów, którzy codziennie chodzą po ulicach Gdańska i odnajdują osoby bezdomne, a następnie zachęcają je do udania się do schroniska. Docierają do takich miejsc jak dworce, przystanki, pustostany, centra handlowe czy wiaty śmietnikowe, są więc wszędzie, gdzie pojawiają się osoby bezdomne - nie są to tylko miejsca noclegowe. Szczególnie teraz nasi ludzie pracują na pełnych obrotach - dodaje Jaskulski.
Zawsze, gdy zauważymy osobę w kryzysie bezdomności, poinformujmy odpowiednie służby. Kiedy widzimy kogoś, kto potrzebuje wsparcia medycznego, zadzwońmy pod nr 112 lub 999. Natomiast kiedy widzimy osobę, która nie wymaga takiej interwencji, powinniśmy powiadomić Straż Miejską, możemy również skorzystać z portalu iskrapomocy.pl Informujemy również, że obecnie trwa zbiórka na ubrania dla bezdomnych pacjentów gdańskiego SOR.

Miejsca

Opinie wybrane

Wszystkie opinie (138)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najczęściej czytane